O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Brak informacji
  • Ulubione zespoły Brak informacji
  • Barcelonie kibicuję od Brak informacji

Statystyki

  • Dni w serwisie 3709
  • Liczba komentarzy 474
  • Polecenia 462

Komentarze

0

@Agrafka na pewno nie puszczą żadnego za darmo, skąd ty to wziąłeś?

0

@TR3YWAY pogrążasz się w każdym kolejnym wpisie

0

@czar007 o jaki wynik Suareza ci chodzi? Suarez był cieniasem? o Co tu chodzi?

0

@Lukas_88 a jako który był rozpatrywany mats?

5

@TR3YWAY tak jak myślałem, łączenie kropek nie jest twoją mocną stroną. Nie zazdroszczę w życiu, jak takich podstaw nie ogarniasz.

Zobacz wszystkie

21

@armin84 ale wiesz, że mecz trwa 90 minut, a reszta to okres przygotowawczy jako treningi, gdzie trening może trwać kilka godzin dziennie. Widać, że nigdy nie grałeś w gry zespołowe, ani inne sporty. Mecz to jest ułamek i zwieńczenie treningów, które, jak mówią piłkarze Barcy, są bardzo wyczerpujące u Flicka. Rozumi?

18

@KRIS1986 a mnie to ciekawi, bo zawsze go lubiłem. Więc dla mnie wartościowy news. Wszystkim się nie dopasuje. Ale dam ci życiowego tipa. Jak widzisz takiego newsa i cię nie interesuje, to w niego nie wchodzisz, tylko przewijasz dalej i twój problem znika.

16

Jak chcą to mogę ogarnąć ekipę na niedzielę. Jak zapewnią transport i nocleg, to się dogadamy.

12

srajm tajm, o tej godzinie normalny człowiek już się do snu powinien szykować. Chyba, że nie pracuje, albo idzie na drugą zmianę, to spoko.

10

Depresja to szmata. Sam się z nią zmagałem wiele lat i dalej czasem daje o sobie znać. Większość czasu była niezdiagnozowana, ale miałem praktycznie wszystkie objawy. Historia rozwoju choroby jest długa. Zaczęło się od alkoholu już od wczesnego wieku +/- 13 lat. Zawsze byłem skryty z wieloma cechami introwertyka. Alkohol robił ze mnie ekstrawertyka, co mi się bardzo podobało. Byłem jak młody bóg. Od mniej więcej 17-18 roku życia wzwyż zaczęła się równia pochyła w dół. Alkohol do upadłego nawet kilka razy w tygodniu. Spadki humoru leczyłem graniem w siatkówkę 2-3 w tygodniu albo piciem jeszcze więcej. Jednak jest trochę prawdy w memie z depresją i poradzie, żeby iść pobiegać. Taki styl życia trochę się zmienił jak poznałem swoją żonę. Pite było już raczej w weekendy (praktycznie każdy), ale i w tygodniu też się zdarzało. Momentem, w którym alkohol i siatkówka przestały działać tak jak kilkanaście lat wcześniej, były okolice pandemii covid. Udało się nam wtedy z żoną adoptować syna, bo sami nie mogliśmy mieć dzieci. Zaczęła się wtedy praca zdalna, co dobiło mnie jako alkoholika. Rozstawiałem sobie dwa stoły w pokoju na piętrze w domu, brałem flaszkę i jechałem na drinkach od śniadania. Kace moralne trwały po kilka dni, odeszła chęć do rzeczy, która wg mnie trzymała mnie w jako takim stanie, czyli siatkówki, która była moją miłością i celem w życiu. Nie potrafiłem się otworzyć ze swoimi problemami nawet najbliższej osobie - żonie. Widziała ona tylko to, że wciąż piję i przestaję być obecny jako mąż i ojciec. Miałem wtedy mniej więcej 32 lata. Byłem wrakiem człowieka i odechciało mi się żyć. Żyłem w ciągłym stresie, bo wiedziałem, że muszę jakoś ogarniać pracę, dziecko, pograć w siatkę (cały czas wierzyłem w jej magiczną moc uzdrawiania, tyle że treningi przestały być radością, a bardziej jak niedobry syrop za młodu, który trzeba było wypić, żeby się poprawiło), kupić w ukryciu przed żoną alkohol, pochować go w domu i później jakoś po kryjomu go pić, żeby nie denerwować żony, która i tak w dużej mierze wieczorem i tak zauważała, że chodzę trzepnięty, albo po prostu to czuła. W pewnym momencie stwierdziłem, że generuję tylko problemy, jestem do dupy mężem, ojcem i człowiekiem. Zacząłem szukać w necie sposobów na odebranie sobie życia. Wybrałem sobie 3, które mi najbardziej podeszły i czekałem, aż głowa dorośnie do ostatecznej decyzji. Oczywiście najbliżej targnięcia się byłem podczas stanów upojenia. Miałem gotowy sznur z zawiązanym węzłem i nawet się do niego przymierzałem przy klamce od drzwi, żeby później przy ostatecznej akcji nie było wpadki. Napisałem też na swoim kompie w tym okresie list pożegnalny do żony, w którym się trochę otworzyłem. Traf chciał, że akurat laptop żony nie działał i nie mogła znaleźć ładowarki, więc wzięła mój. List miałem na pulpicie, bo nikt z mojego laptopa nie korzystał, ale też nie chciałem go ukrywać, żeby jednak żona go później znalazła i przeczytała. Żona list przeczytała po jednym z gorszych weekendów. Powiedziała, że daje mi ostatnią szansę i albo idę na terapię AA, albo mogę się pakować. Był to przełom. Chodziłem do psychologa, psychiatry i na terapię. Do dzisiaj nie piję prawie w ogóle. Zdarzy mi się na jakichś wyjazdach z kolegami 2 razy w roku. Teraz codziennie biorę leki od psychiatry i życie wygląda zupełnie inaczej. Nie jest to mega super stan, bo czasem lęki i stany depresyjne wracają, jestem dużo bardziej nerwowy (próbujemy z psychiatrą dobrać na to leki), ale teraz wiem, że było warto. Walka z tymi wszystkimi stanami i z tym żeby nie wrócić znowu na stałe do alkoholu będzie pewnie trwała do końca życia. Pewnie większość powie, że mogłem przestać pić i nie byłoby problemu. Teraz w wieku 38 lat zaczynam rozumieć ludzi, którzy nie są uzależnieni i nie piją alkoholu. Wcześniej nie rozumiałem, jak można nie pić, jak po alkoholu świat nabiera barw i jest cudowny, człowiek staje się w swoich oczach bogiem i może wszystko. Dlatego nie mam pretensji do tych, którzy nie rozumieją alkoholików i chorób psychicznych jak depresja, bo wiem, że te stany może zrozumieć w 99% tylko osoba, która sama tego doświadczyła.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: