- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1238 Culés
Gorące dyskusje
Jakchcesz
69
Ale mnie to denerwuje jak po ciężkim tygodniu chce się napić piwka, odpocząć, obejrzeć... » Czytaj dalej
10 odpowiedzi
martusiaaaa
1
macie jakieś sposoby które pomogą mi przekonać moich dzaiadkow żeby oglądać dzisiaj goata ?... » Czytaj dalej
48 odpowiedzi
Adi123456789
0
Ile macie wzrostu?
38 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1238 Culés
3
Bardzo Ciekawy zawodnik z jeszcze ciekawsza Historia :)
Futbol to radość, wolność, ciesz się, kiedy masz piłkę przy nodze - mawiał Ronaldinho. Słowa swego czasu największego piłkarskiego magika na kuli ziemskiej wziął sobie do serca pewien utalentowany skrzydłowy. Arnaut Danjuma to dziś zawodnik, który jednocześnie zachwyca, oczarowuje i przyciąga na stadion czy przed telewizory. W świecie futbolu zniewolonego przez taktykę i dyscyplinę, Holender lata tak wysoko, że wyłamuje się ze wszystkich schematów.
Od bezdomności do Ligi Mistrzów
Villarreal pewnie nie jest wymarzonym klubem dla 24-letniego zawodnika. W karierze Danjumy nie wszystko szło jednak tak łatwo, jak mijanie obrońców Manchesteru United. W pełnokrwistym wywiadzie dla “The Guardian” Holender przyznał, że jego najtrudniejsze momenty w życiu wcale nie są związane z futbolem.
- Moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłem mały. Matce trudno było znaleźć mieszkanie i pieniądze na życie dla naszej rodziny. W pewnym momencie nie mieliśmy gdzie się podziać. Czasem spaliśmy w samochodzie, bo nie mieliśmy dokąd pójść. W końcu ja, mój brat i siostra trafiliśmy do rodzin zastępczych. Ojciec jedynie podrzucał mnie rano do szkoły, a potem odbierał i zawoził z powrotem do rodziców zastępczych. Nigdy nie pytałem, dlaczego nie mogłem wtedy mieszkać z którymś z rodziców. To część życia, do której wolałbym nie wracać. Jest kilka rzeczy, o których nie chcę wiedzieć. Zacząłem grać w piłkę, żeby uciec z dala od tego wszystkiego. Futbol sprawił, że cieszyłem się życiem. To była moja ucieczka - opowiedział Holender.
W wieku 11 lat Arnaut mógł znów zamieszkać z ojcem. Doświadczenia zebrane w miejscowych drużynach sprawiły, że dostał się do akademii PSV Eindhoven, jednej z holenderskich potęg. Tam spędził pięć lat, jednak nigdy nie udało mu się zadebiutować w seniorskiej drużynie. Nie przedostał się przez gęste sito odsiewające piłkarskie ziarna od plew.
- Gdy trafiłem do PSV, byłem uznany za wielki talent. Początkowo wszystko się układało, ale potem nie mogłem się tam odnaleźć. 16-latkowie, którzy mają tam przyszłość, dostają oferty kontraktów. Mnie niczego nie zaproponowano. Z moją przeszłością naturalne było to, że nie mogłem się poddać. Moi koledzy z juniorów jeździli już najlepszymi samochodami. Ja na treningi musiałem dojeżdżać pociągiem. Wiedziałem, że muszę iść dalej - przyznał w rozmowie z oficjalną stroną Bournemouth.