Śledzę Barcelonę od czasów Ronaldinho i widziałem wielu znakomitych zawodników w naszych barwach. Dlatego szczerze mówiąc, kiedy Robert Lewandowski przychodził do Barçy, nie byłem jego wielkim fanem. Przez lata grał w Bayernie, którego ze względów historycznych nigdy szczególnie nie lubiłem (wiadomo niemiecki hegemon), więc podchodziłem do tego transferu ze sporym dystansem. Jednak na przestrzeni tych ostatnich 4 lat Lewy odmienił moje spojrzenie na jego postać.
Lewandowski był nie tylko świetnym napastnikiem grającym dla nas, był też liderem, profesjonalistą i kimś, kto w trudnych momentach brał odpowiedzialność za drużynę. Myślę, że wraz z Lewandowskim Barcelona nie kupiła tylko jednego z najlepszych napastników świata. Za 45 milionów do klubu razem z Lewandowskim podąrzyła mentalność zwycięzcy, profesjonalizm i wzór ciężkiej pracy i to w chwili, której próbowaliśmu się odbudować. Myslę że w tym momencie był właśnie tym czego potrzebowaliśmy. Robert od pierwszego dnia pokazywał, czym jest poświęcenie, dyscyplina i podejście topowego sportowca. Mam wrażenie, że swoim charakterem i profesjonalizmem zaraził całą drużynę. Dla naszej młodej szatni był przykładem, a nam dał nadzieje, że wrócimy na szczyt. 119 bramek strzelonych w 4 sezony mówi samo za siebie. Dlatego też czasem zacząłem patrzeć na niego nie przez pryzmat Bayernu, ale przez to, co dał Barcelonie.
A moje najlepsze wspomnienie związane z Lewandowskim w Barcelonie jest jednocześnie tym najświeższym, z ostatniego weekendu, ostatniego, pożeganalnego meczu na Camp Nou. Niesamowicie poruszył mnie moment, gdy schodził z boiska ze łzami w oczach, a cały stadion skandował jego nazwisko. Oglądałem w życiu wiele pożegnań naszych legend, pamiętam emocje przy odejściu Guardioli w 2012 roku, i szczerze mówiąc Lewandowski wcale nie miał mniej wyjątkowego pożegnania niż nasza wielka legenda jaką jest niewątpliwie Pep.
A chwilę później wydarzyło się coś równie emocjonalnego. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli skandować jego nazwisko. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli śpiewać jego nazwisko. Wstał, podszedł bliżej trybun i tym razem już z uśmiechem pomachał kibicom będącym na stadionie. A w tle Lamine Yamal (być może w przyszłości jeden z tych który będzie wymieniany w trójce najlepszych w historii) bije mu brawo. Poczułem wtedy ogromną dumę, że ludzie tak bardzo doceniają, szanują i tyle zawdzięczają „naszemu” Robertowi.
W tamtym momencie dotarło do mnie też, że być może długo lub nawet nigdy za naszego życia nie zobaczymy już Polaka w takiej roli i w takich okolicznościach na Camp Nou. Wtedy jeszcze mocniej dotarło do mnie jak wielkim piłkarzem,ale też człowiekiem jest Lewandowski. Wtedy poczułem też, że kończy się jakaś piękna historia.
To był jeden z tych momentów, które przypominają, że piłka nożna to coś znacznie więcej niż gole i statystyki. I szczerze? Jako dorosłemu facetowi napłynęły mi łzy do oczu. Nigdy nie spodziewałbym się, że wywoła je właśnie ten „nielubiany” kiedyś przeze mnie Robert Lewandowski.
Ale nad czym wy płaczecie w komentarzach?? Świetny grajek z dużym doświadczeniem, który NIE NARZEKA, gdy nie gra. Świetne uzupełnienie składu! Takich zawodników też potrzebujemy. Przykładowo mamy ważny mecz wypada nam 3 stoperów i wolicie postawić na kogoś nieogranego ze szkółki czy na Christensena? Ja zdecydowanie na niego. Po za tym nie możemy mieć w kadrze samych titularów, cracków typu Cubarsi Bastoni Garcia i załóżmy Schloeterbeck. Były by kwasy, że ktoś nie gra, jak w Realu teraz. Flick to doskonale rozumie, to nie jest przypadek że Andreas Zostaje. Mamy spokojnego gościa na bardzo dobrym poziomie, który nie marudzi że nie gra. Jeszcze za mniejsze pieniądze? Ja jestem jak najbardziej za. Jedyny minus to te kontuzje, ale mam nadzieję, że wszystko co najgorsze w Barcelonie już za nim.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że w wieku 25 lat jest to świeży zawodnik, nie jest to gość zajechany, ma przed sobą co najmniej 10 lat gry na najwyższym poziomie. Od ukończenia 18 roku życia rozegrał w dorosłej piłce klubowej w sezonach łącznie odpowiednio 3, 20, 12, 36, 32, 35, 45. Tylko w ostatnim sezonie przekroczył 40 meczów w sezonie. A też te pierwsze 2 sezony u nas przed wypożyczeniem do Girony to rzadko grywał po 90 minut, raczej wchodził na te 10-35 minut z ławki. Dopiero w Gironie można powiedzieć zagrał cały sezon po 90 minut. W zeszłym u nas też proporcja raczej była 50/50, 90 minut gry do wchodzenia z ławki na 10-35 minut. Dopiero w tym grywa regularnie potężne minuty. A w całej seniorskiej karierze rozegrał na razie 230 meczy. Dla porównania taki Lamine Yamal w wieku 18 lat i 5 miesięcy ma już 150 meczy!! i to większość grając 90 minut.
@Beny91 Zgadzam się. Skoro nie jest gotowy do gry na 100 % a moim zdaniem nie jest to powinien siedzieć cicho. Natomiast czy zagrał aż tak słaby mecz? Moim zdaniem nie. Przecież zaraz po karnym co była sytuacja Fermina 3:2 co strzelał zza pola karnego to tam Yamal wyprowadził tą akcje podaniem. Tam gdyby Fermin podał do Rashforda byłoby pewnie 2:2 i nie wiem czy Real po niewykorzystanym karnym i zraz jakby dostali bramkę to by nie pękli psychicznie. No i wracając to taki Fermin czy Ferran zagrali gorzej w tym meczu od Lamina.
Czytam komentarze i nie wierze, nawet jednego pozytywnego komentarza na temat gry Lamina. A moim zdaniem zagrał całkiem niezły mecz na tyle ile mógł. Według mnie coś mu dolegało i na 100 % nie jest był gotowy, przede wszystkim motorycznie bo w ogóle nie wchodził w pojedynki biegowe, w dryblingi. Ostatnio narzekaliście, że się kiwa i nie podaje, a tym razem za każdym razem kiedy miał piłkę to starał się odegrać i większości były to podania które napędzały akcje. Nawet grając ,,na stojąco" Lamine ma cząstkę magii w sobie. Gdyby Kounde wykorzystał to podanie końcówce meczu to byście inaczej mówili o jego grze. Przecież to podanie było mistrzostwo, wystarczyło tylko zgasić piłkę dobrze i Lamine zaliczył by piękną kluczową asystę. Obejrzyjcie sobie mecz z odtworzenia i spójrzcie tylko na Yamala. On w sytuacjach w których normalnie by kiwał to tym razem podawał. Tam było coś nie tak, on nie jest w pełni zdrowy ale po tej burzy z De La Fuente nikt tego w Barcelonie nie powie. Ale i tak jak mimo grania na stojąco jego podania robiły różnice i napędzały akcje. Ani Pedri ani tym bardziej De Jong nie mieli w tym meczu podań, które napędzały akcje. Lamine miał kilka. Nie jestem jakimś wielkim fanem Yamala i uważam, że to co robi poza grą w piłkę to gruba przesada, ale zejdzcie na ziemie bo było wielu graczy którzy zagrali wczoraj dużo dużo gorzej i gdyby taki Bardaghji zagrał tak jak wczoraj Lamine to pialibyście z zachwytu co to za kapitalny zawodnik. Nie w każdym meczu będzie dryblował w każdej akcje ogrywając po 2-3 rywali, tak się nie da na tym poziomie, nawet Messi tego nie robił.
Jak dla mnie bramka na 4:3 strzelona przez Atletico, padła przez Yamala. Obejrzyjcie sobie dokładnie. Już we wcześniejszych akcjach Yamal nie wracał Kounde zostawał sam i w strefę krycia Yamala zbiegał Frenkie. Przy bramce identycznie, De Jong zszedł do boku tam gdzie brakowało Lamina i w środku została dziura, której nie miał kto pokryć. Lamine zagrał kapitalny mecz dużo dawał do przodu, jednak w końcówce przy 4:2 nie było go w ogóle z tyłu, więc ta słaba postawa Koudne o której wszyscy piszecie wynika z tego że był osamotniony w kryciu, co miał niby zrobić?. I tutaj Flick trochę zawalił ze zmianami, po tym jak zaczeliśmy mecz, mieliśmy rewelacyjny wynik. Jechać z dwoma bramkami przewagi, chyba marzenie przed meczem. Można było zostawić Rafę na boisku, a za Yamal wpuścić Gerarda Martina. Tak Gerrarda Martina, mimo że tutaj wiele hejtu wobec niego to jednak ostatnio się poprawił i jest to obrońca który przede wszystkim myśli o obronie. Wtedy przed nim Balde na pozycji Raphinii i Rafa na PS przed Kounde, któremy by pomagał. Trick ten często stosował Xavi, u którego Balde lub Cancelo w zeszłym sezonie często grali jako "skrzydłowi" mocno pomagając w defensywie. Myślę, że wtedy spokojnie zamknelibyśmy Atletico przestrzenie, a oni są słabi w ataku pozycyjnym i dowieźli wynik. Jednak wydaje mi się że Flick nie patrzy na mecze w ten sposób i on chce rywala dociskać, iść po kolejne gole. Dzisiaj to się zemściło. Ktoś ma podobne spostrzeżenia?
Jak czytam co niektórych to muszę się aż zalogować i napisać komentarz a udzielam się rzadko. Jak nie widzicie co daje nam gra Frenkiego to radzę przestać zgrywać ekspertów i skupić się na oglądaniu piłki wyłącznie for fun. Przecież on wczoraj kapitalnie przedewszystkim ,,zdobywał przestrzeń". Mało jest zawodników którzy potrafią to robić, a Frenki robił to wczoraj genialnie. Nie widać jego gry na na pierwszy rzut oka, ale to że siedzieliśmy na połowie Interu i dusilismy ich przez 80 % czasu gry nie udałoby się bez De Jonga. To on przede wszystkim budował akcje od obrony i dawał spokój w tyłach. To że jego zagrania wydają się proste i do najbliższego, to co wy byście chcieli żeby on dryblował jak Yamal??!!! Przecież on nie jest od tego, on ma inne zadania. I kapitalnie odnajduje się w naszej grze, gdzie gramy na ogromnym ryzyku a Frenki robi wszystko na spokojnie i prawie nie traci piłek. Kapitalnie go Flick odbudował i nie bez przyczyny go chwali, bo wie że jest on kapitalnym lecz niedoceniamym zawodnikiem. Pokażcie mi drugiego zawodnika, który tak łatwo potrafi zdobyć przestrzeń przechodząc od własnego pola karnego pod pole karne przeciwnika. Bo oglądam trochę meczów, ale może jakiegoś przeoczyłem gracza, bo więc słucham???
Ale nad czym wy płaczecie w komentarzach?? Świetny grajek z dużym doświadczeniem, który NIE NARZEKA, gdy nie gra. Świetne uzupełnienie składu! Takich zawodników też potrzebujemy. Przykładowo mamy ważny mecz wypada nam 3 stoperów i wolicie postawić na kogoś nieogranego ze szkółki czy na Christensena? Ja zdecydowanie na niego. Po za tym nie możemy mieć w kadrze samych titularów, cracków typu Cubarsi Bastoni Garcia i załóżmy Schloeterbeck. Były by kwasy, że ktoś nie gra, jak w Realu teraz. Flick to doskonale rozumie, to nie jest przypadek że Andreas Zostaje. Mamy spokojnego gościa na bardzo dobrym poziomie, który nie marudzi że nie gra. Jeszcze za mniejsze pieniądze? Ja jestem jak najbardziej za. Jedyny minus to te kontuzje, ale mam nadzieję, że wszystko co najgorsze w Barcelonie już za nim.
Jak dla mnie bramka na 4:3 strzelona przez Atletico, padła przez Yamala. Obejrzyjcie sobie dokładnie. Już we wcześniejszych akcjach Yamal nie wracał Kounde zostawał sam i w strefę krycia Yamala zbiegał Frenkie. Przy bramce identycznie, De Jong zszedł do boku tam gdzie brakowało Lamina i w środku została dziura, której nie miał kto pokryć. Lamine zagrał kapitalny mecz dużo dawał do przodu, jednak w końcówce przy 4:2 nie było go w ogóle z tyłu, więc ta słaba postawa Koudne o której wszyscy piszecie wynika z tego że był osamotniony w kryciu, co miał niby zrobić?. I tutaj Flick trochę zawalił ze zmianami, po tym jak zaczeliśmy mecz, mieliśmy rewelacyjny wynik. Jechać z dwoma bramkami przewagi, chyba marzenie przed meczem. Można było zostawić Rafę na boisku, a za Yamal wpuścić Gerarda Martina. Tak Gerrarda Martina, mimo że tutaj wiele hejtu wobec niego to jednak ostatnio się poprawił i jest to obrońca który przede wszystkim myśli o obronie. Wtedy przed nim Balde na pozycji Raphinii i Rafa na PS przed Kounde, któremy by pomagał. Trick ten często stosował Xavi, u którego Balde lub Cancelo w zeszłym sezonie często grali jako "skrzydłowi" mocno pomagając w defensywie. Myślę, że wtedy spokojnie zamknelibyśmy Atletico przestrzenie, a oni są słabi w ataku pozycyjnym i dowieźli wynik. Jednak wydaje mi się że Flick nie patrzy na mecze w ten sposób i on chce rywala dociskać, iść po kolejne gole. Dzisiaj to się zemściło. Ktoś ma podobne spostrzeżenia?
