Okiem Chowańskiego: Taktyczne klucze do meczu sezonu

Karol Chowański

11 marca 2024, 10:00

6 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona pokonała w piątek Mallorkę po wspaniałym golu Lamine Yamala. Choć gospodarze podjęli wyspiarzy z przewagą dwunastu miejsc w tabeli i 31 punktów, trafienie genialnego 16-latka nadeszło dopiero kilkanaście minut przed końcem. Zastanawiam się, jak ocenić to kruche zwycięstwo z outsiderami ligi – uznać za triumf woli nad defensywnie zabetonowanym rywalem, czy obsztorcować za indolencję trwającą 95% czasu gry? W obecnym położeniu Barçy ważniejszy jest wynik czy styl? Od odpowiedzi na te pytania zależy, jakie oblicze katalońskiej drużyny ujrzymy we wtorkowym meczu z SSC Napoli.

Stare sportowe powiedzenie mówi, że zwycięzców się nie sądzi. Jak wiemy, przestaje ono obowiązywać, gdy idzie o Barçę. Piłkarze Xaviego zostali w piątek wygwizdani, schodząc na przerwę. Było blisko, aby tak samo pożegnano ich po końcowym gwizdku. Eskortowanie wyniku (z elementami paniki w czasie doliczonym) zostawiło złe wrażenie na Montjuïc. Umiarkowaną ocenę gry na tle opozycji z piętnastego miejsca pogłębia faul przed polem karnym Ter Stegena w ostatniej akcji meczu, co przeoczył sędzia Iglesias Villanueva (więcej o tym w naszym artykule ocenowym). To był słaby mecz, rodem z najgorszych chwil zeszłorocznego „jednozeryzmu”. Mimo to, jego przebieg oraz sposób gry Katalończyków stanowią dla mnie materiał do taktycznych wniosków przed decydującym starciem z Napoli.

Okoliczności, gdy każdy dobry wynik jest dobry

Świadomość odejścia trenera po sezonie może scementować zespół... a może nie. W klubie zmagającym się od października 2020 roku z zapaścią instytucjonalną morale w szatni urosło do kluczowego czynnika. Póki Barça zmaga się z kryzysem, wierni fani mogą przykładać trochę inną miarę do jej osiągnięć niż w lepszych czasach. Z pandemicznej zapaści wyszła poturbowana, a zmiany przepisów księgowych LaLigi niczego nie ułatwiły klubowi z Camp Nou. Do meczu z Mallorką drużyna podeszła bez trzech podstawowych pomocników wykluczonych kontuzjami. Gavi wypadł na cały sezon dłuższy czas temu, lecz strata De Jonga i Pedriego w jednym meczu stanowiłaby wstrząs dla każdego. Barça zdołała na San Mamés utrzymać remis, wynik cenniejszy w mojej opinii niż w ocenie większości obserwatorów. Zdobyty po turbulencjach punkt na groźnym dla każdego w tym roku baskijskim stadionie ma wartość, jednak strata duetu pomocników to wysoki rachunek.

Ponieważ kontuzje dotyczą także innych formacji, pierwszy i trzeci piłkarz Blaugrany z największą liczbą minut w tym sezonie liczą łącznie 68 lat, lewym obrońcą został prawy obrońca, a stałym punktem na jakże ważnej pozycji stopera stał się 17-latek Pau Cubarsi. Wiem, że Barça ma zdaniem wielu grać pięknie zawsze i wszędzie, ale konieczność stworzenia improwizowanej linii pomocy na tym etapie sezonu wymaga od sztabu trenerskiego oraz piłkarzy pewnego dostosowania. Od widza nie?

Mimo trudnych okoliczności Barça bywa skuteczna. Zaryzykuję stwierdzenie, że katalońska ekipa po otrzymaniu dwóch ciosów eliminujących z krajowych pucharów weszła w swój najlepszy moment sezonu pod względem wyników. Po jesieni zakończonej oglądaniem pleców rywali zmniejszyła w 2024 roku dystans do prowadzących „Los Blancos” i Girony. Podczas efektownego zwycięstwa 24 lutego nad Getafe gra była lepsza niż wysoki wynik. Pokonawszy ekipę trenera Aguirre, Barça legitymuje się 11 punktami zdobytymi w 5 ostatnich kolejkach. W całej stawce Primera División nie ma drużyny z wyższym dorobkiem.

Taktyczny szpagat pomiędzy ambicjami i możliwościami

Wymagania culés są wysokie jak zawsze, lecz obserwujemy sezon „inny niż inne”. Sytuację sportową utrudnia przejściowa wyprowadzka z Camp Nou, podobnie jak konieczność podejmowania decyzji operacyjnych z „brzytwą Tebasa” na gardle, „kominowe” kontrakty „odziedziczone” po Bartomeu, typowy dla Laporty model zarządzania oparty o relacje osobiste, unoszący się w powietrzu smród „sprawy Negreiry” oraz mankamenty Xaviego jako trenera. W trakcie rozgrywek doszła do tego chimeryczna postawa formalnych liderów drużyny. Chodzi mi zwłaszcza o De Jonga, Koundé, Lewandowskiego, Ferrana i Balde. Słuszna w moim przekonaniu krytyka formy przez krótsze okresy dotyczy(ła) także Pedriego, Araujo, Ter Stegena oraz Raphinhi. Patrzę na nich ostrzej niż na trenera bez doświadczenia w europejskiej piłce, który po przejęciu cudzego, tonącego statku rzeźbi z tego, co ma. Trwałe w drużynie jest jedno – kruchość defensywy. Przygotowania do wizyty z Neapolu muszą to uwzględnić. Zabezpieczenie własnej bramki będzie priorytetem.

Trudne chwile otwierają piłkarską scenę dla taktyki. Groźba wyeliminowania przez nieobliczalne Napoli stanowi wymagający egzamin dla Xaviego i jego sztabu. Ostatnie tygodnie wzbogaciły grę Barçy rozwiązaniami niestosowanymi wcześniej w sezonie, zmianami w zarządzaniu meczem oraz odwagą w decyzjach kadrowych. Wybory taktyczne podporządkowane sytuacji dają w obliczu kłopotów nowe możliwości. Co pokaże Barça we wtorek?

Trudne chwile odkrywają niespodziewanych bohaterów

Xavi zareagował na trudności kadrowe zmianą systemu taktycznego. Preferowane od kilku tygodni ustawienie z dwójką środkowych pomocników o defensywnej charakterystyce siłą rzeczy kładzie akcent na obronę. W odróżnieniu od rundy jesiennej drużyna gra obecnie w formacji 4-2-1-3 modyfikowanej w pewnych sytuacjach meczowych na 4-4-2 z asymetrycznym względem osi boiska diamentem pomocników. Dobre rezultaty płyną z przesunięcia Christensena do środka pola. Mam na myśli wyniki oraz obraz gry od debiutu Duńczyka w pomocy (z Alavés na początku lutego). Prezentuje się twardo, skutecznie w powietrzu, stanowi poważne wyzwanie dla rywali w starciach „1 na 1”. Gdy widzi, że to optymalne wyjście względem ustawienia kolegów – bez wahania korzysta z wyuczonej w Anglii umiejętności chytrych przewinień w centralnej części boiska. Ewentualna kartka to niższa cena od straty bramki. „Mądre faule” taktyczne to umiejętność, której nigdy nie nabył Sergio Busquets, za którym wciąż tęsknią kibice. Co ważne, skandynawski gracz ani razu w barwach Barçy nie doprowadził do sytuacji grożącej wyrzuceniem go z boiska. Opanowanie to cenny atut na jego nowej pozycji.

Po zmianie strefy gry Christensen utrzymał wysoką jakość podań, a także dodał zasługi w grze ofensywnej. Na myśl przychodzi natychmiast asysta do Felixa przeciw Getafe. Obok tego „ciasteczka” muszę pochwalić znakomite wbiegnięcia wysokiego Duńczyka z piłką w ostatnią tercję boiska. Sztab skłonił go do tego z czasem, bo na wczesnym etapie wdrażania go w nowej roli nie korzystano z tego wariantu. W ostatnich meczach kilkukrotnie rozrywał tkankę obronną przeciwnych drużyn takimi zagraniami. Druga połowa starcia z Mallorką stanowi najświeższy z przykładów. Co ważne, oddawszy piłkę któremuś z kolegów w ataku, Christensen błyskawicznie wraca na swą pozycję przy kole środkowym. Nie snuje się „dla towarzystwa” w orbicie szesnastki rywali, jak ma to w zwyczaju wielu innych graczy na tej pozycji. Z Duńczykiem w nowej roli wzrosła odporność Barçy na kontry.

Możliwe scenariusze taktyczne na Napoli

Mallorca chwilami ustawiała się sześcioma graczami defensywnymi wszerz boiska. Analiza gry mistrzów Włoch po rozstaniu z Mazzarrim przesądza według mnie, że we wtorek goście zostawią autobus na parkingu. W pierwszym meczu Katalończycy byli częściej przy piłce i stworzyli sobie więcej okazji podbramkowych, jednak domyślnym sposobem gry Napoli jest zabranie piłki rywalom. Okazale dowiódł tego wysoko wygrany meczu z Sassuolo (28.02, 6:1), ale na osobną wzmiankę zasługuje zgniecenie ekipy Juventusu. Wskaźnik posiadania Napoli na drodze do pokonania faworyzowanego rywala z Piemontu wyniósł 70,7%. Pod wodzą Calzony klub spod Wezuwiusza jest niepokonany w pięciu meczach (2 wygrane, 3 remisy).

Ponieważ Napoli w każdym meczu nowego trenera trafiało do bramki, wątpię w obecność w wyjściowym składzie podatnego na straty pod pressingiem Fermina. Otwiera to drogę do wyjściowego składu Sergiemu Roberto. Wsparcie Christensena i Gündoğana ograniczyłoby mankamenty defensywne Katalończyka obnażane przez rywali w pojedynkach fizycznych. Sercem i „wybieganiem” kapitan w takim meczu mógłby pomóc kolegom mającym od niego znacznie więcej minut sezonu w nogach. O wprawie Roberto w grze piłką, z kontry i wspieraniu napastników z drugiej linii nie muszę nikogo przekonywać. Postawienie zamiast 32-latka na Fermina w meczu tej rangi to znak zapytania. Lekka nonszalancja i dość gorąca głowa Andaluzyjczyka mogłyby zaszkodzić gospodarzom przed przerwą. Fermin wypadł korzystnie w jesiennym meczu z Madrytem, jednak jego występy po Nowym Roku są mało przekonujące. Zostawiłbym jego wtorkowy udział na drugą połowę. Świeże siły i zadziorność bardziej przydadzą się drużynie na późniejszym etapie spotkania.

Taktyczną alternatywą dla nominacji Roberto bądź Fermina pozostaje przesuniecie do środka pola Raphinhi. Xavi testował ten wariant na różnych etapach sezonu i wdrożył od początku z Mallorką. Sądzę, że Brazylijczyk opanował piłkarski język Barçy na tyle, aby poradzić sobie w meczu tego kalibru w nietypowej dla siebie roli. Podoba mi się jego rosnąca pracowitość w powrotach do obrony. Pod tym względem spisuje się korzystniej niż w rundzie jesiennej.

W pewnym uproszczeniu postawienie na Sergiego Roberto będzie oznaczać bardziej zachowawcze wejście Barçy w mecz. Uwzględnienie w pomocy Raphinhi może zaś stanowić deklarację ataku gospodarzy od pierwszego gwizdka. Pomijając subiektywne kryteria taktyczne, które rozstrzygną wybór Xaviego, głównym zagrożeniem dla „opcji Raphinha” jest stan jego zdrowia.

Osiągnięcia drużyny Xaviego zaprocentują w przyszłości

Awans do 1/4 finału Ligi Mistrzów kosztem włoskich rywali urasta w Barcelonie do meczu determinującego bilans sezonu. Odpowiadają za to względy finansowe i prestiżowe. Po porażkach w krajowych pucharach Barça potrzebuje sukcesu w Europie, aby utrzymać wysokie morale w lidze. Korzystny wynik stanowi według mnie cel nadrzędny gospodarzy na wtorek. Przy skali kontuzji i innych problemach zespołu noty za styl należy zostawić na inne okazje.

