Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Adam Krawczyk (@pax)
Ocena trenera: Hansi Flick - 3.0
Wynik spotkania ma wpływ na ocenę trenera, jednak ważniejsza wydaje się postawa zespołu, jak i sposób gry, jaki zaproponował Niemiec przeciwko Londyńczykom. Oczywiście można doszukiwać się usprawiedliwień braku płynności akcji i wertykalnej gry w absencji Pedriego czy braku agresywniejszego pressingu zarówno w nieobecności Kanaryjczyka w zespole, jak i Gaviego. Jednak zawiodło w tym spotkaniu zbyt wiele elementów, aby szukać usprawiedliwień. Mimo że czerwona kartka dla Araujo „ustawiła” w pewien sposób spotkanie, to obraz gry nie zmienił się zbytnio od tego, gdy Urus był jeszcze na boisku. Barcelona grała wolno, niechlujnie, przewidywalnie od początku starcia. Pierwsza bramka padła po kilkunastominutowym naporze Chelsea, gdzie Var już wcześniej dwa razy anulował strzeloną bramkę drużynie ze stolicy Anglii. Pressing stosowany przez drużynę Flicka był raczej pozorowany, spóźniony i z wyraźnym brakiem współpracy między zawodnikami, jak i całymi formacjami. Drużyna nie miała pomysłu na przeprowadzanie akcji, pressing Chelsea spowodował dominację drużyny z Londynu w środkowej strefie boiska, gdzie Azulgrana traciła piłkę lub zmuszona była do podań do tyłu lub wszerz boiska. Chelsea z łatwością konstruowała swoje akcje, gdyż druga linia Barçy nie zaistniała w kontekście destrukcyjnym, a pomocnicy Chelsea mieli czas na dokładne zagrywania piłki za linie obrony Blaugrany, czy na skrzydła. Flick nie odrobił kolejny raz lekcji z najtrudniejszych spotkań w tym i ubiegłym sezonie. Drużynie brakuje świeżości, szybkości i ruchu. Podobnie jak z Chelsea wyglądał mecz z PSG, gdzie przy intensywniejszym pressingu Barcelona traciła wszystkie swoje atuty ofensywne. Jedyny pomysł, jaki Niemiec miał na zmianę wyniku spotkania, było wprowadzenie na boisko ofensywnie nastawionego nominalnego stopera Christensena, który zagrał w pomocy, ale zapuszczał się na połowę rywala, ale czy to było dobre rozwiązanie? Przynajmniej było "jakieś".
Komentarze (30)