Słaby, słabszy, Semedo

Adam Krawczyk

20 września 2020, 20:30

323 komentarze

Fot. Getty Images

Minęły trzy lata od zakontraktowania Nélsona Semedo, który miał rozwiązać problemy na prawej obronie po odejściu Daniego Alvesa. Szukano następcy Brazylijczyka, wypatrując zawodnika o podobnych umiejętnościach. Wcześniej dołączony do składu Martín Montoya czy sprowadzony Aleix Vidal nie przekonali nikogo, a Sergi Roberto, mimo że w pewien sposób został namaszczony jako następca legendy klubu, także nie zbliżał się do jego poziomu. Transfer prawego obrońcy stał się priorytetem - wybór padł na szybkiego, młodego Portugalczyka. Zakup Semedo okazał się najdroższym transferem obrońcy w historii Barcelony - wraz ze zmiennymi kwota wyniosła już ponad 40 milionów euro. Czy było warto?

Swoją przygodę z Barceloną rozpoczął od mocnego wejścia. Już na jednym z pierwszych treningów wdał się w przepychankę z Neymarem, a w ruch poszły pięści. Początek jego gry był obiecujący, choć nie powalający. Jednak od przełomu sezonu 2017/2018 gra Portugalczyka była bardzo słaba. Przez ostatnie dwa i pół roku nie uległa ona poprawie. Można oczywiście wyszukać pojedyncze spotkania, w których pokazał się z dobrej strony, jednak było ich niewiele. Nélsonowi w defensywie zdarzą się dobre interwencje, potrafi nieźle bronić jeden na jeden, jednak jest to obecnie pewien podstawowy poziom zawodnika LaLigi. Rzadko bywa on zmorą dla klasowych skrzydłowych – nie tylko Carrasco czy Davies nie mieli problemów, aby go przechodzić. Jedynie z młodym Viniciusem radził sobie nieźle, choć ze zmiennym szczęściem.

Wskazując, że Barcelona utrzymuje się dłużej przy piłce niż przeciwnik, który ma mniejszą możliwość organizowania akcji (a co za tym idzie obrońcy mają mniej okazji do wykazania się), to odbiory i przechwyty Nélsona były na niezłym poziomie. W ofensywie na pozytywną ocenę zasługuje jedynie jego współpraca z Griezmannem. Ale to w zasadzie wszystko, co można było przez te trzy lata zaobserwować. Jego wyjścia do ofensywy nie dawały drużynie zbyt wiele, mimo że czasem się dobrze pokazał i wyszedł na pozycję. Nawet z Bayernem po takich piłkach odgrywał głównie do tyłu lub niedokładnie.

Podsumowanie warto zacząć od statystyk Portugalczyka. Wiele osób podkreśla, że nie pokazują one pełni gry zawodnika. Wskazują jednak umiejętności, zaangażowanie piłkarza w każdym spotkaniu. Swego czasu o Semedo i jego fatalnych 9,5 przebiegniętych kilometrach w LM pisał ściah. To statystyki potwierdzają, że Leo jest piłkarzem wszechczasów, Lewandowski rozegrał najlepszy sezon w karierze a De Bruyne jest świetnym kreatorem. Są piłkarze wybitni, którzy mimo braku odpowiednich „liczb” mieli przemożny wpływ na grę swoich zespołów, ale to są takie jednostki jak Iniesta czy Cafu, do których Nélsonowi bardzo daleko.

Jak prezentuje się gra Nélsona Semedo na tle innych zawodników na bokach obrony w lidze hiszpańskiej? Dla obiektywnego zobrazowania osiągnięć Portugalczyka do zestawienia wykorzystałem dane z Whoscored (portal zakwalifikował 17 występów w 2017/18, 20 w 2018/2019 i 24 w 2019/20 na boku obrony). Pod uwagę brałem jedynie zawodników, którzy rozegrali co najmniej połowę (19) spotkań (2018/2019, 2019/2020) (lub co najmniej 17 - tyle spotkań co Nélson w 2017/2018) na pozycji bocznego obrońcy z rozciągnięciem statystyk na pełne 90 minut, tak aby wskazać jak najobiektywniej ranking osiągnięć bocznych obrońców w LaLiga.

