Specjaliści od remontad

Daniel Olbryś

2 lutego 2019, 17:24

608 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:2

Herb FC Barcelona

Valencia CF

VAL

  • Lionel Messi 39' (k.), 64'
  • 24' Kevin Gameiro 

Barça po zaciętej rywalizacji zremisowała z Valencią 2:2 na Camp Nou w 22. kolejce LaLigi. Bramki dla gości zdobywali Gameiro i Parejo, zaś dla Barçy trafiał niezawodny Leo Messi. Piłkarze Ernesto Valverde przez większą część spotkania kontrolowali grę, jednak kilka chwil nieuwagi w pierwszej połowie kosztowało ich pierwszą od dłuższego czasu utratę punktów. 

Przed meczem wiadomo było, że fizycznie może być to wycieńczające spotkanie dla obu drużyn, które w środku tygodnia rozgrywały trudne mecze w ćwierćfinale Pucharu Króla. Zarówno Valencia, jak i Barça w dramatycznych okolicznościach awansowały do półfinałów, stąd kilka zmian w składach obu zespołów. W Barcelonie zabrakło wykartkowanego Sergio Busquetsa i Jordiego Alby, na ławce mecz rozpoczął również Arthur, zastąpiony przez Aleñę.

Pierwsze minuty szybko potwierdziły przypuszczenia o ciekawym i intensywnym widowisku. Po zaledwie kilku minutach groźną akcję wyprowadziła Valencia, z prawej strony Wass świetnie dograł do Parejo, strzał sparował Ter Stegen, zaś dobitka Czeryszewa wylądowała na słupku. Po chwili Barça otrząsnęła się z letargu i zdołała odgryźć się rywalowi kilkoma groźnymi atakami. Swoich sił w starciu z Neto próbowali kolejno Semedo, Coutinho czy Messi, jednak żaden z nich nie znalazł sposobu na pokonanie golkipera Valencii. W 15. minucie meczu dobrą kontrę wyprowadził Rodrigo, podał do Gameiro, a ten nie pomylił się w starciu sam na sam z Ter Stegenem i było 0:1. Undiano Mallenco popełnił jednak w tej akcji błąd, gdyż chwilę wcześniej nie odgwizdał ewidentnego faulu na Leo Messim pod drugim polem karnym. Poirytowana Barça starała się o dalsze sytuacje, jednak w poczynania Blaugrany wkradła się niedokładność i pośpiech. Skorzystała z tego ekipa Los Che, która po wrzutce w pole karne i nieodpowiedzialnym zachowaniu Sergiego Roberto (ewidentny faul na Wassie) otrzymała rzut karny. Do piłki podszedł Dani Parejo i podwyższył prowadzenie gości.

Nie minęło pięć minut i euforia graczy Marcelino zaczęła powoli gasnąć. Nieostrożne zachowanie Toniego Lato w polu karnym wykorzystał Nélson Semedo, który wywalczył rzut karny dla Barcelony. Jedenastkę pewnie wykorzystał Leo Messi, nawiązując kontakt na nieco ponad pięć minut przed przerwą. Więcej goli w pierwszej odsłonie nie padło, choć wśród culés wzrosły apetyty na kolejną w przeciągu kilku dni remontadę.

Druich 45 minut rozpoczęło się od mocnego uderzenia Azulgrany, która zepchnęła rywali do wręcz rozpaczliwej defensywy. Już dwie minuty po przerwie mógł wyrównać Messi, ale znów na jego drodze stanął dobrze dysponowany Neto. Chwilę później z dystansu próbował Aleńa, lecz Brazylijczyk i tę próbę wyłapał bez większych problemów. Większe ryzyko Barçy to również większa szansa na kontry rywali - próbował z tego skorzystać Rodrigo, jednak dwukrotnie chybił i ekipa Dumy Katalonii wciąż pozostawała w grze. Nadeszła w końcu 64. minuta. Na skraju pola karnego piłkę z Leo Messim rozegrał Vidal, Argentyńczyk znalazł sobie lukę między dwoma obrońcami i huknął jak z armaty, doprowadzając do wyrównania stanu rywalizacji. Wydawało się, że Barça powalczy jeszcze o trzeciego gola, by zachować dystans do rywali w lidze, jednak dało o sobie znać zmęczenie ze środowego starcia z Sevillą. Pod koniec próbowali jeszcze Coutinho czy Suárez, jednak nieskutecznie, w związku z czym spotkanie zakończyło się wynikiem remisowym.

Po wydarzeniach ostatnich dni śmiało możemy stwierdzić, że Barça staje się specjalistą od regularnych remontad. Zaczęło się od rewanżu z Levante, potem Sevillą, zaś dziś połowicznie udało się to z kolejną drużyną z Walencji. Pytanie, czy jest to pokłosie nietrafionych decyzji Ernesto Valverde jeśli chodzi o rotowanie składem? Czy może drużyna zwyczajnie lepiej prezentuje się, grając pod presją wyniku z pierwszego spotkania? Odpowiedź siedzi w głowach piłkarzy. Tym razem odrabianie strat w trybie ekspresowym może mieć jednak inne konsekwencje. Zbliża się bowiem El Clásico w półfinale Pucharu Króla, które z pewnością będzie nie mniej zaciętym pojedynkiem od tych z Valencią czy Sevillą. Przed szkoleniowcem Barçy trudne zadanie umiejętnego rozłożenia sił piłkarzy na najbliższe tygodnie, gdzie Leo Messiego i spółkę czekają trudne wyjazdy do Bilbao i Sewilli, starcia z Realem Madryt oraz pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Olympique Lyon. Jednego możemy być pewni - zaangażowania i walki z żadnej ze stron na 100% nie zabraknie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Oj tam zdarzy się remis, ale w środę na Mierdę trzeba wyjść na pełnej ku*wie i pokazać im gdzie ich miejsce w szeregu. W tym roku tryplet jest nasz!!!!!!

@BarcaPasjonat: Czyżby ?
Tylko do cholery kim? Messi ma jakiś problem z przywodzicielem i nawet jeśli wyjdzie w środę to nie jest w 100% zdrowy, a jak wtedy wygląda Messi to wiemy.
Cillesen się wysypał, Dembele nie dość że kontuzja to jeszcze grypa.
Generalnie mamy zbyt wielu zawodników bez formy.
Taki Coutinho jest wolny jak wóz z węglem, nie wygrywa pojedynków , nie tworzy przewagi, a jego firmowe zejście na prawą znajdą już wszyscy obrońcy Ła Liga.
Mamy mało argumentów na real. Co nie znaczy że nie osiągniemy dobrego wyniku.

@Koriolan: Dzwoniłeś do Dembele że wiesz że ma grypę? Bo ja takich informacji nie znalazłem. Może podlinkujesz źródło. A Messi odznak tylko stłuczenia i skurczu więc na luzie da radę zagrać w następnym meczu ;)

@Inmessionate10: Info o grypie Dembele jest już tutaj w dziale #tiki-taka

@Koriolan: Okej dzięki. Mimo wszystko myślę że zdąży wrócić ;D

@Koriolan: Nie bój nic Messi to Argentyńczyk, a oni się tak łatwo nie poddają. To prawda, że Coutinho ostatnio coś słabiej gra, szkoda. Co do Dembele to nic mi nie wiadomo o grypie, serio? A i pamiętaj, że Barca ostatnio, mimo braku Messiego pokonała Mierdę 5:1 :)
« Powrót do wszystkich komentarzy