- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 2006 Culés
Gorące dyskusje
michal26
50
Żeby tylko ta Hiszpania dzisiaj wygrała...
34 odpowiedzi
heniusss
43
Ten gość jest chory psychicznie. Ja coś czuję, że jemu dopiero hamulce puszczą jak skończy... » Czytaj dalej
22 odpowiedzi
4drian0
3
Kontrowersyjna opinia. Jak leci mecz Argentyny to La Rambla zamienia w stronę białych... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 2006 Culés
5
#1 Nieregularny cykl filmowy
Całkiem niedawno miałem okazję obejrzeć po latach "Zielone berety" z Johnem Waynem w roli głównej. Idealistyczne podejście do tego aktora z lat młodzieńczych już dawno ze mnie uleciało, choć nadal darzę go sympatią za stworzenie palety bohaterów tworzących zjawisko klasycznego westernu. "Zielone berety" to moim zdaniem jedna z największych plam na karierze Wayne'a. Formacja bojowa, która jest przedmiotem tej produkcji, powstała po wojnie i była oczkiem w głowie JFK. Prezydent uznawał ich za kwintesencję patriotyzmu, ludzi gotowych na wszystko w imię Wujka Sama. Rzeczywistość w Wietnamie jednak wyglądała inaczej. Wygładzony obraz żołnierzy Zielonych Beretów walczących ze złym (I rzecz jasna czerwonym) wojskiem Wietkongu nie tylko wygląda karykaturalnie, ale i jest sprawną propagandą, która już w 1971 roku, zaledwie 3 lata po premierze filmu, legła w gruzach. To w tym roku, Washington Post i New York Times, dzięki dostępowi do tzw. Pentagon Papers, ukazali prawdziwe oblicze konfliktu. Żołnierze nie byli idealnymi obrońcami zachodu przed zalewem komunizmu. Bliżej im było do patologii, ludzi nie tylko zmęczonych bezsensowną wojną, ale także bezwzględnych, często mordujacych cywilów, bo "jeden nieżywy żółtek, był równie dobry jak drugi". Z dzisiejszego punktu widzenia, gdy prawda o Wietnamie jest już dobrze znana, ekranowe wysiłki Johna Wayne'a wyglądają komicznie, a cały film przypomina bardziej propagandówkę, która miała usprawiedliwić inwazję w dalekiej Azji i zachęcić młodych do poboru (w tym samym czasie ruch antywojenny zyskiwał tysiące nowych zwolenników) niż poważne kino wojenne.
0
@BorzyKrzys ja do takich filmów podchodzę sentymentalnie i nie doszukuje się w nich niczego innego jak "fikcji literackiej". Wiadomo, że większość kina amerykańskiego to pokazanie bohatera idealnego na miarę Medal of Honor niż prawdy. Dla mnie film, który zawsze z chęcią oglądam jak leci w tv. No i oczywiście Ballad of the Green Berets.