Zimny prysznic na otwarcie; Sevilla - Barça 3:1
Barcelona przegrała swój pierwszy oficjalny mecz w sezonie 2010/11. Mistrzowie Hiszpanii, którzy zagrali w mocno rezerwowym składzie, ulegli Sevilli i w rewanżu na Camp Nou będą musieli odrabiać straty. W drużynie Pepa Guardioli widoczny był brak kadrowiczów z reprezentacji Hiszpanii, którzy wciąż odpoczywają po mistrzostwach świata. Kataloński Sport wyliczył, że średnia wieku wyjściowego składu Barçy w tym meczu wyniosła zaledwie 21,8 lat. Nie ma się czemu dziwić, od pierwszej minuty zagrało czterech graczy z drugiej drużyny.
Mecz zaczął się pomyślnie dla gości, którzy w 16. minucie powinni objąć prowadzenie. Będący w sytuacji sam na sam z Palopem Bojan nie zdołał skierować piłki do siatki. Cztery minuty później było już jednak 0:1. Z lewej strony pola karnego Maxwell idealnie zagrał do wchodzącego Ibrahimovicia, a ten pewnym strzałem pokonał Palopa. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Katalończyków, bardzo dobrą szansę miał jeszcze Maxwell, więc nic nie wskazywało na klęskę w drugich 45 minutach.
Po przerwie młodzi piłkarze Barçy otrzymali prawdziwy zimny prysznic i lekcję futbolu od gospodarzy. Strzelanie Sevilli rozpoczął Fabiano w 62. minucie, a dwa gole Kanoute na przestrzeni dziesięciu minut rozwiały wątpliwości kto był w tym spotkaniu lepszy. Obrona Barcelony popełniała proste błędy, których kwintesencją było trzecie trafienie gospodarzy, gdy Kanoute strzelał głową nie mając przy sobie żadnego obrońcy.
W samej końcówce Barça miała jeszcze szanse, próbowali Messi i Keita, Argentyńczyk zdobył nawet gola, ale ze spalonego i sędzia słusznie bramki nie uznał. Porażka 1:3 stawia podopiecznych Guardioli w trudnej sytuacji przed rewanżem na Camp Nou.
Nie jest to właściwy moment, aby ferować wyroki, czy młodzi zawodnicy z Barçy B są już gotowi, by pełnić ważną rolę w pierwszym zespole. Dziś na pewno tego nie udowodnili, ale przed nimi jeszcze wiele okazji. Oby tylko wiara Pepa Guardioli w młodych piłkarzy okazała się uzasadniona.
Sevilla: Palop, Konko, Fazio, Escude, Dabo, Navas, Romaric (Cigarini, 45'), Renato (Kanoute, 64'), Zokora, Perotti, Luis Fabiano (Negredo, 70').
FC Barcelona: Miño; Alves, Sergi Gómez, Milito (Adriano, 80'), Abidal; Jonathan dos Santos (Thiago, 65'), Oriol Romeu, Keita; Maxwell, Ibrahimovic (Messi, 52'), Bojan.
Sędziował: César Muñiz Fernández.
Żółte kartki: (57'); Dabo (68'); Cigarini (72'); Alves (90').
Gole:
0:1, Ibrahimovic (20')
1:1, Luis Fabiano (61')
2:1, Kanoute (73')
3:1, Kanoute (82')
Mecz zaczął się pomyślnie dla gości, którzy w 16. minucie powinni objąć prowadzenie. Będący w sytuacji sam na sam z Palopem Bojan nie zdołał skierować piłki do siatki. Cztery minuty później było już jednak 0:1. Z lewej strony pola karnego Maxwell idealnie zagrał do wchodzącego Ibrahimovicia, a ten pewnym strzałem pokonał Palopa. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Katalończyków, bardzo dobrą szansę miał jeszcze Maxwell, więc nic nie wskazywało na klęskę w drugich 45 minutach.
Po przerwie młodzi piłkarze Barçy otrzymali prawdziwy zimny prysznic i lekcję futbolu od gospodarzy. Strzelanie Sevilli rozpoczął Fabiano w 62. minucie, a dwa gole Kanoute na przestrzeni dziesięciu minut rozwiały wątpliwości kto był w tym spotkaniu lepszy. Obrona Barcelony popełniała proste błędy, których kwintesencją było trzecie trafienie gospodarzy, gdy Kanoute strzelał głową nie mając przy sobie żadnego obrońcy.
W samej końcówce Barça miała jeszcze szanse, próbowali Messi i Keita, Argentyńczyk zdobył nawet gola, ale ze spalonego i sędzia słusznie bramki nie uznał. Porażka 1:3 stawia podopiecznych Guardioli w trudnej sytuacji przed rewanżem na Camp Nou.
Nie jest to właściwy moment, aby ferować wyroki, czy młodzi zawodnicy z Barçy B są już gotowi, by pełnić ważną rolę w pierwszym zespole. Dziś na pewno tego nie udowodnili, ale przed nimi jeszcze wiele okazji. Oby tylko wiara Pepa Guardioli w młodych piłkarzy okazała się uzasadniona.
Sevilla: Palop, Konko, Fazio, Escude, Dabo, Navas, Romaric (Cigarini, 45'), Renato (Kanoute, 64'), Zokora, Perotti, Luis Fabiano (Negredo, 70').
FC Barcelona: Miño; Alves, Sergi Gómez, Milito (Adriano, 80'), Abidal; Jonathan dos Santos (Thiago, 65'), Oriol Romeu, Keita; Maxwell, Ibrahimovic (Messi, 52'), Bojan.
Sędziował: César Muñiz Fernández.
Żółte kartki: (57'); Dabo (68'); Cigarini (72'); Alves (90').
Gole:
0:1, Ibrahimovic (20')
1:1, Luis Fabiano (61')
2:1, Kanoute (73')
3:1, Kanoute (82')
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (711)