Ambrosini, Montolivo, Nocerino, Muntari i Boateng - pięciu ludzi, których zadaniem będzie założyć Barcelonie kaganiec, odciąć ją od podań i nie dopuścić do odwrócenia losów dwumeczu. W miarę upływu czasu i po potwierdzeniu nieobecności Pazziniego na liście powołanych, coraz większa jest szansa, że Allegri desygnuje do gry na Camp Nou kwintet graczy w środku pola.
Ambrosini, Nocerino i Boateng - wypoczęci
Po tym, jak w pierwszym meczu AC Milan zagrał tercetem pomocników (Ambrosini, Montolivo, Muntari), Allegri może we wtorek wzmocnić środek pola, dodatkowo delegując w strefę środkową Nocerino i Boatenga. Obaj odpoczywali w piątek podczas spotkania z Genoą. Nocerino był też nieobecny podczas pierwszego spotkania z Barceloną z powodu problemów fizycznych, ale reprezentant Ghany odegrał ważną rolę na San Siro w innych sektorach boiska. Teraz mogą go czekać dodatkowe obowiązki: będzie piątym człowiekiem od zadań defensywnych oraz łącznikiem z osamotnionym napastnikiem, którym najprawdopodobniej będzie złote dziecko calcio, Stephan El Shaarawy.
El Shaarawy - jedyny napastnik
Pomysł na wystawienie pięciu piłkarzy w środku pola wydaje się jeszcze bardziej realny po potwierdzeniu nieobecności Giampaolo Pazziniego, który zagrał w wyjściowym składzie w meczu z Barçą na San Siro. Pazzini, partner idealny dla swojego rodaka o egipskich korzeniach, miał największe szanse na grę na Camp Nou. Po nieszczęśliwej kontuzji w spotkaniu z Genoą, analizując ostatnie mecze Milanu, wydaje się niemożliwe, by zastąpił go któryś z pozostałych napastników w kadrze, jak Bojan, marginalizowany ostatnio Robinho czy „żelazny rezerwowy” Niang.
Poza tym, Milan pokazał, że jego pomocnicy mają wystarczające szczęście pod bramką przeciwnika by na siłę brać pod uwagę inne rozwiązania niż zagęszczenie środka pola. Oba gole w pierwszym meczu z Barçą były autorstwa Boatenga i Muntariego.
Twierdza Allegriego
Taktyka trenera Allegriego przeciwko Barcelonie, opierająca się na ustawieniu 4-5-1 zmusiłaby Katalończyków do otwartej gry. Wymagałoby to od gospodarzy wzmożonego wysiłku, by przeforsować podwójną linię defensywną, która w różnych meczach stwarzała już Katalończykom problemy w przeszłości. Wystarczy sięgnąć pamięcią do spotkań z Interem i Chelsea, odpowiednio w 2010 i 2012 roku. Wtedy nawet napastnicy rywali pracowali niczym rasowi obrońcy.
We wtorek o 20:45 podopieczni Vilanovy i Roury powinni zademonstrować, że odrobili zadanie domowe. Muszą skutecznie zastosować plan, który pozwoli Camp Nou cieszyć się niezapomnianym wieczorem.
Komentarze (121)