Dziś wieczorem Barca zmierzy się z drużyną prowadzoną przez swojego starego znajomego - Garcíę Pimientę. Urodzony w Barcelonie trener najpierw spędził kilka lat w Blaugranie jako zawodnik, a później poświęcił aż 15 lat na pracę w drużynach młodzieżowych oraz rezerw.
Katalończyk był przymierzany do przejęcia sterów nad pierwszą drużyną po przejęciu władzy przez Joana Laportę, jednak presidente postanowił wtedy pozostawić na stanowisku Ronalda Koemana. Ku zaskoczeniu wielu, Pimienta nie tylko nie dostał awansu, ale 11 czerwca 2021 roku został zwolniony.
Kataloński Sport podawał wówczas, że decyzja miała wynikać z trzech powodów: sportowego (zarząd miał być rozczarowany brakiem awansu drużyny rezerw, mimo udziału w play-offach dwa razy z rzędu), finansowego (Pimienta miał zarabiać zdecydowanie najlepiej spośród trzecioligowych trenerów) oraz strukturalnego (planowane „czystki” przeprowadzone przez zarząd). Marca przypomina, że pytany o tę kwestię podczas zgromadzenia socios compromisarios Laporta stwierdził, że styl w jakim grała Barça B pod wodzą Pimienty odbiegał od założeń i oczekiwań, nie był zgodny z DNA Barcelony. Pimienta odpowiedział prezydentowi w wywiadzie na kanale Jijantes stwierdzając, że to za jego kadencji przywrócono zawodnikom możliwość awansu do pierwszej drużyny, a system 4-3-3 był wierny stylowi, który przez lata dawał Barcelonie sukcesy. Zaprzeczał on też informacjom, jakoby miał zarabiać milion euro, mówiąc, że nie zbliżał się nawet do 1/5 tej kwoty.
Warto przypomnieć, że w sezonie 2020/21, poprzedzającym zwolnienie Pimienty, Barça B zajęła drugie miejsce w swojej grupie Segunda División B w sezonie zasadniczym (34 punkty w 20 meczach). Walkę o awans do Segunda División rezerwy przegrały w meczu z Murcią, okazując się gorsze w serii rzutów karnych. Klub pozostał na nowo utworzonym trzecim poziomie rozgrywkowym, Primera RFEF. W ostatnim meczu prowadzonym przez Pimientę, zagrali między innymi Iñaki Peña, Oscar Mingueza, Alejandro Balde, Nico González czy Mika Marmol, który obecnie gra właśnie w UD Las Palmas.
Na następcę Pimienty został wybrany Sergi Barjuan, który utrzymał się na stanowisku przez jeden sezon. Pimienta natomiast sześć miesięcy po zwolnieniu z klubu swojego życia znalazł nowego pracodawcę na Wyspach Kanaryjskich. Prowadzone przez niego UD Las Palmas w sezonie 2021/22 wprawdzie przegrało walkę o awans do LaLigi w fazie play-off, ale już w rozgrywkach 2022/23 wywalczyło bezpośredni awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Obecnie beniaminek zajmuje bezpieczną, 10. pozycję w tabeli. Choć Pimienta preferuje ofensywny, nastawiony na posiadanie piłki futbol, to statystyki na pierwszy rzut oka tego nie pokazują. Kanaryjczycy mają drugi najmniej skuteczny atak w lidze (15 goli w 18 meczach, mniej strzeliło tylko Cádiz, a tyle samo Deportivo Alavés), ale jednocześnie świetnie bronią (również 15 goli w 18 meczach – lepszy jest tylko Real Madryt). Podczas przedmeczowej konferencji prasowej, Pimienta zapytany o swoje zwolnienie odpowiadał w sposób dyplomatyczny: „Jestem wdzięczny za decyzję o odejściu z Barçy, ponieważ dlatego jestem tu dzisiaj. Nigdy nie dowiedzielibyśmy się, co by się stało. Sześć miesięcy po opuszczeniu Barçy miałem możliwość przyjścia do Las Palmas. Jestem bardzo szczęśliwy i czuję się bardzo kochany; czuję, że jestem w idealnym miejscu".
Jest to znacząca zmiana w porównaniu z wypowiedziami bezpośrednio po zwolnieniu, gdy mówił: „Czuję ból, smutek, złość. Uważam, że to nie było sprawiedliwe. (…) Najbardziej zabolał mnie fakt, że sezon został zakończony 18 maja i gdyby wtedy mnie zwolniono, to miałbym czas na znalezienie nowej pracy. Ale powiedzieli mi o tym prawie miesiąc później, przez co było mało możliwych kierunków. Jedynie Girona się do mnie odezwała, ale ostatecznie zdecydowała się zatrudnić Míchela, któremu życzę wszystkiego najlepszego. To było praktycznie jedyna wolna posada w Primera i Segunda División".
W ciepłych słowach o swoim adwersarzu wypowiedział się wczoraj ten, który ostatecznie objął posadę, na którą liczył Pimienta, czyli Xavi: „Uważam, że Pimienta jest wielkim trenerem, pokazuje to i pokazywał już w zeszłym sezonie. Dobrze grają w piłkę, podobnie jak to, czego my szukamy. Ofensywna gra, wysoki pressing... Sztab i Pimienta wykonują dobrą robotę. Mam z nimi dobre relacje. Trudny rywal... to będzie walka o posiadanie piłki i dominację”.
W dzisiejszym pojedynku na Estadio de Gran Canaria będziemy mieli zatem okazję sprawdzić, która z drużyn chcąca przede wszystkim operować piłką spisze się w tym lepiej. Otwarte pozostaje pytanie, czy rozstanie się z doświadczonym szkoleniowcem nie okażą się poważnym błędem Joana Laporty. Jeśli natomiast Las Palmas będzie kontynuować świetną grę pod okiem Pimienty, być może pociąg z napisem „Barca” zatrzyma się na peronie „Pimienta” jeszcze raz.
Komentarze (10)