Martin Braithwaite udzielił wywiadu dla ESPN, w którym wyraził przekonanie, że zostanie w Barcelonie na dłużej, a także nadzieję, że będzie stanowił część jednego z najlepszych zespołów w historii klubu. Duńczyk opowiedział też o ukrywaniu przed żoną informacji o możliwym transferze do Dumy Katalonii.
– Jestem pewien, że zostanę tu nawet dłużej niż cztery i pół roku, tak to widzę w mojej głowie. W tym momencie chcę tylko grać, cieszyć się i zdobywać trofea z tą drużyną, ponieważ po to tu jestem – powiedział Braithwaite.
Duńczyk wyznał, że jego celem jest bycie częścią jednego z najlepszych zespołów w historii klubu. – Patrzę na tych wszystkich legendarnych piłkarzy, którzy tu grali, i na te wszystkie okresy, w których Barcelona miała jedną z najlepszych drużyn. Dla mnie jednym z celów jest to, żeby móc powiedzieć, że grałem w jednym z najlepszych zespołów Blaugrany w tym pokoleniu. Chcę, żeby ludzie mogli spojrzeć wstecz i powiedzieć „tak, to była jedna z najlepszych ekip w historii Barcelony”. To dla mnie ogromna motywacja i wymaga to dużo ciężkiej pracy, ale zamierzam to zrobić. Jestem po prostu podekscytowany.
Braithwaite został zapytany, czy podzielił się z bliskimi wiadomością o możliwym transferze do Barcelony. – Czułem, że lepiej będzie poczekać i zobaczyć, jak wszystko się potoczy. Gdyby było w 100% poważnie, wówczas powiedziałbym o tym mojej żonie, ale nie było powodu, żeby wzbudzać entuzjazm u osób, które mnie otaczają. Byłem podekscytowany, ale wiedziałem, że jeśli powiem to innym, będą o tym mówić przez cały czas.
– Byłem w Leganés, musiałem działać. Kiedy jestem w jakimś miejscu, daję z siebie 100%, więc nie chciałem myśleć o niczym innym. Zwykle mówię mojej żonie o wszystkim, ale o tym dowiedziała się zaledwie trzy dni przed podpisaniem kontraktu, ponieważ sprawa nagle wyciekła do mediów. Miało to miejsce rano, a nie widziałem się z nią do wieczora. Powiedziałem jej, że muszę z nią porozmawiać. Wiedziała dlaczego.
Napastnik czuje wdzięczność wobec swojego poprzedniego klubu. – Nie da się wyrazić wystarczająco dobrych słów o Leganés. Było dla mnie naprawdę wyjątkowe, także przez sposób, w jaki mnie traktowali, kiedy musiałem odejść. Czasem, kiedy odchodzi się z klubu, można opuścić go z mieszanymi uczuciami, ale tam całkowicie mnie rozumieli. Powiedzieli, że to życiowa szansa, więc muszę ją wykorzystać. Zrobiliby to samo. Oczywiście czuli, że to niesprawiedliwe, że nie mogli znaleźć zastępcy. Rozumiem to, ale na koniec byli bardzo, bardzo mili wobec mnie.
Komentarze (44)