Luis Enrique powiedział na wczorajszej konferencji prasowej, że to on, a nie Xavi, lepiej reprezentuje ducha gry FC Barcelony. Trener PSG popierał tę tezę danymi i tytułami. Santi Ovalle z Cadena SER postanowił sprawdzić na łamach portalu Culemania liczby, o których mówi Lucho, i jak się okazuje, nie ma on racji. Zapraszamy do lektury felietonu Ovalle.
***
Santi Ovalle: Luis Enrique ogłosił się wczoraj wielkim propagatorem DNA Barçy. Po kilku tygodniach deklarowania swojej miłości do klubu, trener Qatar Saint-Germain chciał podgrzać atmosferę przed meczem i posłać szpilkę w kierunku swojego byłego kolegi Xaviego Hernándeza.
Asturyjski trener został zapytany, kto najlepiej reprezentuje "styl Barçy". "Oczywiście, że ja", powtórzył dwukrotnie Luis Enrique. "I to nie jest opinia, tylko to, co mówią dane", wyjaśnił. Pochodzący z Gijón szkoleniowiec poprosił o "przeanalizowanie statystyk posiadania piłki, szans, wysokiego pressingu, tytułów i trofeów".
Stwierdzenie Luisa Enrique było zaskoczeniem i niespodzianką w sercu szatni Barçy, biorąc pod uwagę, że w poprzednich tygodniach panowały między nimi dobre stosunki. "Mamy dobre relacje", przypomniał Xavi. Katalończyk nie chciał podsycać ognia w szatni. "Robimy swoje i na spokojnie", komentowano w szatni po prowokacji Luisa Enrique.
"Jest jednym z najlepszych trenerów na świecie, ale obaj szukamy tego samego", odpowiedział Xavi, "Nie wiem, czy będzie miał o 2% więcej posiadania piłki, ale to nie zależy od tego", powiedział pochodzący z Terrassy trener, który był na tyle bystry, aby wskazać, że w ćwierćfinale Ligi Mistrzów jest czterech trenerów z DNA Barçy: Luis Enrique, Guardiola, Arteta i on sam. Luis Enrique, być może dlatego, że czuje krew lub tęskni za ławką Barçy, chciał połaskotać Blaugranę, ale Xavi był elegancki w swojej odpowiedzi.
Komentarz trenera Paryża był nie na miejscu ze względu na to, ile znaczy dla Barçy i jakie relacje łączą go z Xavim. Mimo to zadałem sobie pytanie: czy Luis Enrique ma rację? Aby rozwiać moje wątpliwości, posłuchałem go i zapoznałem się z danymi, które poprosił o sprawdzenie: obszary posiadania piłki, generowane szanse i wysoki pressing.
Dane, które wyodrębniłem ze strony internetowej WhoScored, dotyczą liczb w lidze w tym sezonie i mówią, że: W sekcji "generowane szanse" Barcelona strzela 12,67 razy na mecz. Paryż 11,64. Drużyna Mbappé oddaje 6,96 celnych strzałów na mecz. Barça, 7,10.
Obszary posiadania piłki, do których odnosi się Luis Enrique, według tej samej strony internetowej, są identyczne: 25% w obronie, 44% w środku pola i 31% w ostatniej tercji. Średnie posiadanie piłki jest takie samo: zarówno Barça, jak i Paris Saint-Germain mają 65% posiadania piłki na mecz.
Skoro już zagłębiłem się w ekscytujący świat danych, oto kilka innych interesujących faktów.
77% bramek zdobytych przez drużynę Xaviego pochodzi z akcji. Tylko 63% bramek Francuzów jest tego typu. Jednak drużyna Asturyjczyka zdobyła 12% swoich bramek w tym sezonie z kontrataku. Barça zdobyła tylko jedną bramkę z kontry.
Dane dowodzą, że to Xavi ma rację. Obaj szukają tego samego, ponieważ można zaobserwować podobne wzorce gry w piłkę nożną. I kategorycznie obalają tezę Luisa Enrique. Jego drużyna nie jest lepsza od Barçy Xaviego ani pod względem generowanych szans, ani posiadania piłki. W tytułach oczywiście go przewyższa, ponieważ Xavi trenuje na elitarnym poziomie od trzech lat, a Luis Enrique zaczął w 2011 roku.
Nawiasem mówiąc, Luis Enrique zdobył tytuły tylko jako trener Barçy i kiedy prowadził Leo Messiego w szczytowej formie. W 2015 roku chciał upomnieć Argentyńczyka i to Xavi, jako kapitan, pośredniczył w rozwiązaniu problemu. Po zażegnaniu konfliktu z Argentyńczykiem Luis Enrique wdrapał się na szczyt trójzębu (Suárez, Neymar i Messi) i ruszył po drugi w historii klubu tryplet.
Brawura trenera Paryża podpaliła mecz dwóch drużyn, które starają się grać w tę samą grę, ale mają dwie zasadnicze różnice. Pierwszą z nich jest Kilian Mbappé. Francuz strzelił 39 goli w 39 meczach. To jest dopiero różnica. Żółw jest najlepszym strzelcem francuskiej drużyny i ma dwa razy więcej goli (minus jeden) niż najlepszy strzelec Katalończyków, Robert Lewandowski.
Drugą dużą różnicą są możliwości finansowe. Katarczycy wydali w tym sezonie 454 miliony euro na transfery i zarobili 207 milionów euro. Barça zainwestowała 3 miliony w Oriola Romeu i kolejne 30 milionów (płatne w ratach) w Vitora Roque. Sprzedali również zawodników wartych 107 milionów euro. Pod tym względem PSG jest w innej lidze.
Czy Luisowi Enrique się to podoba, czy nie, w Paryżu Barça z DNA i La Masią mierzy się z nowobogackimi futbolu. Państwowy klub mierzy się z klubem z tak wieloma problemami finansowymi, że jedyne, co mu pozostało, to DNA, ekscytacja i tradycja".
Komentarze (8)