Mistrzostwo coraz bliżej! Villarreal 0:1 Barca

IceMan

2 kwietnia 2011, 21:42

Brak komentarzy
Piękniejszej soboty nie mógł wymarzyć sobie żaden Culé. Jeszcze przed rozpoczęciem pojedynku FC Barcelony z Villarreal wspaniałe wieści przyniósł posłaniec rodem z Madrytu, który obwieścił całemu światu sensacyjną wpadkę miejscowego Realu. Wicemistrz dość niespodziewanie przegrał ze Sportingiem Gijon, tak, tak "ulubionym" rywalem niejakiego José. Grzechem byłoby takiej okazji nie wykorzystać. Barça nie grzeszy, a już na pewno nie ta Guardioli. Po ciekawym widowisku Piqué i spółka zdobyli El Madrigral i znacznie przybliżyli się do kolejnego mistrzowskiego tytułu.

Guardiola lubi zaskakiwać, nie inaczej było i tym razem. Wobec absencji takich graczy jak Pedro czy Xavi, Pep desygnował do gry od pierwszych minut Ibrahima Afellaya oraz Thiago. Na ławce usiadł Leo Messi, co spowodowało, iż linię ataku tworzyła trójca Afellay - Villa - Iniesta. Brak kluczowych zawodników w zespole Mistrza Hiszpanii starali się wykorzystać gracze Villarreal, którzy szybko chcieli zdobyć bramkę. Pierwszą dogodną sytuację do objęcia prowadzenia mieli w 5. minucie, ale swojej szansy nie wykorzystał Rossi, który nie zdołał pokonać Víctora Valdésa, który dzisiejszego wieczora występował z opaską kapitana na ramieniu. Kilka chwil później portero Dumy Katalonii po raz kolejny okazał się lepszy od Rossiego broniąc uderzenie włoskiego napastnika. Barcelona grała spokojnie, aktywni w ekipie bordowo-granatowych byli zwłaszcza Afellay, Thiago oraz Iniesta, ale z aktywności ów trójki niewiele wynikało. Katalończycy skupiali się przede wszystkim na kontrolowaniu gry w środku pola dlatego pierwsza połowa delikatnie mówiąc do najciekawszych nie należała.

Poirytowany małą aktywnością w ofensywie swojego zespołu Guardiola najwyraźniej wstrząsnął swoimi podopiecznymi w szatni i na efekty nie musieliśmy długo czekać. Druga połowa zaczęła się pod wyraźnym dyktandem Barcelony, która szybka chciała objąć prowadzenie w hicie 30 kolejki La Liga. Jako pierwszy bramce strzeżonej przez Diego Lópeza zagroził chwilę po rozpoczęciu gry Ibrahim Afellay, ale na posterunku był wcześniej wspomniany portero Yellow Submarines. W 48. minucie pokazał się David Villa, ale uderzenie Asturyjczyka wylądowało tylko na bocznej siatce. Kilkadziesiąt sekund później na boisku pojawił się Leo Messi, który zmienił Seydou Keitę. Argentyńczyk miał jeszcze bardziej ożywić grę przyjezdnych. Bardzo dobrze na skrzydle spisywał się Afellay, który nieustannie nękał defensorów Villarreal niezliczonymi sprintami. Holender starał się udowodnić, iż doskonały występ w barwach reprezentacji Oranje w wygranym 5:3 meczu z Węgrami nie był przypadkiem i trzeba przyznać, iż dobrze mu to wychodziło. Wejście Messiego przyniosło zamierzony efekt, Katalończycy jeszcze bardziej przycisnęli rywali i bramka wydawała się tylko kwestią czasu.

W 64. minucie doskonałą okazję na uzyskanie prowadzenia mógł mieć Thiago. Mógł... gdyby nie fatalny błąd arbitra liniowego, który zagwizdał spalonego o którym notabene nie było mowy. Pomyłka sędziego nie załamała obrońców tytułu, którzy ruszyli do kolejnych ataków. W 66. minucie po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Afellay, który minął rywala i mocno uderzył na bramkę Diego Lópeza, jednak bramkarz gospodarzy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ładną dwójkową akcją popisał się Messi do spółki z Alvesem, którzy wywalczyli aż rzut rożny. Dlaczego aż? Ano dlatego, że właśnie po stałym fragmencie gry zawodnicy Guardioli wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego minęło graczy Villarreal, piłkę perfekcyjnie na klatkę piersiową przyjął Piqué po czym uderzył z powietrza nie dając najmniejszych szans Lópezowi. Zdobyta bramka z pewnością podbuduje morale defensora Barçy, który ostatnimi czasy nie był w najlepszej dyspozycji. Gerard swoje trafienie zadedykował Éricowi Abidalowi, który kilka dni temu przeszedł operację usunięcia guza wątroby.

Katalończycy w pełni kontrolowali grę tradycyjnie demolując rywala posiadaniem piłki nie pozwalając na rozwinięcie skrzydeł Yellow Submarines. W 83. minucie na boisku pojawił się Jonathan Dos Santos, który zmienił Ibrahima Afellaya, bez wątpienia jednego z najjaśniejszych punktów dzisiejszego spotkania. Holender niejednokrotnie wykazał się nieprzeciętnym startem do piłki czy błyskotliwym sprintem na lewej flance, hiszpańscy dziennikarze żartowali, że za dzisiejszy występ popularny Ibi powinien otrzymać mandat za wielokrotne przekroczenie prędkości. Na kilka minut przed końcem meczu najlepszą okazję na bramką mieli gospodarze. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Cazorla, który z kilku metrów uderzył na bramkę Barcelony. Katalońskiej twierdzy broni jednak Víctor Valdés, a jego interwencja z 86. Minuty śmiało może kandydować do parady tygodnia europejskich boisk. Valdés fenomenalną, intuicyjną paradą zatrzymał zmierzającą do bramki piłkę, która zapewne dałaby remis drużynie Villarreal. Piqué i spółka w samej końcówce zagrali już bezpiecznie nie dopuszczając rywali pod własne pole karne. Żółte kartki przed końcowym gwizdkiem, zupełnie przypadkowo ujrzeli Valdés i Busquets, którzy tym samym nie zagrają w kolejnym ligowym spotkaniu swojego zespołu przeciwko Almeríi. Nie starczyło już czasu na pokazanie kartki Messiemu i po 93 minutach pojedynku Pan Rafael Ramirez Dominguez zagwizdał po raz ostatni.

Barça po spokojnej i dość przeciętnej pierwszej połowie, znacznie lepiej pokazała się w drugiej i jak najbardziej zasłużenie pokonała walczący o udział w Lidze Mistrzów Villarreal 1:0. Z bardzo dobrej strony pokazali się m.in bardzo skuteczny Valdés czy Piqué czy Adriano, który najwyraźniej skradł płuca Alvesowi. Bardzo pozytywnie zaprezentowała się również dwójka zmienników, Afellay oraz Thiago, którzy zagrali niesamowicie dojrzale. Doskonale na pozycji defensywnego pomocnika spisuje się także Javier Mascherano, który w każdym kolejnym meczu sprawia wrażenie jakby w La Liga się urodził. Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo. Do końca ligowego sezonu pozostało już tylko osiem kolejek i wydaje się, iż już nic nie jest w stanie odebrać Barcelonie upragnionego, trzeciego z rzędu Campeonato.

0. Villarreal: Diego López, Mario, Gonzalo, Musacchio, Catalá; Marchena (Cani, m.70), Bruno, Cazorla, Borja Valero; Rossi i Marco Ruben (Nilmar, m.56).

1. Barcelona: Valdés, Dani Alves, Piqué, Busquets, Adriano; Keita (Messi, m.53), Mascherano, Thiago; Iniesta, Afellay (Jonathan Dos Santos, m.84) i Villa (Bojan, m.70).

Gol: 0-1, m.66 Piqué.

Arbiter: Ramírez Domínguez

Żółte kartki: Bruno i Marchena (Villarreal) oraz Piqué, Valdés, Busquets i Alves (Barcelona).

Widzów: 23.000

Poleć artykuł