Canario
Dołączył/a: kwiecień 2011
ul. Kopernika 8, Czechowice-Dziedzice 43-502
2 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Wielu narzeka na trzymanie się DNA Barcelony jako błąd. Ja się z tym zgadzam tylko w połowie. Tzn, otwarta gra w stylu Barcelony, może działać, ale na obronie trzeba mieć gości pokroju Puyola, Pique czy Alvesa. Plus harującego defensywnego pomocnika. Granie w tak otwarty sposób z takimi obrońcami jak Barcelona ma teraz, to po prostu głupota przeciwko topowym klubom. Nawet jakby Barca strzeliła gola na 3:1, to zaraz dostałaby gola na 3:2.
0
LITOŚCI, dajcie już spokój z tym sileniem się wszędzie na hiszpański. Po co ? Nie może Barca mieć fanów w PL którzy mówią po polsku? Wszystkie te slogany typu "remontada es posible" są po prostu idiotyczne. Na stronach o manchesterze czy arsenalu nikt nie daje newsa pt "Yes yes, we can win this match" albo "Arsenal will win the match", bo takie składanie podstawowych zdań brzmiałoby po prostu infantylnie. Więc wyjaśniając: w hiszpańskim NIE MA takiego słowa jak 'problemo"! Być może jest we włoskim (?), ale na pewno nie w hiszpańskim. Nie istnieje również angielska konstrukcja no-no, więc zupełnie tego nie rozumiem.
Pozdrawiam w naszym pięknym języku :)
0
Abstrachując od meczu, od razu po komentarzach jaki jest wpływ zachowania Guardoli i Mourinho na kibiców Realu i Barcy na świecie. Na RM lecą tylko bluzgi na reprezentację i jak graliśmy (z którego to powodu trochę mnie szlag trafia, bo reprezentacji się nie wybiera jak klubu i nie traktuje w ten sposób), tutaj natomiast przewaga wyważonych a nawet optymistycznych opinii do których się dołączam. Oby Polacy stworzyli wspaniałe widowiska w pozostałych meczach i mam nadzieję wygrają.
Pozdrawiam kibiców-patriotów.
0
william_wallace:
"Katalończycy to byli komuchy i wielu co ginęło ginęło komuchów. Wielu niewinnych Katalończyków też,"
Drugie zdanie wskazuje, że uważasz, że hiszpańscy/katalońscy republikanie (tudzież jak ich nazywasz "komuchy") są z natury winni i w gruncie rzeczy na śmierć zasługiwali. Przystawianie własnych doświadczeń i niechęci do historii innego kraju jest trochę infantylne. Zachód ma inne doświadczenia z socjalizmem, my inne. Ameryka środkowa i południowa i Afryka, też mają zupełnie inne doświadczenia z kapitalizmem i amerykańskimi wpływami, co nie znaczy, że w Polsce powinniśmy używać dyskursu typu "cholerni imperialiści mordercy dzieci wspierają polski rząd", tak samo jak Twoje odnoszenie "komuchowości" do Hiszpanii, jest zupełnie bezsensowne i nietrafione. Zachód nie myśli o socjaliźmie tak jak my, bo nie przejrzał na oczy, jak Ci wspaniali i najmądrzejsi Polacy, tak samo jak my nie jesteśmy prawicowi bo nie dostaliśmy lekcji ile te poglądy przynoszą negatywnych skutków o czym mógłby Ci niejeden Hiszpan czy Portugalczyk powiedzieć. Świat nie jest czarno-biały, nie dzielimy się na komuchów i katoli. I żaden z tych obozów nie uczyni sam w sobie kraju lepszym, jak i brak tego drugiego. To bajkni dla ludzi bez wyobraźni albo wiedzy na temat świata.
0
Alexisssssss on miał wejść dawno temu UWIELBIAM GOOOOOOOOOOOOOOO
0
Niech ktoś zabierze Tello!!!!!!!!
