Martin Braithwaite wciąż walczy o możliwość regularnych występów w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

28 listopada 2020, 20:30

Sport

18 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Do tej pory Martinowi Braithwaite'owi brakowało regularnych występów w Barcelonie
  • Mecz z Dynamem Kijów może Duńczykowi pomóc w zyskaniu przychylności Ronalda Koemana
  • 29-latkowi nie będzie jednak łatwo w walce o miejsce w składzie, choć dobre występy napastnika mogą sprawić, że klubowi będzie łatwiej go sprzedać

Braithwaite przybył do Barcelony w lutym bieżącego roku w ramach awaryjnego transferu po kontuzjach Luisa Suáreza i Ousmane’a Dembélé. Nie miał jednak szczęścia, żeby cieszyć się regularnymi występami w Blaugranie. Po trafieniu do klubu dwukrotnie wchodził na boisko z ławki rezerwowych w meczach z Eibarem i Realem Madryt, a w końcu w spotkaniu z Realem Sociedad wystąpił od pierwszej minuty i spisywał się całkiem nieźle. Na jego nieszczęście rozgrywki zostały zawieszone, choć coraz lepiej aklimatyzował się w zespole i mógł czuć, że jego rola wzrośnie. Po wznowieniu sezonu Braithwaite znów pokazał się z dobrej strony w pojedynku z Mallorcą, w którym strzelił swojego pierwszego gola w katalońskim klubie. Później jednak do gry wrócił już wyleczony Luis Suárez, a Duńczyk od tegu czasu zagrał od pierwszej minuty tylko w starciach z Sevillą i Osasuną.

Ponieważ Braithwaite był sprowadzany jako transfer tymczasowy, latem mówiło się o jego odejściu. Kryzys finansowy i przełożenie mistrzostw Europy, na których napastnik mógł się wypromować, spowodowały, że nie zmienił jednak klubu, choć miał być brany pod uwagę jako karta przetargowa przy licznych koncepcjach wymian. Mimo to cały czas wierzył, że będzie miał okazję do gry i dzięki ciężkiej pracy zdoła odnieść sukces w Barcelonie. Po zakończeniu lata Braithwaite mógł nawet przejąć numer 9 po odejściu Luisa Suáreza, stając się jedynym typowym środkowym napastnikiem w klubie. Wiedział jednak, że na początku nie będzie mu łatwo o grę w Blaugranie Ronalda Koemana ze względu na sporą konkurencję. Nie tracił zapału i pewności siebie, ale mimo sześciu rozegranych meczów spędził na murawie zaledwie 51 minut.

Dopiero w siódmym spotkaniu z Dynamem w Kijowie Braithwaite dostał szansę na grę od pierwszej minuty i na zwrócenie na siebie uwagi trenera. 29-latek od początku był bardzo aktywny i pokazywał się kolegom, próbując grać z nimi na ścianę, ale też starał się wybiegać na wolne pole. Pierwsza połowa nie była jednak tak efektywna jak druga część gry, zarówno w wykonaniu Braithwaite’a, jak i całego zespołu. Po przerwie napastnik najpierw mimowolnie asystował przy golu Sergiño Desta, a następnie sam trafił do siatki po zgraniu głową Oscara Minguezy. Duńczyk pewnie wykorzystał też rzut karny po faulu na nim samym. Wydawało się, że to Antoine Griezmann może wykonać jedenastkę, ale Braithwaite ze zdecydowaniem zabrał piłkę i zanotował dublet. To był jego dzień i najbardziej efektywny występ w barwach Barcelony.

W meczu z Dynamem 29-latek z pewnością wysłał pozytywny sygnał Ronaldowi Koemanowi, że można na niego stawiać, zwłaszcza że zespołowi wciąż brakuje głębi podczas ataków. Kontuzja Ansu Fatiego może sprawić, że Braithwaite rzeczywiście otrzyma trochę więcej minut, ale nie ma pewności, czy to zapewni mu bardziej regularne występy w podstawowym składzie i w dalszej perspektywie pozostanie w klubie. Sport zwraca uwagę, że takie występy Duńczyka jak w konfrontacji z Dynamem mogą jednak pomóc też Barcelonie w znalezieniu pracodawcy dla napastnika i uzyskanie za niego większej kwoty. Od przybycia do Blaugrany Braithwaite spędził na murawie tylko 537 minut, ale miał udział przy golu co 137 minut, co nie jest złym wynikiem jak na rezerwowego. W kolejnych tygodniach przekonamy się, czy Koeman obdarzy 29-latka większym zaufaniem.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Trzeba dac mu szansę ale musi czuć zaufanie, A nie granie na swoją sprzedaż.

Jego problem jest w tym ze trener woli Depaya, ktory i tak nie strzela wiele w Lyonie. Wiec moze sie pakowac.

nie wierzę że my w ogolę rozmawiamy o kimś takim w kontekście Barcelony. Gość przypadek, transfere na farcie dzięki zbiegowi okoliczności. W normalnych warunkach nie nadający się do Barcy B - to pokazuje dobitnie w którym miejscu obecnie się znajdujemy

na mniej wymagających rywali można go wystawiać

Taka prawda, że to nasz najlepszy i jedyny napastnik.

Ja bym to widział tak
ST
Martin (tej siły już nikt nie zatrzyma) żarty żartami ale naprawdę :)
LS Cou SPO Griez PS Dembele Messi zmiennik szkoda że tak nie będzie.

Niech walczy bo za dużo sobie to on od 1 nie pogra u nas :D

Ja tam się ucieszyłem z jego bramek, szczególnie z tej pierwszej po główce Minguezy. Nie była może jakaś wyjątkowa, ale często brakowało w meczach kogoś kto dostawi stopę. Vamos Martin, możliwe że jeszcze w którym meczu nie będzie Leo na boisku to dostaniesz jakieś podania :D

Zagrał jak kołek wbity w ziemię, jego 'najefektywniejszy' wystep można porównać do najgorszych meczów LS9, ogólnie asysta, jak wspomniano, tylko dzieki zmysłowo Desta, gdyby nie on była by kolejna strata. Piłkarz w porządku ale nawet nie na zmiennika do Barcy.

Rzadko kiedy oceniam w tak bezczelny sposób, ale po meczu dokładnie tego się spodziewałem, głosów że do czegokolwiek przekonuje, a jedyne do czego przekonuje to do tego, że nie pasuje.

Pozdrawiam :)

Po co nam 29 latem, stawiajmy na młodych nawet kosztem sezonu, czy dwóch, zgrywajmy kadrę zespołu, szukajmy świeżych, głodnych sukcesów zawodników, teraz jest inna szkoła piłkarska niż dekadę, dwie temu, inaczej gra się w piłkę, raczej się ją odbija i szuka wolnych przestrzeni.