La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 665 Culés

4

1

@Colon Odwieczna dyskusja. Who GOAT.

konto usunięte

1

@Encore emdżej

1

@DaPidejpi Nie bo Bill Russel

1

@Colon Isiah Thomas vs Will Perdue w walce o piłke po rzucie sędziowskim


Willow Perdue 216 cm, playmaker Detroit mierzył 185 cm.

Mam wrażenie, że gdyby nie wzajemna wrogość w stosunku do kury znoszącej złote jaja (Michaela Jordana) idący za tym brak należnego powołania do Dream Team I, a także późniejsze porażki w roli menedżera NBA, do dziś wspominalibyśmy Thomasa, jako jednego z najlepszych rozgrywających w dziejach. Jego średnie kariery to: 19 punktów, 9 asyst, 4 zbiórki, 2 przechwyty i 45% z gry. Chłop ma na koncie dwa tytuły mistrzowskie (1989, 1990) oraz statuetkę Finals MVP. W wieku 23 lat notował średnio 21.2 punktów 13.9 asyst 4.5 zbiórek oraz 2.3 przechwytów! Chris Paul się chowa.

0

@RO1991 Cp3 w sumie też point God

1

@DaPidejpi @Encore Tu nie ma nad czym dyskutować bo w swoim prime Bill gasi MJ i LBJ jak peta. ;D jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy defensor w historii NBA. 11 pierścieni.

konto usunięte

2

@fart wydaje mi się, ze ciężko tak epokami porównywać. Tak samo jak w piłce

3

@DaPidejpi Oczywiście masz rację czasy Billa to zupełnie inny poziom grania mniej spotkań itd. ;) dla mnie osobiście nr 1 jest Jordan. I nikt do niego nie ma podjazdu. On nie biegał po parkiecie a tańczył. I mimo, że nigdy wielkim jego fanem nie byłem to jest absolutny nr. 1 Tak jak "GOAT" Tom Brady w NFL.

1

@fart Albo 19 letni Tatum

0

@Encore :D marzy mi się aby ten chłopak został wielkim graczem nie tylko Bostońskiej organizacji ale całej NBA. Ma coś z Bryanta te ruchy. Oby tylko kontuzje go omijały.

konto usunięte

1

@Encore Jeszcze po ostatnim mistrzostwie Lakers łudziłem się, że Lebron będzie w stanie zrównać się z Jordanem w ilości tytułów. Po tym sezonie już w to nie wierzę. Ogólnie jakoś wątpię że Lebron będzie w stanie jeszcze zagrać w finale NBA. Będę zaskoczony jeśli tam dotrze w najbliższych latach.

Do Jordana póki co nikt nie ma podjazdu i pewnie przez wiele lat to się nie zmieni. Kariera idealna. Sześć finałów i sześć tytułów, a w dodatku kilka MVP, raz obrońca sezonu i przez wiele lat król strzelców.

4

@Colon jeszcze nawiazujac do Pistonsow, o ktorych wczesniej wspomnialem
Detroit z lat rywalizscji z Bulls nie cierpiałem. Isiah Thomas wkurwiał mnie najbardziej. Laimbeer to tez był kawał buraka, ale też nie przypadkowo mieli ksywe "źli chłopcy". Ich rywalizacja z Jordanem i Bykami to pokaz tego jak ciezko było rywalizować w tamtych czasach w tamtych przepisach.

Pistons byli tak obsrani, ze wymyslili The Jordan rules, bo wiedzieli że maja do czynienia z najbardziej niszczycielską siłą w historii gier zespolowych. Jordan robił tam kosmiczne liczby, ale jako drużyna byli słabsi, więc przegrali rywalizacje z nimi kilka lat z rzedu. Przełom nastapil w 90 roku, gdy Byki były już monolitem jako drużyna i wtedy spuścili mistrzom wpie*dol do zera. Na koniec czwartego meczu wszyscy gracze Tłoków uciekli szybko do szatni i tylko były MVP Finałów Joe Dumars pogratulował Bykom wygranej. Przez to tez znienawidziłem Thomasa. Zreszta pozniej sie to na nim "zemsciło", gdy w 92 roku na Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie nie został powołany do najlepszej drużyny w historii światowego sportu. Jordan powiedział, że zagra tylko pod warunkiem, ze nie zagra pyszałkowaty Thomas. Wybór byl prosty i Isiah wkurwiony nie dostał powołania. Pippen tez powiedzial, ze nie bedzie grac z tym dupkiem. Reszta to historia w tym złoty medal i wygrywanie w kazdym meczu roznicą +40 punktów. Z przeciwnikow nie bylo co zbierac łącznie z finalem gdzie trafili na mocnych Chorwatów.

Fakt, że Isiah to byl fenomenalny baller. Wygrał wszystko od szkoly sredniej po NBA. Miał niesamowitą kontrole pilki, swietny rzut, bardzo dobrze podawal i mial wysokie koszykarskie IQ. Jedyne czego mu czesto brakowało to klasy, ale nie sportowej. To jak grał w Finalach z Lakersami z urazem to bylo mistrzostwo swiata. Byl naprawde swietny.

Potem bardzo polubilem Pistons gdy wygrali tytul w 2004. Tamta ekipa to był pokaz koszykówki zespołowej rodem z podrecznikow. Prowadzeni przez fenomenalnego Larryego Browna zmietli Lakers 4-1 z Kobem i Shaqiem w składzie. Byłby sweep, ale w tym jedynym wygranym meczu przez Lakers Kobe trafił rzut na dogrywke trzy metry sprzed linii trójek rowno z koncowa syrena, a potem wygrali. Tamci Pistons jako ekipa byli tak mocni, ze po Finałach nie wiadomo było kto wygra MVP Finałów. Ostatrcznie wygral Billups, ale kazdy tam gral kosmos. Hamilton swietnie rzucal pomimo tego, ze byl drobny. Tayshun Prince tak krył Kobego, ze to mu sie do dzisiaj sni, a rece miał dlugie i skutecznosc Kobego to byl dramat. No i dwa potwory pod koszem "bracia" Wallace. Big Ben, czyli człowiek skała, kosmiczny w obronie, najlepszy na swiecie i tragiczny w ataku. U siebie grał w innej fryzurze i na wyjeździe też. Te Finały to był jeden z najlepszych pokazów gry w obronie w historii koszykówki. Idealny materiał video dla trenerów basketu z naciskiem na defensywe. Po prostu mistrzowie.

Pozniej tez grali kosmos, ale trafili na Spurs Popovicha i po siedmomeczowej rywalizacji z kosmosu przegrali. To byly chyba najbardziej wyrownane Finały w historii NBA, gdzie w siódmym meczu po trzech kwartach dalej był remis na tablicy. Potem Tłoki sie juz nie podniosły, a Spurs dalej dominowali na parkietach dowodzeni przez Popa, jednego z trzech najlepszych trenerow w historii zawodowego basketu.

Potem pojawił sie grzeczny chłopak Grant Hill. Fenomenalny talent, z dobrego domu, wykształcony, grzeczny, niekonfliktowy. Podrecznikowy koszykarz idealny. Był tak dobry, że był po Jordanie uznawany przez najlepszego koszykarza świata, ktorym faktycznie był. Potem jedna kontuzja, druga, trzecia i zakonczyl kariere jako jeden z najbardziej niespelnionych talentow w historii NBA. Wielka szkoda. Plakaty z nim wisiały wielokrotnie nad moim lozkiem. Uwielbialem go i jego File. Ehhh, to byly czasy...

PS: Czasem czytam o LeBronie jaki to byl mistrz trojek i ... smiac mi sie chce.
Lebron bazowal wiekszosc kariery na fizycznej grze, wjazdach pod kosz i szukaniu kontaktu. Trojki to mu rzucal Durant sprzed nosa, bo jest shooterem czystej wody. Curry tez fajnie odpala trojki w regular season, ale w playoffach i Finałach rączka mu drży i potrafi ceglić okrutnie grając w obsranej zbroi. To samo Harden, ktory majac dobry plaster traci swoj jedyny atut czyli zabojczy atak i jego 27% za 3 z gry jest conajmniej zabawne.

Czasem spotykam sie ze stwierdzeniem, ze w latach 90tych nie umiano bronic ani rzucac za 3 buahaha. To juz jest mistrzostwo. Takim osobom radze powiedziec Reggiemu ze nie umial rzucac za 3, Kerrowi, Allenowi, czy Markowi Price'owi, Drazenowi Petrovicowi, Richmondowi, staremu Stephena Curry, Leglerowi czy Hodgesowi to parskną ze śmiechu. Pozniej niech ci sami znawcy powiedza Dennisowi Johnsonowi, Paytonowi, Alvinowi Robertsonowi, Stocktonowi, Pippenowi czy Jordanowi, ze nie umieją bronic strzelcow dystansowych to się posikają ze śmiechu.

1

@fart Ma wszystko by takim kimś być

1

@RO1991 Kurcze.... stara dobra koszykówka z twardą obroną i tą fizycznością, przepychanie się Centrów czy walka pod koszem. Tęsknię za tym.

1

@fart ja tez, a nawet za tym

:)
Ben Wallace vs Ron Artest.
Na Wallace'a nie było chętnych podczas draftu 1996 roku! Parę lat później czterokrotnie wybierany najlepszym obrońcą NBA. Posiadal fenomenalny instynkt w defensywie, do tego mobilnosc, refleks i szybkośc dłoni. Byl przy tym jednym z najsilniejszych ludzi w lidze, gdy się zaparł na nogach, niewielu bylo w stanie go ruszyć. Twardy i nieustępliwy, za co pokochali go kibice w Detroit, pasował tam jak ulał. Pamiętasz odglos dzwonu gdy Big Ben wchodził na parkiet? ;)


0

@RO1991 Nie pamiętam choć poszukam na YT ;D może jeszcze się coś zachowało.


« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: