Czy Luis Díaz to dobra alternatywa dla Nico Williamsa?

Dariusz Maruszczak

13 sierpnia 2024, 11:45

48 komentarzy

Fot. Getty Images

Wygląda na to, że ostatecznie upada transfer Nico Williamsa do Barcelony. Okazuje się jednak, że Barça nie zamierza rezygnować ze wzmocnienia lewej flanki. Wraca bowiem temat Luisa Díaza, którego Katalończycy mogą spróbować wykupić z Liverpoolu.

Kolumbijczyk był na celowniku Barcelony już wcześniej, a niektóre źródła podawały jeszcze w czerwcu, że zdaniem Deco to właśnie ten zawodnik powinien być numerem 1 na liście życzeń Blaugrany. Być może udane EURO w wykonaniu Nico zmieniło nieco perspektywę dyrektora sportowego, ale w każdym razie sprawa pozyskania Díaza wraca, o czym informują nie tylko hiszpańskie, ale i kolumbijskie media. Czy spełni się marzenie zawodnika, o którym mówił jego ojciec?

Wysoka cena

Koszt wykupienia piłkarza z Liverpoolu powinien wynosić mniej więcej tyle, ile klauzula odejścia Nico Williamsa, czyli około 60 milionów euro. W tym przypadku być może udałoby się wynegocjować płatność ratalną, co jest niewykonalne w przypadku operacji związanej z graczem Athleticu. Inna sprawa, że wspomniane kolumbijskie źródła wskazują na cenę 75 milionów euro. Tak czy siak w skali trudności finansowych Barcelony jest to potężna suma, a skoro Liverpool pozyskał 27-latka za 50 milionów, to na pewno nie zgodzi się na oddanie gracza w promocyjnej cenie.

Najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy Luis Díaz jest w ogóle wart takich pieniędzy. Zanim przejdziemy do statystyk zawodnika, zwróćmy uwagę, że Kolumbijczyk byłbym kolejnym obok Daniego Olmo już ukształtowanym piłkarzem, który nie ma zbyt dużego pola do rozwoju. W tym sezonie skończy 28 lat, więc zastanówmy się, czy jeśli coś pójdzie nie tak, a są ku temu spore przesłanki, to czy Barcelona będzie mogła znaleźć dla niego jakiegokolwiek kupca. Kto wyda wielkie pieniądze na zbliżającego się do trzydziestki gracza, który nie sprawdził się w Blaugranie? Przykłady z poprzednich lat pokazują, że Barça zarabia raczej na młodych zawodnikach, a przecież miała problem ze sprzedaniem nawet Antoine’a Griezmanna, który był znacznie dalej posunięty w piłkarskich umiejętnościach od Kolumbijczyka.

Statystyki na poziomie

Przyjdzie jeszcze czas na szczegółowe analizy Díaza, jeśli rzeczywiście trafi do Barcelony, ale przyjrzyjmy się jego podstawowym statystykom. Widzimy, że nawet w Porto, poza ostatnim półroczem, Kolumbijczyk nie produkował zawrotnych liczb, choć w Portugalii jest o to jednak łatwiej niż w mocniejszych ligach.

Sezon Klub Mecze Minuty Gole Asysty Gol/Asysta co
2019/2020 Porto 50 2973 14 6 149 minut
2020/2021 Porto 47 2605 11 7 145 minut
2021/2022 Porto/Liverpool  54 3965 22   11 120 minut
2022/2023   Liverpool  21  1357  5  3 170 minut
2023/2024 Liverpool 51 3615 13 5 201 minut

Najbardziej zastanawiający jest jednak wynik Díaza z poprzedniego sezonu, zwłaszcza gdy porównamy go z dorobkiem niektórych graczy Barcelony. Jak widać, nawet João Felix i Ferran Torres, którzy byli krytykowani, częściej potrafili strzelać gola lub zaliczać asystę. Oczywiście Díaz ma w swojej lidze większe wymagania, ale z drugiej strony akurat on w przeciwieństwie do graczy Barçy regularnie pojawiał się na murawie. Zastanawia pod tym kątem usilna chęć zdegradowania Raphinhi do roli zmiennika (a tak chyba będzie, skoro klub chce pozyskać kogoś na lewe skrzydło, gdy na prawym jest Lamine Yamal) czy nawet wypchnięcia go z klubu, skoro na poziomie statystycznym Brazylijczyk zdecydowanie przewyższa Kolumbijczyka.

Piłkarz Mecze Minuty Gole Asysty Gol/Asysta co
Jaoo Felix 44 2143 10 6 134 minuty
Ferran Torres 42 1994 11 4 133 minuty
Fermín López 43 1948 11 1 162 minuty
Raphinha 37 1950 10 13 85 minut
Luis Díaz 51 3615 13 5 201 minut

Oczywiście Díaz to piłkarz o dużych możliwościach, potrafiący zrobić różnicę, bardzo trudny do upilnowania dla każdego przeciwnika. Świadczą o tym rozliczne statystyki z poprzedniego sezonu Premier League. Piąte miejsce w udziale w akcjach z oddaniem strzału i udanych dryblingach, siódme w progresywnych rajdach, szóste pod względem ataków z wejściem w pole karne. Bez wątpienia jest on w stanie zrobić duży wiatr w szeregach obronnych rywala, choć niestety nie zawsze przekłada się to na konkrety.

Díaz nie rozwieje wątpliwości

Mój problem związany z Díazem polega właśnie na tym, że jest kolejnym zawodnikiem „pół na pół”. To znaczy takim, który z dużą dozą prawdopodobieństwa nie rozwieje wątpliwości wobec swojej osoby. Będzie potrafił błysnąć kapitalną akcją, by za chwilę wzbudzić złość zmarnowaną szansą. W jednej chwili będziemy go uwielbiać, by za chwilę mieć go dość.

Zwróćmy uwagę, jak wielu takich piłkarzy miała Barcelona w ostatnich latach. Raphinha wzbudza szacunek swoją determinacją i ciężką pracą, a w poprzednim sezonie miał naprawdę niezłe statystyki, ale z drugiej strony jego profil (wątpliwości wobec dryblingu) oraz brak dokładności w różnych decydujących momentach też wzbudzają złość kibiców. Jedni wskazują, że Robert Lewandowski wciąż jest najlepszym strzelcem drużyny i dostarcza goli, a inni zwracają uwagę, że i tak jest ich za mało, a Polak utrudnia funkcjonowanie ataku swoją postawą. Ferran Torres potrafił być skuteczny w pewnym momencie, ale większość pobytu w Barcelonie był jednak krytykowany. João Felix był graczem przebłysków, więc chwalono go za rozstrzyganie niektórych spotkań, by po chwili skrytykować za brak konkretnego wkładu w grę. Królem tej piłkarskiej kategorii mógłby być zaś Ousmane Dembélé – w jednej akcji czołowy skrzydłowy świata, a w kolejnej – najgorszy zawodnik na planecie.

Jak widać, Barça niemal nie miała atakujących, którzy nie wzbudzaliby jakiegoś rodzaju wątpliwości. A tymczasem potrzebuje gwarancji w ataku, gracza regularnie dostarczającego bramek (zwłaszcza przy wątpliwościach wobec Lewandowskiego) lub asyst. Kogoś takiego jak Lamine Yamal, nawet z mniejszym sufitem możliwości, tylko że po drugiej stronie boiska. Kimś takim nie jest raczej Luis Díaz.

Transfer zastępczy

Kolumbijczyk jawi się jako kolejny transfer mający przykryć problemy klubu. Pokazać, jakim to Barcelona nie jest mocnym graczem na rynku, skoro sprowadza piłkarza Liverpoolu, wzbudzić sztuczny entuzjazm, wynagrodzić kibicom brak Nico Williamsa. Niestety wiemy doskonale, że w tym klubie decydenci częściej kierują się potrzebami wizerunkowymi niż strategią i odpowiadaniem na realne potrzeby zespołu. Luis Díaz to dobry piłkarz, ale mam wątpliwości, czy taki niezbędny, zwłaszcza gdyby taki ruch miał później utrudnić pozyskanie Nico Williamsa za rok czy upragnionego defensywnego pomocnika (ze względu na brak pieniędzy). A przecież na skrzydłach już teraz są Raphinha, Lamine Yamal i Dani Olmo, który będzie musiał być ustawiony także w takiej roli, skoro w środku są Pedri, İlkay Gündoğan i Fermín López. Kolejny transfer, który nie spina mi się pod względem umiejętności gracza i długofalowej budowy zespołu. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (48)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze