Presezon jest zawsze specyficzną porą roku dla każdego piłkarskiego fana. Meczów o stawkę brak, a plotki transferowe każdemu mogą się znudzić. Spełniając prośbę jednego z naszych Czytelników, publikujemy spojrzenie na Barçę, biografię m.in. Guardioli i ostatnie triumfy Klubu z punktu widzenia psychologii sportu i rangi, jaką w sukcesie sportowym odgrywa ponadpokoleniowe przywiązanie do tradycji i wartości.
Części I i II znajdziecie tutaj: [KLIK!] i [KLIK!]
Sam Xavi w wywiadach swój sposób gry stara się opisywać w bardzo prostych i jasnych słowach: „Chodzi przede wszystkim o szybkie myślenie i ciągłe szukanie miejsca. To, co robię zawsze: szukam miejsca. Przez cały dzień, cały czas szukam. [Xavi zaczyna rozglądać się kołysząc głową]. Tutaj? Nie? Ci, którzy nigdy nie grali nie zdają sobie sprawy jak to jest trudne. Ciągła przestrzeń, przestrzeń i jeszcze raz przestrzeń. To jak gra na PlayStation. Gdy widzę, że obrońca jest tu, to gram tam. Widzę trochę miejsca to biegnę. To wszystko, co robię […] Kluczem jest nauka.
Gracze, którzy zaczynali uczyć się gry dla Barçy mieli 10 czy 12 lat. Po przyjeździe do Barcelony pierwszą rzeczą jakiej musisz się nauczyć jest myślenie. Myślenie, myślenie i jeszcze raz myślenie. Szybkie. [Xavi zaczyna gestykulować rozglądając się dookoła] Podnieś głowę, zobacz, myśl. Popatrz, zanim dostaniesz piłkę, rozejrzyj się zanim ją podasz. Jeśli chcesz do kogoś podać, najpierw upewnij się, że ten facet jest wolny. Popatrz na Busquetsa (kolejny wychowanek klubu, grający na pozycji defensywnego pomocnika – przyp. własny) – jest mistrzem gry z pierwszej piłki. Kontroluje, patrzy i odgrywa z pierwszej piłki. Niektórzy sobie z tym nie radzą, potrzebują chwili by móc odegrać, ale to spowalnia grę […] Najlepszą rzeczą jest ciągła gra w dziada. Zawsze. Każdego dnia. To najlepsze ćwiczenie. Nauczysz się odpowiedzialności, zobaczysz, co robić by nie tracić piłki. Pum-pum-pum-pum, zawsze z pierwszej piłki…” [1]
Andrés Iniesta, obecny klubowy partner Xaviego z formacji pomocy, analizując grę swojego kolegi w jednej z zarejestrowanych z nim rozmów stwierdza: „Ty zawsze robisz to, czego jesteś pewien. To dla ciebie podstawa odpowiedzialności.” Xavi odnosi się do tej diagnozy w sposób następujący: „Wiem, że nie mogę stracić piłki, ponieważ wiem, że mój zespół gdy nie ma piłki, nie potrafi grać. Jeśli stracę – wszyscy na tym cierpimy. Swoją drogą, straciłem ich cholernie dużo! Wciąż pamiętam jedną, którą przejął Zidane w Lidze Mistrzów. Skończyło się stratą gola. Raul uderzył bardzo mocno w górny róg naszej bramki. To jest właśnie odpowiedzialność. Zdarza się, że coś pójdzie nie tak, jednak jest wiele rzeczy, o które nie umiałbym zadbać. Dla mnie, jeśli gram to najważniejsze jest to, żeby ludzie powiedzieli: dobra robota, zrobiłeś to dobrze. Jeśli poszło w porządku, nigdy się nie zmęczysz, ponieważ zawsze wygrywasz.” [2]
W tym samym wywiadzie obaj zawodnicy zwracają uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię – oglądając grę Barcelony, wielu koneserów piłki mówi o pewnym niespotykanym odczuciu, przez które człowiek, nie wiedzieć do końca czemu, ma wrażenie jak gdyby podpatrywał mecze małych chłopców bawiących się piłką na placu przed swoim domem. (A przecież mówimy o spotkaniach najlepszego obecnie klubowego zespołu świata!) Zarówno Xavi, jak i Iniesta, podkreślają, że to specyficzny system szkolenia sprawia, iż młodzi chłopcy mogą zachować pierwiastek beztroskiego, dziecięcego stylu gry: „Jako dzieci każdy z nas miał swój unikatowy styl gry, a trenerzy pomogli nadać sens wszystkiemu, z czym się urodziliśmy. Czasami myślę, że wciąż gramy jakbyśmy byli dzieciakami. Przypomina mi się wtedy granie w piłkę na Progres Plaza, byłem dzieckiem, a mimo to grałem jak teraz.” [3]
Po Mistrzostwach Europy rozgrywanych w 2008 roku na boiskach Szwajcarii i Austrii, Xavi wracał do Barcelony ze złotym medalem w kieszeni i tytułem najlepszego gracza turnieju, co było niewątpliwie jego największym indywidualnym osiągnięciem w dotychczasowej karierze. Klub jednak zdawał się w tym czasie przechodzić kolejny kryzys i konieczną rewolucję, w związku z czym przyszłość rysowała się w raczej zagadkowych barwach. 28-letni Xavi czuł, że osiąga właśnie życiową formę i bardzo chciał wziąć udział w projekcie, który dawałby mu możliwość pokazania pełni swoich możliwości. Sytuacja wokół klubu przez jakiś czas pozostawała niepewna, lecz mimo to Xavi spokojnie czekał na rozwój wypadków. Decyzją klubu, na czele nowego projektu w roli trenera takich asów jak Xavi, Iniesta, Eto’o, Henry, Puyol, czy Messi, zasiąść miała osoba zaledwie 37-letnia, z praktycznie zerowym doświadczeniem trenerskim na poziomie profesjonalnej piłki. Żart? Pewnie można by tak właśnie pomyśleć, gdyby nie fakt, iż ową osobą miał być sam mistrz, nauczyciel i wzór Xaviego, pierwszy prawdziwy diament nowoczesnego systemy szkolenia FC Barcelony, niepodważalny lider Barçy z czasów Dream Teamu, absolutna ikona klubu – Josép Guardiola. [4]
Wybór Pepa jako szkoleniowca, mimo iż była to postać o niekwestionowanej renomie w klubie, wiele osób traktowało w kategoriach szaleństwa, a nawet lekkomyślności ze strony władz klubu. Ci jednak, którzy znali i rozumieli filozofię Barcelony, wiedzieli, że właśnie taka decyzja jest prawdziwym powrotem do zasad i wartości, które pod koniec lat osiemdziesiątych wprowadzał był Cruyff. Należy bowiem pamiętać, iż podstawowym celem Holendra było zwiększanie do absolutnego maksimum roli, jaką mieli odgrywać w klubie jego wychowankowie. Sytuacja, w której na stanowisku trenera pierwszego zespołu zasiądzie człowiek będący prawdziwym symbolem sukcesu barcelońskiej szkoły piłkarskiej, wydawała się być cudownym spełnieniem tego fascynującego planu. [5]
Xaviemu, jak twierdzi piłkarz, wystarczyło jedno spotkanie z Pepem, by zdać sobie sprawę, że w klubie zaczyna się zupełnie nowa era, a on sam staje się jej kluczowym elementem, elementem czegoś naprawdę niepowtarzalnego: „[Guardiola jako trener] zafascynował mnie od pierwszej chwili. Jego pomysł na drużynę, bardzo klarowny i precyzyjny, wydał mi się tak interesujący, że niezaangażowanie się w niego całym sobą byłoby sportowym samobójstwem. Prawda jest taka, że wszystko czego w swoim życiu dokonał Pep, robiło na mnie wrażenie. Był dla mnie wzorem. Pomógł mi dojrzeć, kiedy byłem w szkółce i był moim przewodnikiem, kiedy trafiłem do pierwszej drużyny. Gdy przedstawił mi swój koncept, natychmiast rozwiał jakiekolwiek wątpliwości. Ten projekt pasował do mnie idealnie […] System ofensywny, który stawiał na spektakl i atrakcyjny futbol, w którym – w opinii Pepa – byłbym jednym z kluczowych zawodników. Fakt, że miałem zostać jednym z filarów podtrzymujących drużynę sprawił, że natychmiast nabrałem ogromnej pewności siebie.” [6]
Andrés Iniesta w następujący sposób wspomina swoje pierwsze refleksje związane z zatrudnieniem Guardioli na stanowisko trenera zespołu: „Dla mnie najważniejsze było to, że ktoś, kto jest moim idolem, został właśnie moim trenerem. Jest to bowiem niesamowita motywacja zarówno dla mnie, jak i dla innych. Taka postacią był zawsze Guardiola. Darzyłem go ogromnym zaufaniem. W czasie, gdy był jeszcze piłkarzem, podziwiałem to, jak kieruje zespołem ze środka boiska, z jakim zaangażowaniem podchodzi do meczu. Ale przede wszystkim uwielbiałem jego styl. Budził szacunek nie tylko na boisku ale i poza nim. Dla mnie to niezwykle istotne, ponieważ szacunek w oczach innych zyskujesz nie tylko tytułami i mistrzowską grą, ale także postawą jaką reprezentujesz.” [7]
Początki Pepa jako trenera Barçy nie były łatwe. Dotkliwa wyjazdowa porażka w pierwszej kolejce ligowej i remis na Camp Nou w drugiej rundzie spotkań z pewnością nie były wynikami na miarę oczekiwań zespołu i kibiców. Mimo to, jak twierdzą sami zawodnicy, nie było w tamtym czasie większego entuzjasty i człowieka równie mocno przekonanego do słuszności obranego kierunku niż właśnie Guardiola. Pep nie martwił się złą prasą w początkowych dwóch tygodniach, bo po pierwsze codziennie widział swoich zawodników w czasie treningów i był spokojny o ich formę oraz zaangażowanie, a po drugie jak nikt inny wierzył w słuszność obranej drogi motywowanej wieloletnią filozofią klubu. Spokój i równowaga Pepa, jak zauważa Iniesta, wyraźnie przekładały się także na zawodników: „Uwagi Guardioli były zawsze konstruktywne i budujące. Nigdy nie wskazywał winnego, tylko starał się znaleźć rozwiązanie. O wiele bardziej nas uczył niż trenował.” [8]
„Nie wolno nam oddalać się od założonego celu”, powtarzał często Guardiola. Owym celem nie były jednak wcale konkretne tytuły, ale – jak stwierdza Iniesta – „określony i jasno zdefiniowany styl.” Zwycięstwa bowiem są w mniemaniu Pepa jedynie logiczną konsekwencją właściwie realizowanej filozofii gry. [9]
Miało się okazać, że na wygraną kibice nie musieli czekać długo – w trzeciej kolejce Barça rozgromiła bowiem Sporting Gijón 5:1. Zwycięstwo to dało początek nieomal nieustającemu, trwającemu do dnia dzisiejszego pasmu sukcesów w rozgrywkach krajowych i europejskich. Światowy futbol obserwuje od czterech lat dominację FC Barcelony. W relatywnie krótkim czasie Guardiola stał się najbardziej utytułowanym szkoleniowcem, jaki kiedykolwiek zasiadał na ławce trenerskiej Barcelony. Wygrał 14 z 19 możliwych do zdobycia trofeów, zachwycając rywali boiskową dominacją i techniczną doskonałością, co rusz ustanawiając przy tym kolejne rekordy. Zespołowe i indywidualne nagrody oraz wyróżnienia były konsekwencją olśniewającej i nieugiętej postawy drużyny. Jeszcze bardziej niż uzyskiwane wyniki, wszystkich zachwyca jednak styl – drużyna Pepa grała na wskroś ofensywnie, piekielnie dokładnie, z cudowną płynnością i szybkością, z którą nie potrafili radzić sobie najlepsi obrońcy świata. Od ponad czterech lat żaden przeciwnik Barcelony w trakcie spotkania z nią nie miał od niej wyższego współczynnika procentowego posiadania piłki. Barça jest najwyżej atakującym zespołem świata, gra z nieustającym pressingiem opanowanym do perfekcji. Jej styl to idealne połączenie wyuczonych schematów i spontanicznej, niekonwencjonalnej twórczości. Pep, wraz z Xavim, Iniestą, Puyolem i Messim u boku, w znacznym stopniu udoskonalił pomysły, jakimi niegdyś dzielił się ze swymi podopiecznymi Johan Cruyff. Wielu fachowców twierdzi nawet, iż to, co robi Guardiola, ma wymiar tak spektakularny, iż należałoby oceniać jego dzieło jako zupełnie nową jakość. [10] Xavi nie ma w tym aspekcie wątpliwości i z całą stanowczością stwierdza, iż Pep jako trener zrewolucjonizował futbol. [11] Sam Guardiola, choć bez żadnego skrępowania mówi o „własnym, wypracowanym pomyśle na grę”, na każdym kroku podkreśla swoje przywiązanie i szacunek do dziedzictwa klubu i Cruyffa. [12]
Nie jest trudno znaleźć dowody na to, iż wizja budowania zespołu przez Pepa bliska jest temu, co przed laty wymyślił Cruyff. Już w pierwszym roku pracy na stanowisku trenera pierwszego zespołu, Guardiola wypromował dwóch, nikomu nie znanych wcześniej, wychowanków klubu – Pedro Rodrígueza i Sergio Busquetsa (kilkanaście miesięcy po swoich debiutach w Barçy obaj pojechali z reprezentacją Hiszpanii na Mistrzostwa Świata do RPA, gdzie zdobyli tytuł najlepszej drużyny globu). W kolejnych sezonach Pep nie próżnował i dawał szanse kolejnym zawodnikom, czyniąc z takich chłopców jak Thiago, Fontas, Barta, Cuenca, Tello, J. Dos Santos, Sergi Roberto czy Montoya pełnoprawnych członków składu. [13] Z pomocą zarządu odzyskano dla Barçy dwóch sprzedanych kilka lat wcześniej cudownych chłopców ze szkółki, Cesca Fàbregasa i Gerarda Piqué. [14]
Na dowód tego jak mocno trener Katalończyków ufa swoim wychowankom, niech świadczy fakt, iż w obu finałach Ligi Mistrzów, jakie do tej pory rozgrywała Barça pod wodzą Pepa, siedmiu z jedenastu wystawionych do gry w pierwszym składzie zawodników było wychowankami klubowego systemu szkolenia. Należy podkreślić, iż na tym poziomie rozgrywek to absolutnie unikatowy przypadek, wystarczy prześledzić ostatnich kilkanaście lat piłkarskich zmagań. [15] Za kadencji Guardioli nie brakowało meczów, gdy ilość wychowanków w pierwszej jedenastce Barçy osiągnęła liczbę ośmiu bądź dziewięciu. Wydaje się, że nawet na dzień dzisiejszy wystawienie całej jedenastki złożonej wyłącznie z wychowanków nie odbiłoby się specjalnie na jakości gry zespołu z Camp Nou. A trzeba pamiętać, że wśród drużyn młodzieżowych cały czas pojawiają się nowi, niezwykle utalentowani, wychowani w barcelońskim duchu, pokorni, cierpliwi, inteligentni i pracowici chłopcy. [16]
Warto również zaznaczyć, iż o sile wielkiej Barcelony ery Guardioli decydują w największym stopniu trzej zawodnicy, z których najwyższy ma zaledwie 170 cm wzrostu i waży 69 kg – mowa tu o Xavim. Pozostali dwaj to Andrés Iniesta (169 cm, 64 kg) i Lionel Messi (169 cm, 67 kg). Ten nietypowy w coraz bardziej fizycznej współczesnej piłce tercet, to obecnie największy postrach linii defensywnych wszystkich zespołów świata. Również w tym aspekcie filozofia Barcelony, kładąca szczególny nacisk na wyszkolenie techniczne, wizję gry, kreatywność, inteligencję, odpowiedzialność, i pokorę, zwycięża z głównymi trendami dzisiejszej piłki. Kiedy współcześni fachowcy instruują, iż każdy, chcący odnosić sukcesy zespół, potrzebuje silnego środkowego napastnika (taktyczna innowacja Guardioli polega na tym, że Barça grywa niekiedy właściwie bez żadnego klasycznego napastnika), a po drugie przynajmniej jednego (a najlepiej dwóch) masywnego, potrafiącego się „rozbijać” środkowego pomocnika, wydaje się, iż tyczy to wszystkich zespołów poza chłopakami Guardioli. Dzisiejsza Barça wymyka się schematom, pozostaje poza konkurencją. „Na nich proszę nie patrzeć” – należałoby napisać – „to jakiś kosmiczny wynalazek, który w ogóle nie powinien działać.” A jednak działa – i to jak! [17]
W formie ciekawostki warto nadmienić, iż niezwykle specyficzna charakterystyka boiskowych liderów Barçy (Xaviego, Iniesty czy Messiego) stanowi nie lada problem dla twórców najbardziej popularnych piłkarskich gier video, takich jak serie FIFA bądź Pro Evolution Soccer. W tego rodzaju produkcjach bowiem każdy konkretny zawodnik, prócz posiadania określonej postawy i indywidualnych cech fizycznych, przede wszystkim „definiowany” jest poprzez przypisany mu przez twórców gry, określony poziom (liczony zazwyczaj w skali 1-100) piłkarskich umiejętności, takich jak szybkość biegu, przyśpieszenie, kontrola piłki, wytrzymałość, siła czy uderzenie z dystansu. Kłopot z właściwym odwzorowaniem charakteru takiego piłkarza jak Iniesta, czy Xavi przy okazji tworzenia gry komputerowej, polega głównie na tym, iż fenomen tych zawodników bardzo trudno sprowadzić jest do „słupków” z wymiernymi, czysto piłkarskimi bądź fizycznymi umiejętnościami. Swoją wielkość zawodnicy ci zawdzięczają w głównej mierze nie szybkości, sile, czy uderzeniu z dystansu, lecz inteligencji, spokoju, a przede wszystkim kreatywności i umiejętności podejmowania na boisku właściwych decyzji. Jednak w stosownym czasie w świecie gier komputerowych to oczywiście nie Iniesta podejmuje decyzje, lecz gracz, który „steruje” danym zawodnikiem. To od gracza zależy, jak wymyśli sobie kolejną akcję, w którym momencie zdecyduje się na podanie, kiedy przyspieszy grę bądź oddamy strzał. Skoro dzieje się to na ekranie, tylko gracze są odpowiedzialni za końcowy efekt. Od stworzonego przez programistów awatara zależy jedynie jakość realizacji opracowanego przez gracza pomysłu. Wielki kreator i mózg drużyny jakimi w rzeczywistości są Iniesta, Xavi lub Fàbregas, w świecie wirtualnym właściwie traci swe najważniejsze i największe atrybuty. Problem ten widać niezwykle wyraźnie, kiedy spróbujemy porównać komputerowe wersje takich piłkarzy jak Cristiano Ronaldo (supergwiazda reprezentacji Portugalii i Realu Madryt, najdroższy piłkarz świata) i właśnie Andrésa Iniesty. Drobniutki rozgrywający Barçy jest daleko za Cristiano w odniesieniu do niemal każdej z wyszczególnionych przez twórców gier umiejętności określających jakość zawodnika: począwszy od szybkości biegu czy przyspieszenia przez siłę, skoczność, grę głową, uderzenia z dystansu, aż po wykończenie akcji, dośrodkowanie, a nawet drybling. Posiłkując się statystykami programistów gier FIFA czy PES należałoby stwierdzić, iż teoretycznie rzecz biorąc, Iniesta nie powinien mieć cienia szansy na to, by na równym poziomie rywalizować ze swoim znamienitym rywalem zza miedzy. Jak to wygląda w rzeczywistości? Otóż, od czterech lat to Hiszpan, a nie Portugalczyk, prowadzi swoje drużyny (klubową i reprezentacyjną) do kolejnych zwycięstw i tytułów. [18] W roku 2010 zawodnik FC Barcelony znalazł się nawet przed Portugalczykiem w plebiscycie Złota Piłka FIFA na najlepszego zawodnika roku. W zeszłorocznym głosowaniu uplasował się wprawdzie dwie pozycje za C. Ronaldo [19], ale taki stan rzeczy zdaje się bezsprzecznie dowodzić, iż rozwijanie tak specyficznych (z punktu widzenia współczesnej piłki) cech, jak pomysłowość czy umiejętność podejmowania właściwych decyzji we właściwym czasie, może dać możliwość rywalizowania na równym poziomie z zawodnikami, którzy biorąc pod uwagę możliwości czysto fizyczne bądź piłkarskie, powinni zwyciężać w cuglach. Rzeczywistość ma co prawda niewiele wspólnego ze światem wirtualnym, jednak warto mieć świadomość, że typ piłkarza kształtowany w Barcelonie pod wieloma względami różni się od tego, co dominowało w światowej piłce w ostatniej dekadzie. Realni zawodnicy niezmiennie zaskakują nas swoją siłą mentalną, talentem i nabytymi w barcelońskiej szkółce umiejętnościami. Piękno prawdziwej piłki tkwi właśnie w tym, iż mówimy o jedenastu ludziach, których siła tkwi w zespołowości, zrozumieniu i spójności wzajemnej współpracy. Sami biorą odpowiedzialność za wszystkie swoje ruchy, pomysły i decyzje. Oparcie drużyny w takim stopniu na wychowankach, kształcenie juniorów pod parasolem jednej piłkarskiej filozofii prowadzi dzisiejszą Barcelonę od sukcesu do sukcesu, pomimo tego, że nie mówimy o drużynie gladiatorów.
[1] http://www.fcbarca.com/35424-wywiad-z-xavim-hernandezem.html, z dnia 06.04.2012
[2] http://www.blaugrana.pl/news/6384/rozmowa_iniesty_i_xaviego.html, z dnia 06.04.2012
[3] Tamże, z dnia 06.04.2012X. Hernández, J. Miguel: Xavi: Barça moim… s. 141-147
[4] Tamże, s. 142
[5] Tamże, s. 141-142
[6] A. Iniesta: Rok w raju. Kraków 2010, s. 47
[7] A. Iniesta: Rok w raju… s. 48-52
[8] Tamże, s. 50
[9] http://helpbets.com/pl/Newsy/1535-guardiola-i-jego-historia, z dnia 06.04.2012
[10] http://www.fcbarca.com/38042-xavi-pep-zrewolucjonizowal-futbol-wywiad.html, z dnia 06.04.2012
[11] http://helpbets.com/pl/Newsy/1535-guardiola-i-jego-historia, z dnia 06.04.2012
[12] http://www.fcbarca.com/40097-mlodzi-wychowankowie-w-skladzie-barcy-na-przyszly-sezon.html, z dnia 06.04.2012
[13] http://www.eurofutbol.pl/news/316993-Fàbregas-zegna-sie-z-Arsenalem/, z dnia 03.04.2012
[14] http://liga-mistrzow.przegladsportowy.pl/Pilka-nozna-Final-Ligi-Mistrzow-Mowisz-FC-Barcelona-myslisz-La-Masia,artykul,108671,1,832.html, z dnia 06.04.2012
[15] http://cavernablaugrana.blogspot.com/2012/04/sen-o-finale-ligi-mistrzow-z-11.html, z dnia 06.04.2012
[16] http://www.fcbarca.com/druzyna/2-fc-barcelona, z dnia 06.04.2012
[17] http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrés_Iniesta, z dnia 06.04.2012
[18] http://pl.wikipedia.org/wiki/Złota_Piłka_FIFA, z dnia 06.04.2012
Komentarze (7)