Pañolada na pożegnanie Rijkaarda; Barcelona - Mallorca 2:3
Pożegnanie Franka Rijkaarda z Camp Nou nie wypadło okazale. Barça prowadziła już 2:0, by w 25 minut dać sobie strzelić trzy gole i ostatecznie przegrać z Mallorcą, z którą pod wodzą obecnego jeszcze trenera do tej pory zespół zawsze wygrywał. Po końcowym gwizdku kibice zgromadzeni na trybunach zgotowali "pañoladę" skierowaną w stronę Joana Laporty. Zapomnieli jednak przy tym wygwizdać samych siebie.
Pierwsza połowa była w wykonaniu Barçy niezła, a przewagę jaką osiągnęliśmy udokumentowaliśmy golem w 17. minucie. Do bramki Moyi w swoim stylu trafił Henry. Barcelona nie poszła za ciosem i do głosu zaczęli dochodzić goście. Próbowali Webo i Guiza, lecz znakomicie interweniował Pinto, który uchronił swoją drużynę od utraty przynajmniej jednej bramki. Pierwsza część gry zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Po przerwie zdecydowanie śmielej poczynali sobie piłkarze Majorki, ale to miejscowym udało się zdobyć drugą bramkę. W 56. minucie z prawej strony pola karnego piłkę zagrał Henry, ładnie z woleja strzelił Messi, a odbitą przez Moyę piłkę z najbliższej odległości dobił do bramki Eto'o. Wydawało się, że jest po meczu, ale po raz kolejny okazało się, że dla tej Barçy nie ma rzeczy niemożliwych.
W 67. minucie pięknym strzałem zza pola karnego popisał Valero i Pinto skapitulował po raz pierwszy. Chwilę później było już 2:2, bowiem do odbitej piłki dopadł Webo i dość szczęśliwym, ale ładnym strzałem po raz drugi pokonał bramkarza Barcelony. Najgorsze jednak dopiero nadeszło. W doliczonym czasie gry, po błędzie obrońców, po raz trzeci do siatki Pinto trafiła Mallorca, a uczynił to Guiza.
Miało być zwycięstwo, jest porażka i nie najlepsze pożegnanie Franka z Camp Nou. Zachowanie zmanierowanej katalońskiej publiczności ponownie pozostawiało wiele do życzenia i ponownie celem ich ataku był Joan Laporta. Z trybun dało się także słyszeć gwizdy kiedy tylko Samuel Eto'o był przy piłce, a realizator transmisji pokazywał liczne transparenty wzywające prezydenta klubu do dymisji. W samej końcówce niemal każdy machał już biała chusteczką czy też prześcieradłem. Wszyscy byli w swoim żywiole.
Jedynym miłym akcentem było podziękowanie dla trenera Barçy, które publiczność zgotowała mu około 85 minuty meczu. Wówczas to z trybun dało się słyszeć gromkie "Frank Rijkaard!". Był też jeden humorystyczny akcent, bowiem grupa fanów wywiesiła prześcieradło z napisem: "Rijkaard, You'll never smoke alone".
Można żałować, że zawodnicy dziś się nie postarali i nie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali wygrany mecz. To również ich wina, że morale w zespole jest w tej chwili bliskie zeru. Powinno być zwycięstwo dla odchodzącego Rijkaarda, jest porażka i "pañolada" dla Laporty. Ale czy wygrana mogłaby cokolwiek zmienić skoro nawet w Palau Blaugrana w niedzielę machano białymi chustkami domagając się głowy prezydenta...
FC Barcelona: Pinto, Zambrotta, Puyol, Thuram, Abidal, Edmílson, Touré Yaya, Deco, Messi, Eto'o i Henry.
RCD Mallorca: Moyà, Héctor, Nunes, David Navarro, Fernando Navarro, Varela, B.Valero, Basinas, Arango, Webó i Güiza.
Pierwsza połowa była w wykonaniu Barçy niezła, a przewagę jaką osiągnęliśmy udokumentowaliśmy golem w 17. minucie. Do bramki Moyi w swoim stylu trafił Henry. Barcelona nie poszła za ciosem i do głosu zaczęli dochodzić goście. Próbowali Webo i Guiza, lecz znakomicie interweniował Pinto, który uchronił swoją drużynę od utraty przynajmniej jednej bramki. Pierwsza część gry zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Po przerwie zdecydowanie śmielej poczynali sobie piłkarze Majorki, ale to miejscowym udało się zdobyć drugą bramkę. W 56. minucie z prawej strony pola karnego piłkę zagrał Henry, ładnie z woleja strzelił Messi, a odbitą przez Moyę piłkę z najbliższej odległości dobił do bramki Eto'o. Wydawało się, że jest po meczu, ale po raz kolejny okazało się, że dla tej Barçy nie ma rzeczy niemożliwych.
W 67. minucie pięknym strzałem zza pola karnego popisał Valero i Pinto skapitulował po raz pierwszy. Chwilę później było już 2:2, bowiem do odbitej piłki dopadł Webo i dość szczęśliwym, ale ładnym strzałem po raz drugi pokonał bramkarza Barcelony. Najgorsze jednak dopiero nadeszło. W doliczonym czasie gry, po błędzie obrońców, po raz trzeci do siatki Pinto trafiła Mallorca, a uczynił to Guiza.
Miało być zwycięstwo, jest porażka i nie najlepsze pożegnanie Franka z Camp Nou. Zachowanie zmanierowanej katalońskiej publiczności ponownie pozostawiało wiele do życzenia i ponownie celem ich ataku był Joan Laporta. Z trybun dało się także słyszeć gwizdy kiedy tylko Samuel Eto'o był przy piłce, a realizator transmisji pokazywał liczne transparenty wzywające prezydenta klubu do dymisji. W samej końcówce niemal każdy machał już biała chusteczką czy też prześcieradłem. Wszyscy byli w swoim żywiole.
Jedynym miłym akcentem było podziękowanie dla trenera Barçy, które publiczność zgotowała mu około 85 minuty meczu. Wówczas to z trybun dało się słyszeć gromkie "Frank Rijkaard!". Był też jeden humorystyczny akcent, bowiem grupa fanów wywiesiła prześcieradło z napisem: "Rijkaard, You'll never smoke alone".
Można żałować, że zawodnicy dziś się nie postarali i nie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali wygrany mecz. To również ich wina, że morale w zespole jest w tej chwili bliskie zeru. Powinno być zwycięstwo dla odchodzącego Rijkaarda, jest porażka i "pañolada" dla Laporty. Ale czy wygrana mogłaby cokolwiek zmienić skoro nawet w Palau Blaugrana w niedzielę machano białymi chustkami domagając się głowy prezydenta...
FC Barcelona: Pinto, Zambrotta, Puyol, Thuram, Abidal, Edmílson, Touré Yaya, Deco, Messi, Eto'o i Henry.
RCD Mallorca: Moyà, Héctor, Nunes, David Navarro, Fernando Navarro, Varela, B.Valero, Basinas, Arango, Webó i Güiza.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)