Śledzę Barcelonę od czasów Ronaldinho i widziałem wielu znakomitych zawodników w naszych barwach. Dlatego szczerze mówiąc, kiedy Robert Lewandowski przychodził do Barçy, nie byłem jego wielkim fanem. Przez lata grał w Bayernie, którego ze względów historycznych nigdy szczególnie nie lubiłem (wiadomo niemiecki hegemon), więc podchodziłem do tego transferu ze sporym dystansem. Jednak na przestrzeni tych ostatnich 4 lat Lewy odmienił moje spojrzenie na jego postać.
Lewandowski był nie tylko świetnym napastnikiem grającym dla nas, był też liderem, profesjonalistą i kimś, kto w trudnych momentach brał odpowiedzialność za drużynę. Myślę, że wraz z Lewandowskim Barcelona nie kupiła tylko jednego z najlepszych napastników świata. Za 45 milionów do klubu razem z Lewandowskim podąrzyła mentalność zwycięzcy, profesjonalizm i wzór ciężkiej pracy i to w chwili, której próbowaliśmu się odbudować. Myslę że w tym momencie był właśnie tym czego potrzebowaliśmy. Robert od pierwszego dnia pokazywał, czym jest poświęcenie, dyscyplina i podejście topowego sportowca. Mam wrażenie, że swoim charakterem i profesjonalizmem zaraził całą drużynę. Dla naszej młodej szatni był przykładem, a nam dał nadzieje, że wrócimy na szczyt. 119 bramek strzelonych w 4 sezony mówi samo za siebie. Dlatego też czasem zacząłem patrzeć na niego nie przez pryzmat Bayernu, ale przez to, co dał Barcelonie.
A moje najlepsze wspomnienie związane z Lewandowskim w Barcelonie jest jednocześnie tym najświeższym, z ostatniego weekendu, ostatniego, pożeganalnego meczu na Camp Nou. Niesamowicie poruszył mnie moment, gdy schodził z boiska ze łzami w oczach, a cały stadion skandował jego nazwisko. Oglądałem w życiu wiele pożegnań naszych legend, pamiętam emocje przy odejściu Guardioli w 2012 roku, i szczerze mówiąc Lewandowski wcale nie miał mniej wyjątkowego pożegnania niż nasza wielka legenda jaką jest niewątpliwie Pep.
A chwilę później wydarzyło się coś równie emocjonalnego. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli skandować jego nazwisko. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli śpiewać jego nazwisko. Wstał, podszedł bliżej trybun i tym razem już z uśmiechem pomachał kibicom będącym na stadionie. A w tle Lamine Yamal (być może w przyszłości jeden z tych który będzie wymieniany w trójce najlepszych w historii) bije mu brawo. Poczułem wtedy ogromną dumę, że ludzie tak bardzo doceniają, szanują i tyle zawdzięczają „naszemu” Robertowi.
W tamtym momencie dotarło do mnie też, że być może długo lub nawet nigdy za naszego życia nie zobaczymy już Polaka w takiej roli i w takich okolicznościach na Camp Nou. Wtedy jeszcze mocniej dotarło do mnie jak wielkim piłkarzem,ale też człowiekiem jest Lewandowski. Wtedy poczułem też, że kończy się jakaś piękna historia.
To był jeden z tych momentów, które przypominają, że piłka nożna to coś znacznie więcej niż gole i statystyki. I szczerze? Jako dorosłemu facetowi napłynęły mi łzy do oczu. Nigdy nie spodziewałbym się, że wywoła je właśnie ten „nielubiany” kiedyś przeze mnie Robert Lewandowski.
Komentarze
1
Śledzę Barcelonę od czasów Ronaldinho i widziałem wielu znakomitych zawodników w naszych barwach. Dlatego szczerze mówiąc, kiedy Robert Lewandowski przychodził do Barçy, nie byłem jego wielkim fanem. Przez lata grał w Bayernie, którego ze względów historycznych nigdy szczególnie nie lubiłem (wiadomo niemiecki hegemon), więc podchodziłem do tego transferu ze sporym dystansem. Jednak na przestrzeni tych ostatnich 4 lat Lewy odmienił moje spojrzenie na jego postać.
Lewandowski był nie tylko świetnym napastnikiem grającym dla nas, był też liderem, profesjonalistą i kimś, kto w trudnych momentach brał odpowiedzialność za drużynę. Myślę, że wraz z Lewandowskim Barcelona nie kupiła tylko jednego z najlepszych napastników świata. Za 45 milionów do klubu razem z Lewandowskim podąrzyła mentalność zwycięzcy, profesjonalizm i wzór ciężkiej pracy i to w chwili, której próbowaliśmu się odbudować. Myslę że w tym momencie był właśnie tym czego potrzebowaliśmy. Robert od pierwszego dnia pokazywał, czym jest poświęcenie, dyscyplina i podejście topowego sportowca. Mam wrażenie, że swoim charakterem i profesjonalizmem zaraził całą drużynę. Dla naszej młodej szatni był przykładem, a nam dał nadzieje, że wrócimy na szczyt. 119 bramek strzelonych w 4 sezony mówi samo za siebie. Dlatego też czasem zacząłem patrzeć na niego nie przez pryzmat Bayernu, ale przez to, co dał Barcelonie.
A moje najlepsze wspomnienie związane z Lewandowskim w Barcelonie jest jednocześnie tym najświeższym, z ostatniego weekendu, ostatniego, pożeganalnego meczu na Camp Nou. Niesamowicie poruszył mnie moment, gdy schodził z boiska ze łzami w oczach, a cały stadion skandował jego nazwisko. Oglądałem w życiu wiele pożegnań naszych legend, pamiętam emocje przy odejściu Guardioli w 2012 roku, i szczerze mówiąc Lewandowski wcale nie miał mniej wyjątkowego pożegnania niż nasza wielka legenda jaką jest niewątpliwie Pep.
A chwilę później wydarzyło się coś równie emocjonalnego. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli skandować jego nazwisko. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli śpiewać jego nazwisko. Wstał, podszedł bliżej trybun i tym razem już z uśmiechem pomachał kibicom będącym na stadionie. A w tle Lamine Yamal (być może w przyszłości jeden z tych który będzie wymieniany w trójce najlepszych w historii) bije mu brawo. Poczułem wtedy ogromną dumę, że ludzie tak bardzo doceniają, szanują i tyle zawdzięczają „naszemu” Robertowi.
W tamtym momencie dotarło do mnie też, że być może długo lub nawet nigdy za naszego życia nie zobaczymy już Polaka w takiej roli i w takich okolicznościach na Camp Nou. Wtedy jeszcze mocniej dotarło do mnie jak wielkim piłkarzem,ale też człowiekiem jest Lewandowski. Wtedy poczułem też, że kończy się jakaś piękna historia.
To był jeden z tych momentów, które przypominają, że piłka nożna to coś znacznie więcej niż gole i statystyki. I szczerze? Jako dorosłemu facetowi napłynęły mi łzy do oczu. Nigdy nie spodziewałbym się, że wywoła je właśnie ten „nielubiany” kiedyś przeze mnie Robert Lewandowski.
11
Ale nad czym wy płaczecie w komentarzach?? Świetny grajek z dużym doświadczeniem, który NIE NARZEKA, gdy nie gra. Świetne uzupełnienie składu! Takich zawodników też potrzebujemy. Przykładowo mamy ważny mecz wypada nam 3 stoperów i wolicie postawić na kogoś nieogranego ze szkółki czy na Christensena? Ja zdecydowanie na niego. Po za tym nie możemy mieć w kadrze samych titularów, cracków typu Cubarsi Bastoni Garcia i załóżmy Schloeterbeck. Były by kwasy, że ktoś nie gra, jak w Realu teraz. Flick to doskonale rozumie, to nie jest przypadek że Andreas Zostaje. Mamy spokojnego gościa na bardzo dobrym poziomie, który nie marudzi że nie gra. Jeszcze za mniejsze pieniądze? Ja jestem jak najbardziej za. Jedyny minus to te kontuzje, ale mam nadzieję, że wszystko co najgorsze w Barcelonie już za nim.
0
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że w wieku 25 lat jest to świeży zawodnik, nie jest to gość zajechany, ma przed sobą co najmniej 10 lat gry na najwyższym poziomie. Od ukończenia 18 roku życia rozegrał w dorosłej piłce klubowej w sezonach łącznie odpowiednio 3, 20, 12, 36, 32, 35, 45. Tylko w ostatnim sezonie przekroczył 40 meczów w sezonie. A też te pierwsze 2 sezony u nas przed wypożyczeniem do Girony to rzadko grywał po 90 minut, raczej wchodził na te 10-35 minut z ławki. Dopiero w Gironie można powiedzieć zagrał cały sezon po 90 minut. W zeszłym u nas też proporcja raczej była 50/50, 90 minut gry do wchodzenia z ławki na 10-35 minut. Dopiero w tym grywa regularnie potężne minuty. A w całej seniorskiej karierze rozegrał na razie 230 meczy. Dla porównania taki Lamine Yamal w wieku 18 lat i 5 miesięcy ma już 150 meczy!! i to większość grając 90 minut.
0
@Beny91 Zgadzam się. Skoro nie jest gotowy do gry na 100 % a moim zdaniem nie jest to powinien siedzieć cicho. Natomiast czy zagrał aż tak słaby mecz? Moim zdaniem nie. Przecież zaraz po karnym co była sytuacja Fermina 3:2 co strzelał zza pola karnego to tam Yamal wyprowadził tą akcje podaniem. Tam gdyby Fermin podał do Rashforda byłoby pewnie 2:2 i nie wiem czy Real po niewykorzystanym karnym i zraz jakby dostali bramkę to by nie pękli psychicznie. No i wracając to taki Fermin czy Ferran zagrali gorzej w tym meczu od Lamina.
1
Czytam komentarze i nie wierze, nawet jednego pozytywnego komentarza na temat gry Lamina. A moim zdaniem zagrał całkiem niezły mecz na tyle ile mógł. Według mnie coś mu dolegało i na 100 % nie jest był gotowy, przede wszystkim motorycznie bo w ogóle nie wchodził w pojedynki biegowe, w dryblingi. Ostatnio narzekaliście, że się kiwa i nie podaje, a tym razem za każdym razem kiedy miał piłkę to starał się odegrać i większości były to podania które napędzały akcje. Nawet grając ,,na stojąco" Lamine ma cząstkę magii w sobie. Gdyby Kounde wykorzystał to podanie końcówce meczu to byście inaczej mówili o jego grze. Przecież to podanie było mistrzostwo, wystarczyło tylko zgasić piłkę dobrze i Lamine zaliczył by piękną kluczową asystę. Obejrzyjcie sobie mecz z odtworzenia i spójrzcie tylko na Yamala. On w sytuacjach w których normalnie by kiwał to tym razem podawał. Tam było coś nie tak, on nie jest w pełni zdrowy ale po tej burzy z De La Fuente nikt tego w Barcelonie nie powie. Ale i tak jak mimo grania na stojąco jego podania robiły różnice i napędzały akcje. Ani Pedri ani tym bardziej De Jong nie mieli w tym meczu podań, które napędzały akcje. Lamine miał kilka. Nie jestem jakimś wielkim fanem Yamala i uważam, że to co robi poza grą w piłkę to gruba przesada, ale zejdzcie na ziemie bo było wielu graczy którzy zagrali wczoraj dużo dużo gorzej i gdyby taki Bardaghji zagrał tak jak wczoraj Lamine to pialibyście z zachwytu co to za kapitalny zawodnik. Nie w każdym meczu będzie dryblował w każdej akcje ogrywając po 2-3 rywali, tak się nie da na tym poziomie, nawet Messi tego nie robił.
15
Jak dla mnie bramka na 4:3 strzelona przez Atletico, padła przez Yamala. Obejrzyjcie sobie dokładnie. Już we wcześniejszych akcjach Yamal nie wracał Kounde zostawał sam i w strefę krycia Yamala zbiegał Frenkie. Przy bramce identycznie, De Jong zszedł do boku tam gdzie brakowało Lamina i w środku została dziura, której nie miał kto pokryć. Lamine zagrał kapitalny mecz dużo dawał do przodu, jednak w końcówce przy 4:2 nie było go w ogóle z tyłu, więc ta słaba postawa Koudne o której wszyscy piszecie wynika z tego że był osamotniony w kryciu, co miał niby zrobić?. I tutaj Flick trochę zawalił ze zmianami, po tym jak zaczeliśmy mecz, mieliśmy rewelacyjny wynik. Jechać z dwoma bramkami przewagi, chyba marzenie przed meczem. Można było zostawić Rafę na boisku, a za Yamal wpuścić Gerarda Martina. Tak Gerrarda Martina, mimo że tutaj wiele hejtu wobec niego to jednak ostatnio się poprawił i jest to obrońca który przede wszystkim myśli o obronie. Wtedy przed nim Balde na pozycji Raphinii i Rafa na PS przed Kounde, któremy by pomagał. Trick ten często stosował Xavi, u którego Balde lub Cancelo w zeszłym sezonie często grali jako "skrzydłowi" mocno pomagając w defensywie. Myślę, że wtedy spokojnie zamknelibyśmy Atletico przestrzenie, a oni są słabi w ataku pozycyjnym i dowieźli wynik. Jednak wydaje mi się że Flick nie patrzy na mecze w ten sposób i on chce rywala dociskać, iść po kolejne gole. Dzisiaj to się zemściło. Ktoś ma podobne spostrzeżenia?
14
Jak czytam co niektórych to muszę się aż zalogować i napisać komentarz a udzielam się rzadko. Jak nie widzicie co daje nam gra Frenkiego to radzę przestać zgrywać ekspertów i skupić się na oglądaniu piłki wyłącznie for fun. Przecież on wczoraj kapitalnie przedewszystkim ,,zdobywał przestrzeń". Mało jest zawodników którzy potrafią to robić, a Frenki robił to wczoraj genialnie. Nie widać jego gry na na pierwszy rzut oka, ale to że siedzieliśmy na połowie Interu i dusilismy ich przez 80 % czasu gry nie udałoby się bez De Jonga. To on przede wszystkim budował akcje od obrony i dawał spokój w tyłach. To że jego zagrania wydają się proste i do najbliższego, to co wy byście chcieli żeby on dryblował jak Yamal??!!! Przecież on nie jest od tego, on ma inne zadania. I kapitalnie odnajduje się w naszej grze, gdzie gramy na ogromnym ryzyku a Frenki robi wszystko na spokojnie i prawie nie traci piłek. Kapitalnie go Flick odbudował i nie bez przyczyny go chwali, bo wie że jest on kapitalnym lecz niedoceniamym zawodnikiem. Pokażcie mi drugiego zawodnika, który tak łatwo potrafi zdobyć przestrzeń przechodząc od własnego pola karnego pod pole karne przeciwnika. Bo oglądam trochę meczów, ale może jakiegoś przeoczyłem gracza, bo więc słucham???
11
Ale nad czym wy płaczecie w komentarzach?? Świetny grajek z dużym doświadczeniem, który NIE NARZEKA, gdy nie gra. Świetne uzupełnienie składu! Takich zawodników też potrzebujemy. Przykładowo mamy ważny mecz wypada nam 3 stoperów i wolicie postawić na kogoś nieogranego ze szkółki czy na Christensena? Ja zdecydowanie na niego. Po za tym nie możemy mieć w kadrze samych titularów, cracków typu Cubarsi Bastoni Garcia i załóżmy Schloeterbeck. Były by kwasy, że ktoś nie gra, jak w Realu teraz. Flick to doskonale rozumie, to nie jest przypadek że Andreas Zostaje. Mamy spokojnego gościa na bardzo dobrym poziomie, który nie marudzi że nie gra. Jeszcze za mniejsze pieniądze? Ja jestem jak najbardziej za. Jedyny minus to te kontuzje, ale mam nadzieję, że wszystko co najgorsze w Barcelonie już za nim.
2
Jak dla mnie bramka na 4:3 strzelona przez Atletico, padła przez Yamala. Obejrzyjcie sobie dokładnie. Już we wcześniejszych akcjach Yamal nie wracał Kounde zostawał sam i w strefę krycia Yamala zbiegał Frenkie. Przy bramce identycznie, De Jong zszedł do boku tam gdzie brakowało Lamina i w środku została dziura, której nie miał kto pokryć. Lamine zagrał kapitalny mecz dużo dawał do przodu, jednak w końcówce przy 4:2 nie było go w ogóle z tyłu, więc ta słaba postawa Koudne o której wszyscy piszecie wynika z tego że był osamotniony w kryciu, co miał niby zrobić?. I tutaj Flick trochę zawalił ze zmianami, po tym jak zaczeliśmy mecz, mieliśmy rewelacyjny wynik. Jechać z dwoma bramkami przewagi, chyba marzenie przed meczem. Można było zostawić Rafę na boisku, a za Yamal wpuścić Gerarda Martina. Tak Gerrarda Martina, mimo że tutaj wiele hejtu wobec niego to jednak ostatnio się poprawił i jest to obrońca który przede wszystkim myśli o obronie. Wtedy przed nim Balde na pozycji Raphinii i Rafa na PS przed Kounde, któremy by pomagał. Trick ten często stosował Xavi, u którego Balde lub Cancelo w zeszłym sezonie często grali jako "skrzydłowi" mocno pomagając w defensywie. Myślę, że wtedy spokojnie zamknelibyśmy Atletico przestrzenie, a oni są słabi w ataku pozycyjnym i dowieźli wynik. Jednak wydaje mi się że Flick nie patrzy na mecze w ten sposób i on chce rywala dociskać, iść po kolejne gole. Dzisiaj to się zemściło. Ktoś ma podobne spostrzeżenia?
1
Śledzę Barcelonę od czasów Ronaldinho i widziałem wielu znakomitych zawodników w naszych barwach. Dlatego szczerze mówiąc, kiedy Robert Lewandowski przychodził do Barçy, nie byłem jego wielkim fanem. Przez lata grał w Bayernie, którego ze względów historycznych nigdy szczególnie nie lubiłem (wiadomo niemiecki hegemon), więc podchodziłem do tego transferu ze sporym dystansem. Jednak na przestrzeni tych ostatnich 4 lat Lewy odmienił moje spojrzenie na jego postać.
Lewandowski był nie tylko świetnym napastnikiem grającym dla nas, był też liderem, profesjonalistą i kimś, kto w trudnych momentach brał odpowiedzialność za drużynę. Myślę, że wraz z Lewandowskim Barcelona nie kupiła tylko jednego z najlepszych napastników świata. Za 45 milionów do klubu razem z Lewandowskim podąrzyła mentalność zwycięzcy, profesjonalizm i wzór ciężkiej pracy i to w chwili, której próbowaliśmu się odbudować. Myslę że w tym momencie był właśnie tym czego potrzebowaliśmy. Robert od pierwszego dnia pokazywał, czym jest poświęcenie, dyscyplina i podejście topowego sportowca. Mam wrażenie, że swoim charakterem i profesjonalizmem zaraził całą drużynę. Dla naszej młodej szatni był przykładem, a nam dał nadzieje, że wrócimy na szczyt. 119 bramek strzelonych w 4 sezony mówi samo za siebie. Dlatego też czasem zacząłem patrzeć na niego nie przez pryzmat Bayernu, ale przez to, co dał Barcelonie.
A moje najlepsze wspomnienie związane z Lewandowskim w Barcelonie jest jednocześnie tym najświeższym, z ostatniego weekendu, ostatniego, pożeganalnego meczu na Camp Nou. Niesamowicie poruszył mnie moment, gdy schodził z boiska ze łzami w oczach, a cały stadion skandował jego nazwisko. Oglądałem w życiu wiele pożegnań naszych legend, pamiętam emocje przy odejściu Guardioli w 2012 roku, i szczerze mówiąc Lewandowski wcale nie miał mniej wyjątkowego pożegnania niż nasza wielka legenda jaką jest niewątpliwie Pep.
A chwilę później wydarzyło się coś równie emocjonalnego. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli skandować jego nazwisko. Gdy siedział już na ławce, kibice ponownie zaczęli śpiewać jego nazwisko. Wstał, podszedł bliżej trybun i tym razem już z uśmiechem pomachał kibicom będącym na stadionie. A w tle Lamine Yamal (być może w przyszłości jeden z tych który będzie wymieniany w trójce najlepszych w historii) bije mu brawo. Poczułem wtedy ogromną dumę, że ludzie tak bardzo doceniają, szanują i tyle zawdzięczają „naszemu” Robertowi.
W tamtym momencie dotarło do mnie też, że być może długo lub nawet nigdy za naszego życia nie zobaczymy już Polaka w takiej roli i w takich okolicznościach na Camp Nou. Wtedy jeszcze mocniej dotarło do mnie jak wielkim piłkarzem,ale też człowiekiem jest Lewandowski. Wtedy poczułem też, że kończy się jakaś piękna historia.
To był jeden z tych momentów, które przypominają, że piłka nożna to coś znacznie więcej niż gole i statystyki. I szczerze? Jako dorosłemu facetowi napłynęły mi łzy do oczu. Nigdy nie spodziewałbym się, że wywoła je właśnie ten „nielubiany” kiedyś przeze mnie Robert Lewandowski.