Trener Cornelli: Do 80. minuty mecz był wyrównany pod każdym względem

Łukasz Lewtak

22 stycznia 2021, 09:00

AS, Marca

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Trener Cornelli Guillermo Fernández Romo wziął udział w konferencji prasowej po meczu z Barceloną w 1/16 finału Pucharu Króla. Szkoleniowiec podkreślił, że jego podopieczni zaprezentowali się godnie w starciu z Dumą Katalonii.

Wynik: Kiedy ktoś nie osiąga pożądanego wyniku, musi zadowolić się czym innym - postawą, intencją... Mam wrażenie, że do 80. minuty mecz był wyrównany pod każdym względem. Gol Dembélé zmienił spotkanie. Wyniku nie oceniam dobrze, ale poza tym czuję dumę i bardzo doceniam moich zawodników.

Ramón Juan: Od trzech lat jest podstawowym bramkarzem klubu z Segunda B, teraz ma 21 lat. Do niedawna miał serię 73 meczów z rzędu w lidze. Dziś rozegrał znakomite spotkanie. To, co zrobił, jest bardzo ważne. To prawda, że w naszej lidze rywale aż tak nie atakują. Pierwszy rzut karny został podyktowany po naszym błędzie w defensywie, drugi powoduje większe wątpliwości. Dzięki naszemu bramkarzowi byliśmy w grze do ostatniej minuty.

Czego zabrakło?: Uważam, że mieliśmy wystarczająco klarowne sytuacje, aby wyjść na prowadzenie. Barcelona to mistrzowie świata, tacy jak Lenglet, reprezentanci, jak Araujo, a my jesteśmy piłkarzami z Segunda B. Niestety nie byliśmy skuteczni w sytuacjach, w których wcześniej wygrywaliśmy pojedynki. Zabrakło ostatniego podania, decydującego strzału.

Walka do końca: Taki był plan - mieć szanse do ostatniej minuty. Człowiek dąży do tego całym sercem, nawet jeśli nogi odmawiają już posłuszeństwa. Cierpieliśmy pod względem fizycznym i mentalnym, ale moim zdaniem mieliśmy stosunkowo dużą kontrolę nad meczem. Po każdej zmianie Barcelona była dużo lepsza - Busquets, Pedri, Dembélé... 

Dogrywka: Nie mieliśmy wygrać Pucharu Króla. Nie mieliśmy żadnych założeń, kiedy trafiliśmy na Atlético czy Barçę. Chcieliśmy tylko zagrać najlepiej, jak to możliwe, i wykorzystać nasze szanse do samego końca.

Jak to wpłynie na cały sezon?: Być może zwiększy się nieco nasza pewność siebie. Nigdy nie mieliśmy problemów z motywacją, przynajmniej odkąd ja jestem trenerem. Być może doświadczenie z tych meczów pomoże nam w kolejnych spotkaniach.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Lenglet to nie jest Mistrz Świata, panie trenerze.

Po meczu widać było ile ich kosztowało. To za co należy im się szacunek największy to momenty nawet jeszcze przy 0:0 gdzie dochodziło do starć, a koleś wstawał i kulejąc ruszał do walki. W LaLiga leżeli by i wyłudzali przerwanie przez sędziego. A tu Panowie 3ligowcy na ambicji, bez afiszowania się, na pełnej ku.....z top drużyną europy. Nasz mecz od meczu Realu odróżniło to, że po prostu nie strzelili nam bramki. Gdyby takowa wtoczyła się do naszej siatki nie złamali byśmy ich. Pokazali, że ambicją można wiele zdziałać, a co najlepsze mieli naprawdę w tych nielicznych akcjach lepsze rozegranie piłki niż nasi. Aż starch bierze że my potrafimy grać tylko po obwodzie a staneła u nas gra kombinacyjna. Obecnie w kombinacji odnajdują się jedynie Puig, Messi, Braitwait, FDj, Pedri. Reszta gra po prostu do najbliższego.

Niech mi ktoś powie bo ja tego nie rozumiem.
Jak to jest, że męczymy się z drużyną z Segunda B która w meczu ma skuteczność podań na poziomie 51%?
Przecież to jest dramatycznie niski wskaźnik obrazujący poziom przeciwnika.
O co chodzi w naszej grze? Gdzie jest błąd?

Panie Trenerze. Czapka z glowy. Kozaki z Was i jak najlepszych wynikow. Dzis mowi o Was caly pilkarski swiat mimo porazki. Brawo brawo.

Tzn postawę przeciwnika oceniam bardzo dobrze zwłaszcza bramkarza zrobili dobrą robote.Ale Barca do 80 min powinna mieć 3 karne i orzynajmniej 2 wykorzystać nie dokońca bym tu powiedział 50%na 50%.Karny z podania Moriby był dał bo piłka weszła w kozioł i zmieniła tempo i strzał był mega utrudniony.Przy szybszej piłce strzał jest mocniejszy a przeciwnik miał mniej czasu na blokadę.Choć zagrali dobrze byli jednak gorsi.Zawiodło wykorzystanie karnych.

Był dość wyrównany, chociaż te dwa karne, a konkretnie te dwa faule, były jednak jaskrawym dowodem, że to nie są obrońcy z wyższej półki...

Dobrze, że nie grał Alba, usłyszelibyśmy zapewne: „kontrolowaliśmy mecz”. :P