- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1097 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
20
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
43 odpowiedzi
Roobo
0
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
17 odpowiedzi
Arden
0
Wymień dziwny zapach, który lubisz.
28 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1097 Culés
11
14 kwietnia 1993 roku. Trwa właśnie przerwa w trzeciej kwarcie meczu pomiędzy Chicago Bulls i Miami Heat. Do piłki podchodzi 23-letni fan Chicago Bulls, Don Calhoun. W jego głowie kłębi się mnóstwo myśli, ale jedna podstawowa:
- Tylko nie przekrocz linii rzutów wolnych. Tylko jej nie przekrocz.
Rozpędza się. W jeansach i ciężkich butach może wydawać się to niewygodne, ale piłka z łatwością opuszcza jego dłoń, a stopy lądują kilka centymetrów przed linią. Kamera śledzi lot, by po kilku sekundach uwiecznić, jak pokonuje większość boiska dość wysoką parabolą i z łatwością przecina siatkę.
Szczęśliwy Don chwilę później zbija piątki z graczami Bulls, ktoś klepie go w tyłek. Jordan kwituje to krótkim: „Great shot, kid”, ale Michael Wilbon, będący wtedy w Washington Post, opisze ten moment jeszcze zgrabniej: „Jordan uśmiechał się jak dzieciak w taki sposób, jakiego nigdy nie widziałem u niego na parkiecie”.
Myśli Dona skupiają się jednak wtedy bardziej na bracie Clarencie („To dla ciebie, Clarence!”), który powiedział mu pięć lat wcześniej, tuż przed śmiercią, że Michael Jordan wkrótce będzie najlepszym graczem na świecie.
Tymczasem on stał na parkiecie Bulls, tuż obok Michaela, i jeszcze trafił rzut warty milion dolarów, upamiętniający swojego brata. Czy tak wygląda koszykarskie niebo?
Wszyscy są uśmiechnięci i świadomi, że byli świadkami czegoś niezwykłego.
- Mi zarobienie miliona dolarów zajęło trzy lata, a temu gościowi pięć sekund – żartował po wszystkim Horace Grant.
Tamtego roku Bulls przeprowadzali już tę akcję 19-krotnie: tylko raz trafiono w obręcz, dwa razy w tablicę, a aż szesnaście prób kończyło się spektakularnymi airballami. Calhoun miał mniej niż 1% szans na to, że trafi, ale mu się udało.
Normalnie nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że mógłby zostać z… pustymi rękoma.
Don w formularzu napisał, że wcześniej grał w koszykówkę w college’u (Triton College w sezonie 1988/89), a ludzie odpowiedzialni za ten konkurs nie mieli nic przeciwko, wzruszając na ten fakt ramionami.
Firma ubezpieczeniowa American Hole ‘N one Inc miała oczywiście w tym temacie zupełnie inny pogląd: według niej Don złamał przepisy. Wkrótce po wygranej lokalne media zaczęły donosić, że Calhoun może wcale nie otrzymać swojej nagrody.
Chicago Bulls zorganizowało konferencję prasową, na której Calhoun usiadł obok Jerry’ego Reinsdorfa i kilku osób, sponsorujących wtedy ten konkurs.
- W tej chwili nie jest jasne, czy firma, która ubezpieczyła to wydarzenie zapłaci za nagrodę. Jednak niezależnie od tej decyzji Lettuce Entertain You, Coca-Cola i Chicago Bulls pokryją kwotę w wysokości 1 miliona dolarów i zapewnią, że ta historia będzie miała szczęśliwe zakończenie.
Calhoun wyszedł tego dnia wiedząc, że faktycznie dostanie swoje pieniądze. Praktycznie natychmiast otrzymał pierwszą z 20 rocznych wypłat w wysokości 50 tysięcy dolarów.
Nigdy nie dowiedział się wielu szczegółów na temat tego, w jaki sposób sponsorzy i firma ubezpieczeniowa się dogadali.
Następnego roku usłyszał jednak od swojego kolegi, że Jordan zawsze pojawia się na meczach swojego dziecka. Calhoun postanowił się tam udać i spróbować zagadać z Jordanem.
- Dostałeś swoje pieniądze? – zapytał w pierwszej kolejności Michael.
- Tak – odparł Don.
Michael zamruczał, zawiesił na chwilę wzrok.
- Zmusiliśmy ich, żeby ci je dali – odparł Jordan. – Byliśmy wkurzeni, że próbują ci nie zapłacić.
Jordan nigdy nie skomentował tej sprawy, podobnie jak Chicago Bulls.
https://zapodaj.net/plik-4syaq9h9QY