Busquets - sztuka wśród ciszy

Eoren

28 grudnia 2012, 22:16

El Pais

153 komentarze

Francuski dziennik L'Equipe wybrał wczoraj jedenastkę roku 2012. Zabrakło w niej miejsca dla Sergio Busquetsa. Nie jest także kandydatem do Złotej Piłki. Choć po raz kolejny jego nazwisko znalazło się w idealnej jedenastce turnieju, jak miało to miejsce na ostatnich mistrzostwach Europy, ciężko jest mu zdobyć uznanie w postaci nagrody indywidualnej.

Jedną z niewielu nagród, jakimi został wyróżniony, było Bravo 2009; w tym samym roku został również wybrany najbardziej obiecującym zawodnikiem w La Liga. Dziś, w wieku 24 lat, pomocnik Barcelony stał się perfekcyjnym uosobieniem gry zespołowej, tak że indywidualne opisywanie jego dokonań wydaje się już być pozbawione sensu.

Z tego co nam wiadomo, nie ma żadnej barcelońskiej peñii noszącej jego imię. Koszulka z jego nazwiskiem nie mieści się w dziesiątce najlepiej się sprzedających, (Jordiemu Albie wystarczyło kilka miesięcy, by pokonać pod tym względem Sergio). Wydaje się, że nie interesują go portale społecznościowe i nie przepada za reklamą. Woli anonimowość. Niewidoczny i nietykalny. Z klubem wiąże go kontrakt obowiązujący do 2015 roku, zaś wysokość klauzuli odstępnego jest odstraszająca: 150 milionów. Angielskim klubom nie udało się porozumieć z jego agentem, Josépem Marią Orobitgiem. „Niech się mi nawet nie ważą tknąć Sergio!" - musiał mu powiedzieć prezydent klubu, Sandro Rosell.

Taki właśnie jest Sergio; cichy zawodnik uwielbiany przez Vicente del Bosque. „Chciałbym być Busquetsem" - wyznał kiedyś selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Trenerzy zgadzają się, że „robi prosto to, co jest trudne" - ewenement w świecie ogarniętym próżnością - oraz, że „zawsze ma w głowie mapę całego meczu". Dzięki temu jest swego rodzaju asystentem trenera obecnym na boisku. Interpretując grę, podejmuje dobre decyzje i robi to szybko. Pozwala błyszczeć najlepszym, naprawia to, co zepsuli inni, i na dodatek walczy z przeciwnikiem.

Przyznano mu status zawodnika, który nie musi z nikim rywalizować o miejsce w składzie. Zawsze broni swoich kolegów z drużyny, jednak nie akceptuje konkurencji. Yaya Touré musiał się z tego powodu przenieść do Manchesteru, Mascherano został przemianowany na stopera, zaś obecność Songa w Barcelonie wydaje się być pozbawiona sensu.

Jest siłą i charakterem tej ekipy grzecznych chłopców. Odpowiada za strategię, faule taktyczne i obszar gry, który nie mieści się w katalogu zagrań jego kolegów. Bierze na siebie zarówno to, co dobre, jak i to, co złe. Nikt tak jak Sergio nie bronił młodych zawodników, zarówno przed kibicami, jak i rywalami, na boiskach w Tercera. Stanął w obronie Guardioli, gdy znieważano go w Kopenhadze. Został wyrzucony z boiska w Lizbonie, po tym jak wdał się w sprzeczkę z agresywnie grającymi zawodnikami Benfiki. Real Madryt oskarżył go o rasizm, gdy nazwał Marcelo „małpą". Piłkarz z osiedlowego boiska, dorastający w Badíi, zna prawo ulicy i przenosi ten kodeks gry na boiska piłkarskie. Altruista, którego nie interesuje rozgłos czy szukanie sławy, ani w porażce, ani w zwycięstwie. Przyzwyczaił się do obrony tego, co jest dla niego ważne. Nie należy do żadnej genialnej generacji (jak Bojan, Jeffren czy Giovani dos Santos). Nie jest prawdziwym canterano, ponieważ dołączył do Barcelony dopiero będąc w wieku sekcji juvenil. Miał wtedy 17 lat.

Wykwalifikowany pracownik klubu opisuje go jako bezpośredniego i prostolinijnego. "Ma w sobie awanturniczość, z którą dorastał na ulicy i wrodzoną przenikliwość, pozwalającą mu przyswoić sobie subtelny futbol Barcelony. Nie jest graczem wychowanym w szkółce, ze wszystkimi udogodnieniami, które niesie to za sobą, ale dobrze wie czym jest pokora i poświęcenie. Jest idealnym pomocnikiem dla nowoczesnego futbolu wykreowanego przez pomocnika w najpełniejszym tego słowa znaczeniu: Pepa Guardiolę".

„Gra myśląc o innych" - potwierdza Guardiola. - „Nigdy nie potrzebuje dotknąć piłki trzykrotnie; już przy pierwszym dotknięciu ma w głowie wszystkie informacje i wie wszystko na temat tego, co jest potrzebne drużynie. Intuicyjnie wyczuwa trudności i znajduje dla nich rozwiązania. To cud prostoty i przejrzystości". "To gracz o wielkiej naturalności" - dodają pracownicy sztabu technicznego. "W tym zwyczajnym człowieku znajduje się ogromna inteligencja taktyczna i wspaniałe umiejętności techniczne". Zaś według słów jego bliskich: „Jest bardzo rodzinny i bardzo profesjonalny. Żyje tylko dla piłki. Dlatego nie łapie kontuzji".

To bliscy zapewniają mu poczucie bezpieczeństwa. "Jego ojciec (były bramkarz Barcelony - Carlos Busquets) nie był z tych, którzy zarabiają dużo pieniędzy, jednak potrafił nimi doskonale zarządzać" - komentuje osoba z najbliższego środowiska piłkarza. -  "Sergio odziedziczył charakter po ojcu. To odważny facet, nieskomplikowany. Za to po matce jest bardzo sympatycznym człowiekiem".

Wszechstronny, obowiązkowy i kochający rywalizację. Wprowadza równowagę do swojej drużyny i wybija z rytmu przeciwnika. "Moja pozycja sprawia, że jestem w samym środku tego systemu" - mówi. - "Moim zadaniem jest uporządkowanie gry. Gdy jest porządek gra się szybciej". Dziś, w wieku 24 lat, jest tą samą osobą, która debiutowała mając lat 20. Przyjaźni się z tymi samym kolegami, ma te same nawyki i przyzwyczajenia, spaceruje po uliczkach Badíi, rozmawia z Xavim w drodze na boisko, chadza na siłownię, by poprawić koordynację i roztacza opiekę nad młodymi, obiecującymi wychowankami Barçy. "Zmierza po kapitańską opaskę" - komentuje się na Camp Nou. Jednak możliwe, że już w tym momencie można go nazwać najlepszym.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

constantine16

Tak tak, pamiętam jeszcze te Twoje komentarze o Sergio :D
« Powrót do wszystkich komentarzy