- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 623 Culés
Gorące dyskusje
Zoker
50
Dobrze, że Anka ma wsparcie, bo też nie wiem co zrobiłbym w tak trudnej... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Sysia11
11
5 spotkań w 16 dni no to nieźle. (Oczywiście jeżeli będziemy przechodzić do kolejnych... » Czytaj dalej
49 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 623 Culés
2
"Legia wygrywa z mistrzem Norwegii w pierwszym meczu 1. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów!
Przed spotkaniem można się było obawiać o obsadę prawego wahadła. Juranović nie wrócił jeszcze do treningów po Euro 2020, Wszołek i Vesović opuścili klub z Łazienkowskiej, z kolei nowy nabytek - Matthias Johansson - nie był jeszcze w pełni przygotowany na grę. W takiej sytuacji Czesław Michniewicz postawił na młodego Kacpra Skibickiego, który nie występował na tej pozycji.
Już w 2. minucie Mladenović świetnie odnalazł na prawej stronie właśnie Skibickiego, który następnie wgrał futbolówkę w pole karne w najlepszy możliwy sposób. Czyhający tam Emreli nie zdołał jej przeciąć, ale sztuka ta powiodła się Luquinhasowi, który tym samym bardzo szybko otworzył wynik. To dodało pewności legionistom, którzy jednak nie prowadzili gry, nie posiadali też częściej piłki. Rozgrywał zespół Bodo/Glimt, a Legia cierpliwie czekała na swoje okazje. Piłkarze z Warszawy bardzo dobrze wyglądali taktycznie - przesuwali formacje, zachowywali niewielkie odległości między sobą. Powodowało to, że norweska ekipa irytowała się. Dochodziło nawet do tego, że przerzuty gospodarzy wędrowały na aut. Wyczekanie przyjezdnych opłaciło się. W 41. minucie z rzutu rożnego dośrodkował nieoceniony Mladenović, a zamieszanie w szesnastce wykorzystał Emreli, notując pierwsze trafienie w nowych barwach. Wcześniej imponował już skutecznością w przedsezonowych sparingach.
Niestety, w samej końcówce pierwszej połowy na swoją bramkę skutecznie popracowali także podopieczni Knutsena. Po chaosie w polu karnym Legii, Artura Boruca pokonał napastnik Botheim.
Gol z pierwszych 45 minut wyraźnie dał nadzieję Norwegom, którzy w drugą odsłonę weszli z większym animuszem i zaangażowaniem. Z tym zaś mieli problem legioniści. Były straty, były błędy, były i próby Bodo/Glimt. Na szczęście zapędy gospodarzy nieco wyciszył Mahir Emreli, który po otrzymaniu doskonałego podania od Skibickiego, z chirurgiczną precyzją wpakował piłkę po raz drugi do siatki.
Wynik 3:1 i spokojne dowiezienie tego rezultatu do końca? Nic z tych rzeczy. Niemałej dawki adrenaliny dostarczyło kontaktowe trafienie Pernambuco. Po tym Norwegowie znów stali się bardziej agresywni i bardziej żądni piłki. Tyle że wyszło im to bokiem, jako że wkrótce z boiska z drugą żółtą kartką wyleciał Konradsen. Bądź co bądź, to mogła być nawet bezpośrednia czerwona, gdyby pomocnik już wcześniej nie miał na swoim koncie żółtka.
Mimo przewagi liczebnej Legii, końcówka była bardzo nerwowa. To Bodo/Glimt posiadało futbolówkę i swobodniej nią operowało. Piłkarze Michniewicza bardziej skupiali się na bronieniu dostępu do własnej bramki. Za tydzień rewanż - grzechem byłoby stracić wypracowaną na trudnym wyjeździe przewagę. "
[Fanpage, Mistrzowie Polski]