O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Brak informacji
  • Ulubione zespoły Brak informacji
  • Barcelonie kibicuję od Brak informacji

Statystyki

  • Dni w serwisie 223
  • Liczba komentarzy 10
  • Polecenia 62

Komentarze

0

@Laligaobserwator Z tym akurat w dużej mierze się zgadzam. Ryzyko istnieje i trudno temu zaprzeczyć. Barcelona nadal opiera część swojej strategii na założeniu, że utrzyma wysokie wyniki sportowe oraz że po pełnym otwarciu Camp Nou znacząco wzrosną przychody meczowe i komercyjne.
Powiedziałbym więc, że dziś największym ryzykiem nie jest samo zadłużenie, tylko realizacja założeń biznesowych. Jeżeli nowy Camp Nou będzie generował zakładane przychody, a klub utrzyma poziom sportowy, model ma szansę działać. Jeżeli natomiast wyniki sportowe wyraźnie się pogorszą albo przychody stadionowe okażą się istotnie niższe od prognoz, presja na finanse rzeczywiście wzrośnie. To jest już jednak ryzyko biznesowe, z którym mierzy się większość dużych klubów inwestujących w infrastrukturę, a nie wyłącznie Barcelona.

0

@Laligaobserwator To zależy od rodzaju faktoringu i sytuacji przedsiębiorstwa. Faktycznie, wiele firm korzysta z faktoringu w czasie problemów z płynnością, ale to tylko jedna z jego funkcji.Z faktoringu korzystają również bardzo zdrowe finansowo spółki, bo jest to narzędzie zarządzania kapitałem obrotowym. Jeśli firma wystawia fakturę z terminem płatności 60–90 dni, może zamienić ją od razu na gotówkę i wykorzystać środki na bieżącą działalność lub inwestycje, zamiast czekać na przelew. Dzięki temu poprawia płynność, mimo że nie ma żadnych problemów finansowych.Podobnie jest z kredytami obrotowymi czy liniami kredytowymi. Korzystają z nich nawet największe i najbardziej rentowne firmy na świecie. Samo finansowanie zewnętrzne nie jest więc dowodem utraty płynności. O problemach świadczyłoby dopiero to, gdyby firma nie była w stanie obsługiwać swoich zobowiązań, łamała warunki umów kredytowych albo banki odmawiały jej dalszego finansowania.Dlatego w przypadku Barcelony pytanie nie brzmi „czy korzysta z długu?”, tylko „czy ma zdolność do jego obsługi?”. To właśnie analizują banki, patrząc na EBITDA, przepływy pieniężne, poziom zadłużenia i harmonogram spłat, a nie na sam fakt istnienia kredytu.

0

@adrianrtf tak wiem, rozumiem czemu tak to porównałeś ;)

0

@Laligaobserwator Nie twierdzę, że każdy kredyt jest dobry. Twierdzę jedynie, że sam fakt zaciągnięcia kredytu nie świadczy o złej kondycji finansowej. To dwie różne kwestie.Praktycznie każda duża firma finansuje część swojej działalności długiem. Kluczowe jest, czy generuje wystarczające przepływy pieniężne, aby ten dług obsługiwać. Banki właśnie to analizują, zanim udzielą finansowania.Barcelona nadal ma wysokie zadłużenie i to jest fakt. Również faktem jest jednak, że od 2021 r. znacząco poprawiła przychody, EBITDA, płynność i obniżyła dług operacyjny. Można krytykować konkretne transfery czy decyzje zarządu, ale sama informacja o kredycie nie pozwala stwierdzić, że klub zmierza w złą stronę. W finansach liczy się przede wszystkim zdolność do obsługi zobowiązań, a nie sam fakt ich istnienia.

0

@Ronad10 sorry, że po takim czasie ale... ;) Ja akurat doceniam Laportę i to, co zrobił dla klubu. Nigdzie nie napisałem, że wszystko robi źle. Wręcz przeciwnie wyprowadził Barçę z bardzo trudnego momentu, zdobył mistrzostwa, klub wrócił do czołówki Europy, postawił na młodzież (choć częściowo wymusiła to sytuacja finansowa) i dziś oglądamy zespół, który znów daje kibicom radość. To są fakty.Mój punkt był jednak inny. Uważam, że Laporta wygrał wybory nie tylko dzięki efektom swojej obecnej kadencji, ale również dlatego, że jest symbolem złotej ery Barcelony. Ten kapitał emocjonalny jest ogromny i moim zdaniem często przeważa nad chłodną oceną sposobu zarządzania klubem.Mam też zastrzeżenia do części jego decyzji zwłaszcza finansowych. Dźwignie, sprzedaż aktywów czy zarządzanie niektórymi sytuacjami można oceniać różnie, czas oceni. To, że dziś sportowo wygląda to dobrze, nie oznacza automatycznie, że wszystkie decyzje okażą się słuszne w perspektywie 5–10 lat.Można jednocześnie doceniać to, co Laporta osiągnął, i mieć wątpliwości co do tego, czy jego model zarządzania jest najlepszy dla przyszłości klubu. Dla mnie jedno nie wyklucza drugiego.

Zobacz wszystkie

35

Sam nagłówek o "210 mln euro pożyczki na transfery" jest mocno uproszczony i nie mówi wiele o rzeczywistej kondycji finansowej klubu.

Sytuację finansową ocenia się przede wszystkim przez pryzmat przychodów, rentowności operacyjnej, płynności oraz struktury zadłużenia, a nie przez sam fakt zaciągnięcia finansowania.

Dla kontekstu:
• przychody FC Barcelony za ostatni rok wyniosły ok. 994 mln euro, czyli klub wrócił do poziomu blisko 1 mld euro rocznie;
• EBITDA wyniosła ok. 191 mln euro, co pokazuje, że podstawowa działalność operacyjna generuje dodatnie przepływy pieniężne;
• dług operacyjny został obniżony do ok. 469 mln euro, czyli o ok. 90 mln euro rok do roku;
• wskaźnik wynagrodzeń do przychodów spadł do ok. 54%, mieszcząc się w rekomendowanych przez UEFA poziomach.

Oczywiście Barcelona nadal pozostaje mocno zadłużona, ale trzeba rozróżnić dług operacyjny od finansowania projektu Espai Barça. Modernizacja Camp Nou jest finansowana oddzielnie (ok. 1,45 mld euro), a zobowiązania zostały zrefinansowane z wydłużonym harmonogramem spłat. To klasyczny model finansowania dużej inwestycji infrastrukturalnej, a nie kredyt "na transfery".

Jeżeli klub pozyskuje kolejne finansowanie rzędu 210 mln euro, to samo w sobie nie świadczy o złej kondycji finansowej. W dużych przedsiębiorstwach i klubach sportowych linie kredytowe oraz finansowanie dłużne są standardowym narzędziem zarządzania płynnością. Kluczowe jest to, czy klub generuje odpowiednie przychody i przepływy operacyjne, aby obsługiwać swoje zobowiązania. Patrząc na obecne dane finansowe Barcelony, sytuacja jest zdecydowanie stabilniejsza niż jeszcze 3–4 lata temu, choć poziom zadłużenia, zwłaszcza związanego z inwestycją stadionową – nadal pozostaje istotnym ryzykiem.

8

W FC Barcelonie od lat powtarza się ten sam paradoks: można wygrać wybory i jednocześnie nie mieć najlepszego planu na klub. I dokładnie w tym miejscu jesteśmy dziś.

Laporta najprawdopodobniej wygra kolejne wybory. Nie dlatego, że jego projekt jest najbardziej spójny. Nie dlatego, że klub jest dziś wzorem zarządzania. Wygra, bo ma nazwisko, narrację i sentyment socios. A w Barcelonie to waluta silniejsza niż jakikolwiek audyt finansowy.

Dla tysięcy socios Laporta to nie jest „aktualny prezydent”, tylko symbol lat 2003–2011: Ronaldinho, Guardiola, Messi, trofea i poczucie bycia najlepszym klubem świata. Ten sentyment działa nawet wtedy, gdy rzeczywistość mówi coś innego.

Laporta potrafi opowiadać. Potrafi wytłumaczyć porażkę jako „etap przejściowy”, ryzykowną decyzję jako „odwagę”, a brak planu jako „elastyczność”. I robi to lepiej niż ktokolwiek inny. W świecie, w którym większość socios nie czyta raportów finansowych, narracja wygrywa z tabelkami.

Sorry not sorry ale niema z kim konkurować - Víctor Font miał rację co do struktury. Marc Ciria miał rację co do finansów. Ale żaden z nich nie potrafił – ani nie potrafi – porwać emocjonalnie. A Barça i Socios, czy nam się to podoba czy nie, głosuje sercem, nie Excelem.
Fakty są takie, że klub przetrwał moment, w którym realnie groził paraliż finansowy.
Laporta postawił na La Masię (nie miał w sumie wyboru), co w ostatnich latach dało realne sportowe efekty. Laporta potrafił podejmować decyzje pod presją (czy trafne czy nie) i brać na siebie odpowiedzialność, nawet jeśli były ryzykowne.

Stety/niestety dla wielu socios to wystarczy. Widzieli prezydentów ostrożnych, widzieli prezydentów nijakich. Laporta przynajmniej sprawia wrażenie, że „coś robi”.

Laporta wygrywa politycznie, bo rozumie Barcelonę jako wspólnotę emocji.

Więc imho Laporta wygra

Pytanie brzmi: czy klub znów zapłaci za to cenę kilka lat później, gdy sentyment się skończy, a rachunki zostaną.


8

@ShawnC Kwestia przepłacania za piłkarzy to osobna dyskusja bo nie wiem o kogo Ci chodzi. Natomiast stwierdzenie „biorą kredyt, więc jest źle” nie oddaje tego, jak funkcjonują finanse największych klubów.

Regularnie z finansowania dłużnego korzystają m.in. Manchester United (linie kredytowe typu revolving credit facility wykorzystywane do finansowania kapitału obrotowego, inwestycji i transferów), Tottenham (finansowanie stadionu przekraczające 800 mln funtów), Real Madryt (kredyty na przebudowę Santiago Bernabéu) czy Inter Mediolan, który również refinansował swoje zadłużenie. Sam kredyt nie jest problemem, problemem jest brak zdolności do jego obsługi.

Warto też pamiętać, w jakim stanie Josep Maria Bartomeu zostawił klub. W 2021 r. nowy zarząd informował o ujemnym kapitale własnym, bardzo wysokim zadłużeniu, gigantycznych zobowiązaniach krótkoterminowych oraz wynagrodzeniach, które pochłaniały ponad 80% przychodów. Nie chce mi się szczerze wchodzić w szczegóły ale jak wiemy gdzie był klub za jego czasów. To nie jest sytuacja, którą da się naprawić w jedno okno transferowe czy jeden sezon.

Powrót do stabilności finansowej po latach błędów zarządczych to proces liczony raczej w 5–10 latach, a nie w jednym czy dwóch sezonach. At the end of the day liczy się zdolność do generowania gotówki i obsługi zobowiązań, a nie sam fakt istnienia długu.

6

@Adam065 Porównanie finansów klubu z budżetem domowym nie jest trafne. Przedsiębiorstwa (przypomnijmy FC Barcelona jest firmą) ocenia się przede wszystkim na podstawie zdolności do generowania gotówki i obsługi zadłużenia, a nie wyłącznie wyniku netto.

Po pierwsze, wynik netto i przepływy pieniężne to nie to samo. Na zysk netto wpływają m.in. amortyzacja transferów, amortyzacja majątku, odsetki od długu czy jednorazowe odpisy księgowe. Klub może wykazać niewielką stratę netto, a jednocześnie generować wysoką dodatnią EBITDA i dodatnie przepływy z działalności operacyjnej.

Po drugie, Barcelona osiągnęła w ostatnim roku ok. 994 mln euro przychodów i EBITDA na poziomie ok. 190 mln euro. To właśnie z przepływów operacyjnych obsługuje się odsetki i spłaca zobowiązania, a nie z samego wyniku netto.

Po trzecie, gdyby banki uznały, że klub nie ma zdolności do obsługi długu, nie refinansowałyby zobowiązań ani nie udzielały kolejnego finansowania. Instytucje finansowe analizują wskaźniki takie jak EBITDA, cash flow, poziom zadłużenia czy harmonogram spłat, dużo dokładniej niż sprowadzenie wszystkiego do stwierdzenia „jest strata netto, więc nie ma z czego spłacać”.

Tak dla przypomnienia: W 2021 r. niezależny audyt Deloitte wykazał, że Barcelona została pozostawiona z zobowiązaniami sięgającymi ok. 1,35 mld euro, ogromnymi zobowiązaniami krótkoterminowymi, funduszem płac przekraczającym bezpieczne poziomy oraz stratą 481 mln euro za sezon 2020/21. Klub miał realny problem z płynnością i wymagał głębokiej restrukturyzacji. Tego typu sytuacji nie odwraca się w jeden sezon – odbudowa finansów po kilku latach błędów zarządczych to proces trwający zwykle wiele lat.

5

@Zoker Laporta najprawdopodobniej wygra, bo ma nazwisko, narrację i sentyment u socios. I w wyborach to zwykle wystarcza.
Ale to wcale nie znaczy, że ma najlepszą wizję ani że klub jest najlepiej prowadzony. Paradoks Barçy polega na tym, że Laporta wygrywa politycznie, a klub od lat funkcjonuje w trybie gaszenia pożarów.
Font miał rację co do struktury, Ciria co do finansów, tylko że żaden z nich nie potrafi sprzedać tego emocjonalnie tak jak Laporta. A Barça, czy nam się to podoba czy nie, głosuje sercem, nie Excelem.

Media

Sonda

Komu kibicujesz w finale mundialu?