El Confidencial: Katalońscy niepodległościowcy pracują nad wspólną kandydaturą Fonta i Laporty w wyborach prezydenckich w FC Barcelonie

Dariusz Maruszczak

15 czerwca 2020, 17:00

El Confidencial, Twitter

3 komentarze

Fot. Getty Images

  • Jak donosi portal El Confidencial, istnieje możliwość, że Víctor Font i Joan Laporta połączą siły w wyborach na prezydenta FC Barcelony
  • Nad wspólną kandydaturą tej dwójki mają pracować katalońscy politycy niepodległościowi i magnat medialny Jaume Roures
  • Obaj kandydaci odnieśli się już do tych informacji

Według El Confidencial nad wspólną kandydaturą Fonta i Laporty mają pracować przedsiębiorca i prezes Izby Handlowej w Barcelonie Joan Canadell, a także jeden z założycieli Mediapro Jaume Roures. Pierwszy z wymienionych jest wskazywany przez portal jako potencjalny następca Carlesa Puigdemonta, byłego przewodniczącego Generalitat, który musiał salwować się ucieczką z Hiszpanii po zorganizowaniu katalońskiego referendum niepodległościowego. El Confidencial uważa, że motywacją Canadella ma być sprawienie, aby FC Barcelona, jako klub o gigantycznym zasięgu medialnym, była największym nośnikiem katalońskich dążeń do niezależności. Według tych informacji Barça ma stanowić wręcz kluczowy element planu zakładającego przejęcie przez zwolenników niepodległości różnych instytucji i stowarzyszeń społecznych, finansowych czy kulturowych w Katalonii. Portal podpiera się też wypowiedziami innej przedstawicielki separatystów Montserrat Soler, która już w zeszłym roku mówiła o potrzebie stworzenia kandydatur proniepodległościowych m.in. w wyborach do władz klubów sportowych i włączenia pierwszego z nich do „sprawy”.

Jak podaje El Confidencial, aby zrealizować ten cel, Canadell i Puigdemont woleliby mieć własnego kandydata, ale nie jest to łatwe z powodu określonych cenzusów, jak gwarancje finansowe (portal szacuje, że w 2015 roku było to 75 milionów euro) czy bycie socio co najmniej od 10 lat. Optymalnymi kandydatami mają więc być Font i Laporta, którzy deklarują się jako zwolennicy niepodległości i zdarzało im się krytykować obecne władze Blaugrany za zbyt małe wsparcie w tym zakresie. Zdaniem El Confidencial lokalne organizacje polityczne, jak Asamblea Nacional Catalana, mogłyby wesprzeć tę połączoną kandydaturę.

Dlaczego Roures, który sam nie jest zwolennikiem niepodległości Katalonii (choć broni prawa do samostanowienia), również ma pracować nad wspólną kandydaturą Fonta i Laporty? El Confidencial uważa, że powodem jest chęć odzyskania wpływów utraconych w FC Barcelonie w 2010 roku, gdy wybory wygrał Sandro Rosell. Przejęcie sterów klubu przez Josepa Marię Bartomeu nie zmieniło tej sytuacji, a Barça zdecydowała się nawet sprzedać prawa telewizyjne pierwszego zespołu grupie Movistar, konkurencji Mediapro. Roures ma liczyć, że przychylniejsze władze FC Barcelony stworzyłyby lepszy grunt pod interesy. Relacje prezesa Mediapro z obecnym zarządem nie są bowiem najlepsze, delikatnie mówiąc, i krzyżują się także na drodze sądowej.

Jak czytamy w El Confidencial, źródła zbliżone do Fonta i Laporty przyznają, że Roures organizował spotkanie z tą dwójką. Według tych informacji nie zawarto jeszcze porozumienia, ale nie jest ono wykluczone. Postacią numer jeden takiego projektu miałby być Font, a Laporta musiałby zadowolić się rolą wiceprezydenta. Roures miał przekonywać, że połączenie ich sił może pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Portal uzasadnia wspomnianą koncepcję tym, że Font nie jest aż tak popularny wśród socios, zwłaszcza tych starszych, choć już dawno temu zaprezentował swoją kandydaturę. Bardziej znany jest Laporta, ale jego pozycja osłabła po przegranych wyborach w 2015 roku.

Obaj wymienieni kandydaci odnieśli się już do doniesień El Confidencial. „Informacje całkowicie fałszywe i niezweryfikowane u nikogo z „Sí al Futur”. Nadal budujemy przekrojowy projekt, który połączy maksymalny talent w barcelonismo. Tylko w ten sposób zmierzymy się z wielkimi wyzwaniami, które będziemy mieli w następnych latach” – napisał na Twitterze Font. „Nie jestem ptakiem i żadna sieć mnie nie schwyta: jestem wolnym człowiekiem o niezależnej woli” – Laporta zacytował z kolei fragment powieści Charlotte Brontë, którym mógł zasugerować, że nie byłby w stanie być osobą numer 2 w klubie, w dodatku realizującą czyjeś interesy.

Doniesieniom El Confidencial zaprzecza też sam Roures. „Nie mam z tym najmniejszego związku. Nigdy nie widziałem pana Canadella i nawet go nie znam. Z Laportą nie widziałem się od dwóch lat. A skoro z nim tyle nie rozmawiałem, to z Víctorem Fontem nie spotkałem się pewnie od czterech lat. Nie interesuje mnie ten świat. Uzasadnienie El Confidencial opiera się na tym, że mam być zainteresowany prawami telewizyjnymi, ale Barça już ich nie ma, należą do LaLigi, która organizuje konkursy. Z mojej strony nie ma żadnego motywu do takiej operacji” – powiedział jeden z założycieli Mediapro. Roures wysunął wręcz oskarżenie pod adresem władz klubu: „uważam, że to część Barçagate, teraz korzystają z innych dróg, nie ma innego wyjaśnienia”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze