- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1674 Culés
Gorące dyskusje
kodi77
165
Córeczka odeszła mi rok temu więc dzisiejszy dzień ojca boli podwójnie ale mam nadzieję że z... » Czytaj dalej
29 odpowiedzi
Conradxc
4
Messi 3 bramki z Algierią (iksDE): wOoOoOWoowowowow kOsMiTaRonaldo 2 bramki z Uzbekistanem: żodyn... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Deathwing112
3
Zmieńcie program na Kanał Zero. Słuchajcie co ten lekarz mówi. Przecież to powinien być... » Czytaj dalej
33 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1674 Culés
6
Ciekawa informacja pojawiła się dziś w polskich mediach. Jak donosi amerykański "Wall Street Journal", w 2012 roku w kopalni miedzi w mieście Tongguan w chińskiej prowincji Junnan sześciu robotników zapadło na nieznaną chorobę płuc, a trzech z nich zmarło. Robotnicy mieli za zadanie oczyścić szyb kopalni z odchodów nietoperzy. Po zachorowaniach do kopalni oddelegowano naukowców z Wuhańskiego Instytutu Wirusologii, którzy zidentyfikowali szereg nowych koronawirusów, w tym jeden, który nazwali RaBtCoV/4991. W lutym 2020 roku, po wybuchu pandemii COVID-19, zespół pod kierunkiem dr Shi Zhengli ze wspomnianego instytutu opisał w czasopiśmie "Nature" wirusa RaTG13, który jest w 96,2% podobny genetycznie do SARS-CoV-2.
W kolejnych tygodniach Shi i jej zespół wyjaśnili, że chodzi o tego samego wirusa, a nazwę zmieniono, by oddać w niej gatunek nietoperza i miejsce pobrania próbki. Później zaktualizowano również artykuł w czasopiśmie „Nature”, dodając do niego informacje o chorych robotnikach. Pobrane od nich próbki przebadano ponownie i ustalono, że nie byli zakażeni koronawirusem wywołującym COVID-19.
W maju br. zespół Shi opublikował w internecie niepoddany jeszcze weryfikacji naukowej artykuł, w którym napisano, że koronawirusy znalezione w kopalni były tylko w 77,6 proc. podobne do SARS-CoV-2, a tylko jeden odcinek sekwencji genetycznej był podobny w 97,2 proc. Choć pojawiają się spekulacje, że SARS-CoV-2 mógł powstać w wyniku wycieku RaTG13 z laboratorium, doświadczenia naukowe tego nie potwierdzają.
Członkowie misji pod egidą WHO, którzy odwiedzili na początku 2021 roku laboratorium WIV, również ocenili, że nie jest to możliwe. Ich zdaniem RaTG13 jest genetycznie zbyt odległy od SARS-CoV-2, a ponadto nigdy nie został wyhodowany w chińskim laboratorium.
Część naukowców wciąż wzywa jednak do zbadania zarówno hipotezy o przejściu koronawirusa na człowieka ze zwierząt w sposób naturalny, jak i tej o wycieku z laboratorium. Grupa uczonych z USA, Kanady, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii wystąpiła niedawno na łamach prestiżowego periodyku „Science” z apelem o przeprowadzenie przejrzystego i poddanego niezależnemu nadzorowi śledztwa w sprawie obu tych możliwości.
Wracając jednak do samej kopalni, bo tutaj sytuacja jest bardzo tajemnicza - według krytyków, istnieją wątpliwości, czy chińskie władze dały naukowcom odwiedzającym Wuhan wystarczającą swobodę działania i dostęp do kluczowych danych. Spekulacje dotyczące kopalni w Tongguanie podsyca natomiast fakt, że - jak wynika z doniesień zachodniej prasy - lokalne władze zabraniają dostępu do tego miejsca.
W październiku 2020 roku, gdy kopalnię próbowała odwiedzić ekipa BBC, drogę w kilku miejscach zablokowano, między innymi zepsutą rzekomo ciężarówką. Reporterów śledzili policjanci w cywilu i inni urzędnicy. Amerykańska agencja AP pisała dwa miesiące później, że również naukowcy interesują się kopalnią, ponieważ „mogą tam być wskazówki na temat źródeł pandemii koronawirusa”.
„Wall Street Journal” twierdzi, że jednemu z jego dziennikarzy udało się dotrzeć do zamkniętej kopalni na rowerze górskim, ale później został zatrzymany przez policję, która przesłuchiwała go przez pięć godzin i wykasowała zdjęcie wejścia do kopalni z jego telefonu. Okoliczni mieszkańcy powiedzieli, że urzędnicy zakazali im rozmawiania na temat kopalni z ludźmi z zewnątrz.
Źródło: Kataklizmy w Polsce i na świecie
0
@DaPidejpi najgorsze jest w tym wszystkim to, że w dzisiejszych czasach nawet poczytnym gazetom nie można wierzyć. Kto wie czy za juany ktoś historii nie wymyślił?
0
@endriuuu2 taktyk.
0
@EleanoR nie zdarza mi się brać jako pewnik informacji z jednego źródła:)