Indywidualne statystyki Nélsona Semedo w lidze hiszpańskiej jako bocznego obrońcy.

 

Średnia na 90 minut 2017/

2018

Całkowita liczba w sezonie

2017/

2018

Średnia na 90 minut 2018/

2019

Całkowita liczba w sezonie

2018/

2019

Średnia na 90 minut 2019/

2020

Całkowita liczba w sezonie

2019/2020

Ranking osiągnięć indywidualnych na 90 minut gry w LaLidze wśród bocznych obrońców 17/18, 18/19, 19/20

Odbiory

2,1

32

2,1

36

2,2

46

27,17,10

Przechwyty

1,3

20

1,3

22

0,8

18

32, 18, 33

Zablokowane strzały

0,1

2

0,5

7

0,1

2

25, 2, 36

Zablokowane dośrodkowania

0,2

3

0,5

8

0,4

8

41,14, 22

Zablokowane podania

0,8

13

0,8

14

0,6

12

19,18, 28

Wygrane pojedynki główkowe

0,5

7

1,1

18

0,6

12

37, 17, 34

Strzały

0,1

2

0,3

6

0,4

7

42, 25, 26

Bramki

0

0

0,1

1

0,1

1

 

Udane dryblingi

1,8

27

1,1

18

2,1

45

4,13,2

Kluczowe podania

0,6

9

0,2

4

0,6

12

33, 34, 28

Asysty

0

0

0

0

2

0,1

 

Straty przez odbiór przeciwnika

1,5

23

1,3

22

1,2

25

1, 1, 1

Straty przy prowadzeniu piłki

0,9

14

1,4

23

1,5

32

25, 8,7

                                                                                                                      

Jak widać przy 34-42 zawodnikach grających na boku obrony w LaLidze swoimi osiągnięciami w większości statystyk Nélson plasuje się w trzeciej-czwartej dziesiątce graczy. W ofensywie jest na szarym końcu – trzecia dziesiątka, jeśli patrzymy na strzały, bramki, kluczowe podania, asysty, pojedynki główkowe. W destrukcji jest niewiele lepiej – druga lub trzecia dziesiątka pod względem odbiorów czy przechwytów.

Nélson tylko w jednej statystyce jest najlepszy w lidze hiszpańskiej na swojej pozycji. Jest to liczba strat spowodowanych odbiorem przeciwnika. Zawodnik, który ma świetną skuteczność dryblingu, fatalną liczbę podań kluczowych i dośrodkowań (więc też znikomą ilość strat w transmisji piłki do przodu – bo praktycznie nic nie kreuje), jednocześnie ma co sezon największą liczbę strat na boku obrony. Rywale z łatwością odbierają mu piłkę, co spowodowane jest głównie brakiem zrozumienia gry zespołu i - co najtrudniej poprawić - niedostatkiem inteligencji boiskowej. Wręcz absurdalne jest to, że Semedo z bolesną regularnością zamiast podać do dobrze ustawionego zawodnika, przetrzymuje piłkę i nawet wygrywając pojedynek biegowy, czeka, aż przeciwnik dobiegnie i mu piłkę odbierze. Liczba strat, które prokuruje Nélson, jest po prostu niewytłumaczalna.

Jeżeli ktoś wciąż wierzy, że Semedo choćby puka do elity prawych obrońców, czas się obudzić. Zestawienie Portugalczyka z czwórką topowych zawodników z ligi hiszpańskiej i angielskiej nie pozostawia złudzeń. Poza dryblingiem pomiędzy tymi graczami a Nélsonem jest przepaść. Zestawienie obrazuje jedynie dwa ostatnie sezony tych zawodników grających tylko na prawej obronie z trzema sezonami Semedo na swojej nominalnej pozycji. Jako pouczającą ciekawostkę potraktujcie liczby 35-letniego Łukasza Piszczka z trzech ostatnich sezonów jako PO w Borussii Dortmund. W samej Hiszpanii można dać kolejne przykłady: Navasa z 16 asystami w ciągu ostatnich 2 sezonów dla Sevilli, Andera Capy, Emersona, Wassa, Díaza, Suáreza (z Granady) itd. Obecnie Nélson nie jest nawet w topowej 30-tce prawych obrońców świata. Nie ma sensu porównywać Semedo z Alvesem, bo to był potwór „wykręcający” chociażby 94 kluczowe podania z 18 asystami w sezonie 2010/11 (Nélson w 3 sezony uzbierał 40) czy 157 bezpośrednie odbiory w 2014/15. Takie porównanie przegraliby również dzisiejsi topowi obrońcy.

Przykładowa statystyka prawych obrońców w europejskich pucharach i ligach krajowych.

 

Minuty

Partycypacja w bramkach (gole i asysty)

Kluczowe podania

Drybling (wygrany)

Odbiory (bezpośrednie przechwyty)

Zablokowania

Wygrane pojedynki główkowe

Straty

Trent Aleksander-Arnold

7117

33 (4+29)

172

45

258 (153+105)

80

35

137

Ricardo Pereira

4950

11 (4+7)

52

107

305 (206+99)

134

117

127

Kieran Trippier

4896

10 (0+10)

114

21

210 (145+65)

102

65

64

Daniel Carvajal

5709

11 (2+9)

79

69

196 (122+74)

121

52

133

Nélson Semedo

6645

4 (2+2)

23

133

254 (166+88)

112

46

171

Łukasz

Piszczek

5583

13 (1+12)

57

36

260 (149+111)

109

158

77

 

Zestawiając grę Semedo z innymi zawodnikami grającymi na prawej obronie w Barcelonie w ostatnich latach, tylko pogrążymy Portugalczyka. Statystyki defensywne najlepsze miał Montoya, potem Roberto, tuż za nim Semedo, a najsłabiej wypadał Vidal. W ofensywie natomiast Aleix był najbardziej kreatywnym zawodnikiem i strzelił trzy bramki w najkrótszym czasie na boisku, następnie Sergi i Martin, a na końcu Nélson. Semedo jedynie w dryblingu uzyskał przewagę nad innymi graczami, jak i „wygrał” w liczbie strat.

Indywidualne statystyki zawodników Barcelony grających na prawej obronie (pod uwagę brane tylko mecze, gdzie zawodnik grał jako prawy obrońca) w LaLidze i LM.

 

Minuty

Bramki

Asysty

Kluczowe podania

Drybling

Odbiory

bezpośrednie

Przechwyty

Wygrane pojedynki główkowe

Zablokowania

Straty

Aleix Vidal

1370

3

 

5

 

17

9

 

27

 

30

7

 

19

29

Sergi Roberto

9904

3

 

21

 

104

138

236

179

104

 

107

183

 

Martin

Montoya

2973

2

 

6

 

12

26

 

103

57

48

 

27

71

Nélson Semedo

6645

2

2

23

133

166

88

46

112

171

 

Oczywiście statystyki to nie wszystko, choć nie wolno ich nie doceniać. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na pewne detale, które dopełniają opisu gry zawodnika. Można ocenić pewne niemierzalne kwestie, takie jak wpływ na grę, poruszanie się bez piłki, ustawienie, zamykanie korytarzy przeciwnikom, asekuracja, zgranie, gra kombinacyjna, przegląd pola itd.

Jak się wydaje, u Nélsona bardzo kuleje tzw. „inteligencja boiskowa”. On nie uczy się na własnych błędach, nie przewiduje sytuacji boiskowych. Z jednej strony gra bardzo schematycznie, z drugiej potrafi zachować się jak typowy jeździec bez głowy, idąc do spóźnionej próby odbioru w środkowej strefie i zostawiając autostradę po swojej stronie. Nie jest to zawodnik „box to box”, typowy wahadłowy o dobrej wydolności, a najwolniejszy zawodnik w obronie drużyny. To, że potrafi biegać szybko, wiemy z jego akcji ofensywnych i dograń do niego na skrzydło, jednak w obronie nie tylko wraca truchtem, ale przegrywa większość pojedynków biegowych. Często odpuszcza zawodnika, za którego jest odpowiedzialny, i jedynie robi przebieżkę, a „jego” piłkarz strzela bramkę lub asystuje. W pojedynkach biegowych nie walczy bark w bark, prawie zawsze odsuwa się od przeciwnika, dając mu możliwość przeprowadzania akcji lub wchodząc w tor biegu przeciwnika.

Nie sposób zrozumieć, jak zawodnik uważany za najszybszego (oprócz Dembélé) w zespole w większości przypadków truchta w obronie. Jest jak ferrari z zaciągniętym hamulcem ręcznym i coś ewidentnie siedzi w jego głowie a nie w nogach. To nie jest kwestia trenera, który mu przecież nie mówi: „odpuszczaj krycie, daj się wyprzedzać, nie biegaj”. Mając wrodzoną szybkość, stał się najwolniej grającym zawodnikiem w destrukcji. Bierność w polu karnym i słaba skuteczność w pojedynkach główkowych to kolejne negatywne aspekty gry Nélsona. Na prawej obronie słabszy w tym aspekcie był tylko Aleix Vidal, a o słabej grze powietrznej i złym kryciu Semedo w polu karnym przekonaliśmy się bardzo boleśnie.

Gra bez piłki jest jedną z największych bolączek Nélsona. Nie jest istotne, czy dotyczy to ofensywy, czy defensywy. W ataku często brakuje mu zgrania, tzw. timingu przy wyjściu na pozycję, a do tego dochodzą złe decyzje o wbiegnięciu na skrzydło. Przesuwa się do przodu w chwili, gdy Barcelona jest pod presją. Zamiast wspierać drużynę w wyjściu spod pressingu i być opcją w rozegraniu, on zostawia obronę i biegnie do przodu (przykładem siódma bramka w meczu z Bayernem). Słabo rozciąga linię obronny przeciwnika. Swoim ruchem na skrzydło czy do środka nie robi miejsca innym zawodnikom, rzadko ściąga na siebie uwagę obrońców i jest bardzo schematyczny. Jego jedyny ruch do przodu to bieg na skrzydle wzdłuż linii, zbyt rzadko łamie do środka. W defensywie jego gra bez piłki woła o pomstę do nieba.

Nélson przez te trzy sezony nie potrafił wykazać się antycypacją zagrań przeciwnika. Wciąż podchodzi zbyt wysoko do linii pomocy lub zbyt blisko stoperów. Ma problemy z przekazywaniem graczy i jest z łatwością wyciągany przez przeciwników z własnej pozycji, gdyż niepotrzebnie podąża za przeciwnikiem do innych obszarów boiska. Dodatkowo Arthur, Vidal, Roberto, Piqué, Rakitić często w trakcie meczu wskazują palcem, jak ma się ustawić i kogo kryć, co po miesiącach wspólnej gry i treningów powinien już wiedzieć. Łatwiej wybaczyć wkręcenie go przez Daviesa w meczu z Bayernem niż całkowite zapominanie o obronie i odpuszczanie krycia. W polu karnym często nie wie, jak się ustawić i kogo kryć, gdy akcja idzie lewą stroną. Przy tzw. „przesuniętej obronie” Nélson wciąż popełniał szkolne błędy, kryjąc na radar, zupełnie odpuszczając krycie lub nie obserwując gry. W takim momencie zawodnik opuszcza swoją pozycję, kryjąc zawodnika najbliżej bramki. Nélson często ustawia się pomiędzy zawodnikami, tak naprawdę nie kryjąc nikogo. Zdarza mu się też nie trzymać linii spalonego.

W grze kombinacyjnej Nélson praktycznie nie uczestniczył, praktycznie nie grał w „trójkątach”. Leo bardzo rzadko miał możliwość wymieniać piłkę z Nélsonem, który swoim sposobem poruszania się i brakiem kreacji zniechęcał do współpracy. Na połowie przeciwnika dostaje tyle samo piłek wertykalnych co Alba, ale nie potrafi tego wykorzystać. Podejmuje złe decyzje, spóźnia moment podania, oddaje do tyłu lub traci piłkę. Znikome liczby dośrodkowań oraz kluczowych podań wskazują dobitnie na małą dotychczasową przydatność Nélsona w ofensywie.

W meczach o stawkę Nélson głównie zawodził – z Romą słaba gra i błąd przy bramce na 0:3, przegrany finał Copa del Rey z Valencią (2:1 dla Valencii przy pierwszej bramce błąd w ustawieniu przy drugiej odpuszcza krycie) z Bayernem (współwinny co najmniej czterech bramek) uznany przez Juliena Laurensa, komentatora l’Parisien i ESPN za najgorszy indywidualny występ zawodnika w historii Ligi Mistrzów. Jedynie z Realem zagrał przyzwoicie. Mimo że w ofensywie nie błyszczał, to udawało mu się powstrzymywać Viniciusa.

Jedynym walorem gry Semedo jest drybling. Nie tylko liczba, ale i skuteczność jest na wysokim poziomie. Co z tego, jeśli większość tych zagrań jest przeprowadzana na własnej połowie lub w środkowej strefie, nie służy do wyprowadzenia akcji i uzyskiwania przewagi w poszczególnych sektorach. Drybling na własnej połowie jest skuteczny. Oczywiście można i tu wyróżnić niepotrzebne tego typu zagrania, które kończyły się stratą i konsekwencjami, ale w tym aspekcie jest u Nélsona naprawdę dobrze. Akcji napędzanych po udanym dryblingu było jednak bardzo mało.

Trudno powiedzieć, czy Nélson może wznieść się w piłkarskim zawodzie kilka poziomów wyżej, czy w innym zespole jego gra wyglądałaby lepiej (w reprezentacji Portugalii tak nie jest). Na razie niestety nie osiągnął nawet poziomu Montoyi czy Vidala. Nie można się dziwić, że nie potrafi wywalczyć sobie pewnej gry na swojej pozycji z nominalnym pomocnikiem, którego grę można ocenić jako słabą lub co najwyżej przeciętną.

Pewien margines błędów każdy zawodnik ma. Nikt nie twierdzi, że Boateng po wkręceniu przez Leo nie powinien nigdy więcej zakładać korków. Tak i Nélson po nabraniu się na jeden zwód Keana czy wkręceniu przez Daviesa nie powinien dawać sobie spokoju z piłką. Kolejne błędy, które jeszcze da się jakoś zrozumieć, to złe ustawianie w polu karnym i bierność przy wrzutkach przeciwników. Każdy obrońca popełnia błędy i każdy może zostać minięty, wymanewrowany czy po prostu ośmieszony. Taki los obrońcy grającego przeciwko najlepszym ofensywnym zawodnikom. Zapewne przykłady błędów innych zawodników Barcelony też można byłoby łatwo odnaleźć. Jednak największe zarzuty, co do gry obronnej Nélsona dotyczą ustawienia, nagminnego zostawiania autostrady na prawej stronie, podejmowania złych decyzji w obronnie i często totalnej bierności.

Nikt nie twierdzi, że Roberto jest świetnym prawym obrońcą, wprost przeciwnie. Przygnębiający jest fakt, że i tak o klasę lepszym od Nélsona. Wyższość tę zauważyli hiszpańscy komentatorzy, porównując Sergiego do Semedo: „dużo większa inteligencja na boisku, tempo, siła, wszechstronność, dynamizm, dyscyplina taktyczna oraz zrozumienie formacji i mechanizmów Barçy zapewniły Roberto przewagę nad Semedo” (polecam przesłuchać podcast Dana Hiltona i Francesca Tomàsa (ESPN, Barcablog). Nélson mimo trzech kilkutygodniowych kontuzji Sergiego Roberto nie potrafił wywalczyć sobie pierwszego składu.

Portal piłkarski WhoScored sklasyfikował w meczach ligi hiszpańskiej Semedo na 19. miejscu wśród piłkarzy Barcelony w pierwszym sezonie, na 14. w drugim i na 15. w ostatnim, Sofascore odpowiednio na 22., 16. i 18. miejscu. Jasne, są zawodnicy, którzy nigdy nie stanowili o sile zespołu, a jednak zapamiętujemy ich poszczególne akcje – Afellaya i jego asystę z Realem, gol z Realem i rzut wolny Mathieu, występ w finale LM Larssona. A co pamiętamy po trzech latach i ponad 120 spotkaniach Nélsona? Sami zamknijcie oczy i spróbujcie znaleźć cokolwiek godnego Barcelony.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Fajnie napisane, podparte statystykami i własną analizą. Bez silenia się na niepotrzebne ozdobniki tekstu, czytelne. Piątka.
« Powrót do wszystkich komentarzy