La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1732 Culés

2

Polecam wszytskim, aby przeczytali. Wg mnie również sportowiec dekady (:

Filip Kapica:
[Dajcie chwilę tej opowieści - nawet jeżeli do tej pory nie byliście fanami głównego bohatera] *Moje ulubione wydarzenie wokół sportu AD 2019 Nie wiąże się z nim konkretna data, nie wiąże się z nim żadna arena sportowa. Nie wiążą się z nią hektolitry wylanego potu i błyski fotoreporterów próbujących uchwycić moment uwieczniający heroiczny wysiłek atlety w chwili jego glorii. Wybieram sukces sportowca w cywilu. Pod krawatem. Jest rzecz, która - przyznaję - po ludzku mnie wzrusza. Kiedy oglądam klipy dotyczące szkoły LeBrona Jamesa, rozczulają mnie niemal jak wiadomy fragment „Króla Lwa” w dzieciństwie. LeBron nie zakwalifikował się w 2019 roku NAWET do playoffów z Lakersami, ale odniósł sukces, który smakuje lepiej niż mistrzostwo NBA. Dał realną szansę najmłodszym pokoleniom. Zawsze odbierałem go adekwatnie do pseudonimu - #wiedziałem, że jest królem. Latem zeszłego roku LbJ przecinał wstęgę pod gmachem znanym jako „I PROMISE” - publicznej szkoły, którą otworzył w rodzinnym mieście Akron. Ohio przez lata funkcjonowało w tożsamości Amerykanów jako jeden ze stanów o najwyższym poziomie przestępczości w USA. W rankingu FBI szczególnie wysokie lokaty zajmowało miasto nieopodal Akron - Cleveland. Miasto przeklęte. Miasto, które nigdy nie mogło wygrać tytułu. Ani w NFL, ani w MLB, ani w NBA. Aż do 2016 roku, kiedy Cavaliers osiągnęli to w głównej mierze za sprawą Jamesa. Jest to dla mnie najpiękniejsze wydarzenie sportowe dekady. Prawdopodobnie najpiękniejsze za mojego życia w sportach drużynowych. Triumf wielkiego zawodnika z zespołem, którego hala mieściła się 40 mil od miejsca, w którym dorastał. Against all odds - jak pisali za Oceanem. W mistrzowskiej paradzie na ulicach wzięło udział blisko półtora miliona ludzi. Najpiękniejsze jest jednak to, co dzieje się z garstką, która dostała szansę normalnego życia. I tu koniec didaskaliów, zatrzymujemy się na chwilę przy działalności edukacyjnej placówki. Pierwszy rok? Dramatyczne wyniki. Nawet ośmiolatkowie borykali się z kłopotami promocji z klasy do klasy. Rezultaty na tle pozostałych szkół publicznych w mieście? Tragedia. Ostatnie miejsce. „The New York Times” pisał, że inicjatywa jest szczytna, ale może przerosnąć nawet najlepszych nauczycieli i pedagogów. LeBron przemawiał przed dzieciakami, którym nikt nie dawał nadziei na to, że złapią za książki zamiast za broń lub torbę z prochami. ”Możecie być za parę lat jak ja. W swojej ukochanej dziedzinie. Jako prawnicy. Jako artyści. Jako sportowcy. Wystarczy zaufać ludziom, którzy chcą dla was jak najlepiej. Którzy dadzą wam poczucie, że jesteście potrzebni. Którzy będą popychać was do tego, żebyście realizowali swoje marzenia” - mówił na otwarciu. 12 miesięcy później, tuż przed meczem Lakersów, wisiał na słuchawce z jedną z dziennikarek z NY, której tłumaczył: „Stała się rzecz nieprawdopodobna. Jest znacznie lepiej niż myśleliśmy. Na początku ludzie mieli świadomość, że otwieram szkołę dla dzieci. Dzisiaj ludzie mają dla odmiany świadomość jak wiele traciły ich latorośle bez dostępu do edukacji. Niektórzy zaczynają rozumieć, jaki jest cel całego przedsięwzięcia”. 75% uczęszczających tam dzieciaków wywodzi się z rodzin o minimalnych zarobkach. Poniżej średniej krajowej. Bo jak praca, to tylko dorywcza lub na czarno. Wszyscy objęci opieką socjalną i społeczną. Szkoła aktualnie ich wspiera - pomaga w szukaniu pracy, gwarantuje opiekę zdrowotną i nawet gwarantuje dostęp do fryzjera i barbera. W tym roku 90% uczniów wyrównało lub przekroczyło plan postawiony przed nimi w czytaniu i matematyce. Pokryło tym samym 70% planu stawianego przed uczniami najbardziej elitarnych szkół w mieście. „I PROMISE” gwarantuje im także wsparcie finansowe, ubrania, rowery wraz z kaskami. Ci żyjący do 2 mil od budynku są zgarniani sprzed progu i odstawiani później do domu. W szkole każdy może liczyć na dwa ciepłe posiłki i masę przekąsek. Najuboższe rodziny otrzymają też wsparcie finansowe. Zorganizowano też specjalne pomieszczenie z dostępem dla rodziców - mogą tam odbierać ubrania i artykuły gastronomiczne, przez płatki śniadaniowe po masło orzechowe. Wreszcie: każdy z absolwentów, który rozpocznie później naukę na University of Akron będzie zwolniony z jakichkolwiek opłat. Wszystko pokryje „I PROMISE”. LeBron odwiedza szkołę co kilka miesięcy, wszak możecie sobie wyobrazić jego zobowiązania - życie w Kalifornii, camp przed startem rozgrywek, 82 mecze w sezonie regularnym (w tym sezonie na pewno jeszcze awansuje do playoffów, a STS daje mu spore szanse na kolejny mistrzowski pierścień). Jest jednak obecny wiecznie - na murach, na ścianach i na plakatach. W środku znajduje się m.in. wystawa 114 par butów, które zakładał na parkietach NBA. Na czele z używanym modelem, w którym wygrywał mistrzostwo dla Cleveland. Najlepsi uczniowie otrzymują od niego listy. Odwiedzają ich też kumple zawodnika z innych dziedzin, jak choćby Justin Timberlake i jego partnerka Jessica Biel, którzy byli gośćmi „I PROMISE”. „To najfajniejsza rzecz, którą udało mi się dotąd osiągnąć w życiu” - ocenia 35-latek. Nataylia Henry, uczennica 4-klasy wypowiedziała się dla „New York Times”, kiedy publikowano reportaż dotyczący szkoły. Podczas pierwszego roku ominęła 50 dni nauki, bo trapiona demonami przeszłości obawiała się, że będzie poniżana przez innych uczniów. Drugi rok przyniósł już frekwencję na poziomie 80%. Pozwolił uwierzyć w siebie. A James? Sam nigdy nie poznał definicji normalnego dzieciństwa. Jego matka wydała go na świat, kiedy miała 16 lat. Był wynikiem wpadki. Ojca nigdy nie poznał, bo ten zawinął się, kiedy dowiedział się o ciąży kobiety. Z jego kartoteki policyjnej złożylibyśmy księgę objętości „Archipelagu Gułag”. Mama wychowywała go sama, ale założyła sobie cel, by znaleźć partnera, który mógłby zastąpić LeBronowi nieobecnego „mentora”. Padło na niejakiego Eddiego Jacksona, ale ten ze zdrowym rozsądkiem też miał niewiele wspólnego i odsiedział swoje za narkotyki. Później wziął się za biznesiki z kategorii „nieruchomości” i za oszustwa został zapuszkowany po raz kolejny. Niektórzy twierdzą, że nastoletni LeBron zwrócił się do niego niegdyś per „tato”. Kontakt się urwał, choć Jackson przypisywał sobie zasługi pomocy kupna pierwszego samochodu dla koszykarza. Debiutu Jamesa w NBA nie obejrzał, bo znowu trafił do pierdla. W sieci znajdziecie kolejne artykuły z jego zatrzymań przez policję - a to za chlanie za kółkiem, a to za napaść na funkcjonariusza. „Moja mama zawsze była dla mnie wszystkim. Zawsze była i będzie” - tak LbJ ostatecznie zamykał temat rozmowy na swoich bliskich. Za rodzinę uznaje kumpli, z którymi grał w jednym zespole w szkole średniej. Kiedy jeszcze do niej uczęszczał, poznał swoją obecną żonę. Ma z nią trójkę dzieci. Marzy o tym, by wystąpić w meczu NBA u boku swojego syna Bronny’ego. I jak tłumaczy w jednym z ostatnich klipów - żeby sukces ludzi z jego okolic nie rodził się w bólu i nie był wybrukowany traumatycznym dzieciństwem. LeBron James to dla mnie największa postać sportu w XXI wieku. Wchodzimy w kolejną dekadę, w której - miejmy nadzieję - świadomość sportowców jeszcze wzrośnie, począwszy przez wychowanie, edukację, a skończywszy na szerokopojętej szczytnej działalności. Rola LbJ dla lokalnej społeczności jest nieoceniona. Facet to prawdziwy MVP nie tylko w koszulce bez rękawów, ale także w garniaku, gdy gasną jupitery..

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?