Hiszpański finał Pucharu UEFA

Gilu

4 maja 2007, 16:05

Brak komentarzy
W finale Pucharu UEFA 16 maja w Glasgow Sevilla zagra z innym hiszpańskim klubem Espanyolem Barcelona.

Broniąca trofeum Sevilla miała tylko jedną bramkę do odrobienia. Cel był bliski już po 12 minutach gry, gdy w dogodnej sytuacji był Marti, ale strzał okazał się niecelny. Dwie minuty później swojej szansy nie wykorzystał Luis Fabiano, a chwilę później niecelnie strzelał Puerta.

Zepchnięta do obrony Osasuna nie miała pomysłu, jak zagrozić bramce gospodarzy. Goście jeśli już wyszli z własnej połowy, szybko byli łapani w umiejętnie zakładane przez Sevillę pułapki ofsajdowe.

Pod koniec pierwszej połowy piłkarze Sevilli przeprowadzili kolejny atak na połowie rywali. Luis Fabiano przejął piłkę w polu karnym, uderzył między dwoma obrońcami rywali, a piłka wpadła do siatki obok bramkarza Osasuny. Straty zostały odrobione.

O przewadze Sevilli w pierwszej połowie świadczy meczowa statystyka. Gospodarze mieli 61 procent posiadania piłki, sześciokrotnie strzelali na bramkę rywali, podczas gdy piłkarze Osasuny oddali tylko jeden strzał.

Od początku drugiej połowy trwał napór Sevilli. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem w 53. minucie Daniel Alves popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem z prawej strony, piłkę przed bramką Osasuny przejął Renato, który zdobył drugiego gola, posyłając piłkę do siatki obok rzucającego się w drugą stronę bramkarza gości.

Druga bramka premiowała awansem Sevillę, ale gospodarze nie zwalniali tempa. Bardzo dobry mecz rozgrywał strzelec pierwszej bramki Luis Fabiano, który co chwila siał zagrożenie na połowie przeciwników. Groźnymi zagraniami wspomagał go Duda, który pojawił się na boisku jeszcze w pierwszej połowie, zmieniając Adriano.

Im bliżej było końca spotkania, tym bardziej gospodarze spuszczali z tonu, ale kontrolowali przebieg gry, nie pozwalając zbytnio rywalom zbliżyć się do swojej bramki. W końcówce losy awansu mógł zmienić Valdo López, ale jego strzał minął cel. Wynik do końca się już nie zmienił i mimo zwycięstwa w pierwszym meczu Osasuna musiała pożegnać się z marzeniami o Pucharze UEFA.

Werder Brema - Espanyol Barcelona 1-2

Gospodarze przystąpili do gry z wiarą w możliwość odrobienia trzybramkowej straty z pierwszego spotkania. Ich nadzieje wzrosły już po czterech minutach, gdyż Hugo Almeida zapewnił im prowadzenie. Portugalczyk doszedł piłki niedokładnie wybitej przez obrońców gości i z ponad 20 metrów przelobował niepotrzebnie wybiegającego z bramki Gorkę Iraizoza.

Podopieczni Thomasa Schaafa zaatakowali z jeszcze większą pasją. Między 10. a 12. minutą gry dwukrotnie w polu karnym gości znalazł się z piłką Miroslav Klose, ale obrońcy Espanyolu potrafili zażegnać niebezpieczeństwo.

Urodzony w Opolu reprezentant Niemiec, najskuteczniejszy gracz Werderu, na którego kibice gospodarzy bardzo liczyli w tym meczu, okazał się negatywnym bohaterem spotkania. Już w drugiej minucie ujrzał żółtą kartkę, a w 19. próbował wymusić faul i francuski sędzia ukarał go za symulowanie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.

Mimo osłabienia, Werder nadal przeważał, ale jego ataki nie przyniosły rezultatów. Z kolei goście nie kwapili się do ataków i w pierwszej połowie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Andreasa Reinkego.

Bramkarz gospodarzy pięć minut po przerwie popełnił błąd, który praktycznie przesądził sprawę awansu do finału na rzecz ekipy hiszpańskiej. Wypuścił piłkę z rąk po płaskim dośrodkowaniu z lewej strony boiska i Ferran "Coro" Corominas nie miał kłopotów z umieszczeniem jej w pustej bramce.

Strata gola podłamała graczy Werderu, którzy oddali inicjatywę grającym w liczebnej przewadze gościom. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 60. minucie Jesus Maria Lacruz po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Luisa Garcii strzałem głową zdobył drugą bramkę dla Espanyolu. Pierwsi widzowie w tym momencie zaczęli opuszczać bremeński stadion.

Rywalizacja została rozstrzygnięta i zapewne piłkarze obu zespołów też wcześniej chętnie zeszliby do szatni, ale mecz trzeba było dokończyć. Ostatnie 30 minut przypominało już jednak bardziej sparing, niż walkę w półfinale Pucharu UEFA, a trenerzy zaczęli oszczędzać najlepszych zawodników wprowadzając w ich miejsce rezerwowych.

Dwa kluby z tego samego kraju zagrają o Puchar UEFA po raz pierwszy od 1998 roku, kiedy do finału dotarły włoskie Inter Mediolan i Lazio Rzym.

[źródło: gazeta.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze