- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1770 Culés
Gorące dyskusje
Zoker
43
Dobrze, że Anka ma wsparcie, bo też nie wiem co zrobiłbym w tak trudnej... » Czytaj dalej
21 odpowiedzi
Adi123456789
2
Ej chcecie zarobić?
40 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
31 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1770 Culés
5
(Nie)zapomniane Legendy futbolu:
4 lutego 1926 r. urodził się Gyula Grosics, jeden z najlepszych bramkarzy w dziejach piłki nożnej. W historii futbolu można wyróżnić pewnie ze trzydziestu bramkarzy, których fachowcy w tej czy innej publikacji tytułują jako pionierów w zakresie uczestniczenia w rozgrywaniu piłki. Tak zwanych sweeper-keeperów. Ostatnim z nich jest naturalnie Manuel Neuer, a jednym z pierwszych – Gyula Grosics. Węgier zanotował aż 86 występów w drużynie narodowej. Zdobył z nią olimpijskie złoto w 1952 roku, a dwa lata później nieoczekiwanie poległ w finale mistrzostw świata. Tak czy owak wybrano go jednak do najlepszej jedenastki turnieju. Dwukrotnie został również wskazany jako Piłkarz Roku na Węgrzech, a niełatwo było o takie wyróżnienie, kiedy aspirowani do niego również Ferenc Puskas, Sandor Kocsis czy Nandor Hidegkuti. Na temat „Czarnej Pantery” – jak często nazywano Węgra – pisał Jonathan Wilson w książce „Bramkarz czyli autsajder”. – Grosics był charyzmatyczną, choć ekscentryczną postacią o naturalnym uroku osobistym. Wpasowywał się w stereotyp bramkarza-samotnika. Miewał napady wściekłości i był strasznym hipochondrykiem. Na treningi przychodził w czerwonym berecie, ponieważ wierzył, że pomoże mu on uniknąć urazów głowy. Podczas „meczu stulecia” na Wembley nalegał zaś na zmianę z powodu kontuzji na dziesięć minut przed końcem spotkania. Mimo że rzekomy uraz nie sprawiał mu żadnych widocznych problemów. Sędzia Leo Horn podejrzewał, że bramkarza po prostu ogarnął niepokój. Spotkanie dobiegało końca i Węgrzy byli bliscy historycznego triumfu. Grosics mógł się obawiać, że popełni jakiś błąd, który nagle zaprzepaści wysiłki kolegów z ofensywy. Grosics nie był lubiany przez komunistyczne władze kraju. W 1949 próbował nielegalnie opuścić Węgry, siedem lat później zaangażował się zaś w powstańczy zryw. Kiedy w 1962 roku – już na finiszu kariery – chciał związać się z Ferencvarosem, transfer został zablokowany przez nieprzychylnych mu polityków. Ale golkiper doczekał się symbolicznego występu w ekipie „Zielonych Orłów”. 46 lat później wybiegł na murawę w meczu towarzyskim.