No bo Barca silnie jest związana z nacjonalizmem katalońskim, który bezpośrednio wywodzi się od hiszpańskich komunistów - to dlatego (między innymi) Franco tak tępił Katalończyków. To komuniści.
Tylko zauważ, że taktyka prowadzona przez Napoleona nie polegała na tworzeniu długich linii piechoty (jak robili to np. Rosjanie), tylko na skondensowaniu żołnierzy w zwarte grupy i ich podział na dywizje, korpusy, czy właśnie bataliony, które liczyły kilkaset żołnierzy. Ogólnie Napoleon wprowadził bardzo nowoczesną, nowatorską taktykę walki. Inne państwa powiem stosowały taktykę wojskową , której trzon opierał się na piechocie, ułożonej w sposób liniowy. Dlatego uważam, że wspomniana sytuacja jak najbardziej mogła mieć miejsce.
Zresztą to i tak tylko dywagacje. To, co wiemy na pewno, to, że wspomniane powiedzonko powstało najwcześniej w okresie wojen napoleońskich, i że nie ma pejoratywnego znaczenia :)
Bitwy pod Kłuszynem 1610 czy Kircholmem 1605 wygrane przez nas ogromnej przewagi wroga,
bitwa pod Wizną (przegrali ale długo się bronili);
bitwa pod Hodowem - pokonanie 100(!!!) razy liczniejszej armii tureckiej;
czy najlepiej tu pasująca szarża pod Somosierrą pokazują, że kilkaset Polaków było w stanie powstrzymać nawet kilkanaście tysięcy Rosjan.
Zresztą to najpewniej nie była kontrofensywa całej rosyjskiej armii (gdyż ta została rozbita), tylko pewnie jej części, a Polacy nie rozpędzili ich na cztery wiatry, tylko powstrzymali do czasu przyjścia posiłków.
Także sytuacja jak najbardziej prawdopodobna. Choć i tak na 100% nie wiadomo skąd się wzięło to powiedzenie, faktem jest jednak, że ma istnieje ono do dziś i ma znaczenie jak najbardziej pozytywne :)
Podczas wojny z Imperium, a konkretnie po wygranej przez wojska Napoleona bitwie pod Frydlandem w szeregach nastąpiło rozluźnienie. No krótko mówiąc jedno wielkie chlanie, które miało trwać nawet kilka dni. Niespodziewanie jednak nastąpiła kontrofensywa armii rosyjskiej, a jedynymi żołnierzami zdolnymi do walki w armii francuskiej byli właśnie Polacy, którzy powstrzymali atak wroga. I następnego dnia Napoleon miał wysłać rozkaz, w którym podobno padły słowa "Jeśli już macie pić, to pijcie jak Polacy".
A ja nie mam w dupie tych plebiscytów. Śmieszne są, to fakt, ale boli mnie i to bardzo, że za 10 lat ludzie będą patrzeć na Leo i CR7 przez pryzmat właśnie trofeów i osiągnięć. I pomyślą, że byli to dwaj wielcy gracze. No szlag mnie trafia. Od jakiś 4 lat Ronaldo ma przebłyski geniuszu, Messi ma przebłyski przeciętności. Ronaldo jak ma słaby mecz, to praktycznie nie ma go na boisku, Messi jak ma słaby mecz i tak gra na poziomie nieosiągalnym dla 90% innych piłkarzy. To boli.
W botidze to nie, bo wydałem w muzeum 50 € na album (mam zdjęcie jak wznoszę autentyczny Puchar LM) i 30€ na statuetkę Camp Nou z oryginalnym fragmentem murawy z sezonu 16/17. Kupiłem też u jakiegoś azjaty na mieście flagę Barcy i koszulkę Messiego
Spełniło się moje marzenie. W dniach 31X-7XI byłem w przepięknej, cudownej, jedynej BARCELONIE. Spędziłem tam cudowne chwile, m.in. 4 godziny na Camp Nou Experience, zwiedziłem Sagradę, Castell de Monjuic, La Ramblę, Katedrę, plażę, mnóstwo ulic i zakamarków. Coś pięknego... Oczywiście kwintesencją, nie tylko truskawką na torcie ale i też daniem głównym był sobotni mecz z Sevillą. I choć lało i było zimno, to zobaczenie za żywo Messiego, Iniesty, Suareza, Busiego, Gerarda i wszystkich moich ulubieńców których ciągle dopinguję przed TV, od lat przeżywam z nimi sukcesy i porażki, było po prostu bezcenne. No po prostu nie da się tego opisać słowami, coś NIESAMOWITEGO. Wrzucam kilka(naście) zdjęć, jak ktoś ma ochotę, to obejrzy :)
P.S. Podziękowania ślę do użytkownika 'RMS', który był bardzo pomocny przed moją wycieczką, m.in. pomógł ogarnąć mi barcelońskie metro :D
"Helenio Herrera Gavilan urodził się w Buenos Aires 10 kwietnia 1980 roku [...] Prowadził Real Valladolid (1948/49), Atlético (49-53 – dwa mistrzostwa Hiszpanii), Málagę (1953), Deportivo (1953), Sevillę (53-58) i Barcelonę, zastępując na stanowisku Domeneca Balmanyę 22 kwietnia 1958 roku."
HH był nie tylko niezwykle charyzmatycznym trenerem, ale i podróżnikiem w czasie!
Ja w tym artykule i w innych porównaniach fanów CR7 widzę jedną, główną rzecz - takie osoby nie mówią teraz zwykle, że to Cristiano jest lepszy, tylko, że obaj zawodnicy są genialni. Wiedzą, że Ronaldo do poziomu Leo nie doskoczy, nie wspominając o przekroczeniu go. Próbują więc podnieść "rangę" Ronaldo do poziomu Messiego. Za parę lat już się będzie mówiło w tym kontekście o genialnym Portugalczyku, który najbardziej zbliżył się poziomem do Messiego w jego erze.
To teraz popatrz na takie Chiny, które jakoś potrafiły się niesamowicie rozwinąć mimo tego, że w podobnym czasie jak my zrzucili komunistyczną politykę w gospodarcze (no bo de facto to ciągle komunistyczne państwo, choć na wyrost).
Gospodarka się w Niemczech rozwija? Ciekawe niby gdzie? Wzrost PKB za rok 2016 wyniósł tam około 1,5%, w Austrii coś ponad 4%, natomiast dla porównania zanotowało najgorszy wzrost od 26 lat w wysokości... 7%. Nawet Polska z tymi niecałymi 3* miała dwukrotnie większy wzrost od Niemiec. Więc o czym ty piszesz, i czemu masz tak dużo poleceń? Ludzie, co z wami...
Sam się nieraz zastanawiałem, jednak doszedłem do wniosku, że teraz nie stosują dopingu. Może kiedyś tak, ale nie dzisiaj. Dzisiaj jest nacisk na dietę, przygotowanie fizyczne i -bym powiedział - sztuczki bądź nowinki medyczne. Np. była taka sytuacja z Messim, kiedy miał kiepską formę i wymiotował podczas meczy. Poradził się pewnego pana lekarza, zmienił dietę a podczas meczu zaczął rzuć gumę i problem zniknął.
I nie czytaj wypowiedzi tych ekspertów powyżej, że co to za praca, gorzej mają Ci robią po 12h dziennie. Nie biorą jednak pod uwagę, że zawodowi piłkarze poświęcili WSZYSTKO by być tam gdzie są. Dzieciństwo, młodość, naukę, pracę, rodzinę, znajomych, mnóstwo czasu i wysiłku. Ludzie, którzy przez ponad 20 lat wyjmują prawie cały swój czas z życiorysu. Niesamowita presja psychiczna, załamania, kryzysy, ciągłe porażki i kłody rzucane pod nogi. Mało kto sobie z tym radzi. Są gwiazdami, mają pieniądze i mogą żyć dostatnie do końca życia. Ale za jaką cenę.
0
Dlatego napisałem, że "wywodzi się"
0
No bo Barca silnie jest związana z nacjonalizmem katalońskim, który bezpośrednio wywodzi się od hiszpańskich komunistów - to dlatego (między innymi) Franco tak tępił Katalończyków. To komuniści.
16
Grosicki do Barcelony xDDDDDDDDDDDDDDDD
0
Pies kolegi prosi o linka z dziewczyną z avataru :D
0
Cavani zostanie, Griezmann do nas, Neymar do Realu a Bale do Atletico.
0
1 listopada jest Wszystkich Świętych, to w Dzień Zaduszny, czyli 2 listopada modlimy się zmarłych wiernych.
1
Tylko zauważ, że taktyka prowadzona przez Napoleona nie polegała na tworzeniu długich linii piechoty (jak robili to np. Rosjanie), tylko na skondensowaniu żołnierzy w zwarte grupy i ich podział na dywizje, korpusy, czy właśnie bataliony, które liczyły kilkaset żołnierzy. Ogólnie Napoleon wprowadził bardzo nowoczesną, nowatorską taktykę walki. Inne państwa powiem stosowały taktykę wojskową , której trzon opierał się na piechocie, ułożonej w sposób liniowy. Dlatego uważam, że wspomniana sytuacja jak najbardziej mogła mieć miejsce.
Zresztą to i tak tylko dywagacje. To, co wiemy na pewno, to, że wspomniane powiedzonko powstało najwcześniej w okresie wojen napoleońskich, i że nie ma pejoratywnego znaczenia :)
0
Bitwy pod Kłuszynem 1610 czy Kircholmem 1605 wygrane przez nas ogromnej przewagi wroga,
bitwa pod Wizną (przegrali ale długo się bronili);
bitwa pod Hodowem - pokonanie 100(!!!) razy liczniejszej armii tureckiej;
czy najlepiej tu pasująca szarża pod Somosierrą pokazują, że kilkaset Polaków było w stanie powstrzymać nawet kilkanaście tysięcy Rosjan.
Zresztą to najpewniej nie była kontrofensywa całej rosyjskiej armii (gdyż ta została rozbita), tylko pewnie jej części, a Polacy nie rozpędzili ich na cztery wiatry, tylko powstrzymali do czasu przyjścia posiłków.
Także sytuacja jak najbardziej prawdopodobna. Choć i tak na 100% nie wiadomo skąd się wzięło to powiedzenie, faktem jest jednak, że ma istnieje ono do dziś i ma znaczenie jak najbardziej pozytywne :)
0
A to ja znam inną genezę.
Podczas wojny z Imperium, a konkretnie po wygranej przez wojska Napoleona bitwie pod Frydlandem w szeregach nastąpiło rozluźnienie. No krótko mówiąc jedno wielkie chlanie, które miało trwać nawet kilka dni. Niespodziewanie jednak nastąpiła kontrofensywa armii rosyjskiej, a jedynymi żołnierzami zdolnymi do walki w armii francuskiej byli właśnie Polacy, którzy powstrzymali atak wroga. I następnego dnia Napoleon miał wysłać rozkaz, w którym podobno padły słowa "Jeśli już macie pić, to pijcie jak Polacy".
2
Mam tego hujera i polecam, bardzo fajny telefon ;)
7
Co to jest: Nie je, nie pije, a chodzi i żyje?
.
.
.
.
.
Dzieci z Etiopii
0
Bleszczenie? Czyżby kolega z Kaszub?
0
Choinka? xD
1
To jest aż nieprawdopodobne jak bardzo gra Argentyny opiera się na Messim.
.
.
.
.
.
.
.
.
Coś czuję, że wygrają Mundial w Rosji.
0
W sumie logiczne, prawdopodobieństwo wymiotów było dużo większe od nieotwarcia się spadochronu ;)
32
* 7 grudnia wyrówna
A ja nie mam w dupie tych plebiscytów. Śmieszne są, to fakt, ale boli mnie i to bardzo, że za 10 lat ludzie będą patrzeć na Leo i CR7 przez pryzmat właśnie trofeów i osiągnięć. I pomyślą, że byli to dwaj wielcy gracze. No szlag mnie trafia. Od jakiś 4 lat Ronaldo ma przebłyski geniuszu, Messi ma przebłyski przeciętności. Ronaldo jak ma słaby mecz, to praktycznie nie ma go na boisku, Messi jak ma słaby mecz i tak gra na poziomie nieosiągalnym dla 90% innych piłkarzy. To boli.
0
Towarzyskie stawiać to gorzej niż polską ligę ;)
0
Taki Douglas dał radę, to ja nie dam? :D
1
Fryzjera bardzo mam spoko, to ja jestem jeb***ty na punkcie ekstrawaganckich fryzur
0
Ja sobie po prostu nie wyobrażam żeby tam nie zamieszkać, choćby parę lat...
0
W botidze to nie, bo wydałem w muzeum 50 € na album (mam zdjęcie jak wznoszę autentyczny Puchar LM) i 30€ na statuetkę Camp Nou z oryginalnym fragmentem murawy z sezonu 16/17. Kupiłem też u jakiegoś azjaty na mieście flagę Barcy i koszulkę Messiego
3
Dzięki, nie ma co zadrościć, trzeba DZIAŁAĆ, żyć i spełniać marzenia!
98
Spełniło się moje marzenie. W dniach 31X-7XI byłem w przepięknej, cudownej, jedynej BARCELONIE. Spędziłem tam cudowne chwile, m.in. 4 godziny na Camp Nou Experience, zwiedziłem Sagradę, Castell de Monjuic, La Ramblę, Katedrę, plażę, mnóstwo ulic i zakamarków. Coś pięknego... Oczywiście kwintesencją, nie tylko truskawką na torcie ale i też daniem głównym był sobotni mecz z Sevillą. I choć lało i było zimno, to zobaczenie za żywo Messiego, Iniesty, Suareza, Busiego, Gerarda i wszystkich moich ulubieńców których ciągle dopinguję przed TV, od lat przeżywam z nimi sukcesy i porażki, było po prostu bezcenne. No po prostu nie da się tego opisać słowami, coś NIESAMOWITEGO. Wrzucam kilka(naście) zdjęć, jak ktoś ma ochotę, to obejrzy :)
P.S. Podziękowania ślę do użytkownika 'RMS', który był bardzo pomocny przed moją wycieczką, m.in. pomógł ogarnąć mi barcelońskie metro :D
https://zapodaj.net/860ee93f5109d.jpg.html
https://zapodaj.net/665e39a1f2524.jpg.html
https://zapodaj.net/7fbb0b4daafba.jpg.html
https://zapodaj.net/bcc623aebff24.jpg.html
https://zapodaj.net/73ee086b96756.jpg.html
https://zapodaj.net/8a21afcabb019.jpg.html
https://zapodaj.net/07c9c0d14ab2f.jpg.html
https://zapodaj.net/546330750efcf.jpg.html
https://zapodaj.net/1e7b6bb582f85.jpg.html
https://zapodaj.net/7503dca87f489.jpg.html
https://zapodaj.net/d9a264c9e8ed5.jpg.html
https://zapodaj.net/db4905fa06023.jpg.html
https://zapodaj.net/f7838867baa77.jpg.html
https://zapodaj.net/441cc394e6241.jpg.html
https://zapodaj.net/a59ec4502dfe8.jpg.html
0
Ja oglądam w internecie
1
"Helenio Herrera Gavilan urodził się w Buenos Aires 10 kwietnia 1980 roku [...] Prowadził Real Valladolid (1948/49), Atlético (49-53 – dwa mistrzostwa Hiszpanii), Málagę (1953), Deportivo (1953), Sevillę (53-58) i Barcelonę, zastępując na stanowisku Domeneca Balmanyę 22 kwietnia 1958 roku."
HH był nie tylko niezwykle charyzmatycznym trenerem, ale i podróżnikiem w czasie!
0
A żoną czyjego sędziego będzie?
2
Ja w tym artykule i w innych porównaniach fanów CR7 widzę jedną, główną rzecz - takie osoby nie mówią teraz zwykle, że to Cristiano jest lepszy, tylko, że obaj zawodnicy są genialni. Wiedzą, że Ronaldo do poziomu Leo nie doskoczy, nie wspominając o przekroczeniu go. Próbują więc podnieść "rangę" Ronaldo do poziomu Messiego. Za parę lat już się będzie mówiło w tym kontekście o genialnym Portugalczyku, który najbardziej zbliżył się poziomem do Messiego w jego erze.
0
To teraz popatrz na takie Chiny, które jakoś potrafiły się niesamowicie rozwinąć mimo tego, że w podobnym czasie jak my zrzucili komunistyczną politykę w gospodarcze (no bo de facto to ciągle komunistyczne państwo, choć na wyrost).
0
Gospodarka się w Niemczech rozwija? Ciekawe niby gdzie? Wzrost PKB za rok 2016 wyniósł tam około 1,5%, w Austrii coś ponad 4%, natomiast dla porównania zanotowało najgorszy wzrost od 26 lat w wysokości... 7%. Nawet Polska z tymi niecałymi 3* miała dwukrotnie większy wzrost od Niemiec. Więc o czym ty piszesz, i czemu masz tak dużo poleceń? Ludzie, co z wami...
2
Sam się nieraz zastanawiałem, jednak doszedłem do wniosku, że teraz nie stosują dopingu. Może kiedyś tak, ale nie dzisiaj. Dzisiaj jest nacisk na dietę, przygotowanie fizyczne i -bym powiedział - sztuczki bądź nowinki medyczne. Np. była taka sytuacja z Messim, kiedy miał kiepską formę i wymiotował podczas meczy. Poradził się pewnego pana lekarza, zmienił dietę a podczas meczu zaczął rzuć gumę i problem zniknął.
I nie czytaj wypowiedzi tych ekspertów powyżej, że co to za praca, gorzej mają Ci robią po 12h dziennie. Nie biorą jednak pod uwagę, że zawodowi piłkarze poświęcili WSZYSTKO by być tam gdzie są. Dzieciństwo, młodość, naukę, pracę, rodzinę, znajomych, mnóstwo czasu i wysiłku. Ludzie, którzy przez ponad 20 lat wyjmują prawie cały swój czas z życiorysu. Niesamowita presja psychiczna, załamania, kryzysy, ciągłe porażki i kłody rzucane pod nogi. Mało kto sobie z tym radzi. Są gwiazdami, mają pieniądze i mogą żyć dostatnie do końca życia. Ale za jaką cenę.