La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1541 Culés

0

Wpadłem na pomysł, aby zrobić podsumowanie występów miesiąc po miesiącu, każdego z naszych zawodników, aby zobrazować jak prezentowali się piłkarze na przestrzeni sezonu. Poza zawodnikiem danego meczu, zawodnikiem miesiąca, dodałem też najgorszego gracza w meczu, jeśli taki był. Zaznaczam, że to moja subiektywna ocena, więc fajnie jeśli się włączycie w dyskusję.

W odpowiedzi prezentuję moją ocenę miesiąca sierpnia:

0

@Eto'o9 R10 Bramkarze:

W sierpniu Barcelona rozegrała cztery oficjalne mecze i wszystkie w ramach La Ligi. Zespołowi Flicka udało się zdobyć komplet punktów mimo że wcale to nie były łatwe spotkania.

Na tym etapie sezonu w klubie nie było jeszcze Wojtka Szczęsnego, więc w tym miesiącu siłą rzeczy nie będzie brany pod uwagę jeśli chodzi o grę. Oceniony nie zostanie również Inaki Penia, który przesiedział sierpień na ławce.

Ter Stegen od początku rozgrywek poddawał wątpliwości swoją dyspozycję. W meczu z Valencią obok Inigo był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem. Przy stanie 1-0 dla Valencii podał piłkę wprost pod nogi piłkarza Valencii i tylko fantastyczna interwencja Cubarsiego uratowała nas przed wynikiem 2-0. Mecz zakończył się wynikiem 2-1 dla Barcelony, ale gdyby nie interwencja Cubarsiego, to mogliśmy zacząć od falstartu. Z Athletickiem poza puszczonym golem po rzucie karnym był bezrobotny podobnie jak w starciu z Valladolidem. W meczu z Rayo znów się nie popisał i puścił gola, którego bramkarz na tym poziomie nie ma praw puścić.

Ter Stegen: 4 mecze, 3 puszczone gole, 1 czyste konto, 0 zawodnik meczu, 1 raz najsłabszy
Pena: 0 meczów

Obrońcy:

Barcelona weszła w sezon bez kontuzjowanego Araujo, a już po pierwszej kolejce straciła – jak się później okazało – na 8 miesięcy Christensena, który zagrał jedynie z Valencią i to też jako rezerwowy.

Parę stoperów stanowili więc Cubarsi i Inigo, co było na tamten moment dużym eksperymentem.
Początki nie były łatwe, a obaj piłkarze uczyli się ofensywnego stylu Flicka i łapania na spalonym. Inigo pomylił się już w pierwszej kolejce kiedy nie upilnował Duro i złamał linię. Z kolei w drugiej kolejce fatalnie pomylił się Cubarsi i sfaulował w polu karnym (ogólnie był tego dnia najsłabszy na boisku spośród piłkarzy Barcelony). W każdym kolejnym meczu wyglądało to jednak coraz lepiej i jak czas pokazał każdy teraz nie ma wątpliwości, że właśnie ta dwójka to na tę chwilę podstawowa para stoperów, bo poza świetną obroną potrafili również posłać kapitalne długie podanie jak Cubarsi asystując w meczu z Valladolid.
Z powodu kontuzji Araujo i Christensena minuty jako rezerwowy łapał Eric Garcia, a swoją szansę dostał nawet piłkarz, który na co dzień występuje w rezerwach, czyli Sergi Dominguez. Eric cały sezon od początku pokazywał swój profesjonalizm i to, że gdziekolwiek Flick by go wystawił i tak nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Dominguez zaliczył tylko epizodyczny występ w meczu z Valladolid.

Barcelona nie wzmocniła przed sezonem boków obrony i właśnie tam kibice mieli największe obawy. Już odpoczątku widzieliśmy jak ważny i nie zastąpiony w tej drużynie jest Kounde. Zagrał wszystkie możliwe minuty w sierpniu i jako jedyny z całego bloku defensywnego nie zawiódł ani razu. Do dobrej obrony dołożył również ładnego gola w meczu z Valladolid. Na lewej stronie etatowym starterem był Balde, który zagrał w podstawowym składzie w 3 z 4 meczów. Jednak tylko jeden rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. Początki były dość niemrawe. Balde nie dawał za wiele w ofensywie w żadnym z czterech meczów, a w defensywnie był co najwyżej przeciętny. Z tego powodu, oraz z faktu, że nie do końca ufa Fortowi, Flick postanowił włączyć na stałe do pierwszego zespołu anonimowego Gerarda Martina, który zagrał w 3 meczach w sierpniu, w tym zaczął mecz w podstawowym składzie z Rayo. I to właśnie ten mecz dał nam pierwsze sygnały, że mimo chęci to po prostu nie jest zawodnik z umiejętnościami na pierwszy zespół.

Kounde: 4 mecze, 1 gol, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Balde: 4 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Martinez: 4 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Cubarsi: 4 mecze, 0 goli, 1 asysta, 0 zawodnik meczu, 1 raz najsłabszym
Garcia: 3 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawdodnik meczu, 0 najsłabszym
Martin: 3 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Christensen: 1 mecz, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Dominguez: 1 mecz, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Araujo: 0 meczów (kontuzja)
Fort: 0 meczów

Pomocnicy:

Przez całe okienko transferowe Laporta i „The Szwagras” nawijali nam makaron na uszy w jakiej to cudownej i uzdrowionej kondycji finansowej jest w tym momencie Barcelona. Mówił, że możemy kupić Nico i Olmo. Skończyło się jedynie na wychowanku, a i tak cały sezon mordowaliśmy się z tym by go zarejestrować.

Do końca mówiono nam, że Merino już prawie nasze. Że już widziany w Barcelonie. Jak wiemy nic z tego nie wyszło. Ale jak to czasem bywa lepsze jest wrogiem dobrego. Od 2008 roku kiedy zadebiutował Busi ciągle słyszeliśmy, że nie ma nikogo kto dałby radę grać w Barcelonie na DM. Okazało się to takim samym farmazonem jak magiczne barcelońskie DNA. Okazało się, że w La Masii było dwóch chłopaków, którzy przebojem weszli do pierwszej drużyny, ale jednego niestety poważna kontuzja wykluczyła do końca sezonu. Marc Bernal momentami wyglądał jak Busquets 2.0, tyle że bez wylewów, które ostatnimi lat zdarzały się Busiemu. Rozpoczął mecze z Valencią, Athletickiem i Rayo i w każdym z tych meczów zagrał kapitalnie jakby grał w najwyższej klasie rozgrywkowej od lat a nie debiutował. Niestety w meczu z Rayo doznał fatalnej kontuzji więzadeł, która wykluczyła go do końca sezonu. Na tym nieszczęściu skorzystał inny Marc. Casado podobnie jak Xaviego na początku nie do końca przekonywał Flicka. Uważam jednak, że jest to jedno z największych objawień sezonu. Casado zagrał cały mecz z Valencią gdzie zmarnował nawet 100% sytuację. Później – w związku z kapitalną postawą Pedriego i Bernala – przesiedział mecze z Athletickiem i Rayo na ławce. Po kontuzji swojego młodszego kolegi wszedł do podstawowej jedenastki i tak naprawdę został w niej niemal do końca sezonu.

To, że Flick postawił tak szybko i przecież we wcale niełatwych meczach na dwóch wychowanków nie było jedynie efektem ich dobrej postawy w presezonie. Szwagry długo nie mogły zarejestrować Olmo, który nie mógł zagrać ani w meczu z Valencią ani Bilbao, oddali za darmo Gundogana, a do tego ciężkie urazy leczyli Gavi i De Jong, a Fermin był po dwóch turniejach reprezentacji. Z poprzedniego sezonu został tak naprawdę Pedri, który pokazał się z kapitalnej strony we wszystkich 4 meczach, choć ten z Valencią zaczął na ławce. Finalnie strzelił bardzo ważnego gola i finalnie dzięki jego podaniu Lewy strzelił zwycięskiego gola z Athletickiem. Z braku na początku ŚPO na tej pozycji w pierwszych 3 spotkaniach oglądać tam mogliśmy Raphinhę, który pod wodzą Flicka dostał drugie życie.

Dani Olmo zadebiutował dopiero w meczu z Rayo, ale jaki to był debiut! Fatalne sędziowanie Soto Grado nie przeszkodziło mu rozegrać tylko jednej, ale za to kapitalnej połowy. Barcelona przegrywała do przerwy po błędzie Martina do spółki z Ter Stegenem. Już na samym początku drugiej połowy trener do boju posłał Olmo, który od początku robił całą masę pracy. Najpierw był faulowany w polu karnym, czego oczywiście Grado nie widział. Później oddał kapitalny strzał niemal z połowy boiska, który zakończył się na poprzeczce. To go jednak nie zniechęciło. Brał czynny udział w akcji, która doprowadziła do wyrównania, a na sam koniec strzelił zwycięskiego gola. Rozegrał również kapitalne zawody z Valladolidem, gdzie obił obramowanie, ale finalnie wpisał się na listę strzelców.

Fermin rozegrał jedynie końcówki z racji tego, że wrócił z IO jako ostatni. Podobnie Torre, który zagrał jedynie końcówkę z rozbitym Valladolidem.

Pedri: 4 mecze, 1 gol, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Bernal: 3 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Fermin: 3 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Casado: 2 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Olmo: 2 mecze, 2 gole, 0 asyst, 1 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Torre: 1 mecz, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najsłabszym
Gavi: 0 meczów
De Jong: 0 meczów

Napastnicy:

To do czego przyzwyczaiła nas Barcelona Xaviego, to nuuuda w ataku, zero pomysłu, zero ruchu i 100% przewidywalność w ataku. Nic więc dziwnego, że wszyscy zwątpiliśmy w ten atak (z wyjątkiem jednego zawodnika). Wszyscy chyba marzyliśmy, że wydarzy się jakiś cud i pozbędziemy się Raphinihi czy Lewego. Jak mało znamy się na piłce.

Wszyscy do ostatniej chwili liczyliśmy na transfer Nico. Gerard Romero wyciągnął z tyłka kopertę, gdzie rzekomo była decyzja Hiszpana (oczywiście było to kłamstwo grubcia). Nie mniej jednak to Flick jest trenerskim geniuszem, a nie my. Od razu zaufał Raphinhi, który rozgrywa kosmiczny sezon. Brazylijczyk z racji braków w pomocy zaczął sezon bardziej jako ‘10’ niż skrzydłowy i okazało się, że to tam czuje się najlepiej. W meczu z Valencią był jednym z najlepszych na boisku i to po faulu na nim Lewandowski wykorzystał rzut karny. Z Billbao mimo że nie asystował ani sam nie strzelił gola zagrał bardzo dobry mecz. Z Rayo dołożył asystę przy golu Pedriego. Prawdziwy koncert rozegrał jednak w meczu z Valladolid. 3 gole i 1 asysta. Wszyscy łapaliśmy się za głowę, że przez dwa lata mieliśmy w składzie kogoś takiego, a Xavi po prostu nie potrafił z niego wykrzesać tego co Flick znalazł tak naprawdę od pierwszego meczu. Na drugim skrzydle była ta nasza jedyna nadzieja, młodziutki Yamal. I udowodnił, że przerośnie nasze wszelkie oczekiwania. Mecz z Valencią? Asysta. Mecz z Athletickiem? Kapitalny gol i bezapelacyjnie piłkarz meczu. Rayo? Znów asysta na wagę trzech punktów. Z Valladolidem dołożył kolejne dwa ostatnie podania. A to – jak się później okazało – był dopiero początek. Absolutny geniusz! Całe tridente uzupełnił Lewandowski. Fatalny w ostatnim sezonie Xaviego. Jednak u Flicka, z którym przecież wygrywał wszystko w Bayernie on również odżył. Dwa gole z Valencią i MVP. W meczu z Bilbao poobijał obramowanie, ale mimo wszystko strzelił zwycięskiego gola. Z Rayo zagrał słabo, ale wpisał się na listę strzelców z tym, że Grado anulował gola za wcześniejszy faul Kounde. Z Valladolidem strzelił gola i zaliczył asystę. Gorzej było jednak ze zmiennikami. Pau Victor, który świetnie spisywał się w presezonie grał jakieś epizody. Ansu – niespodzianka – znów był kontuzjowany no i był Ferran. W sierpniu mieliśmy niestety jeszcze tego starego Ferrana. Nie rekina a sardynę. A Ferran przez braki kadrowe grał dużo. Z Valencią? Bardzo słabo. Później było nieco lepiej z Athletickiem, żeby następnie zagrać absolutny kryminał z Rayo za co słusznie został zmieniony już połowie. Z Valladolidem zaczął na ławce, ale mimo gry tylko 20 minut asystował i strzelił gola. Był to jakiś impuls, ale sierpień to na pewno nie był jego miesiąc.

Raphinha: 4 mecze, 3 gole, 2 asysty, 1 zawodnik meczu, 0 najgorszym
Lewandowski: 4 mecze, 4 gole, 1 asysta, 1 zawodnik meczu, 0 najgorszym
Yamal: 4 mecze, 1 gol, 4 asysty, 1 zawodnik meczu, 0 najgorszym
Ferran: 4 mecze, 1 gol, 1 asysta, 0 zawodnik meczu, 1 najgorszym
Victor: 3 mecze, 0 goli, 0 asyst, 0 zawodnik meczu, 0 najgorszym
Fati: 0 meczów.


Jedenastka miesiąca: Ter Stegen – Balde, Inigo, Cubarsi, Kounde – Bernal, Pedri, Olmo - Raphinha, Lewandowski, Yamal

PIŁKARZ MIESIĄCA: Raphinha

Na koniec jeszcze trochę o pracy sędziów choć pracuję nad tym, aby porównać wszystkie kontrowersje z meczów Barcelony i Realu a potem je Wam zestawić.

1. vs. Valencia. Sanchez:
Można wymienić dwa mniejsze błędy, przy których da radę się wybronić. Oba co ciekawe dotyczyły Cubarsiego. W pierwszej połowie zbyt pochopnie i niemal za nic dał Cubarsiemu żółtą kartkę. W drugiej połowie Cubarsi faulował taktycznie za co jak najbardziej mógł obejrzeć żółtą kartkę. Wydawać by się mogło, że sędzia chciał naprawić swój błąd innym błędem, a to zła postawa. Ogólnie nie wypaczył wyniku, ale jeśli Barcelona kończyłaby mecz w 10 to nie moglibyśmy się dziwić, choć tak jak mówię, kartka w pierwszej połowie była mocno na wyrost.

2. vs. Athletic. Manzano
Jedyną kontrowersję w meczu mieliśmy w pierwszej połowie. W polu karnym Barcelony upadł zawodnik Bilbao czego nie zauważył Manzano. Poszła kontra Barcelony i faulowany był Robert Lewandowski. Okazało się jednak, że Cubarsi fauluje w polu karnym zawodnika Athleticu i zamiast karnego dla Barcelony mieliśmy karny Basków. Słuszna decyzja po interwencji VAR. Nie wpłynął na losy meczu.

3. vs. Rayo. Grado
Grado to sędzia, który wyjątkowo nie leży Barcelonie. Najniższy procent wygranych z tym sędzią nie jest przypadkiem. Poprzedni sezon stał pod znakiem skandalu z Getafe gdzie widział rękę widmo Gaviego przez co nie podyktował karnego za faul na Araujo i skandaliczne sędziowanie klasyku gdzie nie nabrał się na symulkę Vazqueza, nie podyktował ewidentnego karnego za faul Rudigera na Ferminie oraz nie uznanie gola Yamala (choć tu bardziej zawinił brak goal-line). Ten zaczął identyczną grandą. Nie gwizdnął ewidentnego karnego na Olmo. Nie dał czerwonej kartki za faul na Pedrim. I pozwolił na rzeźnię. Barcelona wygrała, ale tylko dzięki geniuszowi Olmo.

4. vs. Valladolid. Diaz

Łatwe zawody do prowadzenia. Brak większych błędów. Nie wpłynął na wynik.

2

@Eto'o9 R10 Myślę że za dużo czasu minęło i ciężko podyskutować i ocenić szczegółowo faktycznie jak było.

Jak masz zamiar coś takiego robić w przyszłym sezonie to najlepiej na bieżąco po każdym miesiącu.


« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?