Minęło trochę czasu emocje nieco opadły, można bardziej na spokojnie.
Zostawmy to czy się ktoś zgadza czy nie z powyższą analizą, traktując ją jako właściwą, jaki nam się z tego rysuje obraz. Podjęte przez sędziego decyzje miały wpływ na przebieg rywalizacji czy nie. Czy mogły ją wypaczyć?
W mojej opinii jak najbardziej miały wpływ. Daleki jestem od snucia teorii w stylu " Perez posmarował" co często wybrzmiewa na tej stronie. Sędzia ma moment i może się pomylić to fakt, jednak faktem jest też to ,że w kluczowym momencie podjął decyzje, która mogła mieć kolosalne znaczenie dla ostatecznych rozstrzygnięć, podjął błędną decyzję. Rzut karny dla PSG w tamtej fazie miałby fundamentalne znaczenie. Wiadomo, że to jeszcze nie gol, ale tłumaczenie Mascherano, że nie miało by to wpływu na efekt końcowy jest komiczne.
Nastąpił tu też brak konsekwencji, jeżeli nie gwiżdże się karnego na Di Marii to nie powinno się też gwizdnąć Suareza. I tu i tu był kontakt. Tyle w mojej opinii sędzia wpłynął na losy rywalizacji.
Nie zmienia to oczywiście tego ,że PSG zagrało padakę i sami są sobie winni, ale trochę niesprawiedliwe wobec nich jest nazywanie ich frajerami. Odwróćmy kolejność meczy. Barcelona w pierwszym wygrywa 6:1 - deklasacja, jedzie do Paryż dostaje 4 - kę po równie dużej jeżeli jeszcze nie większej padace. Jak wtedy by się nazywało graczy PSG ?
Mi tam nic nie pękło...może u Pique, ciekawe czy po tym meczu będzie taki rozmowny i stanowczy za co często jest wychwalany :)
Wydarzenie wielkie, ale będzie Barcelonie wypominane jak z Chelsea. Ekspertem nie jestem i może trochę brak obiektywizmu, ale karne naciągane i to mocno.
" Prawie się skończyło katastrofą"...ale się nie skończyło, więc Barcelona powinna spiąć poślady a nie płakać nad rozlanym mlekiem. Najlepiej w piłce się odpowiada na boisku.
Tematu młodzików nie podejmuję, bo to według mnie tylko "twarz" tej sprawy.
Władze Realu może rzeczywiście są przekonane o niewinności, mają do tego prawo. Kto zabroni Perezowi walczyć o Real, od tego jest, wiedział gdzie uderzyć i w pewien sposób pewnie wykorzystał "fajtłapowatość" władz Barcelony. Poza tym pojawiają się głosy , że kara mogła być zniesiona tylko Trybunał nie chciał zaogniać sytuacji i iść na wojnę z Barceloną.
Wszystko zawsze zależy od interpretacji, sprawy podobne, ale jednak inne.
Na stronie Realu jest coś wstępnie opisane, jednak z wiadomych względów nie traktuję tego jako pewnik. Jeżeli jednak się to potwierdzi to można wskazać spore różnice w tych przypadkach. Trzeba pamiętać, że Barcelona poszła na "pierwszy ogień" wtedy zawsze jest najtrudniej w każdej dziedzinie. Real nie przez przypadek zatrudnił tych samych ludzi do obrony, mieli doświadczenie, wiedzieli czego się trzymać.
Ja nie twierdzę , że Real jest bez winy, jednak tutaj nie do końca o to chodzi. W sprawach karnych też występuje coś takiego jak złagodzenie kary ze względu na okoliczności jak chociażby chęć współpracy czy częściowe przyznanie się do winy.
Tak więc proponuję trochę luzu i przestanie biadolenia jaka ta Barcelona pokrzywdzona. miała bana, odcierpiała swoje, wyniki sportowe były dobre.
I beż "patetycznych" odnośników do biednych dzieci, które zostały pozbawione możliwości rozwoje, bo tak naprawdę mimo iż, to prawdziwe "ofiary" takich wyroków to tak naprawdę pewnie niewiele osób to obchodzi i gra toczy się ocos innego.
Zastanawiające jest jak bardzo antypatia potrafi przesłonić fakty. Real wygrał dlatego, ponieważ nie pozwolił na to co lubi Atletico. Królewscy zagrali uważnie i nie próbowali zdominować rywala za wszelką cenę. Nie potrafiła tego ani Barcelona ani Bayern to czemu Real miał tak grać, Wiadomo ,że Atleti najlepiej się czuje jak przeciwnik siada na nich, wtedy żelazna, konsekwentna obrona i kontry, tutaj było inaczej, i w przekroju całego meczu Atletico poza akcją bramkową nic wielkiego nie ugrało. To są fakty i tego nie da się podważyć. Real mimo wszystko miał lepsze okazje. Spalony - wiadomo sytuacja sporna i jest takich w meczach dużo, sędzia mógł gwizdnąć , ale także mógł tego nie zauważyć. Real oczywiście też żadnych fajerwerków nie pokazał, ale biorąc pod uwagę specyfikę tego sezonu oraz sytuację z przed kilku miesięcy to jestem zadowolony. Potencjał w tej drużynie jest ogromny, mając takie problemy potrafili wygrać LM a do Barcelony zabrakło naprawdę niewiele.
Powiem tak, jeżeli zostały zastosowane podwójne standardy to bardzo źle. Nie bez znaczenia jednak jest fakt, że Real miał już szlak przetarty (kara Barcelony) łatwiej przygotować wówczas linię obrany. Aby było zabawniej to podobno bardzo rzetelną "robotę "wykonali prawnicy pracujący dla Realu - kancelaria z Barcelony.
Niestety to co piszecie pod artykułem...to jest poniżej jakiegokolwiek merytorycznego poziomu, " naiwnie wierzyłem", "nie dziwią mnie gole po 90 minucie"...itp. ludzie przecież to nawet gimbazą trudno nazwać.
Poza tym 99% osób (łącznie ze mną) ma taką wiedzę w temacie jak o wyliczeniach podczas lądowania na księżycu - czyli żadną.
Nie wiem za kogo dostała bana Barcelona i nie podejmuje się osądzać czy słusznie czy nie, jednak Real m.in. za zawodników którzy się urodzili w Madrycie - to budzi wątpliwości.
Ogólnie artykuły tego typu mają za zadanie tylko sianie fermentu i trafiają na podatny grunt. Dobrze jednak jest mieć jakąś wiedzę - wtedy można osądzać z czystym sumieniem.
Pic na wodę...żałosne, czyli historyczny Milan, złota era Ajaxu czy chociażby Bayern z lat 70-tych (nie wspominając o Benfice) to chyba nic nie znaczące epizody. Idąc tym tokiem myślenia Jasiu Tomaszewski i jego Wembley to też tylko przygrywka do wielkiej piłki która jak wiadomo narodziła się w momencie w którym sukcesy w LM zaczęła odnosić Barcelona.
Witam,
pewnie się Wam narażę, ale muszę to napisać , bo według mnie nagroda dla Leo jest co najmniej kontrowersyjna. Messi był najwyżej dobry na tym mundialu, Mascherano zjadł go na śniadanie. |I stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem komentatorów, że od Leo się zbyt wiele wymaga...jeżeli ktoś aspiruje do najlepszego zawodnika w historii, to musi w takich sytuacjach dawać drużynie więcej. Messi wczoraj się niby starał ,ale nic wielkiego nie zrobił. Niestety legendy kształtuje Mundial i tu Leo nie wypada zbyt dobrze. Z pewnością jest kilku przed nim. Pele przede wszystkim Diego nawet Zizou dał drużynie narodowej zdecydowanie więcej od Messiego- to są fakty niepodważalne. Można by powiedzieć , że Messiego ratują osiągnięcia klubowe, rekordy itd...ale ,żeby zostać legenda trzeba czegoś więcej. Doba internetu trochę nakręciła "wielkość" Leo, jego rywalizacja z Ronaldo trochę zatarła najważniejsze fakty. Obaj są świetni , Messi w swojej topowej formie pewno jest lepszy, ale nie potrafię postawić znaku równości z Maradoną, Zidane też lepszy. Messi nie ma charyzmy , niej jest liderem w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Życzę mu jak najlepiej , bo to wielki zawodnik jednaj raczej do Top 3 w historii już się nie "wciśnie".
Komentarze
0
Minęło trochę czasu emocje nieco opadły, można bardziej na spokojnie.
Zostawmy to czy się ktoś zgadza czy nie z powyższą analizą, traktując ją jako właściwą, jaki nam się z tego rysuje obraz. Podjęte przez sędziego decyzje miały wpływ na przebieg rywalizacji czy nie. Czy mogły ją wypaczyć?
W mojej opinii jak najbardziej miały wpływ. Daleki jestem od snucia teorii w stylu " Perez posmarował" co często wybrzmiewa na tej stronie. Sędzia ma moment i może się pomylić to fakt, jednak faktem jest też to ,że w kluczowym momencie podjął decyzje, która mogła mieć kolosalne znaczenie dla ostatecznych rozstrzygnięć, podjął błędną decyzję. Rzut karny dla PSG w tamtej fazie miałby fundamentalne znaczenie. Wiadomo, że to jeszcze nie gol, ale tłumaczenie Mascherano, że nie miało by to wpływu na efekt końcowy jest komiczne.
Nastąpił tu też brak konsekwencji, jeżeli nie gwiżdże się karnego na Di Marii to nie powinno się też gwizdnąć Suareza. I tu i tu był kontakt. Tyle w mojej opinii sędzia wpłynął na losy rywalizacji.
Nie zmienia to oczywiście tego ,że PSG zagrało padakę i sami są sobie winni, ale trochę niesprawiedliwe wobec nich jest nazywanie ich frajerami. Odwróćmy kolejność meczy. Barcelona w pierwszym wygrywa 6:1 - deklasacja, jedzie do Paryż dostaje 4 - kę po równie dużej jeżeli jeszcze nie większej padace. Jak wtedy by się nazywało graczy PSG ?
0
I pisze to człowiek który, wypomina błędy sędziowskie ...
0
Mi tam nic nie pękło...może u Pique, ciekawe czy po tym meczu będzie taki rozmowny i stanowczy za co często jest wychwalany :)
Wydarzenie wielkie, ale będzie Barcelonie wypominane jak z Chelsea. Ekspertem nie jestem i może trochę brak obiektywizmu, ale karne naciągane i to mocno.
0
" Prawie się skończyło katastrofą"...ale się nie skończyło, więc Barcelona powinna spiąć poślady a nie płakać nad rozlanym mlekiem. Najlepiej w piłce się odpowiada na boisku.
Tematu młodzików nie podejmuję, bo to według mnie tylko "twarz" tej sprawy.
Władze Realu może rzeczywiście są przekonane o niewinności, mają do tego prawo. Kto zabroni Perezowi walczyć o Real, od tego jest, wiedział gdzie uderzyć i w pewien sposób pewnie wykorzystał "fajtłapowatość" władz Barcelony. Poza tym pojawiają się głosy , że kara mogła być zniesiona tylko Trybunał nie chciał zaogniać sytuacji i iść na wojnę z Barceloną.
Wszystko zawsze zależy od interpretacji, sprawy podobne, ale jednak inne.
0
Na stronie Realu jest coś wstępnie opisane, jednak z wiadomych względów nie traktuję tego jako pewnik. Jeżeli jednak się to potwierdzi to można wskazać spore różnice w tych przypadkach. Trzeba pamiętać, że Barcelona poszła na "pierwszy ogień" wtedy zawsze jest najtrudniej w każdej dziedzinie. Real nie przez przypadek zatrudnił tych samych ludzi do obrony, mieli doświadczenie, wiedzieli czego się trzymać.
Ja nie twierdzę , że Real jest bez winy, jednak tutaj nie do końca o to chodzi. W sprawach karnych też występuje coś takiego jak złagodzenie kary ze względu na okoliczności jak chociażby chęć współpracy czy częściowe przyznanie się do winy.
Tak więc proponuję trochę luzu i przestanie biadolenia jaka ta Barcelona pokrzywdzona. miała bana, odcierpiała swoje, wyniki sportowe były dobre.
I beż "patetycznych" odnośników do biednych dzieci, które zostały pozbawione możliwości rozwoje, bo tak naprawdę mimo iż, to prawdziwe "ofiary" takich wyroków to tak naprawdę pewnie niewiele osób to obchodzi i gra toczy się ocos innego.
11
Zastanawiające jest jak bardzo antypatia potrafi przesłonić fakty. Real wygrał dlatego, ponieważ nie pozwolił na to co lubi Atletico. Królewscy zagrali uważnie i nie próbowali zdominować rywala za wszelką cenę. Nie potrafiła tego ani Barcelona ani Bayern to czemu Real miał tak grać, Wiadomo ,że Atleti najlepiej się czuje jak przeciwnik siada na nich, wtedy żelazna, konsekwentna obrona i kontry, tutaj było inaczej, i w przekroju całego meczu Atletico poza akcją bramkową nic wielkiego nie ugrało. To są fakty i tego nie da się podważyć. Real mimo wszystko miał lepsze okazje. Spalony - wiadomo sytuacja sporna i jest takich w meczach dużo, sędzia mógł gwizdnąć , ale także mógł tego nie zauważyć. Real oczywiście też żadnych fajerwerków nie pokazał, ale biorąc pod uwagę specyfikę tego sezonu oraz sytuację z przed kilku miesięcy to jestem zadowolony. Potencjał w tej drużynie jest ogromny, mając takie problemy potrafili wygrać LM a do Barcelony zabrakło naprawdę niewiele.
10
Powiem tak, jeżeli zostały zastosowane podwójne standardy to bardzo źle. Nie bez znaczenia jednak jest fakt, że Real miał już szlak przetarty (kara Barcelony) łatwiej przygotować wówczas linię obrany. Aby było zabawniej to podobno bardzo rzetelną "robotę "wykonali prawnicy pracujący dla Realu - kancelaria z Barcelony.
Niestety to co piszecie pod artykułem...to jest poniżej jakiegokolwiek merytorycznego poziomu, " naiwnie wierzyłem", "nie dziwią mnie gole po 90 minucie"...itp. ludzie przecież to nawet gimbazą trudno nazwać.
Poza tym 99% osób (łącznie ze mną) ma taką wiedzę w temacie jak o wyliczeniach podczas lądowania na księżycu - czyli żadną.
Nie wiem za kogo dostała bana Barcelona i nie podejmuje się osądzać czy słusznie czy nie, jednak Real m.in. za zawodników którzy się urodzili w Madrycie - to budzi wątpliwości.
Ogólnie artykuły tego typu mają za zadanie tylko sianie fermentu i trafiają na podatny grunt. Dobrze jednak jest mieć jakąś wiedzę - wtedy można osądzać z czystym sumieniem.
10
Pic na wodę...żałosne, czyli historyczny Milan, złota era Ajaxu czy chociażby Bayern z lat 70-tych (nie wspominając o Benfice) to chyba nic nie znaczące epizody. Idąc tym tokiem myślenia Jasiu Tomaszewski i jego Wembley to też tylko przygrywka do wielkiej piłki która jak wiadomo narodziła się w momencie w którym sukcesy w LM zaczęła odnosić Barcelona.
8
Z prostej przyczyny...nikt normalny nie stawia CR7 jako najlepszego w historii :), dla mnie kibica Realu nawet to prze myśl nie przeszło.
5
Witam,
pewnie się Wam narażę, ale muszę to napisać , bo według mnie nagroda dla Leo jest co najmniej kontrowersyjna. Messi był najwyżej dobry na tym mundialu, Mascherano zjadł go na śniadanie. |I stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem komentatorów, że od Leo się zbyt wiele wymaga...jeżeli ktoś aspiruje do najlepszego zawodnika w historii, to musi w takich sytuacjach dawać drużynie więcej. Messi wczoraj się niby starał ,ale nic wielkiego nie zrobił. Niestety legendy kształtuje Mundial i tu Leo nie wypada zbyt dobrze. Z pewnością jest kilku przed nim. Pele przede wszystkim Diego nawet Zizou dał drużynie narodowej zdecydowanie więcej od Messiego- to są fakty niepodważalne. Można by powiedzieć , że Messiego ratują osiągnięcia klubowe, rekordy itd...ale ,żeby zostać legenda trzeba czegoś więcej. Doba internetu trochę nakręciła "wielkość" Leo, jego rywalizacja z Ronaldo trochę zatarła najważniejsze fakty. Obaj są świetni , Messi w swojej topowej formie pewno jest lepszy, ale nie potrafię postawić znaku równości z Maradoną, Zidane też lepszy. Messi nie ma charyzmy , niej jest liderem w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Życzę mu jak najlepiej , bo to wielki zawodnik jednaj raczej do Top 3 w historii już się nie "wciśnie".