0
Niby Tello i Thiago wkomponowani ładnie w zespoł, nawet bym powiedział odważniej niż reszta sobie pogrywają, ale kurde widać, że im brak doświadczenia, szczególnie na taki ważny mecz. Co myślicie?
0
Markus:
Jeszcze jedno. Jako kibic Barcelony mam świadomość, że mieliśmy w meczu na Stamford Bridge cholerne szczęście, również dlatego że Ovrebo MÓGŁ podyktować karnego, i dlatego, że Iniesta trafił mając jedną sytuację. Chelsea nas w tamtym meczu przerosła fizycznie, Barca była wtedy w "fizycznym" dołku. Ale powtarzam, słowa o "wypaczeniu wyniku", "oszukaniu lepszej drużyny" etc, są przesadzone wg mnie i to bardzo.
0
Markus:
Ja to rozumiem, ale nadal upieram się przy tym, że niepodyktowanie karnego za przypadkową rękę, to nie jest jeszcze "wypaczenie wyniku". Podałem przykłady, co ja uważam za wypaczenie wyniku.
Pomijając to, patrząc na dwumecz Chelsea moim zdaniem lepszą drużyną wtedy nie była. Na Stamford Bridge owszem.
0
To jedynie pokazuje jak bardzo Chelsea zależało na wygraniu JAKIMKOLWIEK sposobem. LUDZIE, ja doskonale rozumiem, jeśli w 90 minucie jedna z drużyn przy remisowym wyniku dostaje karnego absolutnie z kapelusza, albo jeśli piłka przekracza linię bramkową, a sędzia tego nie widzi. TO SĄ SYTUACJE, kiedy można się poczuć oszukanym. Można powiedzieć, "byliśmy lepsi ale sędzia nas oszukał". Ale liczyć na to że się wygra bo dostanie się karnego za nabicie ręki? Litości. Oczywiście, Ovrebo mógł podyktować inaczej, ale wrzawa była nieporównywalna do sytuacji. Chelsea bramki z gry strzelić nie potrafiło, straciło w ostatnich minutach prawidłową bramkę, a wygrać chcieli przez to, że ktoś z Barcelony przypadkiem dostał w rękę. To niby miała być ta wyższość Chelsea nad Barcą, przez której niezauważenie zmieniły się losu meczu. Dajcie spokój fani Chelsea.
Niemniej jednak dziś szykuje się fantastyczne widowisko, niezależnie od tego kto wygra.
0
Chciałem napisać coś apropos remontady w najbliższym czasie. Rzadko zabieram głos, staram się pisać sensownie i na temat. To co napiszę, jest jak najbardziej serio.
Kilka lat temu pracowałem w pewnej firmie, której właścicielem (jednej z wielu), jest prezes Atletico - Enrique Cerezo. Wszyscy moi współpracownicy znali go osobiście, bo sporadycznie się tam pojawiał. Oprócz tego, że był raczej mało sympatycznym człowiekiem, to miał jedną wielką słabość o której wszyscy wiedzieli - REAL Madryt. To człowiek, który gdyby mógł, pomógłby wszhystkimi swoimi siłami w walce Realu z Barcelona o mistrzostwo. Nie chcę niczego insynuować, bo mimo wszystko nie wyobrażam sobie, żeby prezes klubu właził do szatni i instruował piłkarzy, ale mimo wszystko wiele każe mi wątpić w pozytywny (dla nas-kibiców Barcelony) rezultat meczu REalu z Atletico. Cerezo jest prezesem Atletico od 2003, od tego czasu Atletico w lidze nie wygrało ANI RAZU z Realem (patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/El_Derbi_Madrile%C3%B1o), nawet kiedy mieli wspaniałą ekipę zdobywającą Ligę Europejską.
Oczywiście mam głęboką nadzieję, że się mylę, ale tak różna postawa Atletico wobec Realu i Barcy jest co najmniej irytująca.
0
"Wciąż jest pod formą, ale genialności się nie utraci w miesiąc. "
Ja rozumiem że pod wpływem GENIUSZU Messiego, aż chce się wymyślać nowe słowa, ale bez przesady... ;-)
0
Oj tam napinacie się o tych sezonowców. Ja zaczałem kibicować jako dzieciak zachwycając się drużyną Cruyffa, oczywiście nie dlatego, że męczyła się walcząc o utrzymanie w tabeli. Oczywiście że zachwycałem się ich grą, osobowościami w drużynie, filozofią etc. Ale przede wszystkim tym, że byli DOBRZY a jako dzieciak chciałem GRAĆ JAK ONI, technicznie, efektownie i WYGRYWAĆ. Był to zupełnie inny świat niż znałem z polskich boisk, sposób gry, zagrania itp który rozpalały wyobraźnie, gra już nie była tylko po to żeby "cisnąć na chama" i wygrać, była czymś więcej. Teraz to samo wśród wielu gówniarzy powtarza się z Barceloną Guardioli, ale gwarantuje wam, że wielu, naprawdę wielu z tych "gówniarzy" zostanie z Barceloną nawet jak będzie walczyć o np 4 miejsce. Ja tam się w pełni cieszę, że Barcelona przyciągnęła do siebie tyle ludzi, bo to drużyna która daje pozytywny przykład na boisku i poza nim. Co by to było jakby ludzie zachwycali się tylko włoskim catenaccio albo kasą Manchesteru City.
0
Może jestem już za stary, ale ta relacja trochę mnie zażenowała. Meczu nie widziałem, więc chciałem mniej-więcej dowiedzieć się jak wyglądał przebieg gry. Ta strona do tej pory kojarzyła mi się z dość wysokiego poziomu, a tymczasem czytam w relacji....
"W 39. minucie bramkę mógł zdobyć Pique, ale w całej sytuacji było za dużo przypadku, by to rzeczywiście wpadło."
"Nie wiem, co w przerwie swoim piłkarzom powiedział Mister, ale chyba poleciało kilka bluzgów,"
Panowie (i Panie), to jest największa polska strona najlepszego obecnie klubu świata, mająca dużą oglądalność. Aż tak trudno znaleźć kogoś, kto napisze relacje na poziomie?
0
dulli:
Ten apel to jedna wielka kpina zakompleksionych kibiców. Pozwolę sobie wypunktować:
1. Pytanie czy ktoś zna Rivaldo albo Kluiverta jest niepoważne. Ja mam pod 30-tkę i doskonale pamiętam dream team Cruyffa, podejrzewam, że każdy kto kopał piłę na początku lat 90-tych ten się nimi zachwycał. I tak już pozostało. Inni mogli oczywiście zacząć później, nic w tym złego. Po prostu starsi kibice nie muszą krzyczeć na forach tyle.
2. Niższość kultury osobistej sezonowca jest dla mnie wielce wątpliwa. Wejdź sobie Pan na stronę mniej popularnych zespołów, które prawdopodobnie sezonowców nie mają, jak Valencia czy jakikolwiek polski klub. Obrażania i wyzwisk więcej niż na stronie Barcelony czy Realu, bo tu przynamniej ktoś uczy innych tej kultury (ok, stara się). Duża zasługa też np postaw samego Pepa.
3. Jeśli inny klub miałby wielu sezonowców, byłaby na niego moda, a ja wciąż kibicowałbym Barcelonie i emocjonwałbym się ich meczami to...? Co właściwie by mi się miało stać? Byłbym zadowolony, nie musiałbym się wielce oburzać, wszczynać dyskusji i krytykować kibiców 'lepszych' klubów. BO po co? Co innego tutaj boli, wiadomo co. Sam przeżyłem epokę galaktycznego Madrytu, wiedziałem że Barca jest słabsza, cieszyłem się jednak na każdy mecz z nadzieją, że może się uda, że mierzymy się z najlepszymi itp. To też było bardzo ciekawe.
4. Licznik kibiców po ważnym wydarzeniu na facebooku wytłumaczyć bardzo prosto. To nie tylko nowi kibice, ale po prostu ludzie którzy wcześniej nie dodawali sobie Barcelony na FB (ja np nie dodałem do tej pory), i postanowili po meczu to zrobić. Tak działają reklamy i ważne wydarzenia sportowe czy muzyczne, że ludzie sobie przypominają o KIMŚ i kupująich płytę albo dodają na jakimś portalu etc. Zwiększają w ten sposób poczucie więzi, ale niekoniecznie to znaczy, że dzień wcześniej byli to wielcy fani np Arsenalu.
0
Niektórzy już piszą, jak to było łatwo, że było wiadomo, że Mourinho to wariat. Ja myślę, że kiedy zawodnicy Barcy mówią, że nigdy w takim meczu nie jest łatwo, nawet jeśli na to wygląda, to mają rację.
Przed meczem pisałem, że nasz największy atut do zwycięstwa to posiadanie kogoś więcej niż bardzo dobrych "rzemieślników", mowa tu o Messim, Inieście i Xavim. I myślę, że to zaważyło, choć wiele osób ma rację, że posiadanie zawodników identyfikujących się bardzo z klubem, też ma znaczenie. Madryt indywidualnościami w tej epoce nie jest w stanie wygrać z Barcą. Kiedyś mógł kupić Figo, Zidane'a czy Ronaldo i to robiło ogromną różnicę, tamten skład na pewno zagrałby lepiej z tymi najlepszymi (co innego klepanie ogórkom po 10 goli, w tym może i byłby gorszy). W dzisiejszych czasach los sprawił, że Ci wybitni gracze grają w Barcelonie, dlatego Real ich kupić nie może. Myślę, że właściwie jedyną drogą na postawienie się Barcelonie jest ogromna przewaga fizyczna (pamiętny mecz z Chelsea) albo autobus. Tego drugiego wariantu Real grać nie powinien, ze względu na wielkość i historię tego klubu. I szanuję to, że tak nie zagrali. Natomiast fizycznie wczoraj nie dali rady, więc i druga opcja odpadła.
Oglądając ten mecz myślałem sobie cały czas, że dzień w którym przestanie grać Puyol będzie bardzo smutnym dniem. To wielki człowiek zarówno na boisku jak i poza nim. Widać jak bardoz mu zależało. Pomima bycia kibicem Barcelony, dla dobra futbolu życzę Realowi drugiego Raula.
0
Jeśli wyjdą dwie podstawowe jedenastki, to ja o nadchodzące Gran Derbi aż tak się nie martwię. Bardziej o mistrzostwo, które jak najbardziej możemy przegrać. Guardiola i Mourinho to doskonali trenerzy (oceniając tylko ich pracę). Guardiola z rozbitej drużyny stworzył genialny team (niech nam nikt nie wciska kitu że zbudował drużynę dzięki Rijkaardowi, ja dobrze pamiętam jakie były nastroje po odejściu Rijkaarda - chciano budować drużynę od zera w oparciu o Messiego). Mourinho natomiast mając fortunę na gwiazdy, zdołał je poukładać i stworzyć drużynę. Nie każdemu się to udaje, ale mimo wszystko uważam, że Guardiola (wbrew obiegowym opiniom) dokonał trudniejszej rzeczy. W takim razie dlaczego uważam, że o Gran Derbi nie trzeba się aż tak martwić? Dlatego, że patrząc na największe gwiazdy, to wciąż trzon Barcelony tj Messi, Fabregas, Iniesta, Xavi, przewyższają głównych "bohaterów" Realu. I Guardiola i Mourinho potrafili pozostałych graczy, którzy niekoniecznie są artystami, ale świetnymi rzemieślnikami, wynieść na swój najwyższy poziom (bo Ci gracze wcale nie są lepsi u nas czy w Realu niż gracze np Manchesteru czy nawet Milanu) I to oni jako kolektyw decydują w wielu meczach, ale w Gran Derbi najprawdopodobniej zadecydują artyści, a tych wciąż ma lepszych Barcelona. Oczywiście mogą są detale które mogą zdecdować na niekorzyść Barcelony, ALE na pewno nie będziemy się musieli za nich wstydzić tak jak kibice Realu rok temu.
