- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 684 Culés
Gorące dyskusje
Fog_W_1899
4
Ale ten sezon będzie dla nas ciężki. W sumie to myślę, że możemy już odpuścić i za bardzo... » Czytaj dalej
52 odpowiedzi
lajcior
2
Czy według Was 20/26 dni urlopu na cały rok to jest odpowiednia ilość?
37 odpowiedzi
NeroTFP1
29
Haaland i Alvarez są z tego samego rocznika, obaj kreowani są na gwiazdy, na które trzeba... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 684 Culés
0
Znalezione na FB.
Fajnie się to czyta.
Gdy rozpoczyna się mecz, cała Hiszpania siedzi przed telewizorami. Barça, dodatkowo zmotywowana zajściami, znajduje wreszcie koncentrację i inspirację, czego brakowało jej od początku sezonu, i gra dobrze. Decydujący jest pierwszy gol, później często powtarzany w telewizji: Guardiola podaje do Romário, który będąc przed Alkortą, wykonuje „krowi ogon” (brazylijski drybling, praktycznie niestosowany w Hiszpanii: zawodnik zagarnia piłkę w jedną stronę, żeby za chwilę gwałtownie zmienić kierunek), biegnie i korzystając z wyjścia z bramki Buyo, strzela przy dalszym słupku. Piękno tego gola sprawia, że Camp Nou nie posiada się z radości. Mimo to do przerwy jest tylko 1:0. Real Madryt, mimo kontuzji Alfonso (obiecujący napastnik ze szkółki, który posadził na ławce rezerwowych Butragueño), broni się i utrzymuje wynik.
Niedługo po wznowieniu gry Stoiczkow upada w pobliżu pola karnego Realu. Madridiści upierają się, że nie było faulu, jednak Urío wskazuje na rzut wolny. Koeman uderza w swoim stylu, zdobywa bramkę na 2:0 i wywołuje szaleństwo na trybunach. Cruyff natychmiast zmienia Stoiczkowa (mającego już na koncie żółtą kartkę i dalej bardzo pobudzonego), wprowadzając Laudrupa.
Więcej mądrości i mniej ognia, ale ogień już na boisku nie był potrzebny. Teraz opanował trybuny. Na marginesie: wtedy można było wystawić tylko trzech obcokrajowców, a w składzie Barçy znajdowało się czterech: Koeman, Laudrup, Romário i Stoiczkow. Laudrup najczęściej był tym poszkodowanym, co zdecyduje później o jego przejściu do Realu Madryt, o czym piszę w dalszej części rozdziału.
Od tego momentu Barcelonie idzie jak po maśle. W 57. minucie strzela na 3:0 (Romário), w 81. na 4:0 (trzeci gol Romário tego wieczoru) i w 87. na 5:0 (Iván, młody asturyjski piłkarz, który potem nie zrobi wielkiej kariery w Barcelonie). Camp Nou tonie w ekstazie. Toni Bruins, asystent Cruyffa, podnosi się, trzymając w górze otwartą dłoń i pokazując pięć palców, magiczną liczbę dla publiczności. Tych pięć goli kibicom w podeszłym wieku odejmuje 20 lat, przypominają sobie 5:0 na Santiago Bernabéu z lutego 1974 roku, jeden z najbardziej radosnych wieczorów w historii Barcelony. Cruyff był wtedy nowo przybyłym piłkarzem, teraz jest wybitnym trenerem klubu i uczynił Barcelonę naprawdę wielką. Znowu Cruyff.
Barcelońskie gazety rozpisują się w ironicznym tonie, madryckie lamentują. Piłkarze Barçy, wraz z żonami i narzeczonymi, wychodzą, żeby się zabawić, do Up & Down, najsłynniejszego lokalu w mieście, gdzie raz za razem rozbrzmiewa piosenka Botifarra de pagès zespołu La Trinca, opowiadająca o tamtym 5:0 sprzed lat: Sonaren cinc campanades allà a la Porta del Sol. Cinc cops plorà La Cibeles. Madrid estava de dol… Ci najstarsi z najstarszych pamiętali jeszcze 5:0 z marca 1945 roku, ze wspaniałych lat Césara. Tamto zwycięstwo pozbawiło Real pierwszego miejsca w lidze, którą ostatecznie wygrała Barça z jednym punktem przewagi.
Fragment pochodzi z książki pt. "Barça vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć".