Czy pora już odejść od barcelońskiego DNA?

Michał Gajdek

11 grudnia 2023, 09:39

94 komentarze

Fot. Getty Images

Spokojnie, nie musicie czytać całego tekstu, żeby poznać moją odpowiedź na tytułowe pytanie. Chyba nic mnie w środowisku kibiców Barcelony nie irytuje tak bardzo jak właśnie ta uniwersalna recepta na każdy kryzys. „Pora odejść od DNA” - i wszystko staje się jasne... bo przecież „tak już się nie gra w piłkę, to już nie działa”. Jeżeli ktoś tak uważa, to proszę o poświęcenie mi kilkunastu minut - postaram się mu udowodnić, że się myli. 

Choć temat ten „chodził za mną” już od jakiegoś czasu, to bezpośrednim przyczynkiem do napisania tego tekstu jest oczywiście wczorajszy mecz z Gironą. Wcale nie uważam, żeby był on tragiczny w wykonaniu podopiecznych Xaviego – ot, starcie dwóch ofensywnie nastawionych drużyn, w których zwyciężyła ta bardziej skuteczna i po prostu wyglądająca w tym sezonie dużo lepiej. Siedząc na trybunach Stadionu Olimpijskiego miałem jednak w głowie powracającą myśl: cholera, czemu my nie gramy jak oni?”.

Czym jest barcelońskie DNA? 

Aby w ogóle zacząć rozmawiać o mitycznym DNA (sam nie lubię tego określenia – można je zastąpić „ideą”, „piłkarskim światopoglądem”, „wizją gry”… czym tylko chcecie), na początku trzeba byłoby je zdefiniować. Robiło to już wiele głów mądrzejszych ode mnie, a jedną z moich ulubionych definicji jest ta, którą podzielił się Albert Capellas, niedoszły trener przejściowy przed objęciem drużyny przez Xaviego.

Gra pozycyjna [Juego de posición] opiera się na trzech filarach, trzech „P”: pozycja, posiadanie i pressing.

Pozycja nie odnosi się tylko do przestrzeni, którą zajmujemy na boisku, ale do sposobu, w jaki ją zajmujemy: będąc właściwie sprofilowanymi, skanując wszystko co dzieje się w naszym otoczeniu przed otrzymaniem piłki, itd. To bardzo ważne mieć dobrą pozycję na boisku i dobrą pozycję twojego ciała w tej strefie, biorąc pod uwagę piłkę i to, gdzie się znajdujesz.

Dobra pozycja na boisku ułatwia dobre posiadanie, bo zawsze jest więcej opcji na podanie, więcej trójkątów, więcej przekątnych i jest dużo łatwiej zagrać do wolnego zawodnika. Ale posiadanie zawsze ma swoje „dlaczego”: czy to, aby wygenerować przewagę czy, żeby znaleźć właściwy moment na przyspieszenie. Czasami tym „dlaczego” jest wykonanie 20 podań, bo gra się zdezorganizowała i chcemy odbudować pozycje, zaczerpnąć powietrza i odzyskać rytm gry, a gdy już go mamy, pam, przyspieszamy od nowa. To „dlaczego” jest zawsze najbardziej skomplikowane. Do niczego nie służy podawanie piłki tylko po to, żeby ją podawać. Chcemy przemieszczać ją z jednej strony boiska na drugą, żeby defensywa rywala straciła koncentrację i gdy otworzą się przestrzenie, zagrać podanie między linie, które pozwoli nam na rozerwanie przeciwnika.

Ostatnim „P” jest pressing. Jeżeli stracimy piłkę, chcemy ją odzyskać najszybciej jak to możliwe. Dlaczego? Dlatego, że gdy tracisz piłkę, pojawia się chaos: drużyna przeciwna nie jest zorganizowana, nie jest należycie otwarta, tylko zwykle jest bardzo skupiona w strefie jej odzyskania – to jest najlepszy moment, żeby zabrać im piłkę, gdy wykonujesz właściwy pressing. Jeżeli odzyskasz piłkę blisko bramki rywala, w tym chaosie, jest duża szansa na groźny kontratak, a przeciwnik musi znów zrobić dużo rzeczy, żeby cię zaskoczyć i dotrzeć do twojego pola karnego. Nasza reguła pięciu sekund jest połączona z uważną obroną, bo to sprawi, że unikamy dużo biegania do tyłu. Zawsze mówię: „Jeżeli nie lubisz biegać, upewnij się, że biegasz bardzo agresywnie w ciągu paru sekund do przodu, a ja oszczędzę wiele sprintów do tyłu tobie i całemu zespołowi”. 

Teoria vs praktyka

Oczywiście powyższe to hasła, które trzeba jeszcze przekuć na boisko. Jak to zrobić?

Nie ma jednej, uniwersalnej recepty, ale pewne punkty są wspólne, niezależnie od preferowanego systemu gry. Z pewnością zespół chcący grać juego de posición (które, upraszczając, uważam za idealny model gry do wdrażania DNA Barcelony) powinien wyprowadzać piłkę od tyłu, a pomagać w tym będą zarówno bramkarz, jak i obrońcy, których zadania wykraczają poza te czysto defensywne.

Sercem drużyny powinien być środek pola, cierpliwie szukający opcji zagrania w wolne przestrzenie i potrafiący natychmiast przyspieszyć grę, gdy tylko się one pojawią. Te zaś kreują szeroko ustawieni skrzydłowi, odważnie wchodzący w pojedynki jeden na jeden.

Wreszcie, na szpicy winien się znaleźć mobilny, uciekający na wolne pole i rozrywający defensywę przeciwnika napastnik. Jednocześnie, to właśnie on powinien być pierwszym obrońcą i dawać kolegom sygnał do podjęcia próby odzyskania piłki wysoko, w czym polega kompaktowe ustawienie i małe odległości pomiędzy piłkarzami. 

Wczoraj mogliśmy to wprawdzie momentami zaobserwować w praktyce… ale nie w wykonaniu Barcelony.

Miłe złego początki

Co ciekawe, moim zdaniem powyższy opis pasuje również do Xavinety. Ale bynajmniej nie tej z obecnego sezonu. Ani nawet nie tej z zeszłego. Aby odnaleźć moment, gdy to mityczne DNA było najbardziej widoczne, musimy cofnąć się o ponad półtora roku, do początków pracy Xaviego. 

Pamiętacie jeszcze serię kolejnych rywali, którym Barcelona serwowała cztery bramki? Atlético, Valencia, Athletic, Napoli, Real…  przypomnijcie sobie, w jaki sposób wówczas graliśmy. A teraz przypomnijcie sobie, kto to robił. Regularnie zasiadaliśmy, aby oglądać z przodu Adamę Traoré, Eza Abde czy Ferrana Jutglę. W środku pola pojawiał się Nico González, a Xavi… utyskiwał, że zasady LaLigi nie pozwalają na wystawienie jeszcze większej liczby piłkarzy rezerw jednocześnie. 

Choć wykonawcy indywidualnie byli po prostu słabszymi piłkarzami niż ci, których posiadamy teraz, to kolektyw funkcjonował zdecydowanie lepiej. Czy to nie brzmi czasem znajomo? Czy to przypadek, że Oriol Romeu w zeszłym sezonie dyrygował środkiem pola Girony, a w tym sezonie świetnie prezentuje się Eric García? Czy oni są tak słabymi piłkarzami jak w Barcelonie, czy tak dobrymi jak pod wodzą Míchela? 

W Barcelonie nie ma sezonów przejściowych

Tak mówił Joan Laporta niedługo po objęciu władzy. I jak powiedział, tak zrobił. Choć jego pierwsze okienko transferowe upłynęło jeszcze pod znakiem sprowadzania piłkarzy z kartami zawodniczymi na ręku, to już zimą 2022 roku wydano spore pieniądze na Ferrana Torresa. Latem mieliśmy już zaś do czynienia z prawdziwą jazdą bez trzymanki – aktywowane były kolejne dźwignie, Gerard Romero non stop ogłaszał, że „COŚ się dzieje”, a my witaliśmy Raphinhę, Koundé czy Lewandowskiego. Wzmocniona drużyna zdobyła mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii, a zarząd klubu się nie zatrzymał – choć tym razem nie sięgnięto do kieszeni, to w drużynie pojawili się İlkay Gündoğan, João Felix czy João Cancelo. 

Efekt? We wczorajszym meczu jedynym piłkarzem w wyjściowym składzie, który wywodzi się z La Masii był… Iñaki Peña. Co jednak bardziej istotne, wszyscy zawodnicy pierwszej jedenastki, może oprócz Pedriego, to już nie wchodząca na salony młodzież, a w pełni dojrzali sportowcy. Wśród nich nie brakowało futbolistów, za których płacono ponad 120 milionów euro, takich, którzy zwiedzili już kilka topowych lig, zwycięzców Ligi Mistrzów, czy nawet piłkarza, który stracił Złotą Piłkę tylko w wyniku odwołania plebiscytu.

Nie ma zatem co się dziwić, że i oczekiwania wzrosły – a Barça Xaviego niestety rzadko kiedy jest im w stanie sprostać. Zbyt często dostajemy nijakie mecze z grającą ospale pomocą i jednym z najlepszych rozgrywających świata będącym regularnie poza grą. Ze „skrzydłowymi” bez dryblingu, którzy schodzą do środka i tylko pomagają zewrzeć szyki rywalowi. Ze statyczną dziewiątką, która nie wychodzi na wolne pole, zaś na jej próby pressingu można się tylko uśmiechnąć z politowaniem. 

DNA Barcelony jest obecne głównie podczas konferencji prasowych. Na boisku próżno go szukać... od czego zatem mielibyśmy chcieć odchodzić? 

Barça w budowie?

Moim zdaniem, ogólnie krytyka kierowana w kierunku Xaviego bywa bardzo przesadzona i nietrafiona. Wydaje mi się, że w tym względzie w sporej mierze pokutuje jeszcze jego boiskowy wizerunek – choćby dlatego każde wspomnienie przez niego o murawie wywołuje uśmiechy. Nie uważam też, aby „zasłużył” on sobie na porównania do Ronalda Koemana (na marginesie, moim zdaniem porównania z jakimkolwiek trenerem, który mógł korzystać z usług najlepszego piłkarza w historii nie mają sensu).

Tym niemniej, z niepokojem przyjąłem wczorajsze słowa Mistera, że Barça dalej jest „w budowie. Nawet jeżeli to prawda, bo we wczorajszym meczu zagrało pięciu piłkarzy, którzy do pierwszego zespołu dołączyli ostatniego lata (Cancelo, Felix, Gündoğan, Fermin oraz Lamine Yamal), a po ostatnim sezonie doszło do prawdziwej rewolucji w szatni (odejście trójki kapitanów i powstanie wyrwy w środku pola po 15 latach), to niestety – nie jest to wystarczające wytłumaczenie.

Mógłbym zrozumieć tę wymówkę, gdyby Barça starała się nawiązywać do swojego DNA, a istotne role w drużynie odgrywaliby kolejni wychowankowie z La Masii. Okej, musi nie wyjść raz czy drugi, żeby wyszło za trzecim razem. Tak jednak nie jest. W momencie, w którym wzmocnienie kadry zespołu wiązało się z podjęciem decyzji mających znaczenie dla całej przyszłości klubu, zdecydowano się na drogę wyników od razu, a nie powolnego rozwoju.

O ile jestem przekonany do tego, że Xavi doskonale rozumie, jak powinna wyglądać jego Barcelona… to coraz mniej wierzę, że jest w stanie wdrożyć te idee w praktyce. Może to dlatego, że o ile z pewnością jest autorytetem dla młodych piłkarzy, to trudno mu przekonać do swoich koncepcji zawodników już w pełni ukształtowanych, którzy pracowali z wieloma uznanymi trenerami? Może domaganie się kolejnych wzmocnień okazało się dla niego mieczem obosiecznym – bo nagle z nauczyciela w pierwszych klasach podstawówki musi stać się profesorem uniwersytetu, a nie jest na to gotowy? Może rozwój trenera i zespołu powinien iść ze sobą w parze, a te proporcje zostały zachwiane? 

A może zamiast ciągle odchodzić od DNA… trzeba do niego wreszcie powrócić? 

P.S. Nieczęsto chwalę się swoimi przewidywaniami (głównie dlatego, że nieczęsto bywają one trafne), ale boję się, że moja opinia z tekstu zapowiadającego sezon starzeje się – niestety – całkiem zgrabnie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wszystkie mecze Barcelony w Lidze Mistrzów i LaLidze za 48 zł miesięcznie w ofercie na pół roku. Oglądaj mecz z Napoli w Canal+ online.

https://bit.ly/WielkaPilka2024

od DNA można sie odbić, a nie odejść. Obecnie to DNO zostalo przebite

Zgadzam się z Tobą i zawsze się irytują,kiedy ktoś pisze,że tiki taka już nie działa.Xd najlepszy możliwy i najtrudniejszy sposób gry, zawsze będzie działal,bo nie ma lepszego sposobu na grę w piłke,tylko że my tak absolutnie nie gramy.

Morał jest prosty, mniej kupować a mocniej postawić na swoich, na wychowanków.

Nie chcę wkładać kija w mrowisko, ale czy to nie jest tak, że skoro nie macie markowych wykonawców wiedzących co to tiki-taka i DNA Barçy i potrafiących ją wykorzystać, to logiczne byłoby odejście od tego? Nie w kwestii fizycznej, ale w kwestii mentalnej? Bo co z tego, że 20 lat temu tata chciał, żebym nauczył się języka rosyjskiego, skoro JA nie byłem tym językiem zainteresowany? Tak, należy odejść od tego DNA, bo nawet jeśli go nie grają, to Xavi MYŚLI, że uda mu się je zaszczepić w zawodników, którzy a) nie mają o tym pojęcia; b) nie chcą najwyraźniej mieć o tym pojęcia; c) nie są zawodnikami wystarczająco dobrymi, żeby móc to zagrać na poziomie Iniesty, Xaviego, Messiego etc. Ergo? To, że nie mają tego mitycznego DNA i nie grają tiki-taki nie oznacza, że nie ma od czego odchodzić. Wręcz przeciwnie - żyjąc chwałą, która odeszła, nie mają widoku na to, co nadchodzi. Bo już nie macie Yamali. Macie następcę Messiego. Już nie macie deJonga. Macie następce Pyuola (czy tam na miejsce Puyola wpiszcie odpowiednie nazwisko). Chodzi o to, że głowy są tak zabetonowane, że nie wiedzą o nowej erze, a starą należałoby zamknąć na cztery spusty. Nie zapominać, ale ruszyć dalej...

"Czy pora już odejść od barcelońskiego DNA?"

Nie, wręcz przeciwnie, pora w końcu do niego wrócić, ale tak w 200%, wyrzucić tych, którzy nie potrafią grać w stylu Barcelony na czele z Lewym i przywrócić Barcelonie styl, a dzięki temu także wyniki. To jedyna słuszna droga..

Ok mogę się zgodzić, że DNA nie jest przeżytkiem, ale do tego potrzeba wykonawców przez duże W. A nie w większości kopaczy co biją się w czoło jak mają piłkę lub zbliża się do nich piłka. Potrzeba zacząć od wnikliwej oceny profilu gracza, ktory jest brany ppd uwage tak jak to było za czasów Dream team' u Johana C, a nie wolnej amerykanki w wykonaniu Laporty i Xaviego.

Lewandowski w obronie czy w pressingu to jest totalny statysta. Mogę się założyć, że większość trenerów, która go trenowała tak z pewnością uważa, wiadomo, że oficjalnie nigdy tego nie powiedzą. Z kolei w ataku, piłki na wolne pole nie dostanie, bo on zwyczajnie nie atakuje wolnej przestrzeni za plecami obrońców. My po prostu z Lewandowskim jesteśmy niesamowicie jednowymiarowi i przewidywalni. Nie twierdzę, że Lewandowski jest jedynym problemem w tej drużynie (jeśli Brazylijczyk Raphinha tak fatalnie przyjmuje piłkę jak wczoraj przy piłce prostopadłej to nie można zrzucić winy na jednego zawodnika) , ale fanatyczna postawa Xaviego wobec niego, już niestety tak. Hiszpania i Barcelona grała z powodzeniem wiele razy bez nominalnej dziewiątki. Xavi szuka wielu taktycznych rozwiązań personalnych na różnych pozycjach, ale przy Lewandowskim jest totalnym betonem. Dla mnie to jest liczenie na cud. Cud się raczej nie wydarzy. Cóż, widocznie Xavi lubi być masochista i kopać pod siebie/pod swoje zwolnienie.

Po wczorajszym meczu pojawiły się skrajne opinie. Mecz dobry/bardzo dobry a na przeciwnym biegunie, że słaby/bardzo słaby. Ja pójdę jeszcze inna, trzecia drogą. Dla mnie nie było takiego samego zaangażowania jak z Atletico, nie było iskry, werwy, serca, szczególnie w odbiorze piłki, w doskoku do rywala, który miał mnóstwo miejsca i wjeżdżał w nasze wolne strefy jak tylko chciał. Skłaniałbym się ku opinii, która się pojawia po nieudanych meczach z teoretycznie "słabszymi" rywalami, że poziom motywacji drużyny jest o wiele mniejszy, co przekłada się na zaangażowanie. Opinia, która stawia tezę, że Xavi zbyt słabo/wcale nie przygotowuje się i nie rozpracowuje tych maluczkich, tak jak to robi z tymi "większymi"...

Nie przeczytałem artykułu, dodam jednak sytuację aktualną:

Na ten moment chyba jest dobry moment na zmianę trenera. Tylko na kogo właśnie... Na ten moment LM zaklepany, mamy teraz z Royal Antwerp, może w zastępstwie weźmie Marquez - może przekona, może Laporta weźmie kogo innego. Poważny sprawdzian z Valencią, a potem może luźne Las Palmas i Almeria. Chyba luźniejszych najbliższych meczów w sezonie nie będzie.

Co do zmian. Nie znam się na taktyce, ale widać, że łańcuch w maszynce się nieźle poluzował co skutkuje niejednokrotnym wypadem łańcucha z mechanizmu. I cholera wie dla mnie o co tu chodzi. Bo nawet jak Lewy nie domaga czasem to przecież za strzelanie nie trzeba ciągle brać Lewego jeśli nie jest w dogodnej sytuacji (chyba, że taki Cancelo w końcu poda w polu karnym z Gironą).

Zapraszam do dyskusji, może ktoś merytorycznie to mi wytłumaczy o chuuusteczke tu chodzi ;/

Mam dokładnie taką samą opinię. Przy wszystkich głosach o końcu tiki-taki, dostaję "facepalma" wyrażającego bezbrzeżne zdziwienie, gdzie wygładzający pogląd widzą podobieństwo naszej obecnej gry do tiki-taki :
https://youtube.com/shorts/BkkTmVzf99E?feature=shared" target="_blank" rel="nofollow">https://youtube.com/shorts/BkkTmVzf99E?feature=shared
My do DNA Barcy nawet się nie zbliżamy, i to jest właśnie problem. Brak ruchu, niechęć do dzielenia się piłką, dodatkowego podania, samolubstwo, niewiara w kolegów.
Wiadomo że zawodnicy klasy Messiego, Xaviego, Fabregasa, Inieste poradzą sobie sami z wyjściem spod pressingu rywala, ale u nas dalej jest maniera podania do de Jonga i stania schowanym za rywalem, by broń boże piłki nie dostać w strefie, w której nie można jeszcze przygwiazdorzyć, a łatwo stracić. Drużyna cierpi na tym, że wszyscy uważają się za gwiazdy, a jednocześnie nie chcą brać odpowiedzialności za akcję w środku boiska. Wszyscy w tym kluczowym dla stylu fragmencie boiska, to samotne wyspy i nie widać planu na ich połączenie. Może w diagnozie Michała jest sporo racji i Xavi to nie trener na buty Barcy, ale to znaczy że mamy wielki problem, bo w naszym zasięgu nie ma trenerów markowych, preferujących nasz styl, na których nas stać.

Ten tekst był bardzo potrzebny i niech wisi na stronie jak najdłużej. Może niektórzy w końcu zrozumieją, ze to mityczne DNA to nie jest 1500100900 podań w poprzek boiska i wjeżdżanie z piłką do bramki. Jeśli powinnismy od czegoś odejść to od błędnego rozumienia tego nieszczęsnego DNA.

Po wczorajszym meczu zobaczyłem jacy trenerzy są dostępni. Tak obiektywnie patrząc nie ma z bardzo w czym wybierać. Jedyni znani i doswiadczeni to Conte i Flick. Mam jednak wątpliwości czy by się u nas sprawdzili...

DNA Barcelony to czysty marketing - najlepsze wyniki po Guardioli osiągał Enrique, często oddający rywalowi piłkę i grający szybkimi kontrami, oraz do bólu pragmatyczny Valverde. Styl gry, filozofia i założenia taktyczne powinny być dostosowane do piłkarzy obecnych w składzie, a nie na odwrót

Ale prawda jest prosta, żeby grać,,DNA Barcelony" potrzebujesz piłkarzy technicznie genialnych, których piłka nie uwiera, pojedynki 1 na 1 nie są przeszkodą nie do przeskoczenia a wyjścia na pozycję są naturalne jak stawianie kloca w kiblu. Na tą chwilę czy tego chcemy czy nie obecna kadra nie jest tak dobra w żadnym z tych aspektów więc nie da się tak grać. Każda fizyczna drużyna z topu zrobi z nas kotlet ponieważ gramy na stojąco, za wolno i brakuje elementu zaskoczenia. Obrona rywala często wie gdzie piłka będzie grana więc zagrożenie jest szybko minimalizowane. Racja nasi piłkarze nie są 2 liga szkocka coś tam potrafią więc kompletnej tragedii też nie ma ale do stylu przed lat nie dojedziemy obecnym składem nigdy. Dlatego moim zdaniem i pewnie wielu innych kibiców należałoby dostosować taktykę do możliwości piłkarzy na boisku, poza tym czy zmiana tego stylu sprawi, że barcelona przestanie być barcelona? Chyba nie, więc czekanie i marnowanie potencjału pilkarzy, którzy może w innej taktyce/sposobie gry lepiej by sobie radzili może nie być takie złe. To nie posiadanie piłki gwarantuje pozytywny rezultat końcowy i może czas to też zauważyć. Może trzeba by się cofnąć i dac raphini czy felixowi miejsce na rozpędzenie się w kontrze i wyłożenie patelni lewemu? A nie wieczne budowanie akcji od bramkarza przez pomoc do skrzydła itp? Taka luźna moja opinia

Pressing był nijaki, bo odpuścili sobie mecz jak bylo w kwietniu z Girona. Barcelona Pozwoliła Gironie pozostać na fotelu lidera aby madryciakow poirytowac, w myśl tego że Barca i Girona zajmą odpowiednio 1 i 2 miejsce w lidze na koniec sezonu. Co do DNA to brakuje nam tylko i wyłącznie większej współpracy, mniej samolubstwa, bo bez tego piłkarze tylko irytują się nawzajem i morale spadają. Premia za strzelonego gola powinna być mniejsza niż za asystę w przypadku skrzydłowego. Co uważacie?

Barcelońskie DNA jest znakomite jak się rozwija

DNA zamieniło się w DNO

Dobrze,ze mozna popisac sobie bzdury na tematy stylu grania Barcelony.Natomiast jak sie ma zawodnika w stylu lewego to Barcelona faktycznie spada na psy.Dobrze ,ze w klubie szkola mlodziez w stylu DNA Barcelony bo to jest pilka piekna dla oka ,nieprzewidywalna,kreatywna .Jednak jak sie ma topornych zawodnikach, przewidywalnych nie umiejacych grac w tloku z pierwszej pilki bez zadnej kreatywnosci to bylo do przewidzenia,ze Barcelona bedzie miala coraz slabsze wyniki

Yamal to przeciwieństwo raphinii

No "skrzydłowi, odważnie wchodzący w pojedynki jeden na jeden.
Wreszcie, na szpicy winien się znaleźć mobilny, uciekający na wolne pole i rozrywający defensywę przeciwnika napastnik" tego to my nie mamy od czasów MSN.....

Tu nawet nie chodzi o to że ludzie chcą przestać klepać podania (bo podejrzewam że większość z tym kojarzy DNA Barcy). Tu chodzi o to żeby z tego klepania coś wynikało. Dawniej my robili 40 podań na akcję ale człowiek miał wrażenie "za chwilę strzelą" bo to klepanie miało na celu wyczekanie / stworzenie okazji do np prostopadłej piłki. A teraz? Nie pamiętam kiedy my zagrali takie podanie jak wczoraj to przy golu dla Girony.

