Goli, goli potrzeba!
W obecnych rozgrywkach Barcelona zdobyła 43 punkty. W tym czasie strzelając 43 gole. Jak to wygląda w porównaniu z poprzednim sezonem?
Na tym samym etapie zeszłoroczna Barça była zdecydowanie lepsza. W poprzednim sezonie do tego momentu nasz klub miał aż 52 oczka na koncie, a więc o 9 więcej niż obecnie. W tamtych spotkaniach Duma Katalonii zdobyła... 52 bramki. Ciekawa analogia. Można wysnuć stwierdzenie, że rok temu jak i teraz każdy punkt równa się jednej bramce. Jaki z tego wniosek na obecny sezon? Po prostu Barça zdobywa za mało goli i musi się poprawić w tym elemencie gry, bo im więcej goli, tym więcej punktów na koncie.
Z tym związane są kolejne sprawy. Rok temu w tym czasie Barcelona miała aż 12 punktów przewagi nad drugą w tabeli Valencią (40 oczek). Obecnie mamy tylko 1 punkt przewagi nad drugą Sevillą. Więc jak łatwo można zauważyć brak efektywności w grze spowodował bardziej skomplikowaną sytuację w tabeli Primera Division.
Co więc sprawia, że Barça wciąż jest liderem tabeli. Może zaskoczy to wiele osób, ale jest to solidność w obronie. Klub ze stolicy Katalonii nie traci za wiele goli - 18 podczas gry rok temu stracił tylko o dwa mniej. Można powiedzieć więc, że jakość gry w obronie została zachowana.
No i chyba najważniejsza sprawa. Brak najlepszego strzelca zespołu, czyli Samuela Eto'o. Do tego momentu rok temu Kameruńczyk miał już na koncie 18! bramek, podczas gdy obecnie, do chwili odniesienia kontuzji zdobył ich 4. To znacząca różnica. Starał się go zastąpić Ronaldinho, zdobywając 13 bramek, ale to nie on miał być czołowym strzelcem ekipy. Natomiast dwaj środkowi napastnicy, którzy po kontuzji Eto'o pozostali do dyspozycji Rijkaarda, a więc Saviola i Gudjohnsen pokonali bramkarzy rywali jedynie po 5 razy. To zdecydowanie za mało.
[źródło: Sport]
Na tym samym etapie zeszłoroczna Barça była zdecydowanie lepsza. W poprzednim sezonie do tego momentu nasz klub miał aż 52 oczka na koncie, a więc o 9 więcej niż obecnie. W tamtych spotkaniach Duma Katalonii zdobyła... 52 bramki. Ciekawa analogia. Można wysnuć stwierdzenie, że rok temu jak i teraz każdy punkt równa się jednej bramce. Jaki z tego wniosek na obecny sezon? Po prostu Barça zdobywa za mało goli i musi się poprawić w tym elemencie gry, bo im więcej goli, tym więcej punktów na koncie.
Z tym związane są kolejne sprawy. Rok temu w tym czasie Barcelona miała aż 12 punktów przewagi nad drugą w tabeli Valencią (40 oczek). Obecnie mamy tylko 1 punkt przewagi nad drugą Sevillą. Więc jak łatwo można zauważyć brak efektywności w grze spowodował bardziej skomplikowaną sytuację w tabeli Primera Division.
Co więc sprawia, że Barça wciąż jest liderem tabeli. Może zaskoczy to wiele osób, ale jest to solidność w obronie. Klub ze stolicy Katalonii nie traci za wiele goli - 18 podczas gry rok temu stracił tylko o dwa mniej. Można powiedzieć więc, że jakość gry w obronie została zachowana.
No i chyba najważniejsza sprawa. Brak najlepszego strzelca zespołu, czyli Samuela Eto'o. Do tego momentu rok temu Kameruńczyk miał już na koncie 18! bramek, podczas gdy obecnie, do chwili odniesienia kontuzji zdobył ich 4. To znacząca różnica. Starał się go zastąpić Ronaldinho, zdobywając 13 bramek, ale to nie on miał być czołowym strzelcem ekipy. Natomiast dwaj środkowi napastnicy, którzy po kontuzji Eto'o pozostali do dyspozycji Rijkaarda, a więc Saviola i Gudjohnsen pokonali bramkarzy rywali jedynie po 5 razy. To zdecydowanie za mało.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)