Miralem Pjanić: Nie jestem Xavim czy Iniestą, ale postaram się grać w stylu Barcelony

Dariusz Maruszczak

24 września 2020, 14:30

Mundo Deportivo, Sport

23 komentarze

Fot. Getty Images

Miralem Pjanić udzielił wywiadów dziennikom Mundo Deportivo i Sport, w których wypowiedział się na temat trudnego dzieciństwa, początku swojej kariery w Barcelonie, odejścia Luisa Suáreza, treningów z Koemanem czy reakcji Cristiano Ronaldo na wiadomość, że przejdzie do Dumy Katalonii.

Mundo Deportivo

Jak minęły te pierwsze dni? Podoba ci się Barcelona?

Bardzo. Moje pierwsze kroki są dobre. Czuję się źle, że przyjechałem trochę później, ponieważ miałem Covid-19, ale nabieram formy. Jestem w hotelu i mam nadzieję, że szybko znajdę dom. Jestem pod wielkim wrażeniem miasta, w pozytywnym znaczeniu, ponieważ nie spodziewałem się, że takie będzie. Krok po kroku fizycznie jestem coraz lepszy i to jest ważne.

Zauważyłeś, żeby drużyna wciąż była w szoku po porażce z Bayernem 2:8?

Widziałem, że chłopaki są bardzo zmotywowani. Oczywiście poprzedni sezon był trochę niefortunny, ale w tej chwili widzę chłopaków bardzo skoncentrowanych na pracy i zdeterminowanych, a ponadto przyszedł nowy trener. Treningi są bardzo intensywne i dobre. Myślę, że wszyscy muszą być wkurzeni i mają w sobie emocje związane ze zrewanżowaniem się za wszystko, co się wydarzyło. W poprzednim sezonie brakowało szczęścia i był to generalnie dla wszystkich trudny rok. Nikt nie wiedział, co się wydarzy w związku z tym Covidem, który zatrzymał futbol na dwa miesiące. Potem wróciliśmy do gry w okresie, w którym nie jesteśmy przyzwyczajeni, i cóż, był to sezon bez trofeów. Chcą teraz udowodnić, że poprzedni sezon był wielkim wypadkiem.

Lepiej jest przybyć do Barcelony w takim momencie zmian czy do Blaugrany mistrzowskiej?

Nie ma najlepszego sposobu, żeby tam trafić. Dla piłkarza nie ma znaczenia, kiedy przybywa do Barcelony. To coś wielkiego, marzenie dla każdego zawodnika, dlatego nie ma jednego momentu do wybrania. Przychodzi się tu z wielkimi chęciami i wolą. Bycie wybranym przez Barcelonę w każdym okresie jest bardzo ważne, ponieważ bardzo dobrze znamy piłkarzy, którzy tu są, powinni mieć określone umiejętności i sposób gry. Bycie wybranym było dla mnie wielką dumą. To bardzo ważna szansa, którą miałem już w przeszłości, ale nie mogłem jej wykorzystać.

Kiedy mogłeś przybyć do Barcelony?

Rozmawialiśmy z Barceloną wcześniej dwa czy trzy razy, ale rozmowa to jedno, a zrobienie czegoś to drugie. To coś innego i trudnego. Nie było jednak możliwości przybycia wcześniej, ponieważ inny klub nie chciał wysłuchać ofert, taki jest futbol. Kiedy pojawiła się ta nowa, bardzo realna i mocna szansa, zaakceptowałem te nowe doświadczenie, ponieważ dla mnie granie na Camp Nou, w moim zdaniem największym klubie na świecie, jest marzeniem. Jestem bardzo zmotywowany i mam nadzieję dokonać wielkich rzeczy w ciągu tych czterech lat.

Co najbardziej zaskoczyło cię w twoich kolegach? Messi?

Futbol to futbol i tutaj znajdziesz wielu wielkich piłkarzy o wspaniałej jakości. Messi? Nie ma potrzeby, żebym mówił, jak dobry jest i że prawdopodobnie jest najlepszym zawodnikiem w historii. To coś, co już się wie i co udowadnia w każdy weekend lub co trzy dni na boisku. Widziałem to już podczas treningów. Messi jest nadzwyczajnym piłkarzem i chcę móc grać z tym mistrzem. Jednak jestem również bardzo szczęśliwy z bycia w zespole, w którym jest tylu świetnych zawodników, którzy zrobili tak wiele w futbolu. To bardzo dobra drużyna, z wielkimi mistrzami. Będę częścią tej ekipy i postaram się dać z siebie wszystko, żeby być dostępnym dla nich wszystkich przez cały sezon.

Jak długo będziemy czekać na zobaczenie najlepszej wersji Pjanicia?

To zależy. Zobaczymy z trenerem, kiedy będę mógł grać. W tej chwili jestem tu po to, żeby wrócić do formy fizycznej, ponieważ przybyłem trochę później, ale będę czekał na swój moment. Przyszedłem tu po to, żeby grać, to normalne, chcę pomóc tej drużynie i zobaczymy. Ważne, żebym czuł się dobrze fizycznie, aby dać z siebie wszystko na boisku. Wkrótce tak będzie.

Z kim czułeś największą więź w tych pierwszych dniach?

Rozmawiałem ze wszystkimi. Przychodzili ze mną pogadać, niemal wszyscy szukali rozmowy ze mną, żeby zobaczyć, jaki jestem, jak się czuję, czy mi czegoś nie brakuje lub czy czegoś potrzebuję. Również z Ivanem, który odszedł, pozostaję w kontakcie. Mogę tylko podziękować wszystkim. To dobre chłopaki, odpowiedzialne i z wielkim sercem. Mogą na mnie liczyć na boisku i poza nim. Będę kolegą z drużyny, na którego zawsze będą mogli liczyć.

4-2-3-1 Koemana sprzyja twojej grze?

Grałem w tym ustawieniu od dwóch czy trzech lat w Juventusie. Również w reprezentacji grałem na tej pozycji. Dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów, grając z dwoma zawodnikami przed linią obrony. Później trener zobaczy i zadecyduje, jak grać lub nie grać, czy będzie dwóch piłkarzy w środku pola, czy trzech. Będę do jego dyspozycji. Mam to szczęście, że grałem na różnych pozycjach w środku pola. Mogę być przydatny.

Możesz grać u boku De Jonga lub Busquetsa. Ich cechy mogą zmienić twoją grę?

Nie zmienią. Wszyscy mamy bardzo określone cechy. Bardzo potrzebne będzie organizowanie gry, sprawianie, żeby reszta grała dobrze, i zabezpieczanie obrońców. Więc nasza praca będzie globalna, a niezależnie od tego, czy będę grał z jednym czy drugim i kto będzie grał, zaadaptujemy się dla dobra zespołu.

Czy musimy powiedzieć Messiemu, żeby wychodził wyżej na pozycję, ponieważ będziesz posyłał mu podania przy bramkach?

[śmiech] Messi… Kiedy dajesz mu piłkę, zawsze coś się dzieje. Mamy szczęście, że posiadamy takiego zawodnika w drużynie. Postaramy się zapewnić mu jak najlepsze możliwe warunki, ponieważ wtedy on zawsze pokazuje cały swój talent, klasę i wszystko, co potrafi zrobić. Posiadanie go to dla nas wielkie szczęście, musimy to wykorzystać jak najlepiej.

Kibice chcą zobaczyć kolejnego Xaviego i Iniestę. Jesteś bardziej Xavim czy Iniestą?

Nie, nie, nie. Nie jestem żadnym innym piłkarzem. Będę tym, kim będę, i będę oceniany za moją grę. Mówimy o dwóch zawodnikach, którzy są najlepsi z najlepszych. Oglądanie tamtej Barcelony było prawdziwą rozkoszą, marzeniem dla każdej osoby, która kocha piłkę nożną. Będę grał swój futbol, postaram się grać futbol Barcelony i spróbuję robić to dobrze. Nie chcę porównywać się z nikim. Mam ogromny szacunek do tych dwóch graczy. Postaram się dać z siebie wszystko, ale również z korzystnymi wynikami, ponieważ ostatecznie najważniejsze będą rezultaty.

Czy Koeman już cię o coś prosił?

Mniej więcej. Jednak nadal będziemy wykorzystywać najbliższe dni, żeby poprawić pewne rzeczy i zobaczyć, czego trener dokładnie od nas wymaga. Jednak mniej więcej już zrozumiałem jego sposób gry i postaram się dobrze go zinterpretować.

Zdradzisz nam coś na temat tego stylu gry?

[śmiech] Coś? To wyjdzie. Sami zobaczycie nasz sposób gry. Staram się słuchać rad i sprawiać, żeby zespół grał dobrze, być zawsze do dyspozycji moich kolegów i starać się zawsze znajdywać rozwiązanie gry. Myślę, że jest to coś, co jest w DNA Barcelony, i nie sądzę, żeby były duże trudności z tego powodu.

Spotkasz się z młodymi talentami jak Pedri, Ansu, Trincão… Jak możesz im pomóc?

To piłkarze o wielkim talencie, ale brakuje im trochę doświadczenia, to normalne. Myślę, że taka mieszanka jest czymś dobrym dla zespołu. Oni wnoszą świeżość i wiele innych rzeczy. Są bardzo dobrymi piłkarzami, z talentem i umiejętnościami. Ważne dla nich jest, żeby słuchali trenera i bardziej doświadczonych graczy.

Riqui Puig postanowił zostać mimo tego, że Koeman zasugerował mu wypożyczenie. Co byś mu doradził?

Niczego mu nie doradzę, jest takim samym piłkarzem jak my wszyscy, jest do dyspozycji zespołu, wychował się tutaj, wzbudza duże zainteresowanie, ale to trener decyduje, czy zagra, czy nie. Dla młodego zawodnika ważne jest to, żeby grać, zdobywać doświadczenie, uczyć się i rozwijać. Ma duże umiejętności i talent. To wspaniały zespół i będzie miał konkurencję.

Jesteś świetnym wykonawcą rzutów wolnych, ale w Barcelonie jest Messi. Poprosisz go o możliwość wykonania jakiegoś stałego fragmentu?

Zawsze była to jedna z moich cech, nad którą pracowałem, ponieważ rzut wolny może odblokować trudne mecze i rozstrzygnąć spotkanie. Wiemy, że Leo wykonuje je bardzo dobrze. Jeśli będę miał szansę, będę gotów, ale wtedy zostanie to określone z Leo lub z tym, kto wykonuje wolne. Leo udowodnił, że robi to bardzo dobrze. Będę jeszcze jedną opcją, o innym profilu, ale zobaczymy.  

Messi przeżył emocjonalne pożegnanie z Luisem Suárezem.

Był bardzo ważnym piłkarzem, jednym z najlepszych napastników w ostatnich latach, który wiele dał Barcelonie. Jego odejście będzie stratą, byłoby głupio mówić coś przeciwnego, ale taka jest rzeczywistość. Ten, kto zajmie jego miejsce, lub ten, który przyjdzie, będzie miał wielką odpowiedzialność ze względu na to, co Luis zrobił. Mam wielki szacunek do Luisa i życzę mu jak najlepiej.

„Krok po kroku” to przepis na sukces?

W wielkim klubie nigdy nie mają czasu na „krok po kroku”. Tutaj zawsze jesteś po to, żeby wygrywać. Jednak prawda jest taka, że nie powinniśmy wybiegać zbyt daleko. Trzeba iść mecz po meczu. Celem jest rywalizowanie we wszystkich rozgrywkach, dotarcie do marca w dobrej formie fizycznej i żeby wszyscy piłkarze byli dostępni. W ten sposób można zaatakować wszystkie rozgrywki. LaLiga jest bardzo ważna, Puchar Króla również, a Liga Mistrzów jest marzeniem wszystkich.

Co pamiętasz z Barcelony, gdy byłeś dzieckiem?

Camp Nou i wielkich, fantastycznych piłkarzy, którzy tu byli. Rivaldo, Ronaldinho… Zawodników, o których marzył cały świat.

Miałeś jako kolegów takie numery 1 jak Totti w Romie, Cristiano w Juventusie czy teraz Messi w Barcelonie. Co ich łączy?

I Buffona również! Ważna jest mentalność, a ta, która oni mają, jest wyjątkowa. Grają od wielu lat na najwyższym poziomie i dlatego trzeba być skoncentrowanym na swojej pracy i kochać futbol. Zawsze chcą się poprawiać we wszystkich rozgrywkach, są przykładem dla wszystkich.

Cristiano nie powiedział ci, żebyś nie przychodził do Barcelony…

Wręcz przeciwnie. Kiedy wszystko zostało sfinalizowane, powiedział mi, że bardzo się cieszy z mojego powodu, że będę tu szczęśliwy, ponieważ gra w Hiszpanii jest świetna i mocna. Było mu żal, że odchodzę z Juventusu, ale powiedział mi, że uważa, że będę się świetnie bawić w takiej drużynie jak Barcelona. Cristiano był wielkim profesjonalistą w Juventusie, jest piłkarzem, który wiele udowodnił i był bardzo ważny w szatni, dając przykład wszystkim.

Real nie ma dobrych wspomnień związanych z tobą za tego gola, którym wyrzuciłeś Los Blancos z Ligi Mistrzów kilka lat temu w barwach Lyonu. Co byś dał, żeby to powtórzyć z Barceloną?

Dałbym coś tylko wtedy, gdyby moja drużyna wygrała. Jeśli wygramy i strzelę, byłoby jeszcze lepiej, ale zwycięstwo jest dla mnie najważniejsze. Mówimy o silnym klubie, który zawsze będzie z nami rywalizował, który podobnie jak my stara się wygrać wszystko i będzie z pewnością trudnym przeciwnikiem. Ważne będzie, żeby go pokonać i przywieźć trofea do domu.

Sport

Byłeś specyficznym bohaterem Barcelony, kiedy strzeliłeś gola na wagę odpadnięcia Realu z Ligi Mistrzów w 2009 roku. Rok wcześniej byłeś bliski podpisania kontraktu z Barceloną. Co się stało?

Nie byłem przygotowany na przybycie do takiego klubu jak Barça. Miałem 17 lat, byłem za młody i dopiero rozpoczynałem swoją zawodową karierę, Nie byłem gotów, żeby zrobić taki krok do klubu wielkości Barcelony. Wolałem odejść do Lyonu: znałem francuski futbol, od lat byłem w Metz. W tamtej chwili wierzyłem, że najlepiej będzie odejść do najlepszego francuskiego klubu w tym czasie. Najlepsza była ciągła nauka, ciągłe rozwijanie się bez utraty minut gry. Kiedy patrzę wstecz i myślę o mojej karierze, zdaję sobie sprawę, że niezależnie od tego, jaki był to zespół, Metz, Lyon, Roma czy Juventus, zawsze robiłem krok po kroku, rozwijałem się, miałem minuty i czułem się ważny.

Wtedy Barcelona chciała cię sprowadzić do pierwszego zespołu czy do rezerw?

Do rezerw. Myślę jednak, że dobrze wybrałem. W mojej karierze zawsze mogłem wybierać, podążając za instynktem i uważam, że wyszło dobrze. Byłem też w domu Uliego Hoenessa. Bayern również mnie wtedy chciał, ale dla mnie najlepsze było pozostanie we Francji. Nigdy nie chciałem odejść zbyt wcześnie lub zbyt późno, tylko iść krok po kroku. W tamtym okresie jedynym sposobem na naukę była ciągła gra. Później rozmawialiśmy dwa lub trzy razy z Barceloną, ale kluby nie doszły do porozumienia. Teraz wszystko wyszło dobrze i jestem bardzo dumny z bycia częścią tego zespołu. Zawsze uważałem się za fana Barcelony.

Znasz już sześć języków.

Tak, francuski, niemiecki, bośniacki, luksemburski, włoski i angielski. Teraz czas na hiszpański.

Jakie masz wrażenia ze współpracy z Koemanam?

Dobre. Dużo pracujemy. Staramy się zaadaptować do jego pomysłów i wprowadzać je na boisko. Pracujemy z dużą intensywnością, wydaje się, że bardzo się to zmieniło w porównaniu do poprzedniego sezonu. Treningi są ciężkie. Z tego co mi mówią nowi koledzy z drużyny, treningi bardzo się zmieniły.

Ponoć w szatni mówi się o rewanżu.

Ci piłkarze zyskali sobie szacunek piłkarskiego świata i nie sądzę, żeby musieli cokolwiek komukolwiek udowadniać. Nie uważam też jednak, żeby był jakiś zawodnik Barcelony, który nie chciałby udowodnić, że 2:8 to był wypadek. Rozmawiałem z niektórymi kolegami i nie stracili ani grama pewności siebie. Jestem przekonany, że będziemy mieli dobry sezon, choć w dzisiejszym futbolu nic nie jest proste.

Dzieciństwo: Opuściłem Bośnię, gdy miałem rok, z powodu wojny na Bałkanach. Pierwszy raz wróciłem, gdy miałem sześć lat. Największe wrażenie zrobił na mnie widok amerykańskich czołgów. Były tam po to, żeby zapewnić stabilność, chociaż wojna już się skończyła. To było dziwne, ale zawsze czułem się Bośniakiem. Mógłbym grać dla Luksemburga lub Francji, ale jestem dumny z reprezentowania mojego kraju, który przeżywał zły czas, i staram się, żeby ludzie czuli się dumni z Bośni. Dla Bośniaków to niesamowite, że ich rodak gra dla Barcelony. To sposób na powiedzenie im, że w życiu wszystko jest możliwe. Pochodzę prawie znikąd. Moi rodzice opuścili Bośnię z dwiema walizkami. Nie mieli nic, ale odbudowali swoje życie i rodzinę w Luksemburgu.

Mój ojciec wyjechał już do Luksemburga, a matka potrzebowała zatwierdzenia jakichś dokumentów  w klubie z Bośni, w którym grał mój ojciec, żeby móc wyjechać z kraju i dołączyć do niego. Pracownik nie chciał tego zrobić, odmawiał. Moja matka płakała i ja w jej ramionach również. „Podpiszę te dokumenty tylko ze względu na dziecko, żeby już nie płakało” – odpowiedział. Historia zakończyła się dobrze.

Mój ojciec pracował i grał w futbol, moja matka też pracowała, więc żeby nie zostawiać mnie samego, zabierał mnie na swoje treningi. Tak zacząłem żyć futbolem. Oglądałem jego treningi i mecze. Nie minęło dużo czasu, aż stałem się pasjonatem futbolu. Nie miałem zabawek, moją jedyną zabawką była piłka. Rozwijałem się, grając w futbol i niedługo grałem już ze starszymi od siebie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

6 języków? Chyba brał przykład z Bale'a

Zrobiła na mnie wrażenie znajomość tylu języków. To świadczy o nieprzeciętności Pjanica. Życzę mu dobrze, choć strasznie ale to mega strasznie irytuje mnie sytuacja Puiga. Pokochałem grę tego chłopaka od chwili gdy zobaczyłem. W sumie to chyba liczę na to, że gra z dwójką piwotów nie wypali i Ruqui dostanie szansę na grę ;)

nie chłopie , nie graj w stylu barcelony , graj po swojemu to może dać lepsze efekty niż jak bedziesz próbował byc barcelonski na siłe

Fakt Iniestą, czy Xavim to on nie jest. On nawet nie aspiruje do miana ich chińskiej podróbki.

...."Treningi są ciężkie. Z tego co mi mówią nowi koledzy z drużyny, treningi bardzo się zmieniły."... Banda płaczków i leserów za grube miliony ja pitolę. Do robotyyy!!!!!

Niech pogra ten rok, który i tak już można spisać na straty, spełni marzenie, a później odejdzie za sensowne pieniądze do klubu na swoją miarę, robiąc miejsce dla kogoś lepszego i młodszego..

Akurat podać celnie to on potrafi, kreatywności mu brakuje, żeby tylko zleo wychodził na pozycję.

Może się okazać najwiekszym wzmocnieniem

Chciałbym aby Pjanić dostawał szansę przy rzutach wolnych w których się specjalizuję. Pamiętam jak mój dobry kolega, wielki fan Lyonu się nim zachwycał porównując go nawet do wielkiego mistrza w tym aspekcie czyli Juninho.

Protip, mów, że murawa była za długa, zawsze to bliżej niż dalej do Xaviego ;p

Oby nie okazał sie zmiennikiem lub jednym sezonowcem bo było ich troche juz ;]

O kurna, ale dlugi wywiad

Ty lepiej graj w stylu swoich najlepszych lat w Juve chłopie A nie w stylu Barcelony :D

No nie da się ukryć, że nie jesteś xd
Ale masz papiery na dobre granie, powodzenia.