La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1412 Culés

5

Fragment książki „El Matador Cavani” Romaina Moliny o pierwszym meczu i remontadzie Barcelony w meczu z PSG. Pierwsza część w tym komentarzu, reszta w odpowiedzi.

PSG - Barcelona 4:0:
"To było tak, jakbyśmy właśnie wygrali Mistrzostwa Świata. Nigdy nie widziałem takiej euforii." - Romain Grunstein, ochroniarz PSG, obecny w szatni Paryżan po zwycięstwie. Jednakże Unai Emery, pomimo zwycięstwa, wrócił do szatni ze zmartwionym wyrazem twarzy.

"Mamy specjalny pokój dla ochroniarzy, z mnóstwem zdjęć. Chciałem zrobić sobie jedno z trenerem i pomyślałem, że to dobry moment." - powiedział Grunstein. - "Emery odpowiedział mi, że nie ma problemu, ale tylko jeśli zakwalifikujemy się do następnej rundy. Odpowiedziałem mu wtedy, że przecież wygraliśmy 4-0, ale on od razu mnie uspokoił i dodał, że faktycznie prowadzimy 4-0, ale niczego jeszcze nie wygraliśmy. To niebezpieczne uwierzyć, że już wygraliśmy."

Pomimo remisu z Tuluzą w lidze, w Paryżu nie przejmowano się tym, dyrektorzy szukali już miejsc w hotelach na finał w Cardiff, aby móc zaplanować podróż z wyprzedzeniem i zaprosić swoje rodziny.
"Później w lidze pokonaliśmy Marsylię 5-1, więc poczuliśmy, że te 4-0 to początek czegoś nowego." - przyznał Grunstein. - "Jednak Unai nie przestawał powtarzać, że jest jeszcze drugi mecz. Ciągle pytał: Czy wy naprawdę wierzycie, że Barcelona nie będzie na nas czekać albo nie będą chcieli się zrewanżować? Musimy być gotowi do walki, pewni siebie, ale przygotowani."

Francuska prasa, głównie L'Equipe zaczęła pisać o remontadzie, słowo to zaczęło być coraz częściej powtarzane. Rano, w południe i wieczorem coraz więcej osób oglądających kanały informacyjne, nawet niekoniecznie powiązane z piłką, zaczęło coraz częściej słyszeć o możliwości historycznego comebacku. To było wszędzie i zawodnicy z Paryża też mogli się na to natknąć w swoich telefonach.

Emery liczył na powrót Thiago Motty na rewanżowy mecz z Barceloną, tak się jednak nie stało. Adrien Rabiot nie trenował tydzień przed meczem, jego matka i agent Veronique zadzwoniła do klubu i powiedziała, że jej syn nie wychodzi z łóżka i nic nie je, w trakcie tygodnia schudł prawie 3 kilogramy, a gdy dołączył do treningów mógł tylko truchtać. Podobnie było z Angelem Di Marią, który doznał urazu z pierwszym meczu z Barceloną i nie było pewności czy zdąży na rewanż. Także Pastore nie ukończył jednego z treningów z powodu łydki.
"To nie będzie zwykły mecz, to będzie wojna" - stwierdził przed meczem Cavani. Nie mylił się.

W środę rano Pastore przyznał, że czuje się lepiej, ale potrzebuje sprawdzić swój stan z lekarzami czy da radę zagrać. Di Maria i Rabiot mieli zagrać normalnie, nie mając innej opcji. Po małej rozgrzewce i lunchu piłkarze zachowywali się jak zwykle.
"Kilka godzin przed meczem nie było powodu do obaw, piłkarze byli pewni siebie." - stwierdził Grunstein. - "Udaliśmy się (ochroniarze) na stadion przed piłkarzami, żeby się przygotować."
"Kiedy opuszczaliśmy hotel nie martwiłem się. Przyjechaliśmy jak zwycięstwie, prawie całkowicie spokojni." - przyznał Blaise Matuidi.

Dwaj dyrektorzy PSG zastanawiali się jaką butelkę powinni odkorkować tej nocy po zwycięstwie i awansie.
"Gdy tylko opuściliśmy hotel wszystko się zmieniło. Poczułem, że mecz tak naprawdę zakończy się dopiero tutaj." - dopowiada Grunstein.

