1

Pochettino najlepiej!

0

Hehehehehe rozumiem, że to jest ta slynna maksyma w praktyce "gra ten, który jest w formie" - arda w podstawie, munir na ławie

3

Messi niestety nie może jeszcze grać oficjalnie na pomocniku jeśli z przodu jest trójka napastników, bo żaden pomocnik nie może mieć statystyk 0 odbiorów - 12 strat. Z levante był ok i w porządku, ale z mocniejszym rywalem czworka graczy, którzy de facto nie pracują w obronie, to zdecydowanie zbyt duże ryzyko.

9

Idąc tropem autora artykułu, wszyscy którzy sprzeciwiali się jaruzelowi i stanowi wojennemu źle życzyli Polsce. Wszyscy wykleci, którzy walczyli w lasach z bandytami z UB i NKWD, źle życzyli Polsce. Wszyscy, którzy zginęli na wybrzeżu w 1970, źle życzyli Polsce. Gratuluję tak konformistycznej postawy i wspierania jedynie słusznej linii przedstawicieli klubu tylko dlatego, bo to oni go teraz reprezentują. Sorry za drastyczne i niewspolmierne porównania, ale po co szukać dalej. Władza która nie jest dobra władza powinna pójść w pizdu, a winni do więzienia. Nie ma w tym nic zdroznego ani tym bardziej nie jest to złe życzenie dla klubu.

0

Fajna analiza, jednak z jednym wypada się nie zgodzić:
"(...)opinię o Alvesu wrzucającym „do nikogo” można włożyć na półkę z książkami tuż obok „Mitologii” Jana Parandowskiego.""
Otóż nie ma tu bezpośrednio poruszonej statystyki wrzutek, a u Alvesa wygląda ona tak, że gość ma średnio 1 udany cross na mecz oraz 4,5 crossów nieudanych. Liczba nieudanych to 9. miejsce w lidze (oczywiście w tej klasyfikacji im wyższe miejsce tym gorzej), a liczba udanych daje mu miejsce w czwartej dziesiątce. Tak więc jego dokładność wrzutek oscyluje na poziomie niecałych 18% i jest ekstremalnie słaba. Podsumowując, Dani lubi jednak przygrzmocić w gołębia, i to bardzo często.

2

Pod względem czysto empatycznym - dobrze, że nie odniósł kontuzji. Pod względem sportowym - niedobrze, bo dalej będzie wciskany do I składu, przez co będziemy tak naprawdę grali w dziesiątkę.

0

Niestety, dzisiejszy szpil dał smutną odpowiedź na pytanie o to, czy Andrzej się podniesie. No więc raczej się nie podniesie, przynajmniej nie w tej drużynie. Wielka szkoda, bo piłkarzem jest genialnym. W obecnej chwili wygląda to tak, że klub od dwóch lat wyrzuca rocznie kilkanaście milionów ojro w błoto. Przepraszam idealistów, ale tak jest bo świat jest okrutny, a Iniesta gra cienko.

6



- Casus Bartry - ogólnie w pełni popieram postulat "Barta przed Mathieu", ale absolutnie każdy przytoczony argument można również wytoczyć względem pary Montoya i Alves, a autor na początku gnoi Montoye doszczętnie. Oczywiście, że gość zagrał z Villarealem beznadziejnie, ale czy Bartra nie zagrał podobnej kaszanki kilka dni wcześniej z Granadą? Czy Montoya dostaje uczciwe szanse i czy Alves nie jest świętą krową? Czy Montoya jest wychowankiem i ma te cechy 'chłopaka stąd'? Czy, skoro Mathieu nie wnosi nic wielkiego, Alves coś wyjątkowego wnosi? Według mnie sytuacja Bartry i Montoyi jest analogiczna i nieuczciwym jest głaskanie jednego a gnojenie drugiego. Poza tym, za ostatnie gierki exżony/agentki Alvesa dotyczące kontraktu i rozpowiadanie przez nią w mediach przeróżnych dyrdymałów należy się karny kutas. Poza tym, skoro autor przywołuje jako naganne zachowania Francuza (bo powiedział że Lucho i Messi mieli spinę na treningu - no litości, w końcu ktoś z tego klubu wyrzucł ze swoich ust coś innego niż bezkształtna wata słowna), to jak określić zachowanie Alvesa? Nie chodzi mi tylko o kwestie kontraktowe, ale też o jego żenującą postawę przy zejściu z boiska czy 'przeprosiny' za zawalony gol z Malagą. Dla mnie ten chop, nawet jeśli z jego co drugiej wrzutki wpadałby gol, powinien zniknąć z Katalonii.
Pozdrawiam

