Do jakiego meczu odwoływał się Joan Laporta, mówiąc o powtórzeniu El Clásico?

Dariusz Maruszczak

23 kwietnia 2024, 06:30

AS, Marca

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Joan Laporta podczas wczorajszego oświadczenia zwrócił uwagę, że Barcelona może zwrócić się o powtórzenie El Clásico, „tak jak stało się to w pewnym meczu w Europie”. Do jakiego spotkania odwołuje się prezydent i jakie są dotychczasowe precedensy związane z powtarzaniem meczów na skutek błędów sędziowskich?

Media uważają, że Laporcie chodziło o sytuację ze starcia Anderlecht - Genk w lidze belgijskiej, do którego doszło 23 grudnia 2023 roku. Przy wyniku 0:0 sędzia podyktował rzut karny na korzyść gości. Strzał został obroniony, ale piłkę do bramki skutecznie dobił Yira Sor. Akcja została jednak zweryfikowana negatywnie przez VAR, ponieważ ustalono, że strzelec zbyt wcześnie wbiegł w pole karne. Trafienie zostało anulowane.

Okazało się jednak, że dwóch zawodników Anderlechtu też wbiegło w pole karne zbyt wcześnie. Jedenastka powinna więc zostać powtórzona, a jedynie anulowano bramkę. Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 2:1, więc wpłynęło to na wynik. Genk wniósł do Komisji Dyscyplinarnej wniosek o powtórzenie spotkania. Klubowi 26 stycznia przyznano rację w pierwszej instancji, uznając, że przepisy zostały nieprawidłowo zastosowane.

Anderlecht złożył jednak odwołanie i ostatecznie sprawę rozstrzygnął 5 marca belgijski Sąd Arbitrażowy ds. Sportu. Uznano, że nie doszło do błędnego zastosowania przepisów gry, tylko do pomyłki ludzkiej i nieostrożnej oceny sytuacji ze strony VAR, którego sędziowie nie dostrzegli wbiegnięcia graczy gospodarzy. Wskazywano, że arbitrzy nie są robotami i podobnie jak zawodnicy popełniają błędy, które mogą wpłynąć na przebieg meczu. Można zakładać, że podobna argumentacja byłaby w przypadku podjęcia działań przez Barcelonę, zwłaszcza że VAR nie miał do dyspozycji odpowiednich ujęć, co wynika z rozmowy sędziów.

Precedensy

Są jednak inne precedensy wymieniane przez dziennik AS. Podczas mistrzostw Europy U-19 w piłce żeńskiej w 2017 roku w meczu Norwegia – Anglia źle zastosowano regulamin. Po odgwizdaniu zbyt wczesnego wbiegnięcia w pole karne podczas jedenastki, zamiast nakazać jej powtórzenie, odgwizdano rzut wolny dla rywalek. Dlatego UEFA podjęła decyzję o powtórzeniu rzutu karnego i dokończenia reszty spotkania. Podobnie było w starciu Uzbekistanu z Bahrajnem w eliminacjach mundialu 2006.

Dużo bliższa sytuacji z Klasyku była akcja z konfrontacji Bayernu z Nurnberg w 1998 roku. Niemiecka Federacja zdecydowała się na powtórzenie tego spotkania ze względu na uznanie gola-widmo, choć już wtedy powtórki telewizyjne pokazywały, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Z kolei w lidze francuskiej w 2002 roku Auxerre zdobyło bramkę po rozpoczęciu akcji ze środka boiska, choć dwaj rywale z ekipy Sedan jeszcze nie wrócili na własną połowę po strzeleniu gola. Pojedynek został powtórzony pół roku później.

Inna sytuacja miała miejsce w starciu Beşiktaşu z Genclerbirligi w lidze tureckiej w 2005 roku. Sędzia przed rzutem wolnym dwa razy użył gwizdka - raz przed strzałem, a drugi, aby mur piłkarzy się nie zbliżał. Pech chciał, że wykonawca stałego fragmentu gry zdążył już uderzyć i trafił do siatki, a arbiter uznał gola. FIFA pozwoliła tureckiej federacji na podjęcie decyzji, a spotkanie zostało powtórzone. W 1993 roku takie samo rozstrzygnięcie było po meczu Girondins Bordeaux z Toulouse, gdy arbiter źle ustawił piłkę w polu karnym przy pośrednim rzucie wolnym. Sędzia nakazał wznowienie gry metr od linii bramkowej, choć w takiej sytuacji piłka miała być ustawiana prostopadle do punktu przewinienia, ale od linii piątego metra.

