Joan Laporta: Ktoś myślał, że prezydent Barcelony poda się do dymisji z powodu decyzji LaLigi czy RFEF?

Dariusz Maruszczak

14 stycznia 2025, 10:18

85 komentarzy

Fot. Getty Images

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Joan Laporta wyjaśnił sprawę Daniego Olmo z perspektywy klubu oraz temat sprzedaży miejsc VIP na nowym Camp Nou. Prezydent w swoim stylu przybrał obronną pozę, uważając, że to nie on, tylko klub jest ofiarą ataków. Laporta potwierdził, że w ocenie Blaugrany wszystko zostało zrobione prawidłowo. Zaprzeczył też, że obrażał prezesów federacji regionalnych, opowiedział o relacjach z Florentino Pérezem oraz zabrał głos na temat kontrowersyjnego wywiadu Raphinhi oraz potencjalnego odejścia Ronalda Araujo.

Na początku Joan Laporta wygłosił przemówienie, aby przedstawić wersję klubu:

- W ostatnich tygodniach doszło do dwóch wydarzeń, które potwierdziły niektóre rzeczy i zaprzeczają innym. Generalnie podkreślają siłę Barcelony. I zaprzeczają fałszywej apokaliptycznej relacji z pewnych kręgów, które robiły to z powodu braku wiedzy lub w złej wierze, albo ze względu na obie te kwestie.

- Po pierwsze, wróciliśmy do zasady 1:1 i znów możemy normalnie kupować. To pozwala nam zarejestrować takich piłkarzy jak Dani Olmo i Pau Victor. Nie jesteśmy już poddawani nadzorowi finansowemu przez LaLigę. Aby uzyskać zasadę 1:1 musieliśmy podpisać takie kontrakty jak ten z Nike, najlepszy kontrakt na odzież sportową w świecie futbolu. Podpisaliśmy też umowy z takimi markami jak Spotify i innymi firmami, które chcą wejść w partnerstwo z klubem. To również zaprzecza tym, którzy mówią, że klub ma zły wizerunek lub jest źle zarządzany.

- Podczas gdy nie podlegamy już interwencjom LaLigi, wznosimy nowy stadion. To nie jest przebudowa, to nie jest malowanie, to tworzenie nowego stadionu, do którego wrócimy tak szybko jak to możliwe. Spotify jest kluczem do generowania przychodów w następnych latach.

- Mamy zaangażowaną, konkurencyjną kadrę z wychowankami o wielkim talencie, drużynę zjednoczoną i prowadzoną przez tak nadzwyczajnego trenera jak Hansi Flick. To drużyna wzmocniona przez przygotowanie fizyczne. Julio Tous i Pepe Conde wykonują niezwykłą pracę. Podobnie jak komisja sportowa z Deco i jego zespołem, którzy pozwalają nam przeżyć takie wieczory jak ten w Dżuddzie.

- W marcu miną cztery lata, od kiedy socios i socias udzielili nam poparcia. Bazujemy na czterech filarach: zwiększaniu przychodów, redukcji wydatków (budżet płacowy), bez tracenia na konkurencyjności i narażania na ryzyko modelu własności stowarzyszeniowej oraz na tym, aby odbudowa finansowa nie implikowała tego, żeby socios wykładali pieniądze. I to mamy zrobione. Dokonaliśmy tego bez improwizowania czy nagłego impulsu ze strony prezydenta czy pomocy zewnętrznej. Zrobiliśmy to, ponieważ dobrze pracowaliśmy, klub, zarząd, pracownicy… Skonsolidowaliśmy się i podążaliśmy za szczegółowym planem strategicznym, który był co tydzień oceniany przez kierownictwo. Zostało to również osiągnięte dzięki wiedzy, talentowi, odwadze dyrektorów, którzy wykonali niezwykłą pracę. Nigdy się nie poddaliśmy, wszyscy kochamy Barçę.

- Duża część sukcesu w realizowaniu tych filarów polegała na tym, że większość socios rozumiała, że trwa praca nad uratowaniem Barçy z trudnej sytuacji i przed atakami, które nadchodziły z ziemi, morza i powietrza, z zewnątrz, ale też z wewnątrz.

- Wiemy, co reprezentuje Barca. Nic, co wydarzyło się w ciągu tych tygodni nas nie zaskoczyło. Jeśli spojrzysz na historię, spodziewasz się takich reakcji. Nie jest dziełem przypadku, że gdy Barça podnosi głowę, różni aktorzy, z odpowiednim wsparciem medialnym, jednoczą siły i promują nikczemną narrację, która jest powtarzana, a nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Znamy to wszystko. Nie wyszło jednak na ich. Nie wyszło, ponieważ wykonywaliśmy swoją pracę. Chcieli się nas pozbyć, ale nigdy się nie poddaliśmy. Osiągnęliśmy to, czego chcieliśmy: rejestrację Olmo i Victora oraz powrót do 1:1.

- Jestem przyzwyczajony do otrzymywania krytyki i cierpienia w związku z działaniami, które wykraczają poza wszelkie normy etyczne. Nie mogę jednak zaakceptować faktu, że temu nadzorowi finansowemu towarzyszyły kłamstwa. Nie mogę pozwolić, żeby krytyka prezydenta była wykorzystywana do dyskredytowania klubu.

- Socios wiedzą, że to był atak na herb. A on nie został ubrudzony. Żadna kampania przeciw klubowi mająca na celu jego zdyskredytowanie nie przeszkodzi nam w byciu w dalszym ciągu punktem odniesienia i nie sprawi, że Barça przestanie być kochana i podziwiana przez miliony ludzi na całym świecie. Destabilizatorzy będą musieli ciężko pracować, żeby nas obalić. Będą musieli pracować o wiele ciężej, jeśli zamierzają zdestabilizować klub, który ma 125 lat historii.

- W sprawie Olmo złożyliśmy dokumentację 27 grudnia, a LaLiga prosiła nas o jej uzupełnienie. My uważaliśmy, że wszystko jest poprawne, żeby mieć już zasadę 1:1. Ale LaLiga uważała, że nie, i prosiła nas o więcej danych, które według nas nie były wymagane przepisami, nie zgadzaliśmy się. RFEF też otrzymała dokumentację i powiedziała nam, że brakuje czegoś do 1:1, ale nie będzie problemu z przedłużeniem licencji. LaLiga i RFEF powiedziały nam, że artykuł był przestarzały, ale nie przyznano nam licencji na podstawie interpretacji stworzonej przez nie komisji i nie uważaliśmy, że to było poprawne. Celem przepisu jest stabilizacja rozgrywek. Chodzi o to, żeby uchronić przed tym, aby zawodnik był zarejestrowany w różnych klubach w tym samym sezonie. Nas to nie dotyczyło. W naszym przypadku obaj gracze mieli kontrakt i broniliśmy przedłużenia licencji. 3 stycznia uzupełniliśmy dokumentację i dali nam zasadę 1:1. Złożyliśmy wniosek o licencję do Federacji, ale został on zatrzymany ze względu na przestarzały artykuł, który naszym zdaniem jest nieprawidłowy. Odwołaliśmy się do CSD. Nie będę wdawał się w szczegóły, bo sprawa jest w toku, ale Barça zawsze przestrzegała przepisów. Aby można było udzielić tego środka zapobiegawczego, musi wystąpić szkoda trudna do naprawienia, jak to ma miejsce w tym przypadku. CSD i prawnicy w ten sposób ocenili ten środek zapobiegawczy.

- Kiedy sprowadziliśmy Olmo i Victora w lecie, byliśmy w trakcie rozmów z Nike, ale długoterminowa kontuzja Christensena pozwoliła nam na zarejestrowanie zawodników. Myśleliśmy, że zarejestrujemy ich później na podstawie kontraktu z Nike, ponieważ tak nam powiedziano. Umowa trzykrotnie przekracza to, co pobieraliśmy z tego tytułu, to nowy kontrakt. Czekaliśmy z jego podpisaniem, ponieważ mogliśmy poprawić warunki, i tak było. Wyciągnęliśmy kwotę rzędu 300 milionów euro. Potem Ter Stegen też doznał długoterminowej kontuzji, co w interpretacji naszych służb prawnych pozwalało nam zarejestrować napastników, ale nie przyznano nam racji i dalej negocjowaliśmy z Nike.

- Zatwierdziliśmy umowę na zgromadzeniu. LaLiga powiedziała nam jednak, że to nie jest nowy kontrakt i nie ma w pełni wpływu na Finansowe Fair Play, tylko częściowo. Próbowaliśmy się odwołać do przyznania środka zapobiegawczego, jak w przypadku Gaviego, ale sąd nie przyznał nam racji. Dlatego aktywowaliśmy nowy produkt, przeniesienie praw do eksploatacji miejsc VIP, nad czym pracowaliśmy od lutego 2024. Mamy ich na stadionie 9600, przenieśliśmy prawa do około 475 i została nam część. To bardzo atrakcyjny produkt dla inwestorów. Udało nam się osiągnąć, żeby dwaj subskrybenci wyłożyli liczbę potrzebną do spełnienia warunków Finansowego Fair Play, zostało to potwierdzone przez LaLigę, dlatego przyznano nam zasadę 1:1.

Następna część konferencji dotyczyła pytań od dziennikarzy:

Niektóre grupy opozycji domagają się dymisji: Mieli świetną okazję, aby pokazać, że kochają Barcelonę, i nie wykorzystali jej. Stanęli po stronie wrogich mediów. Jesteśmy na dobrej drodze, mamy 1:1, będzie nowy stadion, jest konkurencyjna drużyna… A wychodzą jak grzyby po deszczu. Nie wiem, gdzie byli w trudnych chwilach. Stanęli po stronie organizacji, które chcą nas zdestabilizować. Szanuję ich, ale czy ktoś uważa, że prezydent Barçy poda się do dymisji z powodu decyzji LaLigi czy RFEF? Nie sprzedamy tanio skóry. Jestem rozczarowany tym, jak działały osoby, które aspirują do rządzenia Barceloną. Nie byli po stronie prawdy, zdestabilizowali klub. Nie chodzi o to, żeby być po stronie Laporty, tylko po stronie Barcelony... [Laporta mocno się emocjonuje, prawie płacze]. Bardzo doceniam siłę, jaką wykazali piłkarze i cały zespół w tych chwilach największego cierpienia. Wszystko wytrzymamy i nie obalą nas łatwo. Cierpienie dwóch piłkarzy, drużyny, klubu, trenera… To nie było w porządku. Mogli stanąć po stronie klubu i pomóc. Większość culés to jednak zrozumiała. Chcieli nas zdestabilizować przed Superpucharem. Wyglądało to tak, jakby chcieli, żebyśmy ponieśli klęskę. Biedna Barca, jeśli będzie w rękach tych, którzy są w opozycji, mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Na pierwszym miejscu stawiali własne interesy, a nie interesy Barcelony.

Jak tę sprawę przeżywali Olmo i Victor: Oni i ich rodziny wiele wycierpieli, nie mogli grać. To nie było przyjemne. Powiedzieliśmy im „zarejestrujemy was”. Mieliśmy rację na poziomie prawnym, ale musieli nam ją przyznać. Piłkarze byli zmartwieni, ale starali się nie wpływać na dynamikę zespołu. Próbowalismy im wyjaśnić rozwój wydarzeń, ale to nie było łatwe. Nigdy sę nie poddaliśmy i osiągnęliśmy to, czego chcieliśmy. Fakt jest taki, że CSD przyznał nam środek zapobiegawczy i odwołał się do nieważności oraz braku kompetencji organu przyznającego licencje, utworzonego przez LaLigę i RFEF.

Słowa Raphinhi, dymisja Guiu i sprawa Heurtela: Nie było żadnej krytyki ze strony kapitana. Piłkarz był przybity, a wy wyciągnęliście go tymi pytaniami, przedstawiając jeden fragment wypowiedzi. To świetna osoba. Powiedział, że to najlepszy klub, w jakim mógłby być. Mówiłem, że to wszystko jest fałszywą narracją, która przepowiada apokalipsę. Ona się jednak nie przyjęła. Dymisja Guiu nie ma nic wspólnego z tą sytuacją. A co do Heurtela, negocjował z Realem, będąc graczem Barçy, wyszło jak wyszło, nie chcę poświęcać mu uwagi.

Miejsca VIP: Operacja jest przeprowadzana od pewnego czasu. Jesteśmy zadowoleni, że możemy stworzyć produkt, który nie istniał. Barça zarobi z nich 300 milionów, a ponadto 100 milionów z prawa do wykorzystania tych miejsc. Nie wymyśliliśmy tego, w Ameryce działa to od lat, ale dostosowaliśmy to do Barçy i uważamy, że to bardzo korzystne dla klubu. Jest inwestor z Kataru, który kupił te prawa za 30 milionów, a drugi z Emiratów za 70. Trzeba było otrzymać 40% depozytu, a przelew nie dotarł do 31 grudnia, ponieważ banki były zamknięte. Do 3 stycznia potwierdziliśmy wszystko, ale na 31 grudnia spełniliśmy wymagania. Zasada nie mówi, że trzeba potwierdzić przelewy, to był wymóg LaLigi. Potwierdzenie części wpłaty nadeszła później.

Reakcja po decyzji CSD: To była opanowana euforia. Osiągnęliśmy coś trudnego wbrew wszystkim. Taka była reakcja. W żadnym wypadku nikogo nie obraziłem, nie kopnąłem niczego ani nie chwyciłem nikogo za kark. Taka była moja reakcja, jestem jaki jestem, nie lubię być sztuczny.

Javier Tebas i krytyka: Nie chcę na nikogo wskazywać. Jesteśmy głównymi obrońcami rządów prawa. Mieliśmy przeciw sobie niemal wszystkich. Były osoby, które miały konstruktywne nastawienie, którzy mieli konstruktywną krytykę, a nie grozili zarządowi, domagając się dymisji. Wielu wylało wiele żółci, inni nienawiści, to bardzo smutne.

Krytyka: Jesteśmy świadomi, że to ma charakter cykliczny i modus operandi znów się powtórzy, kiedy będzie trudna sytuacja, w której klub będzie szukał rozwiązań.

Umowa z Nike i pośrednictwo: Widziałem, że kontrakt musi zostać zmieniony, były kary za brak wygranych, nie mieliśmy e-commerce… To był kontrakt bardzo podobny kwotowo do tego z 2010 roku, gdy odchodziłem, a w 2021 roku minęło od tego czasu 11 lat. Powiedziałem dyrektorowi generalnemu, że trzeba go zmienić. Zmieniłem strategię negocjacji i widać, że zadziałała. Wystawiłem inną osobę do negocjacji, to była strategia prawna, instytucjonalna, handlowa, prawna… Była nieufność, ale dzięki mediatorowi zbliżyliśmy nasze stanowiska. W końcu doszliśmy do porozumienia i postępowania przeciw korporacji zostały wycofane, odzyskaliśmy zaufanie. Cieszymy się, że uznają światowe znaczenie klubu i mamy najlepszy kontrakt na świecie. Doceniam pracę wykonaną przez mediatora.

Odwołanie LaLigi: Każdy ma swoje prawa. Nie sądzę, żeby przedstawili skargę, nie mam takiej wiedzy. Nie sądzę też, żeby zrobili to, aby zaszkodzić rejestracji piłkarzy. Taka jest moja intuicja, nie chcę nikogo atakować. Stwierdzam tylko fakty i przedstawiam swoją opinię, tak jak akceptuję przeciwne opinie innych.

Florentino Pérez: Nie będę ujawniał prywatnych rozmów, ale mogę powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczny klubom, które nie zajęły stanowiska przeciw. Możemy być rywalami na boisku, ale w innych kwestiach iść ręka w rękę. Nie czuję się dobrze wobec tych, którzy byli przeciw, ale szanuję wszystkie stanowiska. Rozmawialiśmy z Florentino o Superpucharze w Arabii, o tym, co trzeba poprawić w niektórych aspektach, chociaż organizacja była bardzo dobra. Być może powinniśmy być lepiej opłaceni i wyciągnąć większe korzyści. Atmosfera była bardzo zgodna.

Osobiste przeżycia: Zdobyliśmy Superpuchar po spektakularnym meczu. Patrząc świętowania na Canaletas… Zapomnieliśmy o tym wszystkim. Było wspaniale. Pokonaliśmy świetny zespół i to nadaje temu większą wartość. Wytrzymaliśmy to, cierpieliśmy, widząc sytuację dwóch zawodników, zaniepokojonego trenera. Było napięcie, czytanie wiadomości każdego poranka… Środki zapobiegawcze przyznano 8 stycznia, ale nie mogły wejść w życie do 9 stycznia, kiedy to LaLiga i RFEF zarejestrowały graczy.

Loże VIP: To mniej więcej 300 milionów, a ponadto prawo do podniesienia ceny miejsca, ponieważ dysponujemy własnością. Marżę zyskuje ten, kto zarządza. Mamy jednak dodatkowe 100 milionów. Przedstawimy raport.

Superliga: Była przewidziana wcześniej, ale zostanie wdrożona, produkt nadal żyje. Jako kluby będziemy mieli więcej przychodów i będzie więcej stabilności. Jesteśmy proaktywni w tym, żeby być kompatybilni z ligami krajowymi. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej.

Rozmowa Lewandowskiego z Araujo: Ma ważny kontrakt i chcemy, aby został. Rozmawia z dyrekcją sportową. Cenimy tego piłkarza na poziomie osobistym i zawodowym. Mamy z nim bardzo bezpośrednią relację. Są pewne rzeczy, których nie chcę szczegółowo opisywać, ale nadal jest miejsce na znalezienie satysfakcjonujących rozwiązań dla wszystkich.

Słowa o szkodzeniu klubowi i wypowiedź Raphinhi: Ludzie, którzy mogliby stanąć po stronie klubu, stają po stronie tych, którzy chcą nas zdestabilizować. Nasz kapitan bronił klubu i swojej miłości do niego. Nie posunął się do powiedzenia tego, co wyszło w prasie. Sens jego wypowiedzi taki nie był. Przedstawiono jedną cześć deklaracji.

Start w kolejnych wyborach: Jestem teraz zajęty zarządzaniem Barceloną i cieszę się tym. Mimo cierpienia widzimy, że praca przynosi efekty. Zobaczę w 2026 roku. Chcę, żeby to, co robimy, zostało zmaterializowane, budowa nowego stadionu…

Obrażanie prezesów federacji regionalnych w loży: To kłamstwa, nikogo nie obraziłem. Powiedziałem prezesowi RFEF, co myślę. Prezesi wiedzą, że ich nie obraziłem. Mamy dobre relacje. Ubolewam, że pozycjonowali się przeciw w tego typu sprawie. Jesteśmy tu, aby przestrzegać przepisów, które są równe dla wszystkich, ale ich stosowanie jest uzależnione od okoliczności, w sposób sprawiedliwy… nie zrywamy relacji, każdy broni tego, co uważa za słuszne. Niektóre kluby już wypowiedziały się przeciw, a nie powinny tego robić z wielu powodów. Uważałem, że to nie na miejscu. Inne kluby dysponowały służbami prawnymi i wiedziały, że to legalne. 

Dodatkowa dokumentacja dla LaLigi: Maja prawo prosić o dodatkową dokumentacje, chociaż uważam, że działali przeciw swoim własnym zapisom, ponieważ w podobnych przypadkach o nią nie prosili. Napięcie było bardzo duże, ale pokonaliśmy przeszkody. Spełniliśmy wymogi na poziomie formalnym, 31 grudnia zostały złożone w odpowiednim czasie i formie. Tylko część musiała zostać zatwierdzona, żeby wpływała na Finansowe Fair Play.

Brak płatności od Barça Vision: Odnoszę wrażenie, że to wpłynęło na kryteria LaLigi, aby domagać się więcej wymogów. Inne kluby też miały braki płatności, a my to zaakceptowaliśmy. Staraliśmy się zarejestrować graczy poprzez kontrakt z Nike, kontuzje Christensena, Ter Stegena, były prowadzone działania. Nie będę przesądzać, ale jeśli CSD zdecydowało się na środek zapobiegawczy, to ocenili, że szkoda jest trudna do naprawienia. Jestem przekonany, że dla tego podmiotu występowanie dobrego prawa jest czymś fundamentalnym. Prawo jest klarowne w kwestii tego, że są fundamentalne prawa jednostek, zawodnicy nie mogą być wiązani w domniemanym artykule odnoszącym się do sprawy, ponieważ mają obowiązujący kontrakt.

Dyrektor klubu Manel del Rio też zabrał głos na temat sprzedaży miejsc VIP: To dostosowany produkt, który nie angażuje przyszłych przychodów klubu. Roczny przychód z tych miejsc jest gwarantowany. Cena każdego miejsca to około 22 tysiące euro na rok, ale można ją zmienić. Porozumienie obejmuje 30 lat.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (85)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy