11

Jedną z wielu rzeczy w tym sezonie, która się poprawiła to niszczenie kontrą. Przez tyle lat zastanawiałem się, jak to możliwe, że poszczególni gracze w reprezentacjach to potrafią, tu nie.

Baaarcaaaaaaaaa!!! Campeones razy trzy.

3

Prowadź Messi, prowadź. Jednak, wychodząc poza grę genialnego Argentyńczyka, to jest Zespół, taki prawdziwy, tu każdy dołoży swoją cegiełkę. Więc jestem spokojny o grę.

Baaaaaaarcaaaaaa!!!!!! Que mai ningu no ens podra torcer! Łączymy się w kibicowaniu i dzisiaj niszczymy system!

3

Na dzisiejszej okładce "Asa" pisze: "Hazana o doblete". Skąd ta literka "o" się u nich wzięła, nie wiem. Lepiej dla Katalonii będzie brzmiało z katalońskim spójnikiem "i". :)))) Zakładać koszulki, przygotować wszystkie potrzebne rzeczy, odprawić rytuał i... oglądać piękną piłkę. Zapowiada się piękny wieczór. Jeśli chodzi o formę Barcelony i motywację, jestem spokojny. Będzie dobrze, a być może wspaniale za tydzień.

6

donie, nie mam nigdzie napisac do cie, ale nie da sie do Cie dodzwonic, wiec pisze tu, cos ty zg/lupial totalnie, zablokowałeś mnie kasztanowy cwelu???

2

W takim razie superowo i gites majonez! Tym lepiej, że tekst został podzielony. Ze mną jest tak zawsze, że niecierpliwość bierze górę he he

5

Myślę, że nie potrzeba już kolejnych lustrzanych artykułów dot. wielkości piłkarskiej Xaviego, a nie każdy wie, jak wyglądały kulisy sławy Xaviego, w tym, jak pisałeś, duże prawdopodobieństwo sprzedaży. I chwała Ci za ten artykuł. Cóż, smutek pozostaje, ale nie żegnamy się. Wszyscy na Xaviego dalej przecież patrzymy z nadzieją i czekamy. Liczymy, że te zeszyty z dzieciństwa, w których rozrysowywał taktykę i ustawienia nie zmarnują się i mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie kreślił wzory dla swojej drużyny z Camp Nou. Skoro jego piłkarski "dziadek" El Salvador i "ojciec" Pep byli zbawcami Barcelony, czemu nie liczyć już niedługo na wielką powtórkę z historii.
Jeszcze raz - wielkie dzięki za artykuł i czekamy na kolejne! :)

PS. Kto by się spodziewał, że ten sam Rexach, który z otwartymi rękoma przyjmował do Barcelony utalentowanego Argentyńczyka, do Xaviego obrócił się plecami, nie widząc w nim przyszłości. :)

9

Ja też napiszę swoje miłe słowa. Po pierwsze, kolejny bardzo dobry artykuł. Nie jest to felieton, to ciekawie napisany skrót rzemiosła piłkarskiego naszego Generała, taką formę przybrałeś. Przyciąga wieloma szczególikami, w zasadzie drobiazgami jak ksywki paella i pelopo, ciekawostka o realofobii Jaume (mam nadzieję, że czytelnicy odebrali to bardziej przez pryzmat humoru, choć sam Jaume pewnie tak tego nie odbierał :D), wspinanie się Xaviera szczebel po szczeblu po drabinie kolejnych drużyn wiekowych Barcelony, wszystkie problemy natury zawodowej ale nie ominąłeś spraw domowych, relacji z rodziną, kolegami. Od A do Z od bajtla po młokosa (w tej pierwszej części).

Oprócz Twojej super umiejętności scalania faktów w zgrabną całość, co kosztowało - wiadomo - mega dużo pracy, żeby te wszystkie fakty odnaleźć, to pogrzebać tu, to pogrzebać tam, brakuje mi czegoś od siebie, czegoś, co piszesz prędzej w komentarzach, jak pod spodem, niż w tym artykule. Jest to świetny artykuł i zazdroszczę pióra. Chciałbym, żebyś na koniec dorzucił coś od siebie, jak Ty odbierasz postać Xaviego, coś naprawdę od siebie. Naprawdę nie czepiam się, ale nawet w takiej relacji z życia Profesora X przydałaby się szczypta subiektywizmu. Oczywiście nie narzucam się, bo może celowo wybrałeś formę bardziej relacji niż felietonu.

4

Mamy za to pełno jego następców (przynajmniej w tej kwestii). Inna sprawa, że Jaume zapewne w ogóle był uprzedzony do Madrytu. W takich wyrastał czasach, swoje pamięta, nie dziwię się więc, że miał takie poglądy. Myślę, że to coś jak u nas rusofobia czy niemcofobia. :)

2

Mam takie samo zdanie co do ilości występów Messiego. Nieraz są mecze tak bez znaczenia, albo momenty, gdy mecz jest przesądzony, że aż prosi się, by Barca grała najbardziej rezerwowym składem. Jedynym powodem pozostawienia Messiego jest pobijanie rekordów strzeleckich. Z Messim jest ta różnica w stosunku do innych piłkarzy, że Messi potrafi odpoczywać w meczu. On angażuje się na stówkę wtedy, gdy drużyna tego potrzebuje, albo gdy widzi, że coś z akcji się urodzi. Mimo to widać różnicę, że Messi o wiele częściej się wracał w celu odbioru oraz brał udział w pressingu (nie tak bardzo jak inni, ale jednak) w por. do poprzedniego sezonu. Zawsze może w meczu się zdarzyć "głupie" kopnięcie i kontuzja gotowa. Messi powinien dawać sobie raz na, dajmy na to, właśnie 10 meczów spokój. Tyle że Messi chce grać zawsze i, jak się domyślam, zapewnia trenerów, że nie będzie ryzykował, wchodził zbytnio w kontakty i przeciążał specjalnie mięśni w tych meczach z ogórkami. Jest to ryzyko, ale trzeba przyznać, że Messi potrafi odpoczywać podczas meczu, jednocześnie będąc najbardziej decydującym piłkarzem meczu. Dla porównania Neymar by się zamordował tą samą ilością minut. Neymara trzeba częściej zmieniać. W ogóle podobały mi się w tym sezonie częste rotacje tych najbardziej biegających. Zobacz, że Enrique nie dopuścił do końca sezonu, że coś Albie i Alvesovi się stało. Ja byłem pewny, że jakieś przeciążenia mięśni właśnie im się przytrafią, stąd jestem zdziwiony. Chwała naszemu treneiro za to.

1

No i do tego piję, że założę się, że jakby miał gotowego Benzemę wystawiłby Benzemę, podczas, gdy nagle Groszek okazał się odkryciem roku! Ale gdyby Benz ozdrowiał, założę się, że Chicha usiadłby sobie. Jese też nie dostawał szans, kolejny z niezaufanych, zresztą akurat Jese był też krytykowany bardzo przez kibiców. Z drugiej strony, nie można od zawodnika, który dostaje mało szans, wymagać zawsze przyzwoitego meczu. Z tym może być różnie. Ale jakość i szybkość Jesego znamy, ten piłkarz ma szanse na wiele więcej, nie wiem tylko czy ten młody talent się nie zmarnuje w Realu, gdzie prawie co sezon przewijają się wielkie nazwiska. Lepiej, by obrał drogę wypożyczenia.
Skoro tak w większej części sezonu krytykowało się Bale'a, dlaczego nie dawać więcej szans młodemu Kanaryjczykowi?

Modrić/ Isco i wiecznie grający Kroos, Iker/ Navas to podobne sprawy. Rzeczywiście, Real wygrywał jak maszyna, pobił rekord wygranych, by potem "siąść".

1

Dzięki za miłe słowa, które rzadko się słyszy! Również uważam, że sezon Królewskich nie był taki zły, jak wskazywałby brak tych najważniejszych trofeów. Tak niewiele Wam brakowało, jednak niektóre mecze Real wygrywał z trudem, na styk, za to było wiele takich, w których Real nokautował rywala. Zabrakło kilku detali w Waszej grze i zarządzaniu piłkarzami, być może też większego ryzyka. Jeśli chodzi o Carletta, tego się obawiałem. Nie mam pojęcia, czy (dajmy na to) Rafa będzie lepszym, czy gorszym, jak wielu zakłada, trenerem, ale Ancelotti nie popisał się tym sezonem. Do tego miał wiele pecha. No chyba, że widział coś, czego my, kibice, nie widzimy i nie mógł rotować składem, jak ja to widziałem. Ciężko ocenić jego sezony. Jako kibic Barcelony wolałbym, żeby został w Realu. Na mnie sprawiał wrażenie trenera przewidywalnego.

PS.Czy Mickiewicz był geniuszem? Wg mnie to przesada, ale zostawmy to indywidualnej ocenie. :)

Dzięki za miłe słowa uznania.

7

"[...] pewna epoka definitywnie się kończy."
Rozmyślając nad starymi i starszymi czasami, czasami myślę sobie, jak stopniowo te momenty się kończą, nie możemy narzekać. Z wieloma piłkarzami się związaliśmy emocjonalnie, każdy z nich miał to "COŚ" w sobie, jakąś oryginalną umiejętność, charyzmę, czy po prostu szczery uśmiech. Te magnetyczne przyciąganie uderza w serducho kibica i czuje się pewnego rodzaju pustkę, gdy się już wie, że tego piłkarza już się nie zobaczy na Camp Nou... Więcej, rzeczywistość jeszcze bardziej bije po głowie, gdy się ogląda następny sezon i czegoś brakuje. Są i będą nowi piłkarze (w dalszej przyszłości, o których teraz nawet nie słyszeliśmy), do których też się emocjonalnie przywiążemy. Mnie najbardziej cieszy to połączenie między zawodnikami, niektórymi trenerami z klubem. Żegnaliśmy wiele gwiazd futbolu, przy tym wspaniałych osobistości. Można się cieszyć, że Barca ma ekipę, z której kilka osób na pewno się w przyszłości wykaże, być może w trenerce, być może w zarządzaniu, kto wie. Choćby wspomnijmy o takich osobistościach jak Abidal, Puyol, Xavi. Każdy z nich zostawił serce w Barcelonie i wiem, że razem mogą stworzyć w przyszłości piękny układ, który pociągnie FC Barcelonę do kolejnych zwycięstw. Żal oczywiście jest, że już nie zobaczy się kolejnego genialnego podania profesora X, ale zamiast topić się w smutku - lepiej spojrzeć szeroko na perspektywy.

36

I pomyśleć, że ta sama sytuacja miała miejsce w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, gdzie Leo również w meczu z Materacami strzelił bramkę na wagę mistrzostwa. Sędzia anulował prawidłowego gola. Atletico zasłużyło jak najbardziej na wszystkie nagrody w poprzednim sezonie, także na LM, ale sami wiemy, jak frustrujące są niektóre decyzje sędziowskie. To tak gwoli przypomnienia, jak Leo w najważniejszych momentach sezonu i meczu potrafi być decydujący. Jak sobie przypomnieć całą karierę Messiego, ze zdumieniem można podziwiać ewolucję gry Argentyńczyka. Prawie na każdej pozycji Leo czuje się jak ryba w wodzie.

0

Spokojnie, to jest Barca! :)

8

Na razie gra jest bardzo dobra, rozkładanie sił także, co jest niezmiernie ważnym czynnikiem, jeśli chce się zrobić zamach na bank. Chodzi mi tylko o to, że może być jeszcze lepiej. Gra Rakitića i Suareza układa się względem kolegów o wiele lepiej niż na początku! Neymar mimo marnowanych ostatnio okazji ma jeszcze lepszy sezon niż rok temu, także w zgraniu. Barca nie musi szukać na szybko rozwiązań, jak Real, który desperacko szuka szybkiej akcji i wbitki, Barca ma w rękawie kilka kart, w tym na pewno na pochwałę zasługują gra z głowy, o wiele lepsza obrona i gra z kontry (W KOŃCU)! Prędzej widać progres w zgraniu między zawodnikami niż stagnację czy regres. Z tego możemy być dumni i myśleć nie jako o fartownym sezonie, gdzie udało się "ukraść" mistrzostwo Hiszpanii, a być może triplete, ale o zasłużonym zwycięstwie w świecie futbolu. Barca wróciła na właściwe tory i w przyszłym sezonie nie musi być nawet tak kolorowo, ale chodzi mi o samą grę, która może być jeszcze bardziej widowiskowa. Gratulacje, mistrzowie! Radość jest tym większa u mnie (i mam nadzieję u was), widząc, jakie przed tym ZESPOŁEM są dalsze perspektywy! Zasłużyliście.

8

Cóż można powiedzieć. Z pewnością przyjdą dobre czasy Realu. Ale z pewnością można powiedzieć, że byli blisko, jednak to Barca była lepiej zgranym zespołem na przełomie całej ligi. Wpadki zdarzają każdemu, przegrywa ten, który ma ich więcej. Nawet dzisiejszy mecz, czy rewanż z Bayernem pokazał, jak da się wygrywać bez wypruwania flaków, ale dobrze i z rozumem, zachowując siłę na następny mecz, a w tym momencie, gdy trzeba przycisnąć, Barca to robiła (jak właśnie po pierwszej dosyć szybko straconej bramce w rewanżu z Bayernem, jak w meczu z Realem, jak w obu dwumeczach z PSG). W tym sezonie widać było, jak wiele (o wiele więcej) kosztują pojedyncze mecze Real Madrid, a jak taktycznie Barca potrafiła unieruchomić niejednego rywala. Owszem, słabsze mecze się też zdarzały, także te na granicy ryzyka. Barca rozegrała z pomocą znienawidzonego przez wielu z samego początku "wuefisty" zdecydowanie lepszy sezon. Możemy być dumni z tego zespołu, a przecież to w trofeach może wyglądać cudownie, ale ja nie piję tylko do trofeów, ale do samej gry. CDN

21

Jak czytam te wszystkie żale naszych wrogo nastawionych kibiców, głównie Realu, że Barca wcale nie miała najtrudniejszej drogi do finału, to aż się człowiek zdumiewa, jak zawiść w obozie rywala może zaślepić oczy. Przecież tak samo można pisać w poprzednich edycjach o czerwie Naniego, czerwie Buraka (który de facto był wtedy faulowany w meczu z Galatą), kontuzjowanej Borussii, której brakło w rewanżu gola do awansu i kilku innych incydentach. I tak samo można pisać o poprzednich edycjach Barcelony i szukać lupą wszystkie incydenty, ale w tak wybiórczy sposób, by udało się potwierdzić swoją teorię spiskową. Trza było sprowadzić takiego trenera, który zaryzykuje i nie będzie walczył once de gala non stop, a zaryzykuje utratą punktów i da zmienność w klubie. No tak, ale Barca miała farta, że nie ma poważnych kontuzji. Nikt za to nie liczy tego, że w kilku meczach przez te rotacje (te ryzykowne) Barca straciła przynajmniej 6 punktów. Na końcu wyszło z tego więcej dobrego, co się opłaciło. Nie rozumiem takiego rozumowania.
Po prostu kolejny odcinek z serialu: Logika "kontuzjowanych" kibiców Realu. Ja na to odpowiem w jeden sposób. Skoro Barca doszła fartownie do finału przez wygrane z kontuzjowanymi zespołami - niech w takim razie pokona w finale kolejny "kontuzjowany" zespół - Real. ;) Nie mam nic przeciwko temu. Jednak jest jeszcze jeden mały pikuś. Real musi najpierw się w tym finale znaleźć. Nie ukrywam, że łatwiej byłoby ze Starą Damą, ale bardzo kuszący, widowiskowy i historyczny byłby Wielki Klasyk. Zobaczymy, jak będzie. May the best team win!

Kolejny odcinek z serialu: Logika "kontuzjowanych" kibiców Realu.

15

2/2
Sądzę, że tym momentem będzie stracona bramka i będą musieli wcisnąć te 5, co poskutkuje tylko tym, że Barca będzie miała mnóstwo przestrzeni, co się skończy katastrofą dla Bayernu. Bayern jest zdesperowany i musi postawić na jedną kartę - "ATAK". Nie może stawiać żadnych busików, niestety, to już nie te mecze (tu akurat mówię o innych rywalach Barcelony). Może trochę z początku, by wyczuć rywala, ale potem jazda do przodu, co będzie dawało masę przestrzeni Neymarowi, Suarezowi, Messiemu. To jest dla mnie po prostu wygrany mecz. Nieraz mi niejeden mecz utarł nos, ale mówię tylko o prawdopodobieństwie, które wg mnie nie jest pół na pół nawet jeśli chodzi o tylko dzisiejszy wynik. Bayern w tym sezonie bywał bardzo mocną ekipą, a Barca nie jest perfekcyjna, ale nie jest też Porto czy Szachtarem. Stawiam raczej na wygraną w meczu za chwilę, przewagą 1 lub dwóch goli dla Barcelony. Wiadomo, że to czysta intuicja i zabawa w prorokowanie, bo więcej się dowiemy, jak zobaczymy przynajmniej te pierwsze 0 minut!!! Jednak, chciałem podzielić się moimi odczuciami. Mogę się mylić. W każdym razie - życzę dobrych emocji i smakowania najlepszego w tej chwili futbolu, jaki prezentuje nasz klub FC BARCLONA!

9

1/2
Dzisiaj najważniejszy jest awans, ale inna, bardziej pazerna strona, strona duszy kibica wie, że dzisiaj będzie wygrana! Jakkolwiek się skoczy - będzie super. Sądzę, że wygrana jest w zasięgu ręki/ nogi, tylko pytanie, czy będzie im się chcieć do samego końca, czy nie lepiej przetrzymać mecz do końca przy korzystnym wyniku, szczególnie wraz z kończącym się czasem, bacząc na następne spotkanie z materacami. Przypuszczam jedno - Bayern totalnie się otworzy od którejś minuty - tego jestem PEWIEN. Na początku być może się rzucą w samych pierwszych minutach, potem będą grać uważnie, zachowawczo i na kontrę, ale przyjdzie moment (nie wiem: 20', 25' minuta? - strzelam), gdzie będą po prostu musieli przywalić z grubej rury.

2

Pora popisać się swoją zarozumiałością, z pewnością po części wynikającej z ślepej wiary w piłkarzy tego Klubu, po części z doświadczenia, jakie się zdobywa, oglądając cały sezon i widząc, w jakiej dyspozycji/ formie są piłkarze w komplecie i powiedzieć na końcu, że Barca po ciężkim meczu wygra to spotkanie. Bluźnierstwem jest myślenie, by Barca wygrała 2 bramkami przewagi, ale co zrobić. Myślenie życzeniowe w takich meczach bierze górę. Zostawić spekulacje, włożyć ducha kibica, zostawić emocje wraz z piłkarzami na boisku. Będzie widowisko, przypuszczam zwroty akcji. A ja od siebie życzę miłej palpitacji serca przy zarówno złych momentach, jak i dobrych. To.... tyle. :)

4

Dzięki, kibicujemy jutro!!!

13

Dobrej nocy, Panowie i Panie, trzymamy za naszą drużynę jutro. Będzie świetny mecz. Rozbić dziadów hehe. Nerwy będą, może różnie się skończyć, ale ta drużyna ma ogromny potencjał i umiejętności. Wiem, że będzie wygrana i basta. Do jutra.

2

I dzisiaj w pewnym sensie Juve w drugiej połowie zagrało troszkę podobnie w samej kontroli jak materace.

2

Prawda, że błędy indywidualne w kryciu i celności podań zdarzały się często.

5

Z jednej strony tak. Ale jako zwykły bramkarz widział, że obrona traci kontrolę w niektórych momentach w kryciu. Jako kapitan zobligowany był do pobudzenia swojej drużyny :)

2

Kurczę, jak mówię, może miał postawy ku temu, ale zdecydowanie wolałbym zostawić tego Isco. Może nie grał mega meczu, ale zawsze to była większa kontrola wg mnie.

9

Nie chcę się tu wymądrzać nad trenera, ale moim zdaniem Carlo podłożył minę sobie i zespołowi, tracąc środek (jeszcze pod nieobecność Modrića!), natomiast Massimiliano walnął na dowrót ustawiając środek, co dało inicjatywę Juve. Nie wierzę w taką naiwność Ancelottiego... Czy on chciał osiągnąć lepszy wynik, stawiając na przejście piłki bez linii pomocy (może widział, że nie funkcjonuje, jak powinna...). Ale grać jeszcze bardziej na gałę do przodu i niech się dzieje wola niebios - to dla mnie niezrozumiałe. Cóż, postawił na jedną kartę. Ryzyko, wg mnie głupie. I nasz Luis robił wiele błędów ze zmianami (choćby brak M+N z RSSS). Czasem, aż się mnożą w głowie znaki zapytania, skąd oni biorą takie dziwaczne i mega ryzykowne pomysły? Piszę bez złośliwości, po prostu się zastanawiam nad dzisiejszym debilizmem trenera Realu.

2

Crissu, ja na obstawiłem po 200 zł na Barcę z Realem i Barcę z PSG też za 200 i wygrałem ok. 220 zł. Też niewiele, ale zawsze coś. To moje pierwsze zakłady hehe. Kolejny raz obstawiam 300 na 1x na Barcę z PSG. Barca co najwyżej zremisuje, obiecuję. :) Jeśli nie, wszystkie pretensje do mnie.

3

Ja uważam, że to spore osłabienie. Bale daje sporo w rozgrywaniu sytuacji, szybkości kontr, podaniach, gorzej z samymi strzałami, za co był krytykowany.

5

Ja liczę na remis - bramkowy :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: