Od Samitiera do Ronaldinho

Robertinho

9 grudnia 2011, 22:15

Zespół FC Barcelony z sezonu 1973/74

17 komentarzy

Historia pojedynków Real – Barcelona na stadionie Bernabéu jest pełna wspaniałych zagrań, niemożliwych goli, magicznych zawodników, czasów wspaniałych, ale i również tych gorszych. Poniżej przedstawiamy dziesięć ciekawych historii związanych z klasykiem w Madrycie.

Josep Samitier, pierwszy „zdrajca” w historii

Migracja zawodników między Barceloną i Madrytem nie była aż tak liczna i spektakularna w historii. Ostatnią, ale i najgłośniejszym transferem były przenosiny Luisa Figo w 2000 roku (był jeszcze Saviola, ale miał on zupełnie inną sytuację i pozycję w klubie niż Portugalczyk). Przed nim było piętnastu zawodników, którzy zmieniali jeden z tych dwóch klubów na drugi.

Pierwszym, który zdecydował się na taki transfer był Josep Samitier. „Człowiek Homar”- bo tak popularnie był nazywany w Barcelonie – wielki idol culés w tym okresie złamał serca kibiców Blaugrany odchodząc do zespołu odwiecznego rywala po czternastu latach gry i wygraniu pierwszego mistrzostwa Hiszpanii w historii, oraz zdobyciu pięciu Pucharów Hiszpanii.

W wieku 30 lat został zepchnięty na drugi plan w Barcelonie, przez co zdecydował się na przenosiny do Realu Madryt, gdzie grał przez półtora sezonu. Z Królewskimi wygrał Ligę (1933) i Puchar Hiszpanii (1934). Przeciwko swoim kolegom ze stolicy Katalonii wystąpił dwa razy, dwa razy wygrał Real i w obu spotkaniach trafiał do bramki – 2:1 (dwa gole) i 4:0 (jedna bramka). W barwach Barcy wygrał trzy z czterech „klasyków”.

"Manita" Cruyff'a - goleada świętowana na Cibeles

Rok 1974 był magicznym rokiem dla Barcelonismo. Przyjście Johana Cruyff’a całkowicie odmieniło zespół, który przez ponad dekadę nie wygrał mistrzostwa Hiszpanii. Już po pierwszym roku w Barcelonie, „Latający Holender” cieszył się ze zdobycia ligi – co więcej, mistrzostwo zostało przypieczętowane na Camp Nou.

To fenomenalne widowisko, w którym głównym aktorem była Barça pod batutą Rinusa Michelsa i mająca w swoich szeregach takie legendy jak Sotil, Marcial czy Rexach, miało miejsce 17 lutego, 1974 roku. Drużna dała istny popis na Bernabéu, co zaowocowało dewastującym wynikiem 5:0, po dwóch golach Asensiego i po jednym Cruyff’a, Juana Carlosa i Sotila.

Mówi się, że niektórzy „odważni”, którzy byli tamtego zimnego wieczoru ubrani w barwy Blaugrana świętowali ten triumf... pod samą Cibeles*. A to było coś, co w tamtym okresie nie było popularne.

Wygrana, której Barça, której nie widziano w telewizji.

Pojedynek Real – Barça w sezonie 1984/85 odbył się w pierwszej kolejce ligi, 2 września 1984 roku. W tamtych czasach, nie wszystkie „klasyki” były transmitowane w telewizji, ale w tym przypadku zaistniały wyjątkowe okoliczności. Nie było transmisji na żywo, ani oficjalnych skrótów telewizyjnych. Obecnie sytuacja nie do wyobrażenia.

Warto zaznaczyć, ze w tym czasie nie było prywatnych stacji telewizyjnych, a raczkujące dopiero stacje TVE czy TV3 miały za zadanie dostarczać ludziom rozrywkę. Początkowo skrót pojawić się w znanym programie hiszpańskim „Estudio Estadio”, gdzie dokonywano podsumowania całej kolejki, ale ówczesny prezydent Realu Madryt Luis de Carlos zabronił kamerzystom TVE i TV3 wstępu na stadion, by nagrać mecz, ponieważ nie dogadał się jeszcze w kwestii praw do transmitowania meczu.

Jednakże De Carlos nie trzymał się uparcie swojej decyzji i kilka dni później w telewizji pojawił się skrót meczu, w którym zespół Terry’ego Venables’a wygrał 3:0 po samobójczym golu Angela i bramkach Archibalda i Calderé. To był jednocześnie początek niezapomnianego sezonu dla Barcelony.

Dwie manity Laudrupa

Michael Laudrup to przypadek wyjątkowy, jeśli chodzi o pojedynki Barcelony z Realem. Jest jedynym zawodnikiem, który wygrywał dwa razy to spotkanie 5:0... w dwóch różnych zespołach. Laudrup był w składzie Dream Teamu Cruyff’a, który w 1994 roku zafundował manitę Realowi na Camp Nou... oraz rok później po przejściu do Realu pokonał Barcelonę 5:0 w spotkaniu na Bernabéu.

8 stycznia 1994 to data historyczna, kiedy to drużyna pod wodzą Johana Cruyff’a zdemolowała Real Madryt Jorge Valdano. Hat-trick’a zaliczył wtedy Romario, a pozostałe dwa gole dołożyli Koeman i Iván Iglesias. Co ciekawsze, dwadzieścia lat wcześniej Johan Cryuff jako piłkarz brał udział w historycznej manicie na Bernabéu z 1974 roku.

Porażka bardzo mocno uderzyła w całe madridismo, ale rewanż przyszedł już rok później. 7 stycznia 1995 roku Ivan Zamorano powtórzył wyczyn Romario, a po golu dołożyli jeszcze Luis Enrique i Amavisca, dopełniając dzieło, które zawiesiło bardzo ciemne chmury nad Barceloną tamtego wieczora.

O ile zwycięstwo Barcelony na Camp Nou dało jej później mistrzostwo Hiszpanii, tak rok później porażka na Bernabéu przekreśliła szanse na końcowy triumf.

„Gest Kozakiewicza” Giovanniego

Giovanni Silva był głównym bohaterem jednej z najbardziej kontrowersyjnych sytuacji, jaka miała miejsce podczas sagi o nazwie El Clásico. Akcja miała miejsce 1 października 1997 roku, podczas dziewiątej kolejki la liga. Barça przyjechała na Bernabéu z przewagą czterech punktów, a wyjechała z siedmioma po wygranej 3:2.

Wynik spotkania już w piątej minucie otworzył Rivaldo jednocześnie przerywając serię siedmiu meczów bez straty gola Merengues. Podopieczni Heynckes’a wyrównywali dwa razy, ale gola na wagę zwycięstwa i trzech punktów zdobył Giovanni, kończąc zabójczą kontrę Barcelony. Reakcja zawodnika po zdobyciu bramki była jednak co najmniej nieoczekiwana. Biegnąc wzdłuż trybun zaczął wymachiwać ręką w kierunku kibiców Blancos, który w Polsce znany jest bardzo dobrze jako „Gest Kozakiewicza”. Za to brzydkie i niesportowe zachowanie został zawieszony na dwa spotkania.

Barcelona zakończyła ten sezon z tytułem mistrzowskim.

Agresja w kierunku Pepe Reiny

Historia „klasyków” widziała wszystko. Piękne gole, niesamowite zagrania legendarnych piłkarzy, ale niestety również sytuacje żenując, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Jedną z nich jest sytuacja z 18 marca 2001 roku. Bramkarz Barcelony otrzymał trzy uderzenia od kibica, który złapał piłkę poza boiskiem. Kamery telewizyjne dokładnie uchwyciły całe zajście, ale w żaden sposób nie ruszyło to Reiny, który jak gdyby nigdy nic wrócił między słupki.

„Myślałem, że te chcieli złapać Raúla, ale po meczu powiedziano mi, że w telewizji było wyraźnie widać, jak zostałem trzy razy uderzony” – powiedział później Reina.

Owacja dla Ronaldinho

Ronaldinho przeszedł do historii barcelonismo z wielu powodów. Ponieważ jego gra była magiczna, jego futbol widowiskowy, zdobył wiele trofeów... i ponieważ był jednym z nielicznych piłkarzy-culé, którzy zostali nagrodzeni owacją na Bernabéu.

Były przypadki podobne jak bramka Diego Maradony z Pucharu Ligi w 1984 roku, ale wyczyn Ronaldinho był jedyny w swoim rodzaju. Zespół Franka Rijkaarda zdobył trzy gole, a Brazylijczyk zaliczył dwa trafienia po dwóch fenomenalnych rajdach lewą stroną boiska zamieniając wieczór w magiczną noc. Barcelona zakończyła ten sezon z tytułem mistrzowskim i pierwszym od czternastu lat triumfem w Lidze Mistrzów.

Każdy zna szpaleru smak

Barcelona i Real wiedzą, czym jest zrobienie szpaleru w ramach pogratulowania zdobycia mistrzostwa swojemu odwiecznemu rywalowi. Po raz ostatni do takiej sytuacji doszło w maju 2008 roku na Bernabéu. Real przystąpił do pojedynku z tytułem w kieszeni i piłkarze tacy jak Valdés, Xavi czy Messi mieli powitać swoich rywali. Owa noc nie rozpoczęła się dla Barcelony dobrze, a zakończyła się jeszcze gorzej. Królewscy rozbili Katalończyków 4:1, a Frank Rijkaard zaliczył jedno z najgorszych spotkań na ławce trenerskiej.

17 lat wcześniej to Real robił szpaler Barcelonie. W czerwcu 1991 ekipa z Madrytu musiała pogratulować Katalończykom pierwszego mistrzostwa wywalczonego z Johanem Cruyffem w roli trenera. Mecz zakończył się wynikiem 1:0, a do bramki trafił Aldana.

2011 – rok pod znakiem El Clásico

W 2011 roku na Santiago Bernabéu zostały rozegrane aż cztery mecze pomiędzy Realem a Barçą. Zbieżność dwóch meczów ligowych z sezonów 2010/11 i 2011/12 na madryckim stadionie sprawiła, że ten rok zapisał się w historii jako rok z największą liczbą Gran Derbi.

Fani Realu Madryt rozpoczęli swoją piłkarską ucztę 16 kwietnia, kiedy w rundzie rewanżowej ligi hiszpańskiej w meczu Real-Barcelona padł remis (1:1). Jedenaście dni później, podczas półfinały Ligi Mistrzów, obie drużyny ponownie stanęły naprzeciwko siebie na tym stadionie, jednak tym razem górą była Barcelona (0:2). Kiedy 14 sierpnia, podczas meczu o Superpuchar Hiszpanii, doszło do kolejnego pojedynku na Bernabéu, na tablicy widniał wynik 2:2.

Już w sobotę obie drużyny zmierzą się w stolicy Hiszpanii po raz czwarty w tym roku. Co ciekawe, mecz rozpocznie się o godzinie 22, tak samo jak oba spotkania, które zakończyły się remisem.

Na wniosek policji mecz w piątek

W 1976 roku pojedynek Barcelony i Realu został rozegrany 30 kwietnia, w dość nietypowym dniu tygodnia. Królewscy i Katalończycy zmierzyli się w piątek, czyli w dniu, w którym w owym czasie nie rozgrywano oficjalnych spotkań. Przyczyną wyboru tego dnia był wniosek sił bezpieczeństwa. Dzień po meczu był pierwszy 1 maja po śmierci Franco. Policja obawiała się związanych z tym incydentów i zbieżność dat z El Clásico mogła wpłynąć na wymknięcie się sytuacji spod kontroli.

Tymi, którzy najlepiej wyszli na tej decyzji byli kibice, ponieważ w owy weekend mogli obejrzeć na TVE… dwa mecze La Liga. Piątkowy pojedynek zakończył się wynikiem 0:2, a do bramki trafiali Rexach i Milonguita Heredia. Następnego dnia, 1 maja, Espanyol zmierzył się z Atlético Madryt. W niedzielę, na zakończenie sportowej fiesty, w porze, w której zwykle transmitowano mecze piłkarskie, można było obejrzeć finał koszykarskiego Copa del Generalísimo, w którym zagrali Real i Joventut.

*A dokładnie to na Plaza de Cibeles, czyli plac z pomnikiem frygijskiej bogini Kybeles, gdzie  zbierają się kibice Realu fetując zdobycie tytułu. Takim samym miejscem w Barcelonie jest Canaletes – czyli jedna z małych fontann zakończona latarnią na szczycie, w północnej części Rambla de Catalunya.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze