Barcelona po dwóch golach Ansu Fatiego pokonała Levante 2:1. Podopieczni Quique Setiena na własne życzenie zgotowali sobie nerwową końcówkę spotkania.
Gospodarze - zgodnie z przewidywaniami - od pierwszych minut starcia przejęli inicjatywę i rozgrywali piłkę na połowie Levante. Najaktywniejszym zawodnikiem początku meczu był bez wątpienia Messi, który w ciągu niespełna 20 minut dwukrotnie zatrudnił Aitora. Niezłą okazję miał również Griezmann, ale nie trafił w bramkę. Napór Barcelony trwał, swoją szansę miał również Nélson Semedo, ale piłka po strzale Portugalczyka trafiła w poprzeczkę.
Barça dopięła swego w 30. minucie, gdy kapitalnym podaniem z głębi pola popisał się Messi, a Fati w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę między nogami golkipera Levante. Niespełna 120 sekund później miała miejsce powtórka z rozrywki w nieco innym miejscu boiska: w jedenastce gości Messi zagrał do Fatiego, a najmłodszy na murawie piłkarz znowu uderzył między nogami Aitora, podwyższając wynik spotkania. Tuż przed przerwą doskonałą okazję miał Griezmann, któremu piłkę jak na tacy wyłożył Semedo, ale Francuz spudłował z kilku metrów.
Po zmianie stron śmielej ruszyli goście, czego dowodem sytuacja z 55. minuty, gdy Levante miało stuprocentową sytuację do zdobycia gola: Morales przegrał sytuację sam na sam z Ter Stegenem, a dobitka niepilnowanego Rochiny z pięciu metrów okazała się bardzo niecelna. Dziesięć minut później ponownie w roli głównej wystąpił niemiecki bramkarz, zatrzymując mocne uderzenie Hernaniego.
Barcelona również miała swoje okazje. Szansę na hat-trick miał Fati, który kwadrans przed końcem popisał się przewrotką, ale nieznacznie chybił. Chwilę później próbował Messi, ale jemu również zabrakło niewiele. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się dwubramkową wygraną, w doliczonym czasie gry zza pola karnego w środek bramki uderzył Rochina i dzięki bardzo słabej interwencji Ter Stegena zdobył kontaktowego gola. Na więcej gościom nie wystarczyło już czasu.
Cieszą zdobyte 3 punkty, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że Barcelona mimo dwubramkowego prowadzenia mogła wcale nie sięgnąć po komplet oczek. Niepewna postawa w defensywie sprawiła, że goście mogli wrócić do gry o korzystny wynik. Quique Setien musi szybko znaleźć rozwiązanie na poprawę gry w obronie, ponieważ już za kilka tygodni Barça wejdzie w decydującą fazę sezonu, gdzie margines błędu będzie zerowy.
Komentarze (544)