Myślę, że skończy się na Gordonie i Rashfordzie jeśli chodzi o ofensywę.
Nie wiadomo jak długo potoczy się jeszcze życie piłkarskie Raphinii, wszak to 97 rocznik, piłkarz bazujący na niesamowitej intensywności, już ten sezon przyniósł gro kontuzji mięśniowych ze względu na jego nieprawdopodobnie oddany dla drużyny styl gry, a będzie tylko gorzej z jego ciałem.
Gordon byłby solidnym konkurentem dla Brazola a w dłuższej perspektywie jego zastępstwem. Przyklepany Rashford zacznie pełnić rolę 9-tki do której ma ewidentnie inklinacje, ma gola, ma instynkt, kręci świetne liczby z niezbyt dużej liczby minut. Jest zatem zabójczo groźny. Dla niego naturalnym konkurentem byłby Ferran, który moim zdaniem stanie się piłkarzem elitarnym w nadchodzącej kampanii, już wielokrotnie pokazywał przebłyski, a pozycja numer 9 jest trudna dla graczy w naszym zespole i co chwila pomalujemy a to na Lewego a to na Ferrana a oni na przestrzeni sezonu również zanotowali topowe liczby w kanadyjce.
Przede wszystkim Gavi po operacji nie był Gavim przed nią. Niepodważalny starter i fundament mistrzowskiego sezonu u Xaviego i jeden z wielu u Flicka, człowiek do rotacji. Jeśli wziąć pod uwagę jak Flick zarządza Bernalem po kontuzji i jak długo zajmuje mu w ogóle uzbieranie sensownych minut to możemy naprawdę nie nacieszyć się Andaluzyjczyjkiem w tym sezonie. Trzymam kciuki jednak by jednak powrót do rytmu i formy po tej operacji był znacznie szybszy, czego jak czego ale agresji, pressingu i morderczej pasji w środku pola nam potrzeba jak mało czego.
Życzę chłopakowi powodzenia i oby został światową gwiazdą, może jeszcze kiedyś do nas wróci jak Olmo. Jest młody a młodość cechuje się popełnianiem błędów i niech każdy sobie przypomni jak był nastolatkiem jakie decyzje wówczas podejmował. A potem niech przypomni sobie korzenie Dro i wyobrazi sobie jak sumy jakie oferuje PSG mogły zawrócić w głowie otoczeniu piłkarza.
Jestem dosyć spokojny, że Real nic wielkiego w tym sezonie nie ugra. Mbappe nie pracuje w pressingu, wybiera sobie mecze do grania, on chyba już nawet nie lubi za bardzo grać w piłkę. Jak daleko jest od gościa z którym chciałby być na równi czyli Cristiano, który grałby wszędzie wszystko i zawsze gdyby tylko mógł w wieku 40 lat, a Mbappe jeszcze sporo przed 30-tką po prostu przestał kochać ten sport, kocha blichtr, salony i wielkie areny. Niemniej piłkarz nadal niesamowity.
Fermin przypomina mi Lamparda pod względem tego jak efektywny jest pod bramką, w dodatku dorzuca niemalże tyle co Gavi pod względem zostawiania serca na boisku. Jest niesamowity, chyba najbardziej nieoczywista kariera w naszym klubie w ostatnich latach, w dodatku w ofensywie gdzie zazwyczaj talent aż musi bić po oczach by się wybić, łatwiej zawsze było naszym wychowankom nie będąc diamentem przebić się na pozycjach defensywnych. Lopez ma strzał z dwóch nóg, często z pierwszej piłki wali, całkiem niezłą kreatywność, niesamowite zdrowie i upartość osła. Piłkarz która sam się wykuł.
Olmo to dla mnie jednak nadal inny profil, brylantowy technik, najlepiej odnajdujący się na małych przestrzeniach w ostatniej tercji boiska piłkarz w Europie, oprócz Lamina oczywiście, najlepszy pierwszy kontakt z piłką w Europie. Jego klasa jest niepodważalna, odwrotnie do zdrowia. Liczę, że zostawi za sobą perypetie zdrowotne i napisze świetną historię w naszym klubie.
Olmo jest idealnym piłkarzem na drużyny, które zamykają się we własnej szesnastce i czasami brakuje pomysłu jak przeforsować się przez te zasieki, zaś Lopez jest wybitny gdy tej przestrzeni pojawia się nieco więcej. Olmo kreuje przestrzenie, Fermin je wykorzystuje. Jak dla mnie mogą się razem uzupełniać.
A czy ktoś bierze pod uwagę, że środowisko Dembele wykorzystuje Paryż jako lewar w negocjacjach z Barceloną?
O nikim Xavi nie wypowiada się z takim zachwytem jak o Dembele.
Nikt nie wypowiada się z takich zachwytem o Barcelonie jak Dembele.
To, że nie chce go zarząd, a agent jest mącicielem to inna sprawa. Oni nie znają się na futbolu, zna się na nim Xavi, który nalegał na transfer Christensena, który był w dychę, nalegał na transfer Kounde, który był w dychę. Ściągnął Dembele z trybun i w pół roku zrobił z niego najlepszego asystenta ligi. Kolejny sezon do czasu kontuzji był absolutnie fundamentalnym zawodnikiem. Ktoś mówi, Dembele to piłkarz strata, gość gra bez mózgu. Pokażcie mi drugiego z takim dryblingiem na rynku, tak gnębiącego swoich rywali. Przecież defensywa z automatu robi 5 metrów do tyłu wiedząc, że będzie grała na Dembele. Jak Ousmane idzie na zawodnika to może go przewieźć w lewo, przewieźć w prawo. Uderzyć, dośrodkować. Nigdy nie ucieka od gry, zawsze chce piłkę, cały czas idzie w pojedynek, to unikalna cecha. W dodatku jest obunożny. Nie ma takich zawodników na rynku, jak go stracimy możemy sobie na czole napisać wicemistrz Hiszpanii. Ja wiem, że on często nie wykręca super liczb, ale to podobny zawodnik w swojej wyjątkowości do Grealisha, który też nie poraża liczbami. Jeśli ktoś myśli, że Raphinia, skądinąd świetny zawodnik, może wskoczyć na poziom Dembele to jest w absolutnym błędzie. To nie jest ten poziom fizyczny, nie ta dynamika, nie ta eksplozywność.
Wynika z tego, że nie ma gdzieś za rogiem mitycznego totalnego upadku finansowego i poddania klubu w stan likwidacji, nie ma miliona wypadających trupów z szatni, nie ma czającego się i skradającego bankructwa.
Jest zajebiście ciężko, w środku klubu pewnie kipi od mniejszych lub większych problemów, ludzie zapewne codziennie poddają w wątpliwość sens pracy dla Barcelony, ale przez rok, dwa czy trzy w czasie kadencji Laporty pracują dla klubu i odchodzą z poczuciem wypalenia, ale też spełnienia dobrze wykonanej roboty. A za nich wskakują kolejni gotowi do poświęceń i do przekraczania granic.
Laporta jest dobrym człowiekiem na złe czasy, człowiekiem absurdalnie optymistycznie nastawionym do tego co się dzieje wewnątrz. Ale tylko dla takich ludzi inni są w stanie spróbować przejść przez ucho igielne. On musi udawać, grać, machać ręką na te wszystkie ciężary tylko po to by inni w ogóle spróbowali towarzyszyć mu w tej udręce.
Oczywiście Laporta ma mnóstwo wad, jest rubiasznym wujaszkiem, pewnie mającym na koncie milion grzechów zaniechania, i jeszcze mnóstwo innych rzeczy za uszami. Tysiące niespełnionych obietnic, setki słów bez pokrycia. Ale ten jego niczym nieuzasadniony optymizm i niepohamowana energia pozwoliły w ogóle klubowi ruszyć z miejsca.
Przebudowa Camp Nou, odzyskanie mistrzostwa z rąk bajecznie bogatego Realu, odcięcie pępowiny od starej Barcelony, powrót do bycia ważnym podmiotem w LM.
To samo mógłbym powiedzieć o Xavim, wykonał fantastyczną, kapitalną robotę. Jako pierwszy od nastu lat gra w tym klubie bez kodów w postaci Messiego, odzyskał dla nas mistrzostwo, wprowadził niepamiętną od lat gromadkę piekielnie uzdolnionych dzieciaków do kadry, w tym roku wrócił do LM, gra na nie swoim stadionie, stracił Messiego, a co więcej stracił Busquetsa i dopiero bez Sergio nasza gra posypała się na dobre, i tylko ostatnie półtora miesiąca pokazuje jak ważne było zastąpienie go Duńczykiem, co zaowocowało tym, że zespół przestał być niesamowicie naiwną i kruchą drużyną po stracie piłki. Nie grożą nam już kompromitacje jak z Villarealem, Granadą czy Realem w SP. Jesteśmy szczelni, jesteśmy zorganizowani, i dopiero teraz nasza obrona pokazuje na co stać te indywidualności. Kounde nie pozwolił na nic Gruzinowi, Araujo i Cubarsi na nic Nigeryjczykowi, a Cancelo przestał być (chociaż nadal ma odpały) wielkim dzieckiem myślącym tylko o ataku.
Myślę, że ten klub i ci ludzie zasługują na więcej optymizmu i na więcej szacunku za osiągnięcia w ostatnich trzech latach, ale nie łudzę się, że tak się stanie.
Wszyscy już dawno przekreślili Xaviego, sytuację w klubie opisuje się jako nie do uratowania, odejścia osób z wysokich szczebli opisuje się tylko i wyłącznie jako winę Laporty. Same czarne scenariusze.
Ma fantastyczne umiejętności, jest pressingoodporny, z piłką potrafi zdobywać mnóstwo przestrzeni, zawsze można mu zagrać wiedząc, że on tej piłki nie straci. Biega bez wytchnienia, zawsze chce futbolówkę. Nie ma wielu takich profili zawodników na świecie, ewenement, wyjątek.
Niemniej dla mnie to za mało. Nigdy nie odgrywa w drugim kontakcie (zawsze, ale to zawsze musi przyjąć piłkę i ją holować bóg wie gdzie i bóg wie jak długo), rzadko przyspiesza grę, nie gra wertykalnie, nie ma przerzutu, ma słabe wyczucie otwierających się korytarzy na boisku, beznadziejnie broni, sabotuje często grę, jeszcze nie pomaga 'mentalnie' drużynie machając rękami po każdej straconej bramce, jak gdyby wszyscy byli winni tylko nie on, albo jak gdyby nikt nie potrafił dorównać jego poziomowi. Fantastycznie, że rynek go ceni, trenerzy rywalów go cenią, ale dla mnie po prostu za mało wnosi do gry, ta gra jest efekciarska, ale nie efektywna. Kupić na jego miejsce jakiegoś gościa, który wprowadzi większą intensywność, większą fizyczność, i większą bezpośredniość w grze. Mamy pomocników, którzy będą potrafili między siebie rozdzielić zadania powierzane Frenkiemu. Zasadniczo trochę Frenkie z Pedrim się kanibalizują, ale dla mnie to Kanaryjczyk jest większym kołem zamachowym zespołu.
Bardzo cenię Holendra, ma mnóstwo atutów, być może w odpowiednim ustawieniu i przy odpowienim trenerze naznaczy się lepiej w historii futbolu niż robi to do tej pory u nas. Potrzebujmy efektywności, a nie efektowności. Potrzebujemy punktów, a nie pochwał. De Jong niestety to dla mnie jedno wielkie wrażenie artystyczne.
Życzę chłopakowi powodzenia i oby został światową gwiazdą, może jeszcze kiedyś do nas wróci jak Olmo. Jest młody a młodość cechuje się popełnianiem błędów i niech każdy sobie przypomni jak był nastolatkiem jakie decyzje wówczas podejmował. A potem niech przypomni sobie korzenie Dro i wyobrazi sobie jak sumy jakie oferuje PSG mogły zawrócić w głowie otoczeniu piłkarza.
Komentarze
0
Myślę, że skończy się na Gordonie i Rashfordzie jeśli chodzi o ofensywę.
Nie wiadomo jak długo potoczy się jeszcze życie piłkarskie Raphinii, wszak to 97 rocznik, piłkarz bazujący na niesamowitej intensywności, już ten sezon przyniósł gro kontuzji mięśniowych ze względu na jego nieprawdopodobnie oddany dla drużyny styl gry, a będzie tylko gorzej z jego ciałem.
Gordon byłby solidnym konkurentem dla Brazola a w dłuższej perspektywie jego zastępstwem. Przyklepany Rashford zacznie pełnić rolę 9-tki do której ma ewidentnie inklinacje, ma gola, ma instynkt, kręci świetne liczby z niezbyt dużej liczby minut. Jest zatem zabójczo groźny. Dla niego naturalnym konkurentem byłby Ferran, który moim zdaniem stanie się piłkarzem elitarnym w nadchodzącej kampanii, już wielokrotnie pokazywał przebłyski, a pozycja numer 9 jest trudna dla graczy w naszym zespole i co chwila pomalujemy a to na Lewego a to na Ferrana a oni na przestrzeni sezonu również zanotowali topowe liczby w kanadyjce.
0
Bardzo ciekaw jestem jego powrotu.
Przede wszystkim Gavi po operacji nie był Gavim przed nią. Niepodważalny starter i fundament mistrzowskiego sezonu u Xaviego i jeden z wielu u Flicka, człowiek do rotacji. Jeśli wziąć pod uwagę jak Flick zarządza Bernalem po kontuzji i jak długo zajmuje mu w ogóle uzbieranie sensownych minut to możemy naprawdę nie nacieszyć się Andaluzyjczyjkiem w tym sezonie. Trzymam kciuki jednak by jednak powrót do rytmu i formy po tej operacji był znacznie szybszy, czego jak czego ale agresji, pressingu i morderczej pasji w środku pola nam potrzeba jak mało czego.
6
Życzę chłopakowi powodzenia i oby został światową gwiazdą, może jeszcze kiedyś do nas wróci jak Olmo. Jest młody a młodość cechuje się popełnianiem błędów i niech każdy sobie przypomni jak był nastolatkiem jakie decyzje wówczas podejmował. A potem niech przypomni sobie korzenie Dro i wyobrazi sobie jak sumy jakie oferuje PSG mogły zawrócić w głowie otoczeniu piłkarza.
1
Jestem dosyć spokojny, że Real nic wielkiego w tym sezonie nie ugra. Mbappe nie pracuje w pressingu, wybiera sobie mecze do grania, on chyba już nawet nie lubi za bardzo grać w piłkę. Jak daleko jest od gościa z którym chciałby być na równi czyli Cristiano, który grałby wszędzie wszystko i zawsze gdyby tylko mógł w wieku 40 lat, a Mbappe jeszcze sporo przed 30-tką po prostu przestał kochać ten sport, kocha blichtr, salony i wielkie areny. Niemniej piłkarz nadal niesamowity.
2
Fermin przypomina mi Lamparda pod względem tego jak efektywny jest pod bramką, w dodatku dorzuca niemalże tyle co Gavi pod względem zostawiania serca na boisku. Jest niesamowity, chyba najbardziej nieoczywista kariera w naszym klubie w ostatnich latach, w dodatku w ofensywie gdzie zazwyczaj talent aż musi bić po oczach by się wybić, łatwiej zawsze było naszym wychowankom nie będąc diamentem przebić się na pozycjach defensywnych. Lopez ma strzał z dwóch nóg, często z pierwszej piłki wali, całkiem niezłą kreatywność, niesamowite zdrowie i upartość osła. Piłkarz która sam się wykuł.
Olmo to dla mnie jednak nadal inny profil, brylantowy technik, najlepiej odnajdujący się na małych przestrzeniach w ostatniej tercji boiska piłkarz w Europie, oprócz Lamina oczywiście, najlepszy pierwszy kontakt z piłką w Europie. Jego klasa jest niepodważalna, odwrotnie do zdrowia. Liczę, że zostawi za sobą perypetie zdrowotne i napisze świetną historię w naszym klubie.
Olmo jest idealnym piłkarzem na drużyny, które zamykają się we własnej szesnastce i czasami brakuje pomysłu jak przeforsować się przez te zasieki, zaś Lopez jest wybitny gdy tej przestrzeni pojawia się nieco więcej. Olmo kreuje przestrzenie, Fermin je wykorzystuje. Jak dla mnie mogą się razem uzupełniać.
18
A czy ktoś bierze pod uwagę, że środowisko Dembele wykorzystuje Paryż jako lewar w negocjacjach z Barceloną?
O nikim Xavi nie wypowiada się z takim zachwytem jak o Dembele.
Nikt nie wypowiada się z takich zachwytem o Barcelonie jak Dembele.
To, że nie chce go zarząd, a agent jest mącicielem to inna sprawa. Oni nie znają się na futbolu, zna się na nim Xavi, który nalegał na transfer Christensena, który był w dychę, nalegał na transfer Kounde, który był w dychę. Ściągnął Dembele z trybun i w pół roku zrobił z niego najlepszego asystenta ligi. Kolejny sezon do czasu kontuzji był absolutnie fundamentalnym zawodnikiem. Ktoś mówi, Dembele to piłkarz strata, gość gra bez mózgu. Pokażcie mi drugiego z takim dryblingiem na rynku, tak gnębiącego swoich rywali. Przecież defensywa z automatu robi 5 metrów do tyłu wiedząc, że będzie grała na Dembele. Jak Ousmane idzie na zawodnika to może go przewieźć w lewo, przewieźć w prawo. Uderzyć, dośrodkować. Nigdy nie ucieka od gry, zawsze chce piłkę, cały czas idzie w pojedynek, to unikalna cecha. W dodatku jest obunożny. Nie ma takich zawodników na rynku, jak go stracimy możemy sobie na czole napisać wicemistrz Hiszpanii. Ja wiem, że on często nie wykręca super liczb, ale to podobny zawodnik w swojej wyjątkowości do Grealisha, który też nie poraża liczbami. Jeśli ktoś myśli, że Raphinia, skądinąd świetny zawodnik, może wskoczyć na poziom Dembele to jest w absolutnym błędzie. To nie jest ten poziom fizyczny, nie ta dynamika, nie ta eksplozywność.
13
Wynika z tego, że nie ma gdzieś za rogiem mitycznego totalnego upadku finansowego i poddania klubu w stan likwidacji, nie ma miliona wypadających trupów z szatni, nie ma czającego się i skradającego bankructwa.
Jest zajebiście ciężko, w środku klubu pewnie kipi od mniejszych lub większych problemów, ludzie zapewne codziennie poddają w wątpliwość sens pracy dla Barcelony, ale przez rok, dwa czy trzy w czasie kadencji Laporty pracują dla klubu i odchodzą z poczuciem wypalenia, ale też spełnienia dobrze wykonanej roboty. A za nich wskakują kolejni gotowi do poświęceń i do przekraczania granic.
Laporta jest dobrym człowiekiem na złe czasy, człowiekiem absurdalnie optymistycznie nastawionym do tego co się dzieje wewnątrz. Ale tylko dla takich ludzi inni są w stanie spróbować przejść przez ucho igielne. On musi udawać, grać, machać ręką na te wszystkie ciężary tylko po to by inni w ogóle spróbowali towarzyszyć mu w tej udręce.
Oczywiście Laporta ma mnóstwo wad, jest rubiasznym wujaszkiem, pewnie mającym na koncie milion grzechów zaniechania, i jeszcze mnóstwo innych rzeczy za uszami. Tysiące niespełnionych obietnic, setki słów bez pokrycia. Ale ten jego niczym nieuzasadniony optymizm i niepohamowana energia pozwoliły w ogóle klubowi ruszyć z miejsca.
Przebudowa Camp Nou, odzyskanie mistrzostwa z rąk bajecznie bogatego Realu, odcięcie pępowiny od starej Barcelony, powrót do bycia ważnym podmiotem w LM.
To samo mógłbym powiedzieć o Xavim, wykonał fantastyczną, kapitalną robotę. Jako pierwszy od nastu lat gra w tym klubie bez kodów w postaci Messiego, odzyskał dla nas mistrzostwo, wprowadził niepamiętną od lat gromadkę piekielnie uzdolnionych dzieciaków do kadry, w tym roku wrócił do LM, gra na nie swoim stadionie, stracił Messiego, a co więcej stracił Busquetsa i dopiero bez Sergio nasza gra posypała się na dobre, i tylko ostatnie półtora miesiąca pokazuje jak ważne było zastąpienie go Duńczykiem, co zaowocowało tym, że zespół przestał być niesamowicie naiwną i kruchą drużyną po stracie piłki. Nie grożą nam już kompromitacje jak z Villarealem, Granadą czy Realem w SP. Jesteśmy szczelni, jesteśmy zorganizowani, i dopiero teraz nasza obrona pokazuje na co stać te indywidualności. Kounde nie pozwolił na nic Gruzinowi, Araujo i Cubarsi na nic Nigeryjczykowi, a Cancelo przestał być (chociaż nadal ma odpały) wielkim dzieckiem myślącym tylko o ataku.
Myślę, że ten klub i ci ludzie zasługują na więcej optymizmu i na więcej szacunku za osiągnięcia w ostatnich trzech latach, ale nie łudzę się, że tak się stanie.
Wszyscy już dawno przekreślili Xaviego, sytuację w klubie opisuje się jako nie do uratowania, odejścia osób z wysokich szczebli opisuje się tylko i wyłącznie jako winę Laporty. Same czarne scenariusze.
12
Sprzedałbym go.
Ma fantastyczne umiejętności, jest pressingoodporny, z piłką potrafi zdobywać mnóstwo przestrzeni, zawsze można mu zagrać wiedząc, że on tej piłki nie straci. Biega bez wytchnienia, zawsze chce futbolówkę. Nie ma wielu takich profili zawodników na świecie, ewenement, wyjątek.
Niemniej dla mnie to za mało. Nigdy nie odgrywa w drugim kontakcie (zawsze, ale to zawsze musi przyjąć piłkę i ją holować bóg wie gdzie i bóg wie jak długo), rzadko przyspiesza grę, nie gra wertykalnie, nie ma przerzutu, ma słabe wyczucie otwierających się korytarzy na boisku, beznadziejnie broni, sabotuje często grę, jeszcze nie pomaga 'mentalnie' drużynie machając rękami po każdej straconej bramce, jak gdyby wszyscy byli winni tylko nie on, albo jak gdyby nikt nie potrafił dorównać jego poziomowi. Fantastycznie, że rynek go ceni, trenerzy rywalów go cenią, ale dla mnie po prostu za mało wnosi do gry, ta gra jest efekciarska, ale nie efektywna. Kupić na jego miejsce jakiegoś gościa, który wprowadzi większą intensywność, większą fizyczność, i większą bezpośredniość w grze. Mamy pomocników, którzy będą potrafili między siebie rozdzielić zadania powierzane Frenkiemu. Zasadniczo trochę Frenkie z Pedrim się kanibalizują, ale dla mnie to Kanaryjczyk jest większym kołem zamachowym zespołu.
Bardzo cenię Holendra, ma mnóstwo atutów, być może w odpowiednim ustawieniu i przy odpowienim trenerze naznaczy się lepiej w historii futbolu niż robi to do tej pory u nas. Potrzebujmy efektywności, a nie efektowności. Potrzebujemy punktów, a nie pochwał. De Jong niestety to dla mnie jedno wielkie wrażenie artystyczne.
8
Tak sobie oglądam przeróżne komplikacje i dochodzę do wniosku, że:
Busquets rozumiał czas i przestrzeń lepiej niż Einstein
6
Życzę chłopakowi powodzenia i oby został światową gwiazdą, może jeszcze kiedyś do nas wróci jak Olmo. Jest młody a młodość cechuje się popełnianiem błędów i niech każdy sobie przypomni jak był nastolatkiem jakie decyzje wówczas podejmował. A potem niech przypomni sobie korzenie Dro i wyobrazi sobie jak sumy jakie oferuje PSG mogły zawrócić w głowie otoczeniu piłkarza.