3

@Worny Barcelona - PSG 6:1:
PSG po meczu chciało zrzucić winę na sędziowanie i zapomnieć o dacie 8 marca 2017 roku.
"Kiedy opuścili hotel, piłkarze zobaczyli ogromny tłum ludzi. To było bardzo onieśmielające." Cała droga na Camp Nou trwała wieczność, kibice Barcelony otaczali autobus Paryżan z obu stron, słychać było buczenie, gwizdy, obelgi i okazjonalnie czymś rzucano. Piłkarze nic nie mówili, każdy siedział ze słuchawkami w uszach, panowała cisza.

"Zobaczyli wtedy, że nie grają tylko przeciwko FC Barcelonie, ale całemu miastu. Nigdy sobie tego nie wyobrażali."

Kiedy dotarli na miejsce, każdy z zawodników próbował nie zwracać uwagi na to, co się dzieje, ale było to niemożliwe. Każdy dźwięk do nich docierał, to było jakby ktoś ciągle puszczał piosenkę Stress zespołu Justice z odtworzenia.
"Naszą jedyną szansą jest wpuścić ich do piekła" - przyznał jeden z dyrektorów Barcelony.

Podczas rozgrzewki piłkarze PSG zaczęli narzekać, np. Kevin Trapp stwierdził, że piłki są zbyt nowe, aby nimi grać. W szatni przed meczem Unai Emery wygłosił przemowę, ale nie dała ona żadnych efektów.

"W momencie, gdy szliśmy korytarzem prowadzącym do wyjścia na murawę usłyszałem hałas, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem. Był ogłuszający, agresywny. Nie mieliśmy przeciwko sobie 11 piłkarzy, ale niemal 100 tysięcy."
Twarze piłkarzy były białe, cała drużyna wycofała się od samego początku, nie potrafli wymienić kilku celnych podań. Emery zdenerwowany wstał, swoimi gestami kazał obronie wyjść wyżej. Bezskutecznie. Luis Suarez nie potrzebował więcej zachęty i po 3 minutach było już 1-0. Camp Nou ekslodowało, a Paryż zbliżył się do bram piekieł.

Przed przerwą Barcelona prowadziła już 2-0. Po 45 minutach Emery i jego asystent Juan Carlos Carcedo zaczęli wrzeszczeć na cały głos w szatni. Nawet zazwyczaj cichy i nieśmiały asystent trenera, Pablo Villa wstał z krzesła i zaczął krzyczeć w stronę obrońców i pomocników PSG, żeby wyszli wyżej, tak jak to planowali przed meczem.

"Wszyscy piłkarze w szatni patrzyli w podłogę, nikt się nie odezwał." - relacjonuje Grunstein. - "Unai wygłosił przemowę, starał się być spokojny, chciał ich pobudzić, ale ja miałem uczucie, że to się nie uda. Możliwe, że nawet obraził kilku piłkarzy, ale i to nie przyniosło rezultatu. Następnie poprosił Thiago Mottę o zabranie głosu, tak samo jak w 2015, gdy pomimo grania w 10 udało im się wyeliminować Chelsea. Nie pamiętam dokładnie co powiedział, ale jedno zdanie zapamiętałem. Motta tuż przed wejściem na murawę powiedział swoim kolegom: Teraz musimy wybierać jak umrzemy, czy się poddamy czy zrobimy to z podniesionymi głowami. Nie wiem czy to była jakaś przepowiednia, nie wiem czy to były jego dokładne słowa, ale tak właśnie się stało."

Cavani dał PSG nadzieję po swoim golu na 1-3. Verratti wpadł w ramiona Emery'ego i zaczął krzyczeć z całych sił. Siedzący niedaleko linii bocznej trener fizjoterapeuta Thiago Silvy niemal w sposób histeryczny wstał z miejsca i zaczął obrażać chłopca od podawania piłek stojącego przed nim i wydawał się z siebie dumny. Całą drużyna PSG wpadła w euforię, zupełnie jak małe dzieci, poza Cavanim. "On był spokojny" - przyznał dziennikarz z Neapolu, Antonio Moschella.

Di Maria bliski był podwyższenia prowadzenia, jednak Mascherano powstrzymał go tuż przed strzałem.
"Wszyscy widzieliśmy jak Mascherano go zatrzymał, każdy z nas myślał, że to będzie rzut karny. Dwie minuty później Neymar podwyższył prowadzenie z rzutu wolnego, później..." - Romian Grunstein nie musi opowiadać co było dalej, każdy z nas to widział.

Tutaj filmik, jakby ktoś chciał posłuchać całości:


« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?