Dziś odbędzie się kolejna odsłona rywalizacji Barcelony z PSG, która przebiega w zasadzie na wszystkich możliwych płaszczyznach: od walki o trofea, przez konkurowanie o zawodników, po starania o miano największego klubu na świecie. Po tym, jak Qatar Sports Investments zainwestowało w 2011 roku we francuską drużynę, celem stało się uczynienie jej najpotężniejszym klubem na świecie. Rodziło to naturalną rywalizację z Barceloną, która w tym czasie zajmowała dominującą pozycję pod względem znaczenia w futbolu. Z biegiem czasu napięcie między tymi dwoma zespołami stało się tak duże, że w przypadku Blaugrany można je chyba tylko porównać do rywalizacji z Realem Madryt.
Starcia boiskowe
Od 2011 roku mecze Barcelony i PSG stały się prawdziwym klasykiem Ligi Mistrzów. Jak podaje Opta, od sezonu 2012/2013 te ekipy grały ze sobą osiem razy i tylko starcia Borussii Dortmund z Realem Madryt odbywały się w tym okresie częściej (10 razy). Barcelona i PSG mają teraz okazję wyrównać to osiągnięcie. Cztery z tych spotkań zakończyły się zwycięstwem Katalończyków, dwa wygraną paryżan, a w dwóch padł remis. Każdy dwumecz okazał się dla Blaugrany szczęśliwy.
W pierwszej potyczce w tym okresie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 2012/2013 Barcelona wyeliminowała PSG po zażartym boju (2:2 na wyjeździe i 1:1 u siebie). Blaugrana mogła nawet odpaść, ale w drugiej połowie meczu rewanżowego po dziewięciu minutach od wejścia na boisko mającego problemy zdrowotne Messiego udało się wyrównać na wagę awansu. W rozgrywkach 2014/2015 Barça mierzyła się z paryżanami aż cztery razy. Mimo porażki z PSG na Parc des Princes w fazie grupowej (2:3) w rewanżu na Camp Nou Barcelona wygrała 3:1 i zapewniła sobie pierwsze miejsce na tym etapie zmagań. Później obie ekipy trafiły też na siebie w ćwierćfinale. Drużyna Luisa Enrique nie dała Francuzom żadnych szans, wygrywając 3:1 na wyjeździe i 2:0 u siebie. Największe upokorzenie dla PSG miało jednak dopiero nadejść. W 1/8 finału Ligi Mistrzów 2016/2017 Les Rouge-et-Bleu wygrali na Parc des Princes 4:0 i wydawało się, że awans mają w kieszeni, a w dodatku ośmieszą wielkiego rywala. W rewanżu doszło jednak do niespotykanej remontady, a Barcelona zwyciężyła 6:1 i wyszła z katastrofalnej sytuacji obronną ręką. Zwiększyło to ciśnienie w Paryżu, aby wreszcie pokonać Dumę Katalonii.
Walka o piłkarzy
Rywalizacja Barcelony i PSG stała się jeszcze bardziej osobista i nie kończyła się na boisku. W dużej mierze dotyczyła też piłkarzy. Katalończycy przez długi czas szukali odpowiedniego środkowego obrońcy i od 2013 roku kusili najpierw Thiago Silvę, a później Marquinhosa. Zdaniem niektórych mediów klub doszedł nawet do porozumienia z Brazylijczykami, ale paryżanie nie zamierzali wzmacniać konkurencji. W 2017 roku nie zmienili podejścia, gdy Barça starała się o Marco Verrattiego. Liczne próby podebrania PSG kolejnych zawodników zaczęły ciążyć na relacjach obu klubów. Włoch sfotografował się nawet z okładką Mundo Deportivo, na której poruszany jest temat jego odejścia do Barcelony. Ostatecznie prezes PSG Nasser Al-Khelaïfi nie dał odejść pomocnikowi. Ówczesny agent Verrattiego Donato Di Campli wyznał ostatnio, że jego były już klient chciał wtedy odejść do Barcelony, ale przestraszył się, że zostanie odsunięty od drużyny, ponieważ klub nie chciał go sprzedać. Piłkarz wycofał się ze swoich zamiarów, a klub obiecał sprowadzenie Neymara i przedłużenie umowy, o ile zerwie kontrakt z Di Camplim.
Cios prosto w serce
Al-Khelaïfi nie tylko wybronił się przed utratą Verrattiego, ale też przeszedł do kontrataku. Tego samego lata opłacił klauzulę Neymara wynoszącą 222 miliony euro, co stanowiło dwukrotność dotychczasowego rekordu transferowego i na lata zmieniło rynek. Od tego czasu Barcelona permanentnie krytykuje (choć często niebezpośrednio) PSG za pomoc otrzymywaną z Kataru, mówiąc o „klubie państwowym”. Barça zarzuca w tym kontekście brak spełniania norm Finansowego Fair Play.
Kupno Brazylijczyka nie zagwarantowało jednak paryżanom sukcesu w Lidze Mistrzów, a Al-Khelaïfi nie spoczął na laurach. W ostatnich tygodniach PSG wyrosło na głównego faworyta do sprowadzenia Leo Messiego, którego kontrakt wygasa wraz z końcem sezonu. Można się spodziewać, że ewentualne przeniesienie się Argentyńczyka na Parc des Princes doprowadzi do kolejnej eskalacji w relacjach między klubami. Same wypowiedzi z obozu PSG na ten temat były odbierane jako prowokacja i próba zdestabilizowania drużyny Koemana przed meczem.
Nie były to jedyne elementy rywalizacji Barcelony z PSG. Katalończycy próbowali też sprowadzić Adriena Rabiota, kiedy paryżanie starali się dojść do porozumienia z pomocnikiem ws. przedłużenia współpracy. Oba kluby konkurowały też o kupno Frenkiego de Jonga, a Barça rzutem na taśmę zdołała zapewnić sobie usługi Holendra. Musiało to mocno uderzyć w Al-Khelaïfiego. Czasem rywalizacja między Blaugraną i PSG przybierała absurdalne wymiary. Francuskie media donosiły swego czasu, ze prezes paryżan zabronił nawet jednemu ze swoich pracowników uczestniczyć w sympozjum zorganizowanym przez Dumę Katalonii. Co ciekawe, współpracownik Al-Khelaïfiego miał swego czasu wyznać L'Equipe, że prezes PSG kocha Barcelonę. Sam katarski decydent mawiał, że podziwia Blaugranę i wzoruje się na niej.
Gęsta atmosfera
Napięcie między Barceloną i PSG można też było dostrzec już wczoraj. Al-Khelaïfi spotkał się z bardzo ostrym przyjęciem po wylądowaniu w stolicy Katalonii. Prezes francuskiego klubu był obrażany i delikatnie mówiąc, sugerowano mu, by zostawił Messiego w spokoju. Ostatniego wieczora, prawdopodobnie około 21-22, kibice Blaugrany odpalali środki pirotechniczne przez hotelem, w którym przebywali podopieczni Mauricio Pochettino. Fani odpowiedzieli też na transparent zaprezentowany przez sympatyków PSG pod ośrodkiem treningowym w Paryżu. O atmosferze wielkiego wyczekiwania świadczy też zbieranie się kibiców pod Camp Nou.
Niezależnie od przebiegu dwumeczu Barcelona - PSG trudno spodziewać się złagodzenia napięć, zwłaszcza że jedna ze stron wyjdzie z tej rywalizacji z negatywnymi emocjami. Ponadto już do końca sezonu będzie trwać zamieszanie w temacie ewentualnego przeniesienia się Messiego do francuskiego klubu, co będzie bardzo wpływać na nastroje kibiców Blaugrany, którzy nie chcą stracić swojego idola i być zdominowani przez paryżan w przyszłości. Walka trwa dalej, a PSG bardzo mocno usadowiło się za plecami Realu Madryt pod względem klubu najmocniej działającego na wyobraźnię fanów.
Komentarze (6)