Rok temu w Hiszpanii miała miejsce stosunkowo podobna sytuacja jak ta po strzale Lamine Yamala w Klasyku. Wtedy w meczu Espanyolu z Atlético uznano gol Antoine’a Griezmanna, choć nie było klarownego potwierdzenia na wideo, że piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Los Pericos zremisowali 3:3, co później wpłynęło na ich spadek z ligi. Katalońska ekipa domagała się unieważnienia pojedynku, ale Komitet ds. Rozgrywek odrzucił ten wniosek. Natomiast sąd uznał w grudniu, że sędzia VAR nie przedstawił głównemu kluczowych ujęć. Sprawa trwa, choć oczywiście nie ma już mowy o powtórzeniu spotkania, a być może jedynie o rekompensatę finansową.

Laporta po śladach Kloppa

Co ciekawe, kilka miesięcy temu inna duża postać europejskiego futbolu domagała się powtórzenia spotkania. Mowa o Jürgenie Kloppie, który domagał się tego po meczu Liverpoolu z Tottenhamem. Arbiter nie uznał gola, wskazując, że Luis Díaz był na spalonym. VAR nie wytrącił go z tego mylnego założenia w kuriozalnych okolicznościach. Sędzia odpowiedzialny za wideoweryfikację myślał bowiem, że decyzja z boiska polegała na uznaniu bramki, i powtarzał tylko głównemu, że po sprawdzeniu wszystko jest w porządku, co ten zrozumiał jako aprobatę swojej decyzji. Organ sędziowski przyznał się do "błędu ludzkiego", a Liverpool nie drążył tematu. 

Jak widzimy, podejmowanie decyzji o powtórzeniu meczów z powodu błędów sędziowskich nie jest w ostatnich latach popularnym zabiegiem. Do takich wydarzeń dochodziło dobrych parę lat temu, a obecnie wytyczne wskazują, żeby nie powtarzać pojedynków z wyjątkiem aktów wandalizmu czy siły wyższej. W większości nie jest to jednak ponowne rozegranie całego spotkania, a jedynie wznowienie go od określonego momentu. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Powtórzony mecz będzie zaraz po powtórzonym karnym Błaszczykowskiego w meczu z Portugalią.

Nie będzie powtórki meczu choćby Wyszło ,że Ramos w 93 strzelił z głowki na 3-2.

Czyli powoływał się na powtórzony mecz, który tak na prawdę nie był powtórzony. Hit.

Pora skończyć tę szopkę, nikomu to nie pomaga. Wielkie próby powtórzenia meczu, a przyjdzie najbliższy mecz w lidze i drużyna straci punkty. Odwracanie uwagi od naszego zespołu jest niepotrzebne. Niech wygrają gładko pozostałe mecze i zakończą sezon z dobrymi odczuciami.

Zasadniczo jeśli już – skrajnie rzadko – powtarza się jakiś mecz, to z powodu uznania nieprawidłowo strzelonej bramki, a nie z powodu nieuznanja prawidłowo strzelonej. To już byłaby akcja raz na milion, gdyby ktokolwiek zajął się tą sytuacją.

Ogólnie cała akcja jest mocno desperacka, raczej „ku pokrzepieniu serc”.

Wystarczyło ściągnąć Grimaldo zamiast Cancelo i miałby w meczu 2:0 a nie 3:2 a i z PSG by może był inny wynik.

Gruby to powinien siebie odwołać najpierw.

Żeby się Laporta nie zdziwił że mu tebas classico powtórzy.Mecz zakończony, koniec tematu.

szukają wszędzie okoliczności łagodzących a może tak za granie w piłkę niech się drużyna weżmie