FC Barcelona – między wartością a odpowiedzialnością cz. IV

Zoltan

2 września 2012, 09:43

26 komentarzy


Początek sezonu jest zawsze specyficzną porą roku dla każdego piłkarskiego fana. Spełniając prośbę jednego z naszych Czytelników, publikujemy spojrzenie na Barçę, biografię m.in. Guardioli i ostatnie triumfy Klubu z punktu widzenia psychologii sportu i rangi, jaką w sukcesie sportowym odgrywa ponadpokoleniowe przywiązanie do tradycji i wartości.
Części I, II i III znajdziecie tutaj: [KLIK!], [KLIK!] i [KLIK!]


Rewolucja, jakiej dokonał w Barcelonie Guardiola, zmieniła postrzeganie piłki nie tylko w Hiszpanii, ale na całym świecie. Co rusz słyszy się o trenerach kładących sobie za wzór dzieło Pepa. Za najwybitniejszego szkoleniowca na świecie uznają go między innymi Jurgen Klopp [1], Rudi Garcia [2], czy były piłkarz Barçy, Gabi Milito [3]. Sam Messi, najlepszy strzelec w historii Barcelony (osiągnięcie to stało się jego udziałem już w wieku 25 lat), zawodnik trzykrotnie wybierany najlepszym piłkarzem świata stwierdza bez cienia kurtuazji, iż Pep jest dla klubu o wiele ważniejszy niż on sam [4]. Jak na to wszystko odpowiada Guardiola? Po wygraniu swoich pierwszych dwóch trofeów stwierdził z typową dla siebie chłodną analizą w głosie: „Jestem pewien, że z innymi graczami nie sięgnęlibyśmy po mistrzostwo. Ale z innym trenerem być może tak.” Ot, cały Pep, skromność i pokora.

Wydaje się jednak, iż „efekt Guardioli” sięga o wiele dalej, niż można by przypuszczać. Jedna z legend Milanu, były obrońca Alessandro Costacurta, stwierdza, iż nie zna nikogo, kto szanowałby swoich rywali tak szczerze i mocno, jak czynił to Guardiola [5]. Pep, mimo tego, iż podobnie jak inni szkoleniowcy wielkich klubów, zmuszony był do życia w świecie niewyobrażalnej presji, ciągłych prowokacji i wszechobecnego wpływu pieniądza, prezentuje swoją osobą synonim klasy, szczerości, skromności, uznania, poświęcenia i odpowiedzialności dla przyswojonych wartości. Dla dziennikarzy potrafi dziś być chyba bardziej zaskakujący, niż był dla obrońców rywali w czasach swojej młodości. Pamiętna pozostaje jego wypowiedź przed meczem z Realem Madryt w grudniu 2011 roku, kiedy to stwierdził, iż mecz transmitowany na żywo niemal do każdego zakątka świata, cieszący się większym zainteresowaniem mediów niż jakikolwiek inny mecz ligowy na tej planecie, jest obecnie w gruncie rzeczy mało istotny, ponieważ sprawą o wiele ważniejszą jest rozwiązanie problemów strefy euro: „Naprawdę tylko to się liczy. Gran Derbi w obliczu tego wydarzenia nie są ważne. To straszne, że ludzie żyją z dnia na dzień i szukają wyjścia z kryzysu.” [6]

Inna z niedających się zapomnieć konferencji prasowych Guardioli to z pewnością ta, która odbyła się tuż po premierowym pod wodzą Pepa triumfie Barçy w finale Ligi Mistrzów w roku 2009. Pierwszymi słowami, jakimi szkoleniowiec FC Barcelony uraczył wówczas dziennikarzy po ostatnim gwizdku, było stwierdzenie, iż to niezwykle cenne i mające dla niego osobisty wymiar zwycięstwo, dedykuje… Paolo Maldiniemu. Spośród setek osób, które bez wątpienia Pep miał wówczas w myślach i którym chciał niezwykle mocno podziękować, Katalończyk wybrał człowieka, którego, co ciekawe, niemal zupełnie nie znał. Dlaczego padło na Włocha? Pep uznał po prostu, iż nikt w tamtym momencie nie zasługiwał na tę dedykację bardziej od Maldiniego. Chodziło o sytuację, która rozegrała się w Mediolanie kilka dni wcześniej, kiedy to kończący swoją fantastyczną, przebogatą karierą piłkarską Maldini, w swoim pożegnalnym meczu został wygwizdany przez sporą część „kibiców” swojego zespołu. Wydarzenie to było na tyle niezrozumiałe, iż odbiło się echem w niemal całym piłkarskim świecie. Maldini przez całą swoją karierę był wzorem uczciwości, boiskowej gracji, kultury osobistej, klasy, ale przede wszystkim wierności. Taka forma „pożegnania” ze strony trybun była wynikiem tego, iż Maldini jakiś czas wcześniej „ośmielił się” poddać krytyce postępowanie agresywnej i prowokująco zachowującej się części radykalnych „sympatyków” swego zespołu. Guardiola rozumiał skomplikowane relacje Maldiniego z fanami jak mało kto – na wspomnianej konferencji powiedział: „Zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów dedykuję włoskiej piłce i Paolo Maldiniemu, który nie musi się martwić, gdyż docenia go cała piłkarska Europa. [7] Wiem, że podczas jego ostatniego meczu na San Siro nie wszystko poszło najlepiej, ale Paolo to najlepszy piłkarz ostatnich 25 lat światowego futbolu. Jeśli pomyśli kiedyś o pracy w Barcelonie, to mamy tu dla niego miejsce.” [8]

Guardiola – co analogiczne do osobowości Maldiniego i szczególnie godne uznania – jeśli sytuacja tego wymaga, potrafił postawić się nawet tym, od opinii których jest w ogromnym stopniu zależny, czyli kibicom własnego zespołu. To osoba odważna, nie bojąca wykonać ruchu, który może przysporzyć wrogów. Ponad własny interes Guardiola zawsze stara się stawiać wartości istotne dla niego i klubu. Przykład? W Hiszpanii od lat powszechnie znane są antagonizmy istniejące między kibicami Barcelony a Realu Madryt. Nieżyczliwość jednych względem drugich trwa od tylu lat, że dla wielu stało się to czymś całkowicie normalnym; inni starają się nawet upatrywać w tym jakiejś wartości. Takiemu stanowi rzeczy sumiennie sprzeciwia się jednak Guardiola, czego najlepszym dowodem jest wyjście naprzeciw kibiców własnego zespołu i uciszanie ich, gdy Ci podczas jednego z meczów skandowali przyśpiewki obrażające klub ze stolicy. Taki przypadek to bez wątpienia zjawisko bezprecedensowe w ostatniej historii konfliktów obu klubów. [9]

A przecież nie można zapomnieć, iż sam Pep, odkąd trenerem zawodników z Madrytu został portugalski mistrz prowokacji i „brudnych” zagrywek – José Mourinho, regularnie przyjmować musiał kolejne, nie dające się niczym usprawiedliwić, ciosy. Można śmiało powiedzieć, iż madrycki obóz od około dwóch lat, niezwykle sumiennie i z ogromnym wyrachowaniem, specjalizuje się w szerzeniu nastawionej przeciwko Guardioli i Barcelonie nieuczciwej propagandzie. Kiedy taktyka deprecjonowania wszystkich osiągnięć Blaugrany nie zdała egzaminu [10], gdy bestialskie faule i zagrania z pogranicza kryminału takich zawodników jak Ramos czy Pepe, nie wyrządziły Katalończykom odpowiedniej krzywdy [10], a osobiste „wycieczki” słowne w kierunku Guardioli nie robiły na tym ostatnim szczególnego wrażenia [11], Mourinho postanowił wziąć sprawy w swoje ręce bardziej dosłownie i podczas jednego ze spotkań z Barçą, ku zaskoczeniu wszystkich, wsadził palec w… oko drugiego trenera Barcelony, Tito Vilanovy. [12]

U schyłku minionego sezonu rzecznik prasowy Mourinho stwierdził, iż wszystko co w piłce osiągnął Guardiola, to wynik tylko i wyłącznie nieczystych układów i pomocy sędziów. Podobne oskarżenia i prowokacje wychodzą ze strony madrytczyków niemal każdego dnia. Nie jest łatwo dźwigać tego rodzaju ataki, szczególnie w świecie sportu, gdzie  uznanie ze strony pokonanego wydaje się być fundamentem, na którym zwycięzca może budować satysfakcję z osiągniętego wyniku. Być może nawet owo docenienie jest wręcz warunkiem poczucia pełnej satysfakcji. Ktoś, kto odbiera przeciwnikom możliwość radości z osiągniętego zwycięstwa, nie powinien – jak się zdaje – w ogóle stawać do sportowej rywalizacji. Mourinho, jego współpracownicy i podopieczni wydają się mieć inne zdanie na ten temat. Mimo tych wszystkich niegodnych ataków, Guardiola uznał, że nie pozostaje mu nic innego, jak dzielnie znosić zaistniałą sytuację, a na konferencjach prasowych rozmawiać przede wszystkim o piłce. Jedyne, co czekający na rewanż prowokatorzy z Madrytu dostali od Pepa, to spokój, trzeźwość i wyważenie. Na pytania zaś dziennikarzy o to jak odniesie się do kolejnych ataków Mourinho na jego osobę, swego czasu odpowiedział: „Mourinho? Patrząc na wyniki osiągane przez jego zespoły, jest prawdopodobnie najlepszym trenerem na świecie.” [13]

Oczywiście również Guardiola, jak każdy człowiek, popełnia duże i małe błędy. Jego wielkość polega jednak na tym, że jak mało kto potrafi się do owych potknięć przyznać i wyciągać z nich odpowiednie wnioski. Krytycy Guardioli za jego największą  pomyłkę często uznają sprowadzenie na Camp Nou za ogromne pieniądze, szwedzkiego supergwiazdora, Zlatana Ibrahimovica. Po rocznym pobycie w klubie i średnio udanym sezonie w wykonaniu tego niezwykle kontrowersyjnego napastnika został on sprzedany do włoskiego Milanu za kwotę trzykrotnie niższą od tej, za którą sprowadzono go do Barcelony. Nie było żadną tajemnicą, iż głównym powodem odejścia Zlatana była jego niechęć do zaakceptowania systemu wartości i zasad, które rządziły klubem z Katalonii – Szwed utożsamił taki odpowiedzialność za taki porządek rzeczy z osobą trenera, któremu zarzucił doprowadzenie do wszelkich swoich problemów niepowodzeń w bordowo-granatowej koszulce. [14]

Po przeprowadzce do Mediolanu żywiący do Guardioli wciąż sporo pretensji Szwed, w różnych wypowiedziach niejednokrotnie atakował swojego byłego szkoleniowca, często pozwalając sobie na drwiny i obraźliwe słowa. W wywiadach Zlatan ironicznie nazywał Pepa „filozofem”, „człowiekiem bez odwagi” albo „mięczakiem”. [15] Proszony o odniesienie się do tych słów, Guardiola odpowiadał: „Życzę mu wszystkiego, co najlepsze […] Jako członek zespołu zachowywał się doskonale i przyczynił się do naszych sukcesów. Zawsze gdy grał, pokazywał swoją jakość, wyjątkiem może być półfinał Ligi Mistrzów z Interem i mecz z Villarreal […] Mogę Wam jedynie powtórzyć to, co mówiłem mu w chwili gdy odchodził do Milanu: dziękuję za wszystko. Szkoda, że mówi to, co mówi, ale życzę mu wszystkiego dobrego.” [16] Guardiola nie miał oporów by przyznać, iż Zlatan to jeden z najlepszych środkowych napastników na świecie, być może nawet najlepszy; to zaś, że nie do końca sprawdził się on w Barcelonie, było – zdaniem Pepa – w głównej mierze winą jego samego jako trenera, ponieważ nie potrafił on odpowiednio wykorzystać możliwości Szweda.

Guardiola to typ człowieka, który w każdej trudnej sytuacji stara się szukać mankamentów błędów własnych, niedoskonałości czy nieodpowiednich decyzji – bierze odpowiedzialność za każdą porażkę, w której uczestniczy jako trener, wszystkie zaś drużynowe sukcesy przedstawia przede wszystkim jako osiągnięcia zawodników. [17]

Bez wątpienia Guardiola stworzył drużynę unikatową także pod względem zasad, jakie określały tożsamość grupy oraz specyficznego klimatu przepełnionego wzajemnym szacunkiem i poczuciem równości w szatni. Po historii z Ibrą, Pep o wiele dokładniej zaczął analizować każdy potencjalny klubowy transfer, skupiając się w ogromnym stopniu na tym, by wybierać wyłącznie zawodników o odpowiednim usposobieniu i określonej mentalności. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie w ostatnim okienku transferowym Chilijczyka Alexisa Sáncheza, słynącego z niezwykłej skromności i wielkiej pracowitości. [18] Podobnym przykładem może być kupiony wcześniej Argentyńczyk Javier Mascherano, również cichy i szalenie pracowity zawodnik, dla którego przejście do Barcelony było tak ważne, iż zdecydował się nawet dopłacić z własnej kieszeni 3 miliony euro do swojego transferu! [19]

Minęły cztery lata od chwili zatrudnienia Pepa Guardioli na stanowisku szkoleniowca pierwszej drużyny Barcelony. Nie podlega dyskusji, iż Katalończyk napisał w tym czasie najcudowniejszy rozdział w całej historii klubu z Camp Nou, a decyzją zarządu jego dziedzictwo twórczo kontynuował będzie dotychczasowy asystent Pepa, Tito Vilanova. Nikt nie pamięta Barçy, która grałaby piękniej od tej prowadzonej przez Pepa, a coraz większa ilość fachowców stwierdza, iż trudno jest sobie przypomnieć jakąkolwiek drużynę, która stylem i osiąganymi wynikami mogłaby być z obecną Barceloną porównywana. Marco Van Basten – genialny holenderski napastnik z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, absolutnie kluczowy zawodnik wielkiego Milanu, prowadzonego przez Arrigo Sacchiego, stwierdza: „Ja nie jestem człowiekiem, który uważa, że w moich czasach było najlepiej. Niczego nie zazdroszczę. Miałem swoje lata, fantastyczne lata. A dziś patrzę na Leo Messiego i cieszę się tym, co on pokazuje.” [20] Zapytany zaś o to, czy jego zdaniem współczesna Barcelona jest lepsza od zespołu, z którym to on zdobywał największe trofea, odpowiada: „Jeśli porównać osiągnięcia, to tak, jest lepsza. W Milanie mieliśmy wartościową drużynę, ale gra Barcelony jest znacznie bardziej spektakularna. Być może byliśmy lepsi, jeśli porównasz każdego gracza z osobna. Na przykład nasi obrońcy byli lepsi. Patrząc jednak na całą drużynę, Barcelona jest najdoskonalsza w dziejach.” [21] Van Basten – mimo iż nie był nigdy w żaden sposób związany z hiszpańską piłką – odważył się także podkreślić różnicę, jaka jego zdaniem, dzieli obecnie zespoły Barcelony i Realu Madryt: „To, co robi Barcelona, jest romantyczne. Real też potrafi zagrać ładnie, ale jest nastawiony na sukcesy, gole, szybkość. Nie ma ideologii, a Barcelona ma.” [22]

Wszystkim przeżywającym wspaniały czas sympatykom Barçy niezwykle trudno jest wyobrazić sobie bardziej odpowiednią osobę do realizowania i obrony, wspomnianej przez Van Bastena filozofii klubu, niż Guardiola. Nikt nie byłby w tym tak autentyczny, konsekwentny, silny, zdecydowany, dumny, a także całkowicie naturalny, jak właśnie Pep. Guardiola w cudowny sposób łączy w sobie wszystkie te kluczowe cechy. Czuje leżący na nim ciężar, co wcale nie znaczy, iż jest on dla niego balastem, który mu w jakiś sposób uwiera. Słuchając wypowiedzi Guardioli, można dojść do wniosku, iż ciężar o którym tu mówimy, jest właściwie częścią samego Pepa. Wartości, których broni, nie pochodzą z zewnątrz, lecz tkwią głęboko w nim samym. Człowiek może żyć bez świadomości wartości, przestrzegania zasad czy bycia wiernym własnej filozofii (czego namacalnym dowodem wydają się być czasy, w których obecnie żyjemy). Filozofia natomiast, bez człowieka, który potrafi jej bronić pozostając wiernym i odpowiedzialnym za wynikające z niej zasady czy wartości, szybko zostaje zapomniana, a w niedługim czasie po prostu umiera. Myśl barcelońska ma zatem niezwykłe szczęście, że za jej obraz przez ostatnie cztery lata odpowiadał ktoś, kto jest jej autentyczną, nierozerwalną częścią – kto broniąc klubu, bronił właściwie samego siebie. Powierzenie drużyny Vilanovie, innemu z wychowanków La Masíi (choć o znacznie gorszym piłkarskim CV niż Guardioli), to znak chęci kontynuacji tej filozofii w przyszłości.

Gdy w marcu, konsekwentny w swych atakach na Pepa José Mourinho stwierdził, iż cała postać Guardioli to wynik jedynie inteligentnej, wyrachowanej gry ze strony trenera Barçy, a w rzeczywistości obaj zupełnie się od siebie nie różnią [23], Katalończyk uznał ten cios za uderzenie wyraźnie poniżej pasa i postanowił odnieść się do słów „kolegi” bardziej stanowczo niż miewał to wcześniej w zwyczaju. Notoryczne deprecjonowanie osiągnięć sportowych Pepa czy też ciągłe kwestionowanie jego umiejętności trenerskich, sam Guardiola pozostawiał bez komentarza, starając się nie wchodzić w polemikę w mniemaniu trenera z Santpedor zupełnie bezproduktywną. Pep wielokrotnie dawał dowód tego, iż cisza potrafi być bardziej treściwa i wzniosła, niż najgłośniej wykrzyczane zdanie czy słowo. W chwili jednak, gdy człowiek, który przez lata systematycznie budował obraz swojej osoby – będący dokładnym przeciwieństwem tego, co stara się przez swoje słowa i czyny pokazywać Guardiola – sprowadza siebie i Pepa do jednego mianownika, stwierdzając dodatkowo, iż różnice dostrzegane przez ludzi są jedynie pozorne i wynikają wyłącznie z wyrachowanej gry tego drugiego, Guardiola poczuł, że należy zabrać głos – nie tylko w imieniu swoim, ale także całej Barcelony: „Myślę, że każdy zrozumiał, co i kogo miał na myśli Mourinho. Mówił o mnie, szkoda, że nie potrafił wymówić nazwiska, ale może zrobi to następnym razem. Jedyne w czym jesteśmy do siebie podobni, to chęć ciągłego wygrywania, nic więcej. Nigdy nie chciałem ustawiać się na wysokości Mourinho w innych aspektach. Jeśli poza chęcią ciągłych zwycięstw jesteśmy do siebie podobni w czymkolwiek, muszę zastanowić się nad samym sobą, muszę przemyśleć, co robię źle, ponieważ nie chcę osiągać jego poziomu. Obaj chcemy zwyciężać, ale bardzo się różnimy. W archiwach jest wiele słów, obrazów, które są warte miliony. Istnieje tysiące konferencji prasowych, do których macie wgląd, możecie zobaczyć, jaka jest różnica między nami. To są czyste dowody. Ja nie chcę zawstydzać mojego Klubu i naszych kibiców. Być może nie zawsze jestem taki, jakbyście chcieli, ale staram się robić wszystko, byście nie musieli się za mnie wstydzić. Ani na konferencjach prasowych, ani nigdzie indziej.” [24]

Jak w przypadku innych wielkich idei wychodzących daleko poza dziedzinę swej aktywności, system wartości, wierność tradycjom i filozofia prowadzenia klubu sportowego, są w FC Barcelonie nie tylko przestrzegane, ale także bronione. O przyszłość w tym zakresie Camp Nou może być spokojne - obecna drużyna pełna jest potencjalnych następców Pepa na trenerskiej ławce.


[1] http://www.fcbarca.com/41278-klopp-guardiola-jest-najwiekszy.html, z dnia 06.04.2012.
[2] http://www.fcbarca.com/39889-trener-lille-barca-guardioli-to-najlepsza-ekipa-wszech-czasow.html, z dnia 06.04.2012.
[3] http://www.fcbarca.com/40140-milito-sekretem-barcelony-jest-guardiola.html, z dnia 06.04.2012.
[4] http://www.fcbarca.com/41272-messi-guardiola-jest-wazniejszy-niz-ja.html, z dnia 06.04.2012.
[5] http://www.fcbarca.com/39582-costacurta-nikt-nie-szanuje-rywala-bardziej-niz-guardiola.html, z dnia 06.04.2012.
[6] http://www.fcbarca.com/39787-guardiola-wazniejsze-od-el-clasico-jest-uratowanie-strefy-euro.html, z dnia 06.04.2012.
[7] http://www.eurosport.pl/pilka-nozna/liga-mistrzow/2008-2009/guardiola-dla-maldiniego_sto1955083/story.shtml, z dnia 06.04.2012.
[8] http://www.acmilan24.com/news/id/2693/guardiola-dla-maldiniego-i-wloskiej.html, z dnia 06.04.2012.
[9] http://www.fcbarca.com/37899-guardiola-uciszal-cules-obrazajacych-madryt.html, z dnia 06.04.2012.
[10] http://www.fcbarca.com/36554-okiem-johana-cruyffa-rola-guardioli.html, z dnia 06.04.2012.
[11] http://www.fcbarca.com/41720-w-ciszy-stadionu-zdetronizowana-barcelona.html, z dnia 06.04.2012.
[12] Tamże, z dnia 06.04.2012.
[13] http://www.rmf24.pl/sport/news-mourinho-wsadzil-palec-do-oka-drugiego-trenera-barcelony,nId,354973, z dnia 06.04.2012.
[14] http://www.fcbarca.com/39390-guardiola-mourinho-jest-prawdobodobnie-najlepszym-trenerem-na-swiecie.html, z dnia 06.04.2012.
[15] http://gwizdek24.se.pl/pilka-nozna/pilka-nozna/zlatan-ibrahimovic-drwi-z-guardioli-moim-problemem-w-barcelonie-byl-pan-filozof_173474.html, z dnia 06.04.2012.
[16] Tamże, z dnia 06.04.2012.
[17] http://www.fcbarca.com/39298-pep-zlatanowi-zycze-wszystkiego-co-najlepsze.html, z dnia 06.04.2012.
[18] http://www.fcbarca.com/39598-guardiola-bez-tych-pilkarzy-nie-bylbym-w-stanie-tego-osiagnac.html, z dnia 06.04.2012.
[19] http://www.fcbarca.com/40991-alexis-przyjsc-do-barcelony-to-jak-uczyc-sie-futbolu-od-nowa.html, z dnia 06.04.2012.
[20] http://viscaelbarca.pl/news/Masche-doplaci-trzy-miliony-euro-do-swojego-transferu-628, z dnia 06.04.2012.
[21] http://euro2012.onet.pl/fazagrupowa/grupa-b/marco-van-basten-real-nie-ma-ideologii-a-barcelona,1,5076762,artykul.html, z dnia 06.04.2012.
[22] http://www.fcbarca.com/41664-van-basten-najlepszy-pilkarz-wszech-czasow-nazywa-sie-messi.html, z dnia 06.04.2012.
[23] http://euro2012.onet.pl/fazagrupowa/grupa-b/marco-van-basten-real-nie-ma-ideologii-a-barcelona,1,5076762,artykul.html, z dnia 06.04.2012.
[24] http://www.fcbarca.com/41242-mourinho-ci-ktorzy-nie-mowia-o-sedziach-ostatecznie-i-tak-o-nich-mowia.html, z dnia 06.04.2012.
[25] http://www.fcbarca.com/41245-pep-nigdy-nie-bede-taki-jak-mourinho.html, z dnia 06.04.2012.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze