Athletic Bilbao rozgromił Barcelonę 4:0 w pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii. Bohaterem Basków został zdobywca hat-tricka Aritz Aduriz.
Luis Enrique zaskoczył wszystkich kibiców i ekspertów, posyłając w bój od pierwszej minuty m.in. ter Stegena w bramce, Vermaelena i Bartrę na środku obrony oraz Rafinhę, Mascherano i Sergiego Roberto w pomocy. W ataku obok Messiego i Suáreza znalazł się Pedro. Kluczowy moment pierwszej połowy miał miejsce w 13. minucie. Wtedy ter Stegen wyszedł przed pole karne i niczym Neuer wybił piłkę głową, lecz uczynił to tak nieszczęśliwie, że futbolówka spadła wprost pod nogi Mikela San Jose, który bardzo precyzyjnym strzałem niemal z połowy boiska fenomenalnie przelobował niemieckiego bramkarza Barçy.
Mimo niemal 75-procentowego posiadania piłki Barcelona nie zagrażała w pierwszej części bramce Gorki Iraizoza. Godne odnotowania były w zasadzie jedynie dwie akcje. W 26. minucie groźnie w pole karne dośrodkowywał Luis Suárez, lecz piłkę poza linię końcową wybił San Jose. W doliczonym czasie pierwszej połowy precyzyjnie z rzutu wolnego uderzał Leo Messi, jednak na posterunku był golkiper Athleticu Bilbao.
Jeśli można było powiedzieć, że gra Barcelony w pierwszej połowie była słaba i chaotyczna, to nie ma słów, by opisać to, co stało się w drugiej części. Co prawda na samym jej początku Pedro trafił w poprzeczkę, a Iraizoz z trudem odbił strzał Messiego, lecz później należała ona zdecydowanie do napastnika Athleticu Aritza Aduriza, który swój festiwal rozpoczął w 53. minucie. Wtedy stratę zanotował Sergi Roberto, z lewej strony w pole karne dośrodkował Sabin Merino, a Aduriz wygrał pojedynek główkowy z Mascherano i podwyższył prowadzenie gospodarzy na 2:0. W 62. minucie bohater drugiej połowy wykorzystał serię błędów i nieporozumień w szeregach obronnych Barcelony i strzelił kolejną bramkę. Zaledwie chwilę później sędzia podyktował rzut karny za faul Daniego Alvesa w zamieszaniu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, co było okazją dla Aduriza do skompletowania hat-tricka. Bask nie pomylił się z jedenastu metrów i dopełnił dzieła zniszczenia. Barcelonie nie pomogło nawet ściągnięcie z boiska Rafinhi i Sergiego Roberto i wprowadzenie na plac gry Iniesty oraz Rakiticia.
Nie ma co owijać w bawełnę – Barça zagrała na San Mamés katastrofalnie i niezwykle skomplikowała sobie drogę po zdobycia upragnionego sekstetu. Piłkarze Athleticu wykazali się dziś walecznością i konsekwencją i nie dali szans słabej Barcelonie, której rotacje nie wyszły na dobre. Pozostaje czekać na rewanż na Camp Nou i liczyć na wielką remontadę.
Komentarze (5247)