Świetny artykuł, a od siebie dodam, że jeśli mówimy o DNA Barcelony to powinniśmy wrócić do korzeni i w pierwszej kolejności zwrócić uwagę czym tak naprawdę jest wspominane DNA Barcelony i jaki rewulocyjny pomysł na grę miał Johan Cruyff.
Polecam poświęcić 10 minut na zobaczenie filmu, w którym genialnie i przystępnie dla kibiców Jordi Cruyff wytłumaczył system gry https://www.youtube.com/watch?v=xZq_spUaYc0 lub tutaj można przeczytać parę naprawdę wartościowych ujęć taktycznych: https://www.coachesvoice.com/johan-cruyff-barcelona-coach-tactics-pep-guardiola/
Dream Team Guardioli również bazował na tym systemie z tą różnicą że został dostosowany do możliwości kadrowych Barcelony. W dzisiejszych czasach gdy Guardiola z City wygrał wszystko to nie była modyfikacja koncepcji taktycznej zespołu Barcelony z czasów trenera, a z czasów piłkarza. Guardiola kolejny raz w nowy sposób zmodyfikował system Cruyffa. W dużym uproszczeniu dostosował system gry do zmieniających się trendów w piłce z uwazględnieniem stale zwiększających się potrzeb siły w centralnej strefie boiska. Futbol staje się coraz bardziej atletyczny, gdzie siła piłkarzy i ich szybkość oraz pochłanianie przesrzeni boiskowej ma coraz większe znaczenie. Guardiola często gra na 2 pivotów, ale system gry Gruyffa został zachowany. Prawdę powiedziawszy jeśli rozłożyć na czynniki pierwsze zamysł taktyczny Artety, De Zerbiego czy nawet Kloppa można dojść do wniosku że gdyby prowadzili Barcelonę to kibice by uważali że grają zgodnie z DNA Barcelony.
Moim zdaniem Barcelona nie ma wyjścia i musi wrócić do grania w stylu wielkich mistrzów z przeszłości z prostego względu - nie mamy piłkarzy do stricte fizyczno-atletycznego futbolu opartego na prostych założeniach taktycznych i wielkim zaangażowaniu mentalnym. Mamy wielu drobnych piłkarzy, którzy idealnie mogą wypełniać założenia 3P - pozycja, posiadanie i pressing. Ten zespół trzeba po prostu bardzo dobrze poukładać - obiektywnie rzecz biorąc City wygrało LM grając jednym nominalnym napastnikiem którym był Haaland, a pozostali ofensywni gracze grali jak ofensywni pomocnicy (w dużym uproszczeniu). W dzisiejszej piłce zespół grający z DNA Barcelony w połączeniu z kilkoma nowoczesnymi piłkarzami może wygrać wszystko.

Ja bym raczej spytał czy rozumiemy czym jest DNA Barcelony, bo jeśli mówimy o płynnym chodzeniu piłki, wymienności pozycji, zaskakujących i otwierających podaniach oraz bazowaniu na szkółce, w której do takiego grania uczą się od wielu lat, to tak, trzymajmy się tego.
Ale nazywanie gry, którą prezentuje Barcelona od wielu lat, tym naszym DNA, to pomyłka. Bo brak sportowej agresji z przodu, melancholijne podania i brak szybkiej gry opartej na pressingu- to niestety nie ma nic wspólnego z DNA.

Pora odejść od xaviego.

Albo odejść jak najszybciej od "DNA Barçy" albo znowelizować, udoskonalić, bo zaczynam się przekonywać, że to mit.
Działało to z wybitnie dobrymi zawodnikami na wielu pozycjach...
Teraz mamy imitacje zakupione chyba na Temu (np. Ferran)...

Doskonale znam Twój punkt widzenia, choćby z podcastów nagrywanych z Adrianem i napisze krótko, nie czytając jeszcze tekstu, że podzielam całkowicie Twój punkt widzenia. Wczoraj mieliśmy na to najlepszy przykład, ze filozofia Barcelony ma się bardzo dobrze, co pokazała nam Girona, która czerpie garściami z Blaugrany. Michel wspominał wielokrotnie, ze wzorcem dla nich jest styl Barcy, nie w obecnym wydaniu, rzecz jasna. To tak na szybko, bo wpadłem tylko na chwile.

Pełna racja. Problemem Xaviego i klubu jest to, że - przynajmniej tak to wygląda - kupują zawodników, nie mając pomysłu na drużynę. Gra jest wolna, bez pomysłu, widać na boisku brak chemii między zawodnikami (już nie tylko Lewy macha rękami, ale cały środek. Wyraźnie było to widać choćby u Petriego). Gra w obronie to kuriozum. Kounde zagral chyba wczoraj najgorszy mecz od przyjścia, ale nie przekonuje mnie od przyjścia, podejmuje często źle decyzje. Problemem jest właśnie ustawianie się na boisku, czy to w defensywie, czy w ataku. To wszystko wygląda, jakby zawodnicy nie wiedzieli co mają grać albo nie wierzyli w taktykę. Dla mnie niestety potrzebny jest trener, który wykorzysta potencjal w zespole i zbuduje drużynę. W której zawodnicy w ataku nie będą grali samolubnie, tylko będą szukali kolegów lepiej ustawionych. Ani Raphinha ani Torres, ani Lewy to nie jest ten typ. Problemem Lewego jest brak podań, koledzy nie wykorzystują go. (Pomijam ewidentny zjazd formy fizycznej i pewności siebie - w pierwszym sezonie chłopaki grali na niego).

Każdy system jest dobry jeśli go dostosujesz pod swoich graczy albo graczy pod system, to drugie Barcelonie nie wychodzi zbytnio. Zatrudniając trenera który zna tylko taki system godzimy się na kontynuację takiego grania. Barcelona zawsze miała w dobrych czasach swój schemat grania i on jest dobry, ale w cZasach sukcesów miała piłkarzy którzy wychodzą po za ten schemat i dają coś więcej i wtedy widać tą nieszablonowość .

Dna =dno!!!!!!!!!

Nie ma znaczenia jakim grasz systemem, jeżeli grasz tak wolno. Piłkarze przesuwają się anemicznie, piłka krąży bardzo wolno. Jeżeli już ktoś chce tak grać, to konieczne jest wprowadzenie znacznej arytmii tempa, szczególnie w fazie ofensywnej. Dziś Barcelona gra "stojanowa", niby podania, niby gra wzajemna, ale w tercjach neutralnych boiska, a kiedy przychodzi do atakowania, to te same schematy już nie istnieją.

Ja trochę w formie odpowiedzi do autora: artykuł kłóci się z tezą, której w rzeczywistości nie ma. Dlaczego? Bo nikt (o zdrowych zmysłach) nie neguje tego, że gra pozycyjna, kombinacyjna, oparta na wysokim pressingu jest i dalej może być skuteczna. Kibice mówiący o tym, że czas odejść od idei „DNA Barcelony”, w mojej opinii, mówią z dużą przekorą o karykaturze jaką się stała, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że Barcelona nie powinna wygląda tak jak wygląda. DNA Barcelony dzisiaj jest żartem, bo w żaden sposób nie nawiązuje do najlepszych czasów Barcelony. I to prezydenci, trenerzy i działacze skompromitowali to określenie, gadając o tym, że ten czy inny zawodnik, czy trenerzy mają to mityczne DNA. Na jakiej podstawie to określali? Bo albo mieli przeszłość w tym klubie, albo po prostu bardzo chcieli się w nim znaleźć. Mówienie o DNA Barcelony w kontekście takiego Romeu ma na celu tylko jedno, udobruchać kibiców, którzy wiedzą, że to transfer nie na miarę tego klubu. Podobnie z zatrudnieniem Setiena. Wysoki pressing i gra pozycyjna jest dalej skuteczną metodą gry - pełna zgoda. I w podobną stronę idzie projekt Xaviego. Klub zaryzykował z nadzieją na to, że będzie nowym Guardiolą, tylko został popełniony jeden błąd. Guardiola miał czas w rezerwach nauczyć się fachu, ale też wychować sobie generację piłkarzy, którzy potem byli trzonem. Xavi odziedziczył rozmontowaną ekipę, dostał piłkarzy za wiele milionów i oczekiwania, że będziemy dominować. A ci piłkarze nie rozumieją jak mają grać i już się tego nie nauczą, bo nie ma da tego warunków, co mecz trzeba walczyć o przetrwanie. Obecnie klubem zarządza trener bez doświadczenia, bez wyrównanej kadry, z presją której nie dźwiga, bez warunków do wprowadzenia swojej wizji gry. Dlatego w tym kontekście - trzeba odejść od „DNA Barcelony”, czyli braniu byle kogo i wmawianiu kibicom, że będzie sukces, bo ten gość to ma. W zamian, potrzeba wybitnych specjalistów, doświadczonych w swoich działkach, potrafiących wprowadzić do klubu profesjonalizm i potrafiących wykorzystać świetne zaplecze, jakim jest wybitna szkółka.

Bardzo fajny artykuł, zgadzam się z nim od początku do końca. Projekt upadł, gdy prosty futbol Adamy Traore zastąpiły dziwaczne założenia taktyczne z Dembele i Ferranem, które w ostateczności znacznie spowolniły grę. Nigdy nie wolno rezygnować z kontrataków, przy dzisiejszej skali wytrenowania piłkarzy niezwykle trudno zdobywać bramki ze stojącej piłki. Zmarnowaliśmy tak dziesiątki akcji, czekając aż wszyscy przeciwnicy zdążą wrócić na swoją połowę. Adama biegł z tą piłką do końca i choć oczywiście brakuje mu strzału i precyzji podań, pokazał nam czego w naszej grze brakuje. Posiadanie piłki i tysiące podań jest taktyką obrony, nie ataku !

Mnie przeraża jedno. Mamy najlepszą linie obrony(na papierze) od kiedy kibicuje Barcelonie (2005r.) A to co sie wyprawia w tej formacji to jest Kryminał.

Girona która nas pokonała to nie jest drużyna złożona z jakiś mega grajków. Nasz styl gry jest dość przewidywalny. Posiadanie piłki tysiące podań i na jedną bramkę trzeba sobie stworzyć dziesięć sytuacji. Drużyna przeciwna ma o połowę mniej strzałów na bramkę a wygrywa. Xavi to mega piłkarz naprawdę go szanuje ale czy on jako trener ma naprawdę ma jakiś pomysł na tą drużynę... Hmm

Ten artykuł jest dziwny, nigdy nie było czegoś takiego jak „DNA” Barcelony, zejdźcie na ziemię już..

Mojego tekstu też nie trzeba czytać całego by zrozumieć że jak dom publiczny nie przynosi dochodu to wymienia się kurtyzany a nie zasłonki.
Tu nie chodzi o Xaviego bo Tata, Koeaman itd też usilnie próbowali "zapodawać" mecz do sraczki.
W bok, w tył, na skrzydło i na wbiegającego na 11 metr.
To już było grane i to nie działa.
Czy trener taki jak Klopp byłby w stanie nam pomóc, raczej by nie zaszkodził.
Tu nie trzeba nowego Busquetsa, Alby czy Szawiego, a pomocnika, obrońcy i trenera, który to poukłada.

Pytanie jest idiotyczne! Od dawna nie realizujemy naszego DNA. Najważniejsze jego elementy zabójczy pressing i nadzwyczajna jakość w ataku po prostu nie istnieją!

Xavi pewnie już dawno był byś wymieniony, szkoda że nie ma na kogo z powodu finansowego.

Można się trzymać DNA pod warunkiem że ma się do niego wykonawców.W tym zespole jest zbyt wiele klocków które nie pasują.Dlatego to nie gra.

Dokładnie, odejść a raczej odbićsie od 'DNA', bo broczymy w mule po jaja!!

Girona strzeliła nam bramki grając po ziemii.
Barcelona w akcie desperacji szukała wrzutek.
Jeśli FCB nie potrafi grać po ziemi, aby zdobyć bramkę, to albo już dawno temu tego DNA nie ma, albo ono bardzo zmutowało w złym kierunku.

@michalgajdek Akurat Twoja opinia o Xavim przed sezonem niestety się nie starzeje. Bardzo ciekawy tekst, w którym odnośnikiem jest nie tylko to dotyczącą ideą gry Barcy, ale również to, że zarząd kupił piłkarzy na "już", sprzedając swoje aktywa. Niestety trener zwyczajnie pieprzy na konferencjach chcąc się wybielić i ta biel w stylu DNA Barcy została na koszulkach Girony. I jeszcze jedno przemyślenie dotyczące Twojego tekstu - czy Xavi jest hipokrytą mówiąc o drużynie w budowie i młodych graczach, którzy jak znajdą się na wypożyczeniu np. Eric Garcia, to inni trenerzy potrafią ich wskrzesić, a trener Barcy wskrzesza swoich graczy na konferencjach prasowych? Widocznie nie ma pomysłu na grę, a zawodnicy zwyczajnie odpuszają sobie mentalnie wybrane mecze i nie ma regularności. Dobrym przykładem jest Joao Felix.

niech sie dostanie do LM Xavi i out po sezonie byle wzieli kogos porzadnego z doswiadczeniem w LM a nie ogorasa

Jakiego DNA przecież od dwóch trzech lat to dna polega na bezsensownym nabijaniu posiadania piłki... które nic nie daje

DNA Barcelony =
1. 30 bezproduktywnych podań wszerz boiska w tym 4 razy wycofanie piłki do bramkarza,
2. zagranie do obrońcy,
3. ten zagrywa do środkowego pomocnika,
4. środkowy pomocnik wypuszcza podaniem bocznego obrońcę
5. ten wali na pałę w pole karne z nadzieją, że trafi w napastnika ...
Gra na "chodzonego", brak szybkich kontrataków, brak przygotowania fizycznego.

System systemem, ale tu trzeba profesjonalisty co wpoi ciężką pracę, naprawi sytuacje z marnym przygotowaniem fizycznym, kontuzjami i przede wszystkim przywróci mental tej drużynie, bo tu wszyscy się dobrze bawią. Taki Lewy w Bayernie maszyna, życie w rygorze to przyszedł, wszedł z drzwiami i się posypal. I tak każdy po kolei zaraz gaśnie.

I jeszcze co do sezonów przejściowych. No niestety ale w takim klubie jak Barca ważne są pozory i polityka dlatego jest ciągła presja ale teraz po latach ja myślę, że lepszą drogą dla Barcy było odbudowanie finansów, nie wydawanie bezmyślnie pieniędzy z dźwigni na przeciętnych zawodników. Widać gołym okiem, że to jest chleb na dziś i głód na jutro i ten głód mamy właśnie teraz w przypadku Barcelony. Drużyna budowana na szybko na kolanie, szybko wydawane pieniądze i trener który ma Arabski warsztat.

Pora powinna była nadejść dawno temu. Uwiązanie do przeszłości jest toksyczne i prowadzi jedynie do katastrofy. W przypadku Barcelony sportowo zaczęło się to już dawno temu. Zamiast włączyć twardy reset i budować od nowa, to w Barcelonie próbuje się na różne sposoby reanimować i pudrować trupa jakim jest DNA Barcy. Już dawno temu trzeba było z tym skończyć i pójść naprzód.

Trochę zmęczony jestem gadaniem o mitycznym DNA Barcy. Im częściej o nim słychać tym rzadziej jest ono widoczne. Najpierw to niech zespół solidnie przepracuje okres przygotowawczy i ma dobrą kondycję, a wtedy można oczekiwać wdrażania takiej czy innej koncepcji grania. Pozycja, pomysł to wszystko działa ale jak się jest zdolnym przyspieszyć, zadziałać na zrywie a nie jednostajnym i dostojnym bieganiu. Xavi pomysłu nie ma - dla niego rozwiązaniem każdego problemu jest transfer. Żadnego zawodnika nie rozwinął. Ściągnęli mu wymarzonego PO to nie tylko nie jest jeszcze pewne czy gość zostanie na kolejny sezon ale jeszcze Xavi zrobił z niego LO bo dotychczasowy LO ma wahania formy (jak to młody zawodnik - normalnie SZOK) więc zamiast go budować to go Xavi przyspawał do ławki w ramach okazywania zaufania. I efekt jest taki, że PO dalej nie mamy, a po sezonie jeszcze nie będziemy mieli LO bo się Balde mentalnie rozleci. Te transfery chwilę jakoś wyglądają ale to chyba siłą rozpędu z poprzednich klubów bo treningi Xaviego w 3 miesiące robią z nich rozczarowania. Wychowankowie są, nie mówię, że powinni stanowić dziś 80% składu ale jakby taki Riad, Garcia czy inny ŚO realnie uczestniczył w rotacjach a nie tylko "trenował z pierwszym zespołem" czy "uczestniczył w dynamice pierwszego zespołu" to chyba wyniki by przesadnie nie ucierpiały. I tak jak napisał redaktor Gajdek - przy najmniej byłyby szanse na to, że system barceloński w którym goście się kształtują przez lata by działał, bo przecież to są zakodowane w tych chłopakach zachowania, automatyzmy które są przenoszone na boisko niezależnie od kategorii wiekowej. Po prostu coraz trudniej je stosować ale i w piłce seniorskiej da się z nich korzystać.

Naprawdę nie trzeba mieć nazwisko Lewandowski, żeby strzelać bramki. Można mieć Dovbyk, Fati, Jutgla czy Torres. Bardzo cieszę się z Polaka w naszym ukochanym klubie, ale nie da się ukryć, że piłkarskim profilem RL9 niekoniecznie tu pasuje. Zarówno zespół nie daje mu tego, co jemu najbardziej odpowiada, jak i on nie daje tego zespołowi, co ten najbardziej potrzebuje. Z piłkarzami, którzy są mobilni i fantastycznie poruszają się bez piłki też można pewnie zwyciężać różnicą wielu bramek. Komentatorzy wczorajszego meczu wspominali o kilkunastu strzelcach goli w zespole Girony i to jest najlepszy przykład. Sami sobie stwarzamy problemy.
Środek pola jest z kolei najważniejszy dla naszego stylu gry i o ile teorię i praktykę pozycji i posiadania nasi pomocnicy mają w małym palcu, tak z pressingiem są spore problemy. Widać to zwłaszcza po utracie Gaviego. Pierwszy gol to wręcz zlekceważenie Couto przez Gundogana. Niemiec fantastycznie porusza się po boisku, dysponuje świetnym podaniem, ale ilość jego skoków pressingowych jest bardzo niska. Również De Jong jest podobnym przykładem, bo jeżeli chodzi o pracę w destrukcji, to często zdarza mu się po prostu "człapać". Może więc należałoby się zastanowić nad zmianami na przyszłość. Nawet nad takimi, które dotyczą kluczowych piłkarzy. No, bo niektórzy mają status gwiazd, a po prostu nie dają rady.
I wtedy może uda się wrócić do "DNA". (Ja z kolei lubię to określenie).

Pora odejść od Xaviego. On sam nie odejdzie.

Problemem też jest to jakie Xavi wysyła sygnały po meczach. Głaska chłopaków i klepie ich po plecach i mówi im, że 'tak grając wygrają ligę'. No więc oni dalej tak grają bo trener jest zadowolony.

„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać"
Tak bym skomentował ten artykuł. Do jakiego DNA Barcy mamy wracać? Od 2016 roku gramy to samo. Od niczego nie odeszliśmy, na siłę staramy się utrzymać sposób gry, tylko wykonawcy już nie Ci sami co kiedyś. Ściągnęliśmy Xaviego ( tiki taka, la masia, tego typu mentalność), licząc na nowe efekty. Od dawna mocne europejskie kluby nauczyły się z nami grać i tylko Messi ciągnął nas za uszy zakłamując obraz naszej sytuacji. Czas mija, a okazuje się że nawet hiszpańskie podwórko wie jak z nami grać. Nikt nie mówi, że mamy wyrzucać do kosza wartości takie jak " Mes que un club", że mamy wstydzić się "DNA Barcy", czy twierdzić że tiki taka nic nam nie dała. Czas po prostu zostawić ten etap za sobą, rozpocząć nowy cykl. Niestety szukając rozwiązań tylko i wyłącznie w kręgu barcelonskim, niczego nie zmienimy.
Pozdro, Visca el Barca

Pytanie czy wczorajszy mecz to kwestia stylu. Ten mecz(a także ostatnia passa), to koncert niekonsekwencji. Jak można mówić, że jest się przygotowanym na rywala, po czym dać się zaskoczyć tym, że rywal gra dokładnie tak jak zawsze? Kolejny raz potrzebujemy całej przerżniętej pierwszej połowy, żeby się ogarnąć i zacząć grać lepiej. Po przerwie widoczna jest poprawa…. Która kończy się 1:3, ostatecznie 2:4. O balansie między atakiem a obroną rozmawiamy mniej więcej od 3:3 z Interem. 13 miesięcy temu.
Tu zgadzam się z @michalgajdek że to może być problem tego, że Xavi powinien rozwijać się z zespołem. Nie można mu odmówić uważności w trakcie meczów i próbowania. Ale, odwołując się do jego słów o braku presji w Gironie, najlepiej szło mu, gdy naszym celem było 2 miejsce w lidze i kwalifikacja do LM. Być może odkąd skład się tak odmienił, a presja wzrosła, trener ma po prostu kłopot w radzeniu z nią sobie. To widać zresztą w niektórych wypowiedziach.
Życzę mu jak najlepiej, chciałbym żeby mu się tu powiodło. I daleko jestem od zwalniania go. Doceniam też osiągnięcia. Zwłaszcza pod kątem mentalnym gdy przybył do tego cmentarza jaki zostawił Koeman. Ale zaczynam być niecierpliwy gdy widzę kolejny mecz w tym sezonie z podobnym scenariuszem i znów, złym wynikiem.

Ale daję mu jeszcze czas.

Czas najwyższy odejść od tego. Jednak aby to zmienić musiałaby nastąpić zmiana trenera, a na dzień dzisiejszy jest to nie możliwe. Niestety Tiki-taka już nie funkcjonuje, rozgrywanie piłki jest zbyt wolne i czytelne. Dalsza próba wejścia z piłka do siatki i brak strzałów zza pola karnego czy też w polu karnym pokazują, że Barcelona niema pomysłu i wyglada słabo nawet na tle Girona.

Przez to głupie DNA nie możemy zatrudnić żadnego topowego trenera. Dlatego my mamy 5 pucharów Europy a Real 12. Bo my chcemy klepać piłkę po obwodzie za wszelką cenę.

A ja wam powiem,że wszyscy mylicie się co do Xaviego. W tym sezonie zajdziemy daleko w Lidze Mistrzów a szczytowa forma przyjdzie w najważniejszym okresie.
Jak można mówić,że nie ma żadnych schematów taktycznych a zarazem stwarzać najwięcej klarownych sytuacji chyba w top 5 ligach jeśli się wiele nie pomylę. Brak taktycznych schematow to mógł mieć miejsce wtedy kiedy klepaliśmy piłkę z lewej do prawej i nie było wogole sytuacji bramkowych…Teraz jest ich bardzo dużo i nie mamy napastnika oraz obrona jest w bardzo słabej formie.
Śmiem twierdzić,że naszym największym problemem w tym momencie jest wystawianie Lewandowskiego i to jest jedyne o co można obwiniać trenera bo przez ten błąd nasz atak nie istnieje, nie ma pressingu oraz skuteczności.Zapiszcie sobię ten komentarz i odpalcie go za parę miesięcy.Widze, że redakcja zamiast patrzeć obiektywnie to bardziej sugeruję się komentarzami forumowiczów na tej stronie.
Ps.Przy dobrych wiatrach jak złapiemy najwyższą formę to wrócimy do walki o la ligę.

Myślę, że gdybyśmy wzięli jakiegoś trenera z doświadczeniem i konkretną koncepcją gry, to z tymi zawodnikami mogłoby powstać coś ciekawego. No, ale jeżeli Xavi odejdzie to zarząd pierwsze co zrobi to lista trenerów z DNA. Doświadczenie, wizja gry itp nie będą miały żadnego znaczenia

Już dawno. Obecnie stało się to tylko i wyłącznie przekleństwem

Niech każdy interpretuje jak chce, ale czas skończyć z dobieraniem trenerów pod kątem "były gracz, zna DNA", bo to się nie sprawdzą.

Moim marzeniem jest odejście od całej otoczki DNA w kontekście że może trzeba skończyć z tym co nie działa już od 2015 roku. Tylko o tyle proszę. Każdy będzie interpretował DNA po swojemu. Ja chce świeżego powiewu piłki nożnej tak jak prezentują to drużyny gorzej sytuowane finansowo jak nasi sąsiedzi z Kataloni. Nie chce w kółko tego samego Cruff Pep itp. Zygam tym jak 80% ludzi którzy są z tym klubem na dobre i na złe. Musimy mieć swój charakter l, musimy mieć swój styl, musimy mieć to tamto, musimy mieć swoją trawę do gry. Człowiek i zarząd mocno odleciał. Za bardzo nie wiedzą jak to poskładać. Mam nadzieję że jakoś uda się skończyć w ll top 4 i zatrzymać nasze młode pokolenie - tylko o tyle proszę.

A kto broni mieć DNA Barcelony? Wszyscy tu je mamy, problem w tym, że brak go w szatni, na boisku, na ławce trenerskiej. DNA było, jest i będzie tak długo jak będzie istniał klub. Wszyscy wiemy, że problemem jest Xavi. On nie jest mentalnie gotowy (doświadczenia też nie ma) na prowadzenie Barcelony. Nie ma wizji tylko przebłyski a to nie wystarcza. O taktyce to nawet nie ma co pisać. Czas odejść panie Xavi. Tak po prostu. Dla przyzwoitości.