Barcelona trzykrotnie eliminowana z Pucharu Króla po pojedynczym meczu z drużyną z Segunda División B

Dariusz Maruszczak

21 stycznia 2020, 22:30

Mundo Deportivo, Sport

3 komentarze

Fot. Getty Images

  • Barcelona zmierzy się jutro z Ibizą w 1/16 finału Pucharu Króla
  • Reprezentant Segunda División B nie może być uznawany za faworyta tej rywalizacji, ale Katalończycy muszą pamiętać o niechlubnej historii z początku XXI wieku
  • Barça seryjnie odpadała wówczas z Copa del Rey po pojedynczych meczach z drużynami z tej klasy rozgrywkowej

Obecny format rozgrywania jednego meczu na rundę obowiązywał w Pucharze Króla od sezonu 2000/2001 do kampanii 2004/2005, ale jedynie do etapu 1/8 finału. Barcelona nie ma z tego okresu dobrych wspomnień. W trzech z czterech kolejnych rozgrywek Barça odpadała wówczas we wczesnej fazie Copa del Rey po rywalizacji z drużynami z Segunda División B.

Pierwsza klęska miała miejsce w 2001 roku. Na drodze Barcelony w drugiej rundzie Pucharu Króla stanęło Figueres. W drużynie prowadzonej przez Carlesa Rexacha wystąpili tacy piłkarze jak Pepe Reina, Carles Puyol, Xavi czy Marc Overmars, a jednak to niżej notowany zespół wygrał 1:0 po dogrywce. Jedyna bramka padła po tym, jak piłka pechowo odbiła się od Puyola. Figueres dotarło w tej edycji aż do półfinału, gdzie minimalnie uległo późniejszym zdobywcom Copa del Rey Deportivo.

W następnym sezonie, już pod wodzą Louisa van Gaala, wcale nie było lepiej. Barcelona pożegnała się z Pucharem Króla na tym samym etapie rozgrywek, po porażce 2:3 z Noveldą. Bohaterem zespołu z Segunda División B był Madrigal, który zanotował hat-trick. Klęsce nie zapobiegli nawet tacy gracze Blaugrany jak Frank de Boer, Michael Reiziger, Xavi czy Juan Roman Riquelme. Co gorsza, Novelda zajmowała wówczas ostatnie miejsce w swojej lidze.

Koszmar powtórzył się w sezonie 2004/2005, gdy znów w drugiej rundzie lepsza okazała się drużyna ze strefy spadkowej Segunda División B - Gramenet. Podopieczni Franka Rijkaarda, na czele z późniejszymi sławami: Puyolem, Xavim, Andrésem Iniestą, Leo Messim czy Samuelem Eto’o, przegrali po dogrywce 0:1. Co ciekawe, rok wcześniej Gramenet też było bliskie sprawienia sensacji, ale wówczas w 83. minucie zwycięstwo Barcelonie zapewnił Ronaldinho.

Słusznie więc Quique Setien starał się zmobilizować swój zespół przed konfrontacją z Ibizą, mówiąc na konferencji prasowej, że jego piłkarze muszą nastawić się na trudne spotkanie, a takie starcia bywają "pułapkami". Historia z początku XXI wieku wyraźnie pokazuje, że nie można w jedynym meczu lekceważyć rywala walczącego o życie, nawet jeżeli występuje na co dzień w niższej klasie rozgrywkowej.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

jeśli teraz by sie to powtórzyło, to nie wiem zaorać Camp Nou i stworzyć hodowlę jedwabników, innego wyjścia nie widzę

Bardzo mi się kiedyś podobały te kurtki;)