0
Kiedy Guardiola zaczynał swoją pracę, było wielu kibiców (w tym również ja), którzy podejrzewali (nawet w pre-sezonie!), że mają do czynienia z drużyną wybitną. Oczywiście fani innych drużyn szydzili z tego, mówiąc, że takie rzeczy można mówić po kilku sezonach i kilku trofeach. Natomiast NIE PRZYPOMINAM SOBIE, żeby takimi stwierdzeniami rzucali na lewo i prawo ludzie z zarządu Barcelony, piłkarze etc. Gdyby to robili, czułbym się zażenowany. Presja wygrywania na Realu jest równie wielka co na niektórych partiach politycznych, stąd częste zapewnianie o nadchodzącym sukcesie i wielkości nawet po latach porażek. Real jest drużyną która powinna myśleć o stopniowym odbudowywaniu potęgi, na razie wciąż jest to drużyna która przez wiele lat nie wygrała nic. Dlatego słysząc takie wypowiedzi od działaczy bądź piłkarzy, odczuwam jedynie zażenowanie i przeświadczenie, że tym ludziom woda sodowa do głowy uderzyła i właściwie nie warto słuchać tych wypowiedzi bo jest to plecenie bez przekonania jak w trakcie kampanii wyborczej. Jakkolwiek lubię Jurka Dudka, tak jego gadanie z wielkim przekonaniem i prawie butą, przed każdym meczem, że tym razem zleją Barcelonę (nawet przed pamiętnym 5:0), było żałosne. Nawet po n-tej porażce z rzędu, on nie potrafił powiedzieć czegoś z pokorą, lub po prostu stwierdzić że dadzą z siebie wszystko. Teraz okazuje się, że Zidane i paru innych chłopaczków już wszystko wiedzą, bo przecież nawet jeśli kto inny wygra trofea to znaczy tylko że "zabrali realowi należne mu miejsce". Real po prostu jest i zawsze był najlepszy, tylko nie wszyscy o tym wiedzą. Więc dla pewności Zidanek nam o tym przypomina.
0
Clemente - jeden z wielkich trenerów-showmanów konferencji prasowych, w niczym nie ustępujący pod tym względem Mourinho, choć dużo bardziej zabawny. Miałem przyjemność poznać go kiedy pracowałem w Valladolid.
0
@Barty
Życzę sobie, żeby kiedyś na polskich stronach internetowych o piłce ludzie rozmawiali w tak wyważony sposób i z takim dystansem jak w Twojej wypowiedzi. Mam wrażenie, że polski "piłkarski internet" jest zdominowany przez gównażerię (nie tylko w kwestii wieku, ale w kwestii przede wszystkim mentalnej). Nie służy to dyskusji, ale to jeszcze można przyjąć ze zrozumieniem, trudniej zrozumieć kiedy tendencyjni gówniarze rozumiejący w bardzo płytki sposób ducha piłki nożnej piszą artykuły na tych wszystkich stronach.
Przy czym zaznaczam, ta strona to jeden z niewielu chlubnych wyjątków.
Pozdrawiam
0
A ja mam taki mały apel do redakcji: zostawcie to powtarzanie za innymi polskimi gazetami/serwisami określenia "la furia roja". W Hiszpanii nie słyszałem tego określenia ani razu, w gazetach czy telewizji pojawia się jedynie "la roja". Ja wiem, że furia ładnie brzmi, ale jest to określenie którego się prawie (albo w ogóle) nie używa w Hiszpanii.