Remis we Włoszech oznacza konieczność wykazania skuteczności pod atakowaną bramką, jednak to defensywna odporność zadecyduje moim zdaniem o losie Barçy w pojedynku z Napoli. Skuteczność obronna będzie zależeć od taktycznych wyborów Xaviego oraz potrzeb chwili decydujących choćby o tym, czy i kiedy trener nakaże João Cancelo wzmocnienie linii pomocy. Portugalczyk obyty z ideą „odwróconego wahadłowego” w warunkach barcelońskich nieźle radzi sobie w tej roli dzięki swej szybkości, temperamentowi oraz okazjonalnej pobłażliwości sędziów dla jego fauli.

Ponieważ wielokrotnie widywałem inne wielkie kluby zdolne do odwracania losów spotkań „w ostatniej chwili”, znam wartość meczu wygranego w taki sposób. Historycznie nigdy nie było to domeną FC Barcelony, nawet w jej „najzłotszych” czasach. „Unocerismo” i zwycięstwa po golach w późnym „Fergie Time” i „dziewięćdziesiątej ramosowej” są osiągnieciami Barçy Xaviego. Barçy kryzysowej, dziecka swoich czasów. Zostaną z nią, gdy kryzys minie, ponieważ rdzeń zespołu na lata tworzą niezwykle utalentowani gracze młodego pokolenia. Rywalizacja z Napoli też może rozstrzygnąć się tak późno, jak mecz z Mallorką. Trudne czasy zapewniają nam nowe środki.

Spodziewam sie we wtorek Barçy skupionej na wyniku, bo to on leży w jej bliskim i dalekim interesie. Jak wiecie, Zarząd z typową dla Katalończyków powściągliwością wpisał do prognozy budżetowej bieżącego roku obrotowego występ w 1/4 finału Ligi Mistrzów – jakby trener i piłkarze mieli za mało zmartwień... A co z „joga bonito”? Z DNA Barçy? To drogowskazy na kolejny etap „wracania” Blaugrany do elity. Gdy nadmiernie skupiasz się na tym, co za zakrętem – możesz wypaść z toru, zanim tam dotrzesz. Na wymagane od piłkarzy tego klubu „wrażenia artystyczne” przyjdzie czas w nowym sezonie, z nowym trenerem i nową energią. Realizacja planów projektu nowego stadionu zwieńczy okres „biedowania” pod bordowo-granatową flagą, a Barça wkrótce będzie silniejsza niż kiedykolwiek za kadencji trenera Xaviego. Tymczasem będzie walczyć, tak nauczył ją obecny sztab.

Niezależnie od środków, jakie wybierze Barça na rewanż z Napoli, będzie to mecz ciekawy taktycznie. Ograniczone możliwości hartują – i uczą nowych rozwiązań.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Christensen to naprawdę doby transfer, oczywiście nie jest naturalnym DMem, ma problemy z grą, gdy jest odwrócony przodem do naszej bramki i ma przeciwnika na plecach, ale nie spędził kilkunastu lat na treningach i grze na tej pozycji. Co więcej, nie narzeka, zero komentarzy w stylu "największy potencjał pokazałbym na swojej naturalnej pozycji", jest do usług Xaviego i za to trzeba go docenić.

Zgadzam się co do Fermina, warto dodać komentarz Lewego, który widzi w chłopaku spory potencjał. W pewnym momencie Xavi wrzucił go do zamrażarki, teraz jego występy nie przekonują, ale nie skreślałbym go całkowicie.

Tą rozprawka na temat potencjalnej taktyki w meczu z Napoli, zdałeś do następnej klasy Panie Chowański

Mądrego i przyjemnie posłuchać. :)

Najgorsze jest to, ze my nie umiemy grac z druzynami, ktore przed meczem akurat sa w gorszej formie i to my przed dwumeczem jestesmy stawiani w roli wyraznego faworyta. Mowie oczywiscie o zespolach w LM.

Bardzo podoba mi się koncepcja z Cancelo w pomocy z Fortem na lo. Po drugiej stronie Raphinia, atak L + L.