Gran Derbi, El Clásico, Derby Europy, Święta Wojna - mecz inny niż wszystkie. Na kolejny spektakl z udziałem Realu Madryt i FC Barcelony czeka cały piłkarski świat. Mimo iż za nami dopiero niespełna połowa sezonu, nie mam najmniejszych wątpliwości. Dzisiejszy mecz to starcie dwóch zdecydowanie najsilniejszych klubów na planecie Ziemia. To właśnie podopieczni Jose Mourinho i Pepa Guardioli między sobą stoczą walkę o najważniejsze trofea nie tylko na Półwyspie Iberysjkim, ale i w Lidze Mistrzów. Dokładni w defensywie, śmiertelnie skuteczni w ataku - te cechy charakteryzują oba zespoły, które zazwyczaj swoim rywalom nie pozostawiają żadnych złudzeń. Kto okaże się lepszy tym razem?
Historia przeciwko nam
Dotychczas na Estadio Santiago Bernabeu rozegrano 81 klasyków. Zdecydowanie lepiej wyglądają statystyki gospodarzy, którzy wygrali 50 razy, 15 razy był remis, a 16 razy triumfowała Barcelona. Bilans bramkowy również jest zdecydowanie korzystniejszy dla Los Blancos, którzy zdobyli 170 goli, tracąc 90.
Pep Team nie przegrywa na Bernabeu
Zupełnie inaczej wygląda historia spotkań za czasów Pepa Guardioli. Bordowo-granatowi od momentu objęcia posady szkoleniowca przez Mistera na Bernabeu grali pięciokrotnie. Bilans zespołu Pepa jest fenomenalny, 3 zwycięstwa i 2 remisy. Bilans bramkowy 13:5! To musi robić wrażenie. Culés najlepiej wspominają debiut urodzonego w Santpedor szkoleniowca, który podczas pierwszej wizyty w Madrycie zwyciężył aż 6:2 z
">2 maja 2009 roku. Ośmieszenie odwiecznego rywala na jego terenie jeszcze na długie lata zapadnie w pamięci wszystkich kibiców. Bramki dla Azulgrany strzelali odpowiednio Henry, Puyol, Messi, Henry, Messi i Pique. 2 maja 2009 roku, 34 kolejka ligowa. Tak imponująca wygrana w Madrycie dla wielu fanów smakowała o wiele lepiej niż wygrana w finale Ligi Mistrzów, gdzie Xavi i spółka ograli 2:0 Manchester United.
Kolejna podróż po wygraną w stolicy miała miejsce w sezonie 2009/10.
Barça nie pozostawiła żadnych złudzeń odwiecznemu rywalowi wygrywając bardzo pewnie 2:0 po bramkach Messiego i Pedro.
Real po raz pierwszy zatrzymał Barcelonę. W spotkaniu na szczycie padł remis 1:1, a bramki z rzutów karnych strzelali Leo Messi i Cristiano
.
Kolejna udana wyprawa armii Guardioli ku podbojowi Madrytu miała miejsce w półfinale Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie.
">27.04 2011 Blaugrana zwyciężyła 2:0, a obie bramki dla Dumy Katalonii strzelił niezawodny Leo Messi.
Ostatni pojedynek obu zespołów na Santiago Bernabeu zakończył się remisem
">2:2. W pierwszym starciu o Superpuchar Hiszpanii emocji było co nie lada, a bramki zdobywali Mesut Ozil, David Villa, Leo Messi i Xabi Alonso.
Potężni w Hiszpanii, potężni w Europie
Tradycyjnie Real Madryt i FC Barcelona zajmują dwa pierwsze miejsca w tabeli ligi hiszpańskiej. Dotychczas lepiej radzili sobie Xabi i spółka, którzy po 14 rozegranych kolejkach mają na swoim koncie 37 punktów. Na ten dorobek złożyło się 12 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka. Nieco słabiej radzą sobie Katalończycy, którzy po 15 rozegranych spotkaniach mają o 3 oczka mniej aniżeli gracze z Santiago Bernabeu i jeden mecz rozegrany więcej. Na taki dorobek Blaugrany złożyło się 10 wygranych, aż 4 remisy i 1 porażka. Imponować może dorobek bramkowy zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Los Blancos zdobyli jak dotąd 49 bramek tracąc 10. Barça bramkarzy rywali pokonywała 47 razy i straciła zaledwie 7 bramek.
Mistrz i wicemistrz Hiszpanii doskonale radzą sobie również w Lidze Mistrzów. Barcelona i Real bez najmniejszych problemów wygrali swoje grupy i awansowali do fazy 1/8 finału. Gracze Guardioli wygrali 5 z 6 meczów (1 remis) wyprzedzając w tabeli AC Milan, Viktorię Pilzno i BATE Borysow. Bilans bramkowy Dumy Katalonii to 20:4. Zawodnicy ze stolicy do kolejnej fazy awansowali z kompletem 18 punktów, wygrywając wszystkie swoje mecze i wyprzedzając w tabeli Olympique Lyon, Ajax Amsterdam i Dinamo Zagrzeb. Bilans bramkowy zespołu z Madrytu to 19:2.
Madryt nauczył się pokory?
Real Mourinho nie umie przegrywać. Pokazały to dobitnie pamiętne derby z 29 listopada 2010 roku, pokazał to również rewanżowy mecz Superpucharu Hiszpanii. Podczas jednego z najwspanialszych klasyków w historii Duma Katalonii niczym walec przejechała się po rywalu ze stolicy deklasując ich ostatecznie w stosunku 5:0. Barça ośmieszyła Real udowadniając zarazem, iż jeszcze wiele brakuje im do nieziemskiego poziomu herosów Guardioli. Gracze Mourinho nie potrafili pogodzić się z laniem jakie dostali tego pamiętnego wieczora na Camp Nou o czym świadczy żałosne zachowanie Sergio Ramosa, który w końcówce spotkania brutalnie sfaulował Leo Messiego, by następnie uderzyć w twarz „kolegów" z reprezentacji, Carlesa Puyola i Xaviego Hernandeza. Klasy nie pokazał również sam Mourinho, który po wielkim łomocie... stwierdził, że gdyby sędzia odgwizdał karnego na Cristiano (którego nie było) to mecz wyglądałby inaczej. Trener, który przez wielu był uważany za najlepszego na świecie został szybko sprowadzony na ziemię i pozdrowiony manitą.
Drugim dowodem karygodnego zachowania Blancos był rewanżowy mecz Superpucharu Hiszpanii. Nie mogący pogodzić się z porażką gracze Realu po raz kolejny udowodnili, iż przegrywanie z klasą jest im tak samo obce jak zasady fair play. Karygodny faul Marcelo czy niegodne komentarza zachowanie Mourinho na długo zostawią plamę na białej koszulce wicemistrza Hiszpanii. Żenujący spektakl Marcelo i Mourinho przerwał arbiter i wszechobecny Jose Manuel Pinto, który do takich sytuacji nadaje się jak nikt inny. Hiszpan udowodnił, że w jego przypadku słowo „bramkarz" ma podwójne znaczenie, a zapał z jakim ruszył w kierunku rywali sprawia, że po przejściu na piłkarską emeryturę może liczyć na pełny etat jako szef Barça Security.
Dwa wspomniane wydarzenia na długo zostaną w pamięci kibiców, tak jak jak brzydki (delikatnie mówiąc) styl „gry" prezentowany przez Pepe i spółkę. Ze strony Realu już przed rokiem pachniało wielką arogancją, pychą i brakiem pokory. Pewni swego wicemistrzowie Hiszpanii spodziewali się listopadowej wygranej na Camp Nou, dostali łomot, który zapamiętają na długo. Podobnie było przed meczami o Superpuchar. Boisko wszystko zweryfikowało i okazało się, że Barça Holiday ograła w dwumeczu mocarny Real.
Najwidoczniej kolejne porażki nauczyły piłkarzy i trenerów Realu pokory. W przeciwieństwie do poprzednich meczów, przed tym nie ma żadnych kontrowersyjnych komentarzy, nadmiernej pewności siebie i prowokowania rywali. Ba, sam Mourinho zakazał swoim graczom wypowiadać się publicznie na temat Katalończyków. Przynajmniej mentalnie Real zmienił się nie do poznania, miejmy nadzieję, że również z klasą zachowa się po ewentualnej przegranej. Na razie zachowanie Madrytu trzeba docenić.
Real mocny jak nigdy
Jedno jest pewne. Guardiola zasiadający na ławce trenerskiej z tak silnym Real jeszcze się nie mierzył. Tylko idiota nie dostrzeże tego jak bardzo zmienił się klub ze stolicy w porównaniu z poprzednim sezonem. Doskonale świadczą o tym osiągane przez ekipę z Santiago Bernabeu wyniki. 18 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka - to musi robić wrażenie. Na co trzeba uważać ze strony Madrytu? Przede wszystkim na kontraataki. Ten element piłkarskiego rzemiosła gracze Mourinho opanowali niemal do perfekcji. Z kolei największym atutem Barcelony jest tradycyjnie posiadanie piłki i siła ofensywna. Blaugrana przyzwyczaiła nas do ofensywnego stylu i zapewne nie inaczej będzie jutrzejszego wieczora, a jak pokazuje historia ostatnich meczów, Real grający z Barceloną otwartą piłkę nie wygrywa. Czy Mourinho wyciągnął wnioski i Real odda inicjatywę drużynie gości? Czy ograniczy się tylko do gry z kontry? Wątpliwe. To wbrew filozofii Realu z obecnego sezonu. Wszak nie przez przypadek są najbardziej bramkostrzelnym zespołem na starym kontynencie. Jednak jak pokazał np. mecz z Valencią, Blancos zdominowani przez rywala, ciągle atakowani również popełniają błędy. Przegrana z Levante była zwykłym wypadkiem przy pracy o którym nikt już nie pamięta, w kolejnych spotkaniach gracze z Madrytu wygrywali bez większych problemów. Real w ataku jest piekielnie groźny dlatego kluczowe będzie zatrzymanie skrzydeł Królewskich, gdzie szaleją Cristiano i Di Maria. Ważnym elementem układanki Mou jest jednak Xabi Alonso i to od jego postawy będzie bardzo dużo zależało. Real nie musi zwyciężyć za wszelką cenę, jest w bardziej komfortowej sytuacji. Obecnie ma 3 punkty przewagi nad Barçą i zaległy mecz po którym zapewne ponownie zwiększy swoją przewagę do 6 oczek. Remis ze strony Realu nie będzie więc niekorzystnym rezultatem. Barcelona musi wygrać by ze spokojem wylecieć na Klubowe Mistrzostwa Świata w Japonii.
Cristiano vs Messi
Cristiano Ronaldo świetnym piłkarzem jest i basta. Portugalczyk poprzez swój sposób bycia ma więcej wrogów aniżeli fanów, jednak jego wartość czysto piłkarska jest niepodważalna. Największa gwiazda Realu ma jednak jedną słabość - nie zwykł błyszczeć w wielkich meczach, gdzie powinien brać ciężar gry na swoje barki. Gwiazda aspirującego do miana najlepszego piłkarza świata, zazwyczaj świeciła znacznie słabiej niż ta Leo Messiego. Argentyńczyk w kolejnym sezonie imponuje formą i jest na najlepszej drodze do zdobycia trzeciej z rzędu Złotej Piłki. Argentyńczyk jest prawdziwym katem drużyny Blancos o czym świadczą statystyki. 13 strzelonych bramek w 15 meczach - klasa sama dla siebie, prawdziwy koszmar Ikera Casillasa. Messi w wielkich meczach nie zawodzi, miejmy nadzieję, że podobnie będzie i tym razem. Obaj gracze liderują w klasyfikacji najlepszych strzelców La Liga. Zarówno jeden jak i drugi mają na swoim koncie 17 bramek z tym, że Cristiano zagrał jedno spotkanie mniej. Który z nich będzie górą za 21 godzin?
3-4-3 czy 4-3-3?
Na temat taktyki ustalonej przez Pepa Guardiolę na najbliższe derby spekuluje się już od dawna. Na jakie ruchy zdecyduje się Mister? Czy postawi wszystko na jedną kartę i postanowi zagrać zaledwie trójką obrońców? Mimo iż hiszpańskie media sporo miejsca poświeciły właśnie temu ustawieniu, osobiście nie wierzę w tak szalone ustawienie Dumy Katalonii. Już mecz z Valencią pokazał, że przy szybkich skrzydłach i mocnym ataku takie ustawienie po prostu się nie sprawdza. A Real jest niewątpliwie zespołem silniejszym aniżeli Los Ches. Gra trójką defensorów zapewne zaskoczyłaby Mourinho, ale nie wydaje się by Guardiola aż tak ryzykował. Pewni gry w defensywie wydają się być Dani Alves, Javier Mascherano i Eric Abidal. Niewiadomą jest wybór drugiego stopera, Carles Puyol czy może Gerard Pique? Na pivocie powinniśmy zobaczyć Sergio Busquetsa, który zagra za Xavim i Iniestą. W ataku pewniakiem jest tylko Messi, pozostałe dwa miejsca to jedna wielka niewiadoma. Cesc Fabregas udowodnił, iż w ofensywie czuje się jak ryba w wodzie i ustawienie z byłym graczem Arsenalu na szpicy sprawdzało się nie raz. W słabszej formie aniżeli przed rokiem jest David Villa, który wydaje się być zapomnianym bohaterem. El Guaje jest jednak graczem wyjątkowym, który jak mało kto gra w wielkich meczach. Finał Ligi Mistrzów z Manchesterem czy kolejne starcia z Realem są tego najlepszym dowodem. Czy Guardiola zrezygnuje z takiego rutyniarza, który w obecnym sezonie nie zachwyca? Czy zaufa najlepszemu snajperowi w historii reprezentacji Hiszpanii, a ten kolejny raz odwdzięczy się fenomenalną grą? Villa nie zawodzi w najważniejszych momentach. Innym poważnym kandydatem do gry w ataku jest Alexis Sanchez. Ostatnie spotkania są dowodem na to, iż Chilijczyk coraz lepiej rozumie się ze swoimi partnerami, a jego szybkość, wyszkolenie techniczne i waleczność w meczu przeciwko Realowi może okazać się bezcenne. Mniejsze szanse na występ daję Cuence i Pedro. Pierwszy z nich co prawda przebojem wdarł się do pierwszego zespołu, jednak nie wydaje się by dostał szansę gry od pierwszych minut w tak ważnym pojedynku. Pedro dla Barçy jest graczem bezcennym, ale nie jest tajemnicą, iż jego dyspozycja po wyleczeniu urazu nie jest na najwyższym poziomie.
Blancos faworytem bukmacherów
Faworytem dzisiejszego starcia według bukmacherów są podopieczni Jose Mourinho. Na każdą postawioną na Real złotówkę w przypadku wygranej można otrzymać 2,30 zł. Złotówka postawiona na Katalańczyków w przypadku wygranej zostanie podniesiona do 2,70 zł. Za trafne wytypowanie remisu możemy otrzymać 3,40 zł.
O godzinie 22.00 cały piłkarski świat wstrzyma oddech. Oczy wszystkich fanów futbolu z najwyższej półki skierowane będą w jedno miejsce - Estadio Santiago Bernabeu. To właśnie stadion w stolicy Hiszpanii będzie areną zmagań dwóch najsilniejszych klubów świata. W chwilach takich jak ta, świat dzieli się na dwie części: białą i bordowo-granatową. Biel będzie z tymi, którzy marzą o zakończeniu hegemonii Wielkiej Barcelony. Ci, których żyłach płynie krew w kolorach Blaugrana śnią o kolejnym zwycięstwie nad odwiecznym rywalem i udowodnienie wszystkim niedowiarkom, że stolicą piłkarskiej Hiszpanii była, jest i będzie Barcelona. W obecnym sezonie podopieczni Pepa Guardioli sprawili nam kilka niemiłych niespodzianek, jednak to, co dotąd zdobyli Pep i jego rycerze sprawia, że nigdy nie możemy przestać wierzyć w ich możliwości. Barça nigdy nie się poddaje. Może i Real jest w lepszej formie, może i strzela więcej bramek, jest skuteczniejszy i przewodzi ligowej tabeli. Ale Barça nie zwykła zawodzić w tak ważnych chwilach. Jaki będzie wynik? Nie mam pojęcia. Jestem jednak pewien jednego. Xavi, Iniesta, Messi i inni zostawią na boisku serce po to by znów zachwycić swoich fanów. Cokolwiek się stanie będziemy z Was dumni. Nigdy nie przestaniemy wierzyć. „Katalonia jest państwem, Barcelona jej armią." Za niespełna dobę ta armia stoczy kolejną wojnę. Wojnę o honor, dumę i prestiż. To więcej niż mecz! Vamos Barça!
Ostatnie mecze pomiędzy Realem, a Barceloną:
FC Barcelona 2:0 Real Madryt
Real Madryt 2:6 FC Barcelona
FC Barcelona 1:0 Real Madryt
Real Madryt 0:2 FC Barcelona
FC Barcelona 5:0 Real Madryt
Real Madryt 1:1 FC Barcelona
Real Madryt 0:2 FC Barcelona
FC Barcelona 1:1 Real Madryt
Real Madryt 1:0 FC Barcelona
Real Madryt 2:2 FC Barcelona
FC Barcelona 3:2 Real Madryt
Przewidywane składy:
Real Madryt: Casillas, Arbeloa, Pepe, Ramos Marcelo, Khedira, Lass, Xab, Di Maria, Cristiano, Benzema.
Komentarze (726)