5

- Alba - zgoda co do wszystkich zarzutów w jego kierunku, ale jeden najpoważniejszy nie został poruszony. Jordi jest kawałem chama i symulanta i w niemal każdym meczu plami swoim wieśniackim zachowaniem koszulkę Klubu. Na to nie może być zgody. Jego chamskie zagrywki powinny zostać raz na zawsze wytępione. A poza tym Lucho musi w końcu odbyć męską rozmowę z nim, Busim i Suarezem na temat symulanctwa i wykłócania się z sędziami. Barcelona to nie jest klub, który potrzebuje uciekania się do tanich wkurzających zagrywek, żeby być wielkim.

5

Dawno nie było analizy, z którą niemal w całości bym się nie zgadzał. Po kolei:
- Niedoskonałości łatwiej ukryć z dala od własnej bramki - wątpliwe, ale tak czy siak pamiętajmy, że Masche był, jest i będzie pivotem, a jego wrzucanie na stopera jest dzikim pomysłem Pepa powielanym później bezmyślnie przez kolejnych trenerów. Dlatego to, że lepiej prezentuje się na swojej naturalnej pozycji niż na pozycji, której go uczyli kiedy był już u szczytu kariery, nie jest niczym dziwnym ani tym bardziej ujmującym dla Argentyńczyka.
- Busquets jest Blaugranie niezbędny - również wątpliwe, bo czy trzymanie przez sentyment i z czystej sympatii gościa, który nie da dupy w jednym na pięć meczów jest naprawdę dobre dla klubu? Busi i jego sposób gry zatrzymał się w rozwoju kilka lat temu, a pozycja pivota w światowej piłce poszła w tym czasie grubo do przodu. Oczywiście, lepiej mądrze stać niż głupio biegać, ale statyczność, nonszalancja i (być może przede wszystkim) irytująca delikatność dyskwalifikują Sergio jako nowoczesnego defensywnego pomocnika. Brutalne, ale według mnie prawdziwe. Pivot musi być twardy, hardy i zdecydowany, a nie mimozić się i wykłócać z sędzią o każdą możliwą sytuację. Umówmy się też, że jeśli chodzi o mityczne 'regulowanie' i 'grę na małej przestrzeni' Busi nie jest jakimś rodzynkiem w skali globalnej, więc go nie idealizujmy jako jedynego możliwego defpoma mogącego grać w Blaugranie.

0

Fajny artykuł, szanuję ten pacyfistyczny punkt widzenia ale nie popieram. Futbol jest na wskroś emocjonalny i plemienny, a przywiązanie do swoich barw jest w jakimś stopniu określane przez niechęć do barw rywala. Ot, takie życie, taka natura, nic złego ani nowego pod słońcem.

2

Ok, to dorzucam jeszcze prośbę o artykuł:
- dlaczego dani alves gra dobrze pomimo średniej 11 dośrodkowań na mecz z czego 9 jest niecelnych oraz średniej 7 strat na mecz, z możliwym rozwinięciem tematu o odpowiedź - czy artur jędzrzejczyk lub paweł olkowski, no ostatecznie ewentualnie martin montoya radziliby sobie aby na pewno gorzej?

11

Ile jeszcze takich fantastycznych newsów? Sędziowie, zastrzyki mesjasza, okrzyki po których piłkarzom jest smutno, wątpliwy karny bo długie ręce niezależnie się ruszają, niezasłużone kartki bo przecież piłkarze techniczni... Ja chciałbym takie arty:
- dlaczego busi gra ch...owo;
- dlaczego iniesta gra ch..owo;
- dlaczego pique gra ch..owo;
- dlaczego pedro i alves jeszcze w ogóle grają;
- dlaczego enrique na najważniejszy mecz początku sezonu wykonuje jawny sabotaż przy doborze pierwszej jedenastki;
- jakim cudem wcześniej wymieniona piątka jest ciągle i ciągle wystawiana przez szóstego pomimo oczywistej braku formy i determinacji.
Będę bardzo wdzięczny za artykuły o takiej tematyce, może w końcu ktoś oświeci kibiców w naprawdę istotnych sprawach, a nie bzdetach duperelach pierdołach.

0

Busqets ogarnij sie bo od jakiegos czasu grasz straszna padake!

0

Iniesta świetnie, Pedro bardzo ładnie, Alba niezwykle ofensywnie, Busquets i Cesc średnio na jeża. Natomiast trzeba uczciwie wyróżnić naszą utraconą perłę, czyli Thiago. Zrobił gigantyczne postępy, może to ręka Pepa, a może po prostu więcej szans na grę. Zagrał jak dawny Xavi połączony z nieustępliwością dawnego Busquetsa (miejmy nadzieję, że ten niedługo powróci).
115 podań z 94%, 8 na 9 celnych długich podań, 3 strzały, 5 udanych dryblingów, 5 odbiorów, przechwyt i kluczowe podanie. Szacun i żal, żeśmy go wypuścili.

0

czyli sam zarząd przyznał, że ney kosztował 86,2 mln,trzeci transfer w historii...

0

Ktoś spuści wpierdol w ciemnej uliczce - zdarza się bez powodu. Ktoś ostrzela ci chatę - nie zdarza się bez powodu.
Czy odejście ze stanowiska mu coś daje - wg mnie tak. Schodzi ze świecznika, schodzi z pierwszych stron gazet. Teraz rozważamy nad tym, jakim człowiekiem jest Bartomeu. Nie dyskutujemy nad tym, czy poczynania protegowanych Rosella w zakresie m.in. transferów, przedłużania umów z zawodnikami czy kompletowania sztabu szkoleniowego były dobre i korzystne dla klubu. Nie dyskutujemy nad tym, czy transfer Neymara to ciąg niejasnych poufnych klauzul. Dyskutujemy nad tym, czy nikt Rosellowi nie nastaje na życie, czy nikt nie grozi jego rodzinie. No i jego obraz się dziwnym trafem zmienia, co widać po opiniach użytkowników, których znakomita większość wcześniej wieszała na nim psy, a teraz mu współczuje.
No, więc coś mu dało.

0

Chciałbym tylko zwrócić uwagę na źródło tego newsa. MD - dziękuję, dobranoc. Poza tym, jeśli to prawda, to sądzicie, że powodem ostrzelania jego domu było zajmowane stanowisko??? To raczej wskazuje na rodzaj interesów i typ kontrahentów, z którymi sandro je prowadził.
A tak w ogóle - skąd ta nagła miłość użytkowników tej strony do rzeczonego osobnika? Nagły zwrot o 180. Nie rozumiem takiego podejścia, konformizm pełną parą. A gadanie o odejściu ze względu na dobro rodziny to niezłe wykorzystywanie sytuacji i odwracanie śmierdzącego kota ogonem.

0

Całość koszmar i padaka. Duża zasługa w tym fantastycznej i nowatorskiej taktyki. Wrzuty Alvesa, kreatywność Xaviego i ogarnięcie stoperów otwierające nóż w kieszeni.
Messi kompromitacja póki co. Kocham gościa, ale nie można tak grać. Bez ruchu to można w szachy naparzać albo ryby łowić. Tu trza z-a-p-i-e-r-d-a-l-a-ć. Nie wiem co się z nim stało, ale nasza stara atomowa pchła z dynamitem w nodze zaginęła już jakiś czas temu.

0

Szkoda byłoby oddawać Songa, ale widać, że żaden kolejny trener go nie lubi, więc pewnie transfer byłby z korzyścią dla niego. Co do sensowności tej wymiany, to można ją dostrzec tylko przy założeniu jednoczesnego kupna klasowego środkowego obrońcy. Wtedy Masche mógłby się wymieniać z Busim i grać na swojej naturalnej pozycji, a na środku obrony mielibyśmy Szakirę, Bartrę i tego trzeciego (Puyol już raczej w charakterze dobrego ducha).

0

Zwyczajowe kwękanie na sędziów i przeciwników, dla mnie jako kibica Barcy jednak żałosne. Zamiast płakać i zwalać na innych, lepiej chyba zacząć od siebie. Czy naprawdę zagraliśmy w Bilbao dobry szpil, który został przegrany przez obrzydliwych baskijskich siepaczy i umywającego ręce arbitra? Śmiem wątpić.
Jak już w artykule pada sto nazwisk łobuzów, co to robią wślizgi z wyprostowaną nogą, to czemu nie wspomina się o Mascherano, który się w takich zabawach lubuje, albo o Fabregasie, notorycznie łapiącym kartki za idiotyczne chamskie zachowania? Czy na San Memes przypadkiem to nie Adriano rozpoczął festiwal napięć od wsadzenia palca w oko przeciwnikowi? Czy przypadkiem gdyby sędzia jednak dopatrzył się oczywistego wślizgu Busiego prosto w nogi przeciwnika z lewej strony naszego pola karnego pod linią końcową, nasz zespół nie kończyłby meczu w 10? No właśnie. Belka we własnym oku.
Jasne, że Barca jest słabsza fizycznie, ale nastąpiło to na własne życzenie. Nie trzeba chyba wspominać nazwisk Toure, Keity czy Ibry. I akurat przy nich nie można wysnuć zarzutu, że siła fizyczna nie idzie w parzę z techniką. Mamy, cośmy chcieli. I albo się dokupi kogoś, kto jest kozakiem maślakiem, albo Masche wróci na swoją nominalną pozycję, albo Song będzie częsciej grał. Ale błagam, nie płaczmy nad nieuczciwością świata i okrutnych piłkarzy/sędziów, bo to jednak nie przystoi wielkiej Barcy. Naprawdę, te dwie ostatnie porażki i ogólnie nie zachwycająca gra nie są wynikiem jakiegoś futbolowego spisku....

0

Tu dochodzimy do meritum - skład Barcy jest moim skromnym zdaniem za wąski. Kilka spotkań temu spojrzałem na ławkę rezerwowych - Bartra, Tello, Dos Santos, Roberto, Song, Adriano, Pinto. To nie jest ławka, która sieje postrach w Europie i nie będzie pozwalała spać przed meczem szkoleniowcom Arsenalu czy Bayernu. Do alternatywnych taktyk trzeba mieć wykonawców. A my zostaliśmy całkowicie bez opcji klasycznej dziewiątki, de facto bez opcji klasycznej dziesiątki (czy Messi albo Fabregas potrafiliby tam grać na najwyższym poziomie?). Dodatkowo nawet na bokach obrony, co obserwujemy obecnie, w przypadku kontuzji Alby jest kłopot - Alves to nie Lahm, Adriano to nie Baines, a na co stać Montoyę nie wie nikt. O środku obrony napisano już wszystko. NIkt nie kwapi się do refleksji nad najbardziej newralgicznym punktem, czyli pomocą - przecież przy słabszej dyspozycji Iniesty, Xaviego (który przecież nie ma przed sobą dekady gry) i Busquetsa, jeden Fabregas wiosny nie czyni.
Podsumowując - bardzo fajny artykuł, ale napisany raczej dla podniesienia morale cules niż dla rzeczywistej analizy nie tylko tego co dobre, ale również i tego, co złe.

0

Bardzo zgrabny artykuł ku pokrzepieniu serc. Ale jednak brakuje tu spojrzenia z innej strony (choć oczywiście to nie może być zarzut względem felietonu).
Tak chwalona tu rotacja ma dwie twarze - z jednej te opisana (lepsza), z drugiej ta smutna. Czy Song i Roberto mogą czuć się szczęśliwi w tej drużynie, skoro pomimo ciągłych pochwał z ust sztabu nie dostają tego, co według mnie zwyczajnie im się należy? Ile jeszcze wytrzymają Alves czy Busquets bez połamania ręki czy nogi? Czy w przypadku braku urazów Mascherano i Alby, Bartra i Montoya powąchaliby murawę? To są ważne pytania, które mogą odbić się czkawką w dalszej części sezonu.
Kolejna kwestia to odzyskanie woli wygrywania i zapału do gry. Owszem, w przypadku Sancheza czy Busiego (choć nie mam względem jego dyspozycji tak różowych poglądów) jest to prawdą, ale czy czymś dokładnie odwrotnym nie jest to, co obserwujemy u Messiego i Pedro, a jeszcze chwilę temu u Iniesty?
No i creme de la creme - taktyczne nowinki. Wybaczcie, ale to nadal jest 4-3-3, z takimi czy innymi modyfikacjami. Prawdziwą alternatywą byłoby zaskoczenie rywala grą z klasyczną dziesiątką albo dwoma napastnikami. Nie oszukujmy się, że pomimo rzucenia co jakiś czas Messiego na skrzydło albo Busquetsa do przodu, każdy kto z nami gra doskonale wie, czego się spodziewać - niski kręci się z przodu, dwóch lata po bokach, dwóch klepie w środku, jeden zabezpiecza tyły. Nie chodzi mi tu bynajmniej o zmianę podstawowej wyjściowej taktyki - chodzi o zaskoczenie rywala, o dopasowanie ustawienia względem konkretnego przeciwnika, niekiedy rozbicie w proch przedmeczowych przewidywań. To, jak dobrze nasza strategia jest poznana, widać niemal w każdym ligowym meczu, w którym niemiłosiernie męczymy się z drużynami o parę klas słabszymi. Owszem, skutecznie, ale jednak męczymy.

0

Chciałbym, żeby ktoś kiedyś stworzył podręcznikową definicję pojęć "intensywność" oraz "kompletność" w odniesieniu do katalońskiej piłki nożnej. Mam podejrzenie, że owe słówka wstawiane przez piłkarzy i trenerów od długiego czasu w co drugim zdaniu mogłyby równie dobrze być zastąpione innymi, jak np. "pomidor", "umywalka" lub "kaloryfer". I to bez straty na przesłaniu wypowiedzi. Wata słowna to królowa wszystkich nauk! Ciekawe, czy kiedykolwiek przez kogokolwiek związanego z klubem zostanie wypowiedziane zdanie nie będące obrzydliwym komunałem słodziutkim do porzygu.

0

Totalna niezgoda z autorem. Kibicowanie polega właśnie na tym, żeby oglądać choćby grali ostatni piach. Jakbym miał nie oglądać, bo brzydko, to na moją ukochaną Gieksę bym przestał patrzeć z pięć lat temu. Gdyby każdy myślał w sposób, który prezentuje autor, poza kilkoma drużynami w Europie żadna inna by nie miała kibiców, bo nieładnie grają. Można mieć oczywiście słuszne i uzasadnione pretensje względem obecnego stylu Barcy, ale jako kibica nie zwalnia to z dopingowania swojemu klubowi. Jakby to było takie proste, że nie paczam bo brzydko i smutno, to jaką wartość miałoby to całe kibicowanie? Wtedy to byłoby tylko nic nie znaczące wygodnickie pierdzenie uzależnione od tego, czy mi wygodnie się ogląda. Czy faktycznie te dwie godziny tygodniowo są gigantycznym poświęceniem i każdy piłkarz z Katalonii powinien mnie za to kochać i podziwiać? Śmiem wątpić.

0

Wata słowna nadal w cenie

0

Niestety, mecze Barcelony (poza ostatnim z Valencią) są nudne, a piękną tiki takę zastąpiło siermiężne i bezsensowne klepanie. Nie inaczej było tym razem.
Obrona - koszmar. Pique nie nadaje się do niczego. Mascherano jest trzy razy lepszy, ale też trzy razy niższy, więc pewnych rzeczy nie przeskoczy. Adriano nawet nieźle, Alves w ogóle się nie wracał. Dziad.
Pomoc - Busi cienki. Xavi cienki. Iniesta cienki. Żadnej kreatywności w tworzeniu ataków, tylko nudna padaka. To jest ta najlepsza pomoc na świecie ??? Jakby Fabregasa nie było to koniec.
Skrzydła - Neymar gracz meczu, Tello słabiutko. Sanchez jak to Sanchez, jego własne nogi są dla niego największą przeszkodą.
Atak - Messi. Jak ten chop ma zamiar nadal kontynuować swój nowy styl gry "nie chce mi się, bede se tu człapał", to sorry, ale to jest żenada. Zero chęci, zero ruchu, zero zainteresowania, czysty egoizm pod względem podań i kreacji. Leo, why???

0

Serio piszecie, że Messi był na plus??? Sorry, ale ja widziałem tylko pogłębione złe nawyki z drugiej połowy zeszłego sezonu - żadnego (totalnie!!!) ruchu, brak jakiejkolwiek woli do biegania, a jedynie bezproduktywne człapanie. Ciężko bardzo mi to pisać, bo ubóstwiam tego gościa, ale jak ktoś mu nie ryknie "Weź się synek skończ opierdalać, a zacznij zapierdalać", to status najlepszego grajka na świecie jest poważnie zagrożony. W dzisiejszym meczy chociażby Ribery wyglądał sto razy lepiej. A tak ogólnie, to bez dymania w pressingu i ciągłego szukania pozycji, mądrej i aktywnej gry bez piłki, nie można dźwigać drużyny w górę - a takie jest przecież powołanie Messiego.

0

Ale monstrualna wata słowna. Pedro miał cienki sezon i to jest fakt. Z liczbami nie ma co dyskutować. Nie trzeba od razu sprzedawać, bo w jednym autor miał rację - gość ma umiejętności i styl gry wyrobione idealnie pod Barcę, nie musi się tego uczyć od nowa. Ale skoro ma słabą formę, nie musi wychodzić w pierwszym składzie, bo tak ma być. O to chyba fani mają największe pretensje - o słynne karykaturalne "once de gala", którego najbardziej karykaturalnym przejawem było właśnie wystawianie na siłę Pedro.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?